Nie ta kobieta (XIII)

with 31 komentarzy

gdy zakochujesz się tak prawdziwie

 

Przy piosence przepadłam: https://youtu.be/fuPX8mjeb-E przy filmie tym bardziej. Ja naprawdę zamierzam odświeżyć znajomość z językiem rosyjskim 🙂 No właśnie, kolejne wakacje planuję w formie wycieczki na wschód, może jakieś rady czy polecajki? W doborowym towarzystwie serii "Nie..." brakuje mi właśnie Rosjanina. Trzeba będzie to nadrobić ;-)))

Miłego końca weekendu!

 

– Konrad… – wyszeptała. Uniósł w końcu głowę i napotkał pełne zaskoczenia spojrzenie ogromnych oczu.

Miała prawo być zdumiona. On również był.

Jasna cholera! To się popisał! I to przy takiej smarkuli! Wystarczył jeden namiętny pocałunek, aby on zachował się niczym nieopierzony smarkacz.

I wtedy Jagna zrobiła coś, co totalnie go zaskoczyło.

Znów go pocałowała. Czule, subtelnie, namiętnie. Bez ognia, w którym przed chwilą się spalił. Bez głodu, któremu uległ. Ujęła w obie dłonie jego twarz i muskała ustami rozchylone wargi, badała ich wnętrze, kusiła i wabiła. Tym razem zatracił się w słodyczy tego pocałunku, w jego intensywnym smaku. Ogromną falą powróciły stare pragnienia, przeganiając uczucie wstydu.

– Wystarczy – chwyciła go za włosy i odsunęła. – Wrócimy do domu, zgoda?

– Do domu? – Od razu pojawiła się nadzieja na więcej. Na całą noc. Na kolejny dzień. Na cały tydzień, przynajmniej dopóki nie wróci Magda. To znów go podnieciło.

– Konrad! – upomniała go drżącym głosem Jagna. – Co cię opętało?

– Ty.

– Ja? – nagle się roześmiała. – Potrafisz zaskoczyć.

– Nawet wiem czym – odparł kwaśno. – Dobrze, wrócimy. Idę do samochodu, ty się pożegnaj. Tylko szybko, żebym nie musiał tam sterczeć jak kołek.

– Znajdę jedynie Karinę. Nie będziesz sterczeć jak kołek – dodała, zerkając pomiędzy jego uda.

Nie potrafił się powstrzymać i skradł jej jeszcze jednego buziaka. Kiedy znalazł się przy samochodzie, zapalił papierosa i zaczął snuć dzikie, pełne seksu fantazje. Całe ciało pulsowało podnieceniem, a męskość twardniała w błyskawicznym tempie. Musiał jedynie wziąć szybki prysznic, bo po tym numerze, który wywinął sam sobie, miał tam prawdziwą rewolucję. Dobrze, wykąpią się oboje. Ta woda spływająca po szczupłych ramionach, kropelki pokrywające aksamitną skórę, jędrne, sterczące piersi… Znów jęknął. Powinien przestać, bo drugi raz wystrzeli za wcześnie. Już i tak wystarczająco się upokorzył. Taka gówniara, a mąciła mu w głowie o wiele skuteczniej niż jakakolwiek inna kobieta w jego życiu.

Cała noc seksu…

Biedny Konrad nie wiedział, że Jagna miała zupełnie inne plany.

Po pierwsze, pocałunek jej nie zaskoczył. Ale cała reszta już jak najbardziej. Jak to możliwe, aby taki mężczyzna miał kłopoty z… No, wiadomo z czym. Chociaż czy to aby na pewno były kłopoty? Miała niejasne wrażenie, że to ona tak na niego podziałała. I to wprawiło ją zarówno w zachwyt, jak i w zakłopotanie.

– Kari! – objęła przyjaciółkę i pocałowała w policzek. – Ja już jadę do domu.

– Już? Szkoda.

– Wpadniesz jutro, jak obiecałaś?

– Jak tylko wytrzeźwieję – Karina mrugnęła oczkiem. – A gdzie twój ochroniarz?

– Czeka przy samochodzie.

