Nie ta kobieta (XIX)

with 14 komentarzy

mocny erotyk

 

Gorący kawałek, na gorącą niedzielę 🙂 Wkrótce zaproszę Was na pierwsze recenzje :-)))

 

– No tak – uśmiechnął się, ale tak niewesoło. Po czym poderwał się i bez słowa wyszedł, chwytając po drodze ręcznik. Zdawał sobie sprawę, że zachowuje się jak palant, lecz właśnie dotarło do niego, w jak nieciekawej sytuacji się znalazł. Musiał to wszystko sobie przemyśleć i zdecydować, jak powinien postąpić. Przecież do kurwy nędzy nie będzie romansował z dwoma babami pod jednym dachem! A właśnie w takie bagno się wpakował, przy czym jednak z kochanek była żoną szefa, a druga jego córką. Już chyba gorzej być nie może, rozmyślał ponuro, nurkując w przejrzystych wodach jeziora. Zranione uczucia Magdy miał gdzieś, ale Jagna to zupełnie inna sprawa.

Tylko że na to było trochę za późno.

Stanął na brzegu, zanurzony po pas i przecierał mokrą twarz, uświadamiając sobie, że prędzej czy później i tak ją zrani. Chociaż nie wiadomo jak chciałby być delikatny, to kiedy w końcu padną słowa „przepraszam, to tylko był seks”, Jagna będzie miała prawo go znienawidzić. Jakoś wcześniej o tym nie pomyślał. Zresztą o zabezpieczeniu się także. Pół biedy, gdy efektem tej zabawy będzie jedynie złamane kobiece serce i urażona duma. Gorzej, jeśli przez swą nieostrożność wpakował się w coś jeszcze.

Chociaż z drugiej strony… Zamyślił się. Było mu z nią kurewsko dobrze. Kiedyś, dawno temu, marzył o takiej kobiecie. Więcej, miał nadzieję, że odnalazł swój ideał w Magdzie, chociaż ona już od początku była inna. Bardziej śmiała, niezwykle pomysłowa w tematach seksu. Potrafiła flirtować i uwodzić na jego oczach, rzekomo po to, aby wzbudzić w nim zazdrość. Teraz wiedział, że prócz zazdrości raniła go swoim zachowaniem.

Wszystko się zmieniło. On się zmienił. Nowy układ z Magdą był idealny. Seks, ostry, wyuzdany, perwersyjny. Adrenalina której potrzebował i za którą tak tęsknił. Jagusia była cudowna, ale szybko się nią znudzi. Powinien…

– Konrad! – odwrócił się. Stała na brzegu, w tej swojej zwiewnej sukience, bosa, z rozwianymi włosami. Na policzkach wykwitły delikatne rumieńce, w oczach miała strach, bo nie potrafiła zrozumieć jego zachowania. A on momentalnie poczuł się jak ostatnie bydlę.

Trzeba było trzymać ptaszka na uwięzi, pomyślał kwaśno.

– Jesteś głodny? Zrobiłam sałatkę.

– Jak wilk – odparł krótko. – Chociaż nie pogardziłbym kawałkiem mięsa.

– Może ognisko?

– Niezły pomysł. Idź, dogonię cię.

Skinęła głową, chociaż dostrzegł w szarych oczach niemy wyrzut. Nic dziwnego, najpierw przystawiał się do niej niczym nieopierzony smarkacz, a teraz z całej siły starał unikać.

Do wieczora Konrad zachowywał się bez zarzutu, obojętnie, odpowiadał zdawkowo i unikał zbytecznej bliskości. W końcu nie dała rady dłużej powstrzymać łez, chociaż schowała się z tyłu domu, aby przypadkiem ich nie zobaczył. Rozumiała, wszystko rozumiała. Dostał to, czego pragnął. Więcej nie chciał. Bo na co mu taka zwyczajna, średnio ładna dziewczyna?

– Tu jesteś – rozległ się głos za jej placami, po czym objęły ją silne ramiona. – Jaguś, to nie tak jak myślisz.

– Nic nie myślę – otarła załzawione oczy, siląc się na beznamiętny ton.

– Trochę późno, ale zacząłem myśleć odpowiednią częścią ciała.

– Super. Coś jeszcze? – Próbowała uwolnić się z silnego uścisku, ale na próżno.

Roześmiał się.

– Uparta dziewczyno! – I od razu spoważniał. – Umówmy się, że więcej seksu nie będzie, zgoda? I nie dlatego, że nie mam ochoty. Wręcz przeciwnie, ale nie powinienem był tego zaczynać.

Tym razem dała radę się wyrwać. I od razu go spoliczkowała. W szarych oczach dostrzegł nie rozpacz, a furię.

– Nie? – warknęła. – Dobrze. Od teraz trzymasz ręce przy sobie! A jak się do mnie zbliżysz, to wykorzystam tę zardzewiałą siekierę z drewutni i obetnę ci kutasa! Zrozumiałeś?

