Nie ta kobieta (XIV)

with 13 komentarzy

gdy zakochujesz się tak prawdziwie

 

Dziś niezbyt długo, ale za chwilę zacznie się akcja, co wynagrodzi Wam czekanie 🙂 Przerwa głównie dlatego, że musiałam ochłonąć po emocjach. Pewnie rzeczy zdarzają się tylko raz i powiem szczerze, że wariowałam z nerwów już dwa dni przed odebraniem egzemplarza próbnego. Stoperan, melisa, kawa i drink, służyły za remedium 😀  Ale w końcu jest, a mój apetyt rośnie i zabieram się za kolejne. Może na święta będzie gotowa cała seria? :-)))  Całość odbieram we wtorek i już zastanawiam się nad dodrukiem, bo pana specjalisty nie będzie w sierpniu i miałabym nielichy problem. Co tam, pomyślę o tym później 😉

 

– Zabawa? – spytał złowróżbnie. On tu kurwa przeżywał upadek, a ona się bawiła!

– No właśnie, a co wygrałam?

– Odjazdowy seks oralny – teraz to on był złośliwy. – Wyliżę ci cipkę. Powiedz tylko kiedy chcesz odebrać nagrodę.

Oczywiście, od razu się zmieszała i mocno zarumieniła. Chyba dlatego, że dotarło do niej, iż to nie była zabawa. Nie z nim.

– Konrad! – spojrzała na niego z wyrzutem, wyplątując się z jego ramion.

– Zagramy jeszcze raz wieczorem?

– Nie.

– Czyli nadal się boisz?

– Tak – przyznała uczciwie. – Nie powinnam cię prowokować. To nie było fair.

– Naprawdę nie masz ochoty pójść na całość? – spytał, tym razem poważnie, zaciskając palce na smukłych biodrach i patrząc w górę, prosto w jej zmieszane oczy.

– Mam – lekko się uśmiechnęła. – Ale nie wiem, czy powinnam.

– Uprawiałaś już seks?

Rumieniec na policzkach rozlał się plamą po szyi i dekolcie.

– No… – bąknęła.

– Tak czy nie? To chyba proste pytanie?

– No tak…

– Jasny gwint, dziewczyno! Jak można tego nie wiedzieć?

– Jak można tak bezczelnie zadawać tak intymne pytania?

– Przed chwilą spuściłem się na twoje majtki, a ty mi tu coś bredzisz o intymności.

Nie odpowiedziała, tylko zamyślona przeczesywała palcami jego włosy. A on zamknął oczy, po czym wtulił twarz w płaski, jędrny brzuszek. I nagle zrozumiał, że to zupełnie inny typ kobiety, niż te, z którymi miał dotychczas do czynienia. Ona nie pójdzie z nim na całość tylko dla samego seksu. Dopiero gdy zdoła ją zauroczyć, rozkochać, być może Jagna zdecyduje się na ten krok. Nawet gdy da się ponieść namiętności, to tylko do pewnego momentu.

Zresztą, już musiała nim być zauroczona, bo inaczej nie pozwoliłaby się tknąć.

Nie spodobały mu się wnioski, do których doszedł. Nie chciał jej skrzywdzić i nie miał zamiaru się zakochiwać. Zresztą, to były bzdury. Bzdury, którymi karmiły się naiwne kobiety właśnie pokroju Jagny.

– Konrad – odezwała się cicho, wyrywając go z zamyślenia. – Nie, nie uprawiałam, bo nigdy nie byłam zakochana.

Czyli miał rację. Spochmurniał, zastanawiając się, co teraz. Oczywiście, mógłby skłamać, oszukać ją, nawet trochę poudawać, tylko że to nie było w jego stylu. Wolał postawić sprawę jasno. No i była jeszcze Magda, kusząca, nie pozwalająca o sobie zapomnieć. Szczerze mówiąc, to czuł, że wciąż jest zauroczony dawną narzeczoną i dlatego nie powinien robić nadziei temu dziewczątku.

Uniósł głowę, potem ramię i przytulił wnętrze dłoni do rozgrzanego policzka.

– Odpuścimy sobie, zgoda?