– Szukałam was, ale nie mogłam znaleźć. Gdzie byliście?

– Nad jeziorem. Naprawdę muszę już…

– Sami? Oj, oj, Jaguś, co robiliście? Przyznaj się!

– Jutro ci wszystko opowiem – roześmiała się Jagna i już jej nie było. Chwilę później wsiadła do auta, które ruszyło pięknym zrywem.

– Bez przesady, nigdzie się nam nie spieszy.

– Mnie się spieszy – wycedził przez zaciśnięte zęby. O mało co nie zwariował, gdy znów ją ujrzał. Najchętniej zatrzymałby się na poboczu i zrobił to, o czym marzył, ale seks w samochodzie na środku oświetlonej ulicy, to był raczej kiepski pomysł. Musiał wytrzymać i to doprowadzało go do furii. Za to Jagna poczuła się nieswojo. Dopiero teraz przyszło jej do głowy, że Konrad może chcieć czegoś więcej niż samego pocałunku. Ten falstart… Widocznie długo nie uprawiał seksu. Nie miała pojęcia, jak błędny jest to wniosek, bo akurat seksu Konradowi przez ostatnie tygodnie nie brakowało.

Z piskiem zatrzymał się na podjeździe. Jagna wysiadła, mając nadzieję, że zdoła umknąć do swej sypialni, ale dogonił ją tuż przed drzwiami wejściowymi. Muskularne ramię objęło ją w tali, przyciągnęło, unieruchomiło.

– Konrad, nie! – Tak, miała ochotę na więcej, ale nie teraz, nie tak szybko. – Puść mnie!

– Masz większe łóżko, idziemy do ciebie – mruknął tylko, a potem znaleźli się w środku.

– Ale ja nie chcę!

– Czego nie chcesz? – spytał nieuważnie, błądząc dłońmi po jej smukłym ciele. Znów był podniecony i to tak, że kutas niemal rozrywał mało elastyczne dżinsy.

– Nie chcę się z tobą kochać – wykrztusiła w końcu, wyślizgując się z jego ramion. Udało się to głównie dlatego, że Konrada zatkało. Stał nieruchomo, patrząc na nią z takim niedowierzaniem, że o mało co, nie wybuchła śmiechem. Darowała sobie zbędną wesołość i w pośpiechu, prawie biegiem, ruszyła na piętro, do swej sypialni.

Lecz myliła się sądząc, że on się podda.

– Stój! – Brutalnie chwycił ją za ramię, gdy już prawie udało jej się dotrzeć do celu. – W co ty do cholery pogrywasz? – warknął, potrząsając nią.

– W nic. Muszę sobie to wszystko przemyśleć.

– Przemyśleć?! Kurwa, nad czym ty chcesz myśleć? Pieprzymy się, albo nie.

– To wolę nie – odparła urażona. – A pieprzyć to sobie możesz pomidory na kanapce.

– Że co? – wściekł się. Zaraz potem chwycił ją, przerzucił sobie przez ramię i wszedłszy do sypialni, zamknął drzwi kopniakiem. Szamoczącą się dziewczynę rzucił na łóżko, a sekundę później przycisnął własnym ciałem, unieruchamiając nadgarstki nad głową.

– Konrad, nie! Nie chcę!

– To zechcesz! – uniósł biodra, chcąc rozpiąć spodnie. I wtedy Jagna zrozumiała, że on nie żartuje, nie wycofa się.

– Zgwałcisz mnie? – wyszeptała zmartwiałymi wargami. A wtedy on zastygł w bezruchu. Tylko jedno słowo i wspomnienie zapłakanej twarzy siostry. To wystarczyło by pokonać szaleństwo w jego głowie.

– Nie – powiedział powoli, a potem ją puścił. Wstał i wyszedł bez słowa, trzaskając z hukiem drzwiami. Dotarł do własnego pokoju i od razu skierował się do łazienki. A gdy już znalazł się pod prysznicem, puścił z góry wręcz lodowaty strumień wody. Musiał ochłonąć. Pozbyć się podniecenia i zrobić coś z tym nieznośnym napięciem własnych lędźwi.