– Odpuścimy? – W szarych oczach ukazały się łzy. Nie tego się spodziewała. – Dlaczego? Masz kogoś?

– Nie mam.

– Dobrze, odpuścimy. – Jedna łza wyrwała się na wolność, spływając powoli w dół. Jagna delikatnie wyswobodziła się z uścisku Konrada, po czym odwróciła i wyszła.

Został sam, zastanawiając się z zaskoczeniem, dlaczego poczuł się jak ostatni szubrawiec? Był jedynie szczery, bo nie chciał, aby cierpiała z jego powodu.

Zmarszczył brwi.

Bo czy aby nie było na to za późno?

***

– Mów! – Karina zachłannym wzrokiem wpatrywała się w dziwnie nieswoją przyjaciółkę.

– Niby co?

– Wszystko. Przecież widać jak na dłoni, że coś między wami jest. I to niemałe „coś”.

– Nie, Kari. To byłby błąd.

– Czy ty zawsze musisz kierować się w życiu rozsądkiem? Nie mogłabyś chociaż raz odpuścić i pójść na żywioł?

– Jest ode mnie starszy.

– No weź przestań – zirytowała się Kari. – Ile niby? Dwie dekady?

– No nie – zakłopotała się Jaga. – Chyba siedem lat, albo coś koło tego.

– No faktycznie, powalająca różnica. Masz więcej takich ekstra argumentów?

– Mam tylko jeden. On nie jest zainteresowany.

Karina zachłysnęła się popijaną kawą.

– Że co?! Zwariowałaś? Wczoraj nie mógł oderwać od ciebie wzroku.

– Pilnował mnie.

– Nie Jaga, ja tu za chwilę oszaleję! Oszaleję! – Kari wplotła palce we włosy i zaczęła je tarmosić. – To nie było beznamiętne spojrzenie ochroniarza, ale mężczyzny zauroczonego kobietą. Wierz mi, mam w tym doświadczenie.

– Tak, wiem.

– Nie chciałabyś? Nie podoba ci się?

– Podoba, coraz bardziej podoba – zarumieniła się Jagna i w tym momencie Karina wskazała na nią oskarżycielsko palcem.

– Kochaliście się?

– Zwariowałaś?

– Dobra, ale coś było, przyznaj?

– No, coś tam było – przyznała Jaga z oporem. – Zresztą, powiem, bo nie dasz mi żyć i tak w końcu to ze mnie wyciągniesz.

– Jak ty mnie jednak dobrze znasz! Czyli co było?

– Całowaliśmy się nad jeziorem. I trochę go poniosło, bo… No wiesz, nie dał rady nad sobą zapanować.

– Czyli co? Mów po ludzku.

Jagna spojrzała na zaróżowioną z emocji przyjaciółkę. Sama również się zarumieniła.

– Wystrzelił w spodnie.

– Nieeee! – Karina aż otworzyła usta ze zdumienia. – On? Coś ty mu zrobiła do cholery? Na pewno to był on?

– Pocałowałam. A dziś…

– Dziś?

– Poszłam, bo chciałam z nim porozmawiać o wczorajszym. I tak jakoś wyszło – bąknęła. – Sama nie wiem, może ma jakieś problemy z przedwczesną erekcją? A może za długo nie uprawiał seksu?

– Tacy faceci jak on nie cierpią na brak chętnych.

– No i dotarłyśmy do początku naszej rozmowy. Nie pasujemy do siebie, bo takie jak ja, zazwyczaj cierpią na brak chętnych.

Karina tylko się uśmiechnęła. Była bystrą obserwatorką, chociaż mogła się wydawać bezmyślną paplą, nawijającą w kółko o seksie. A to, co dostrzegła w czarnych oczach tego przystojniaka, można było określić tylko jednym słowem.

Zauroczenie.

– Czyli dziś na rano znów się przedwcześnie spuścił? W spodnie?

– Niezupełnie. Powiedzmy, że prawie dotarł do celu. No, z czego się śmiejesz?

– Wściekł się, prawda? Ta męska duma i tym podobne.

– Na zadowolonego nie wyglądał.