Kiedy wrócił z wojska, odwiedził Litkę. Miał okazję szczerze z nią porozmawiać, również na temat tego, co zrobił jej ten drań, którego oskórkował Żora. Dlatego to jedno słowo wypowiedziane przez Jagnę, przywróciło mu rozsądek. Nie, nie potrafił zrobić czegoś takiego. Nie on, nie po tym, jak tulił w ramionach płaczącą siostrę. Mógł być brutalny wobec Magdy, ale ona to lubiła, wręcz oczekiwała takiego zachowania. Ale nie wobec tego dziewczątka. Cholera! Przecież to całkiem możliwe, że Jagna jeszcze nigdy nie uprawiała seksu. chociaż całowała bosko, a na samo wspomnienie tego pocałunku, znów się podniecił.

– No kurwa jego mać! – zaklął z wyraźną rozpaczą, patrząc na potężny wzwód, który sobie zafundował. Co on miał z tym zrobić? Wspać sobie mrożonego groszku w gacie? Zacisnął zęby i z premedytacją puścił w stronę nabrzmiałej męskości, strumień lodowatej wody. Potem już tylko sapał, wściekły, upokorzony i rozżalony. Usadziła go taka smarkula! Takie chruchło! Poszczuła pocałunkiem, a potem się wycofała. Z furą uderzył zaciśniętą pięścią o ścianę, później jeszcze raz i jeszcze, aż w końcu poczuł ból. To pomogło się opanować.

Nagi, usiadł na łóżku i w błyskawicznym tempie opróżnił całą butelkę wódki. Potem kolejną, poważnie naruszając swoje tajne zapasy. Ale musiał to zrobić, chciał. Spić się do nieprzytomności, nie móc myśleć, nie móc czuć.

I udało mu się. Zasnął skulony na podłodze, pogrążając się w końcu w błogiej nieświadomości. Niestety, ostatnim co zapamiętał, był jego sterczący w pełnym wzwodzie, nabrzmiały kutas.

***

– Konrad, musimy porozmawiać – oświadczyła Jagna, stojąc o poranku w drzwiach jego sypialni. Oczywiście, był prawie nagi, nie licząc ręcznika zawiązanego wokół bioder. Na śniadej skórze perliła się woda, pewnie przed chwilą brał prysznic.

– Głowa mnie boli, nie mam ochoty – mruknął.

– Strasznie tu śmierdzi wódką. Piłeś?

– Nie, wąchałem – rozzłościł się. Mdliło go, świat wirował dookoła w jednostajnym tempie, a na dodatek, gdy tylko ją ujrzał, znów zaczęło w nim kiełkować podniecenie. A Jagna wyglądała promienie, ślicznie i pociągająco. Ona z pewnością nie miała za sobą ciężkiej nocy.

Mylił się, bo dziewczyna zasnęła dopiero nad ranem. Przez kilka godzin wspominała, planowała i zastanawiała się, dokąd ją to zaprowadzi. Nie chciała jedynie seksu. Dużo bardziej zależało jej na uczuciach. Chciała się zakochać i być kochaną. Na razie była zauroczona Konradem, on chyba nią również? Tego nie była pewna, a jego brak opanowania jej schlebiał. Chociaż wczoraj wystraszył ją nie na żarty.

Bo… Zrobiłby to? Być może. Nie powinna go prowokować, unikać sam na sam, nie powinna całować. Facet, który długo nie uprawiał seksu, mógł być szalony.

– Ubierz się – poprosiła. – I zejdź na taras, na kawę. Musimy porozmawiać o tym, co się wczoraj wydarzyło.

– Nic się nie wydarzyło – potarł kciukiem zmarszczone czoło. – Nic szczególnego.

– Nic? – pobladła, a w szarych oczach pokazał się gniew. – Ty gnoju! Chciałeś mnie zgwałcić!

– Jakbym chciał, to bym to zrobił, nie gadaj głupot.

– W sumie to mógłbyś nie zdążyć – zadrwiła, mrużąc oczy. – Masz chyba problem nie tyle z gotowością, co z dotarciem do celu. Często się to zdarza?

– Ty mała… – zmełł w ustach przekleństwo. – Nie drażnij mnie!

– Bo co? Spuścisz się w ręcznik? – Z premedytacją mu ubliżała. Miała dość tego protekcjonalnego tonu, pogardliwego spojrzenia. Jakby patrzył z góry na kundelka, który macha ogonem w podzięce za odrobinę zainteresowania.

– Jaguś! – wycedził. – Powiedziałem, nie drażnij mnie.

– To przecież oczywista oczywistość, że gdybym cię teraz pocałowała, to znów zaliczyłbyś jakiś skrawek materiału.

Co za mała, złośliwa bestyjka! pomyślał z niechętnym uznaniem.

– Chcesz się przekonać?

Nigdy później nie potrafiła wytłumaczyć swej straceńczej odwagi.

– Tak – oznajmiła bezczelnie. – O co się założymy?

– Jak wygram to pójdziemy na całość. Teraz, nie później.

– A jak ja wygram?

– Nie wygrasz – oznajmił triumfująco, wciągając ją do sypialni i zamykając drzwi. – Chodź Jagienko, zabawimy się – dodał, szeroko się uśmiechając. Głowa nadal bolała, ale to już nie stanowiło problemu.

Stanęła na środku, niezdecydowana, nagle przerażona własną śmiałością. Patrząc na Konrada pomyślała, że chyba właśnie popełniła straszne głupstwo. Z trudem przełknęła ślinę, a potem podeszła do krawędzi przepaści i rzuciła się w dół, prosto w ramiona szaleństwa. Uniosła dłoń i położyła ją na nagim torsie. Tak delikatnie, jakby bała się tego dotyku, tak subtelnie, że było to niemal muśnięcie. Spojrzała w górę, prosto w jego oczy i to, co tam ujrzała, przeraziło ją, ale i zafascynowało. Igrała z ogniem, podpalając lont pod beczką prochu. W ciemnych, czarnych jak bezdenna studnia oczach, mrok splatał się z pożądaniem, zachwyt z gniewem. Usta wykrzywił mu asymetryczny uśmiech, lekko odsłaniając białe zęby, grymas drapieżnika, który właśnie dopadł swej ofiary. I chyba wtedy po raz pierwszy przyszło jej do głowy, że pewne rzeczy są nieuniknione. Dziś, jutro, za tydzień, nieważne, bo i tak będą się kochać. Ona tylko próbowała odsunąć to w czasie. Mogła wygrać z jego pragnieniami, ale nie ze swoimi. Pożądaniem, które i teraz zawładnęło całym ciałem.

Utonęła w czarnych, szalonych oczach, podczas gdy jej ręka rozpoczęła wędrówkę po męskimi torsie. Dotarła do twardego brzucha, zatoczyła pętlę wokół pępka, aż w końcu odważyła się podążyć dalej, zsuwając z szczupłych bioder miękki materiał ręcznika. Na policzkach Jagny ukazały się krwiste rumieńce, oddech przyspieszył, serce oszalało, a całe ciało ogarnęła dziwna gorączka. Przerażała ją własna odwaga. Przerażała, ale i fascynowała. Tym bardziej, że dostrzegła też jego podniecenie, chociaż pozornie trwał w bezruchu.

Lecz kiedy smukłe palce zacisnęły się wokół jego twardniejącego penisa, spojrzał w dół i o mało co, nie oszalał. Tak, tak to sobie wyobrażał! Ta śliczna, seksowna rączka, delikatne paluszki oplatającego jego męskość… Tego było zbyt wiele, aby nadal mógł zachować zimną krew.

Objął ją w pasie, przyciągając ku sobie i pocałował. Wgryzł się w drżące usta, rozsmakował w ich kształcie, rozgościł w wilgotnym wnętrzu. A potem bez namysłu pociągnął ją za sobą na łóżko. Wpasował się pomiędzy zgrabne uda, wyrywając z ust dziewczyny spazmatyczny jęk. Dostrzegł jak uniosła biodra, aby mocniej go poczuć i wtedy całkiem oszalał. Całą noc starał się zapomnieć, zaklinając się, że to koniec, że odpuści. I co? Ledwo na nią spojrzał, ledwo jej dotknął, złamał wszystkie swoje postanowienia. Zwariował.