– Jaga, ja ci mówię, bierz go! Nie wahaj się ani chwili, tylko ci to wyjdzie na dobre, zobaczysz! A! Słyszałam o bracie Amelii. Podobno ktoś nieźle pokiereszował mu buźkę. Nie przypadkiem twój ochroniarz?

– Przypadkiem mój ochroniarz, chociaż to niezbyt przyjemne wspomnienie. Mało brakowało, a zatłukłby Roberta na śmierć. Musiałam prosić ojca o interwencję, bo pewnie Konrad wylądowałby w więzieniu. Uprzedzam twoje wnioski, nie zrobił tego dla mnie, raczej dla własnej przyjemności.

– Jesteś niereformowalna.

– Lepiej opowiedz, co u ciebie.

Karina spojrzała na nią bystro. Wiedziała, kiedy się poddać, bo doskonale znała swoją przyjaciółkę. Do pewnych wniosków Jagna musiała dojść sama, dojrzeć do niektórych decyzji. I dlatego przez resztę spotkania nie wróciła do tego tematu.

Po jej wyjściu Jaga zdecydowanie poczuła się lepiej. Dobrze było z kimś porozmawiać, tak szczerze, od serca, a Kari była dla niej jedyną osobą, która się do tego nadawała. Rozluźniona, przebrała się w stój kąpielowy i postanowiła skorzystać z basenu. Ale nie tego na zewnątrz, bo bała się przypadkowego spotkania z Konradem.

Woda niczym miękki aksamit otuliła całe ciało i Jagna przez bardzo długi czas, nie miała ochoty z niej wyjść. Pływała, nurkowała, po czym uznawszy, że ma dość, wyszła z basenu.

I zamarła, bo na krześle pod ścianą siedział Konrad. Miał na sobie obcisłe kąpielówki oraz przewieszony przez ramię ręcznik. Wyglądał na zadowolonego, chociaż w jego oczach dostrzegła coś jeszcze. Uświadomiła też sobie, że swój ręcznik zostawiła tuż przy drzwiach i będzie musiała przedefilować przez całe pomieszczenie, narażona na jego zachłanne spojrzenie.

– Nie sądziłam, że ty też – bąknęła, rozważając powtórne zanurzenie w wodzie. Wszystko lepsze niż to.

– Ja też co?

– Chciałam popływać.

– Wiem. Ja to robię codziennie. Nie zauważyłaś?

– Nie.

– Myślałem, że masz dość i wychodzisz?

Biedna Jagna zaczerwieniła się, aż po korzonki włosów, zwłaszcza, że on wstał i teraz doskonale dawało się dostrzec spore wybrzuszenie pomiędzy udami. Czy ten facet myśli tylko o jednym? złorzeczyła mu w duchu.

– To dołączę – powiedział ze spokojem i wskoczył do wody.

Teraz miała okazję, aby zgrabnie się ewakuować. Niestety, chyba domyślił się, co zamierzała, bo silne ramię owinęło się wokół jej tali.

– Nie tak szybko Jagienko – odezwał się nabrzmiałym z podniecenia głosem. – Zostaniesz, bo mam ochotę cię pocałować. Nie patrz na mnie z takim przerażeniem, nic więcej ci nie zrobię – wykrzywił twarz, podczas gdy spanikowana dziewczyna szarpała się w jego uścisku. Nic dziwnego, miała na sobie jedynie kostium, sportowy, ale dwuczęściowy. Prosty, gładki, w turkusowym kolorze. A on jedynie kąpielówki.

Tej nagości było dla niej o wiele za dużo. I chociaż to zaskakujące, to dla Konrada również.

Kiedy tylko ją zobaczył, jego zmysły oszalały. Zgrabnie zaokrąglone biodra, jędrny, płaski brzuszek, niewielkie piersi pod obcisłym materiałem stroju. Do tego te cudowne nogi. Wszystko proporcjonalne, chociaż po dziewczęcemu smukłe, delikatne.

Dla niego była idealna. Rozczulająco drobna, podniecająco bezbronna. Mimo woli się uśmiechnął. Bezbronna? W tej rozgrywce pomiędzy nimi, to ona prowadziła i to o kilka punktów.