– Konrad! – wyjęczała, gdy on z pasją pieścił jej szyję. – Proszę!

Nie miał pojęcia, czy prosiła, aby się wycofał, czy aby dał jej więcej. Poczuł jak wbija paznokcie w napięte mięśnie jego ramion, jak rzeźbi paznokciami głębokie bruzdy, widział jak odchyla do tyłu głowę, przymykając oczy. Nogi skrzyżowała na jego plecach i nagle do niego dotarło, że jeśli nadal będzie ocierała się tak namiętnie, z takim szaleństwem o jego ciało, to on nie da rady dotrwać do końca. Lecz zanim wybuchnie, pragnął się w niej znaleźć, wbić z całą dostępną mu siłą.

Cholera! Musiała akurat dziś ubrać spodnie!

Chciał się unieść, zerwać z niej ubranie, lecz na to nie pozwoliła. Wiła się w jego objęciach, przyciągała ku sobie, całowała i pieściła. To były tortury, którym nie mógł się oprzeć. Udało mu się rozerwać dekolt jedwabistej bluzeczki, zachłannie przyssać się do jędrnej piersi, niezbyt dużej, ale i nie takiej małej. Idealnej, o ciemnych, dużych sutkach. Ten widok dodatkowo go nakręcił. Jedną dłoń wsunął pod jej pupę, usiłując zsunąć oporne spodnie, drugą wplótł w potargane, ciemne włosy. Przestał myśleć, tak jak wczoraj stając się jednym, wielkim pragnieniem. W ostatnim przebłysku świadomości zrozumiał, że ona była podniecona równie mocno jak on. W szarych oczach dostrzegł odbicie swego szaleństwa; wargi miała nabrzmiałe, oddech świszczący. Poruszał biodrami, ocierając się nagim członkiem o szorstkie dżinsy, czując że za chwilę eksploduje. Kiedy udało mu się rozpiąć zamek, szarpnął materiałem z taką siłą, że zdołał go rozerwać. Poczuł euforię, bo teraz od raju oddzielał go tylko kawałek koronki.

– Konrad! – Tym razem wykrzyczała jego imię. Przyciągnęła go ku sobie, zachłannie pocałowała, a jednocześnie czuł ją tak boleśnie blisko, czuł jak bardzo była tam mokra i jak w amoku zaczął poruszać biodrami. Drobnym kobiecym ciałem wstrząsnął dreszcz rozkoszy, powietrze przeszył głośny jęk.

– Ja nie… – I to był koniec. Nie zdążył unieść się po raz kolejny, aby odgarnąć wąski paseczek stringów, aby znaleźć się w jej wnętrzu.

– Znowu? – jęknął Konrad. To było kurwa jakieś nieporozumienie! Jakim cudem do tego stopnia tracił panowanie nad swoim ciałem? Ile to tym razem trwało? Pięć minut? Przecież to zakrawało na kpinę! Sturlał się na bok i leżał na plecach, głośno dysząc. Wściekły, rozżalony i pokonany.

Jagna usiadła na łóżku, poprawiła wzburzone włosy, po czym spojrzała na niego figlarnie.

– Wygrałam – powiedziała tylko.

– Wygrałaś – potwierdził tak grobowym głosem, że o mało co, nie zaczęła się śmiać. Potem usiadł na brzegu łóżka i oparłszy łokcie na kolanach, ukrył twarz w złączonych dłoniach. Nie dość, że drugi raz go upokorzyła, to był pewien, że za chwile ten aspołeczny fiut znów mu stanie, domagając się seksu. Prawdziwego seksu, a nie markowanych stosunków.

– Ale możesz się pocieszyć, że tym razem byłeś bliżej celu – dodała, zerkając na niego figlarnie.

– Tak, byłem – burknął. Przysunęła się bliżej i zręcznie wślizgnęła w jego ramiona, siadając mu na kolanach.

– Konrad – delikatnie ucałowała szczupły policzek. – Pochlebia mi, że działam na ciebie w taki sposób. No chyba że to – przygryzła usta – efekt jakiejś przypadłości.

– Żadnej przypadłości – syknął. – Doprowadzasz mnie do wrzenia, kusisz, nęcisz i zwodzisz, a potem się dziwisz, że popełniam falstart.

– Ja cię kuszę?

– A nie?

– Może masz rację. Ale to taka fajna zabawa… – Delikatnie zębami szczypnęła jego dolną wargę, błądząc dłonią po owłosionym torsie. Jaki on był cudownie twardy, duży i twardy, silny, o szerokich ramionach, w których zaczynała czuć się tak bezpiecznie.

– Zabawa? – spytał złowróżbnie.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. M
    Moniaa
    | Odpowiedz

    Idealnie do porannej kawy ❤️
    Cudowne jak zawsze!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Do późnej porannej kawy, ale zawsze 🙂

  2. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    No i Jagusia po kilku pkt do przodu chyba zaliczy lanie…..
    Ale jak to może być fajnie jak nikt nie miesza, bo wyjechał… 😁😁😁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Pijesz do Magdusi? Jeszcze trochę jej nie będzie, więc sporo się wydarzy 🙂 Niestety, później wróci… 🙁

  3. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    O matko, Jagienka dała mu popalić. 😂
    Kto by pomyślał, że taki twardziel przegra z taką niewinną Jagienką. 🙃

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Jak to pozory mylą, prawda? 😉

  4. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Rozdział poezja😁odrazu dzień piękniejszy🤗oj ciekawa jestem czy Jagna skusi się na Konrada czy jeszcze go pomeczy 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Powiedzmy, że zajdą niespodziewane okoliczności i trzeba będzie podjąć decyzję 😉

  5. M
    Mel
    | Odpowiedz

    “Usadziła go taka smarkula”.. świetne zdanie. Bardzo fajny rozdział.. Myślałam że “popłyną” a tu taka niespodzianka😂

    Jeżeli chodzi o wyprawę na wschód mogę Ci polecić wschód, ale Polski, a dokładniej Białowieżę i Hajnowkę, piękna przyroda i przepyszne jedzenie. W restauracji Babushka Bistro zjesz najlepsze potrawy rosyjskie, zupę Solianke i rewelacyjne pielmieni. Dzieci utkną na kilka godzin w rezerwacie żubrów w Białowieży. A jak będziecie wracać to zapraszamy w nasze strony do Biebrzańskiego Parku Narodowego tu dopiero człowiek rozumie znaczenie słów że czas się zatrzymał😄😘

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Wiem, byłam, co prawda chyba z dwadzieścia lat temu, ale to są miejsca, których się nie zapomina 😉 Oj, nie!

  6. J
    Julita
    | Odpowiedz

    Jagna to nie Magda konradzie żeby po pocałunku iść do lozka nawet i z obcym typem.

    Gdy dotarlam do tego z ręcznikiem jak sobie kpiła tak bardzo się smialam i tal głośno aż mój tata zapytał czy dobrze się czuje 😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Przeczytałam “z podręcznikiem” i już miałam wizję, że się czegoś uczysz, jednym okiem czytając motyle :-)))

  7. D
    Dorota
    | Odpowiedz

    Konrad biedaku jak będziesz strzelał w nicość to nie zapuscisz się w rejony raju Jagny 😂😂😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      W końcu mu się uda, wierz mi :-)))

  8. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Kocham, uwielbiam i nie wiem co jeszcze❤ Kondziu kolejny raz przegrał😉 ale on nie odpuści:) czekam z niecierpliwością😚 Zaskakujesz z każdą przeczytaną stroną…

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ale pamiętaj, do trzech razy sztuka 🙂 mnie też to trochę zaskoczyło, bo akurat dwóch ostatnich scen nie miałam w planach. Trudno, lubię pójść na żywioł!