– Chciałeś odpuścić – powiedziała, rozbryzgując na boki wodę.

– Kłamałem – mruknął, szukając jej ust. Nie dała rady się wyrwać, a może wcale nie chciała. Pocałował ją, głodny, podniecony, zamroczony własnym pożądaniem, które pojawiało się tak niespodziewanie i tak zaskakująco było silne. Przyparł ją do brzegu basenu i całował z pasją, rozpaczliwie pragnąc, aby na pocałunku się nie skończyło.

Jej usta miały smak, który za każdym razem go odurzał. Przytrzymywał Jagnę jednym ramieniem, podczas gdy druga dłoń niecierpliwie badała każdą wypukłość kobiecego ciała. Było mu wszystko jedno, czy tym razem też się skompromituje. To całkowicie przestało mieć znaczenie.

– Konrad – westchnęła, gdy ich wargi rozdzielił się na kilka sekund. – Przestałam cię rozumieć.

– Nic nowego. Ja sam siebie nie rozumiem od dawna – wychrypiał, a potem ujął jej twarz w obie dłonie. Zamknął w nich, kciukami pieszcząc gorące policzki. Kurwa! Jaka ona była śliczna i ponętna! Nie wytrzyma, znów to zrobi. Chyba że wyciągnie ją z basenu i zaniesie do sypialni? Tam rzuci na łóżko i… Aż jęknął, podczas gdy Jagna spojrzała na niego ze zdziwieniem.

Nic więcej nie zdążyli zrobić, bo rozległo się dyskretne chrząknięcie.

– Jak nie urok to… – wymamrotał poirytowany Kondziu. No co za cholernie złośliwy los! Bydlak, chyba wyjątkowo się na niego uwziął.

– Tak? – Jagna w pośpiechu wyplątała się z jego ramion i podciągnąwszy w górę, wyszła z basenu.

– Dzwoni pani ojciec. Ponoć coś bardzo pilnego – wyjaśniła pokojówka, jednocześnie pożerając wzrokiem mężczyznę, który również wynurzył się z wody.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    No to się porobiło…. Nie wiem kto bardziej zwariował… Kondziu czy Jagna…. Zobaczymy kto tak naprawdę wyjdzie zwycięsko z tej gry….
    Czekamy co dalej 🥰🥰🥰

  2. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Gratuluję odebrania pierwszego egzemplarza książki! 😍
    Ciągnie ich do siebie, oj ciągnie.. 😄

  3. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Zacieram ręce bo teraz będzie się działo 🙂😉Biedny Kondziu myśli że jak się z nią prześpi to przejdzie a tu nic z tych rzeczy.Wpadles biedaku🤣

  4. A
    Anna
    | Odpowiedz

    Ciągnie ich jak magnes to siebie. Konrad już przepadłeś i nie klam, że jest inaczej. My tu widzimy co się dzieje 😂😊

  5. D
    Dorota
    | Odpowiedz

    Jagna koleżanka ma rację przestań analizować wszystko bierz Konrada a potem zobaczysz co będzie 😉 Kondziu ty to masz pecha oj biedaku może za czwartym razem dotrzesz do ostatniej bazy 😂😂😂

  6. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Teraz tylko pozostaje czekać na to co w przypadku tej dwójki nieuniknione😉 Kondziu zapomni o Magdzie i otwórz w końcu swoje serce dla Jagny☺

  7. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Serce rosnie na wiadomosc o kolejnych wydaniach papierowych ❤ Cudna wiadomość, w tym roku Święty Mikołaj będzie bardzo bogaty, dzięki Twoim książkom😚

  8. Z
    Zuza
    | Odpowiedz

    Czy tylko mi nie otwiera się część cb? 😉

    • Z
      Zuza
      | Odpowiedz

      Cz xv?

      • A
        Aga
        |

        U mnie tez nie dziala kolejna czesc 😪

      • Babeczka
        |

        Teraz powinno być dobrze 🙂

  9. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Mi też się nie chce otworzyć:(

  10. Anonim
    | Odpowiedz

    Problem z kolejna strona

Napisz nam też coś :-)