  9. M
    Marta Kasztanka
    | Odpowiedz

    A ja przepadłam kiedyś przy tym:

    • M
      Majka
      | Odpowiedz

      Też to uwielbiam🤩

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dlaczego takie krótkie??? Ależ mi się od razu, nie wiem dlaczego, zamarzył jakiś erotyk sf :-)))

  10. Anonim
    | Odpowiedz

    Pozdrowienia z Podlasia
    Piosenka śliczna film też warto obejrzeć

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Pozdrowienia z Wielkopolski!
      Wiem, film już oglądałam :-)))

  11. Babeczka
    | Odpowiedz

    Marchewka na kijku…
    Stała pośrodku ogrodu, biały cień w mroku nocy, pod niebem pełnym migoczących gwiazd, pod bladym sierpem księżyca. Wiatr złowróżbnie kołysał czubkami koron drzew, chłodząc rozpalone upałem ciało. Rozłożyła ramiona, upajając się ciszą, cudownym kawałkiem wieczności zamkniętym w tu i teraz. Nie rozmyślała o przeszłości, nie planowała przyszłości. Całą sobą chłonęła rzeczywistość.
    Otaczał ją spokój, tajemnica zapisana tam w górze, wśród miliona białych punkcików. Tajemnica niemożliwa do poznania, do ogarnięcia ludzkim umysłem, tajemnica dzięki, której życie paradoksalnie nabierało sensu.
    Wyciągnęła dłoń w kierunku nieba, jakby chciała dotknąć gwiazd. Teraz przez rozstawione szeroko palce patrzyła na srebrzysty kawałek globu, lekko uśmiechając się do własnych, leniwie płynących myśli.
    I wtedy poczuła, że nie jest sama. Męska dłoń niezwykle delikatnie ujęła jej rękę, palce wplotły w palce, ciało przylgnęło do ciała.
    – Jaguś – wyszeptał Konrad. – Nie mam już siły się opierać. Jesteś zbyt cudowna.
    Pełne żaru wargi dotknęły napiętej skóry, wyznaczyły wilgotny szlak, dotarły nim do ust. Odwrócił ją ku sobie i pocałował. Nie tak, jak wcześniej, chociaż tyle samo było w tym pocałunku emocji. Dotykał, pieścił, smakował, kusił. Nic z gwałtowności, zero brutalności. Tym razem był to wysublimowany i upajający w swej prostocie splot głodnych warg, czysta przyjemność poprzedzająca nadchodzące szaleństwo. Objął ją, ona wtuliła się w jego ramiona i tak stali, wymieniając pieszczotę oddechu, zatracając się w narastającej rozkoszy. Lecz tym razem każde z nich było pewne, że na tym się nie skończy.

    • M
      Mel
      | Odpowiedz

      Wow piękny kawałek.. tzn. marchewka 🥕😄czekam… a wiadomo że warto😉

      • M
        Majka
        |

        Już nie mogę się doczekać 🙃

      • Babeczka
        |

        Będzie, chyba w 15 😉

      • K
        Karolina
        |

        O cholera… ale nas tutaj piescisz w tym fragmencie, cudowny😚 a co do filmu to tez uważam, że jest świetny i polecam piosenki zespołu Okean Elzy. Wycieczka do Rosji też bym się wybrała, już kiedyś była w planach podróż koleją transsyberyjską, ale ze względu na zdrowia trzeba było odpuścić, może kiedyś też się wybiorę😉

      • Babeczka
        |

        No no no!!! Ja mam nawet całą teczkę pełną powycinanych z gazet artykułów, zaplanowaną trasę, rozpiskę, co trzeba zabrać! Też mi kolej transsyberyjska chodziła po głowie. Jednym z punktów była podróż na Kamczatkę, bo miałam tam wtedy koleżankę poznaną na kursie językowym. Ja si wybiorę, jak dzieci odchowam 😀

      • Babeczka
        |

        Kurna, ta seksowna chrypka… Już go kocham!

      • Babeczka
        |

        https://youtu.be/sVifQuf1fIQ

      • Babeczka
        |

        Na szczęście nie tak odległa, 15 część, może 16 😉

      • K
        Karolina
        |

        Moje serce skradli kilka lat temu, chyba wszystkie ich teledyski obejrzałam kilka razy. Warto posłuchać też innym piosenek, po prostu uwielbiam głos wokalisty❤ Trzeba się koncert wybrać, już byli w Polsce kilka razy, więc może następnym razem się załapie😉

Napisz nam też coś :-)