Zamurowało go. Dosłownie. Gdzie się podziała ta subtelna i delikatna Jagienka?

– Jaga! – odparł surowo, pocierając znieważony policzek. – Nie chodzi o mnie, ale o ciebie.

– O, tak! Cóż za troska! – ruszyła w kierunku jeziora, a on za nią. Co dziwne, wcale nie czuł złości, a rozbawienie.

– Jaguś! Naostrzyć ci siekierę? – pokpiwał. Doczekał się groźnego spojrzenia i pogardliwego prychnięcia. – Tak na wszelki wypadek, sama rozumiesz?

– Wykąpię się i idę spać. A ty możesz sobie ostrzyć, co chcesz. – Po czym zatrzymała się na brzegu i bez odrobiny skrępowania zrzuciła z siebie sukienkę. Zdawała sobie sprawę, że pod spodem nic nie ma, ale nie mogła sobie darować jawnej prowokacji. I słusznie, bo Konrad od razu przestał się głupio podśmiewać. A kiedy jeszcze na dodatek zanurzyła się zaledwie do połowy ud, aby później pochylić się i nabierając wody, oblewać nią ciało, jego podniecenie wystrzeliło w górę. Zresztą nie tylko podniecenie, bo twardniejąca męskość, również postanowiła podążyć w tym samym kierunku. Konrad z wyraźnym niesmakiem spojrzał w dół, zaklął i ostentacyjnie obrócił się plecami do jeziora. Niestety, widok szczupłego, kobiecego ciała, pozostał pod powiekami. Kusił, budził pożądanie i tęsknotę.

Mógł zrobić tylko jedno. Zaszył się gdzieś na uboczu i wrócił do domu dopiero, gdy już było prawie ciemno. Miał dużo czasu na przemyślenia, lecz wnioski do których nieodmiennie dochodził, nie należały do przyjemnych.

Jagna leżała na łóżku, a pyzaty księżyc zaglądający przez okno, oświetlał jej delikatną sylwetkę. Spała na brzuchu, wtulona w poduszkę, ubrana w kusą koszulkę i skąpe majtki, odkryta, bo mimo iż nadeszła noc, wciąż panował wściekły upał. Konrad przez chwilę gapił się na nią, czując coraz większą irytację, po czym padł na swój materac. Dłonie założył za głowę, zamknął oczy i zaczął liczyć. Poddał się, kiedy dobrnął do pięciu tysięcy.

– Nie mam szans – wyszeptał. Bo nie miał. Wbrew temu co mówił, co postanowił, wbrew zdrowemu rozsądkowi, pragnął jej.

Kolejna kąpiel do ukojenia zmysłów? Własna ręka i odrobina wyobraźni?

Zerknął w kierunku śpiącej dziewczyny.

Pieprzyć to wszystko!

Uniósł się ostrożnie, a potem położył tuż obok Jagny. Westchnęła głęboko, jakby wyczuwając jego bliskość, po czym zmieniła pozycję. Teraz leżała na plecach; jedno ramię opadło w bok, drugie, zgięła, jakby chciała włożyć dłoń po głowę. Konrad wstrzymał oddech, a później z determinacją przystąpił do ataku. Usiadł pomiędzy zgrabnymi nogami, po czym bardzo powoli zsunął koronkowe majtki. Potem rozsunął uda i pochyliwszy się, dotknął ustami miękkiej, rozgrzanej skóry. Poczuł zapach kobiecego ciała, potu i ten nieuchwytny, podniecający aromat, którego nie szło pomylić z żadnym innym. Zaciągał się nim, upajał, a jego męskość twardniała w zastraszającym tempie. W końcu zdecydował się uczynić pierwszy ruch. Jeszcze bardziej rozsunął smukłe uda, potem palcami dwa delikatne płatki i w końcu mógł znów zasmakować jej wnętrza.

To było jak uderzenie, silny cios w splot słoneczny. Zakrztusił się własnym oddechem, obezwładnił pożądaniem. I zaczął ją pieścić. Najpierw nieśmiało, jakby na próbę, potem z coraz większą stanowczością. Jego język muskał wrażliwą łechtaczkę, wwiercał się w ciasną szparkę, smakował, błądził i odnajdywał się. A Jagna biernie poddała się tej pieszczocie. Znajdowała się na pograniczu jawy i snu, gdzie przyjemność wydawała się być czymś nierzeczywistym. Nie od razu zrozumiała, jakie jest tego źródło, a kiedy w końcu ta wiedza pojawiła się w jej umyśle, to zaraz zgasła, stłumiona rosnącym pożądaniem. Konrad wsunął obie dłonie pod krągłe pośladki i pieścił ją z jeszcze większym żarem, jeszcze intensywniej. Coraz głośniejsze jęki świadczyły o tym, że osiągnął sukces. Jagna wiła się, dyszała, przyciskała jego głowę do swego podbrzusza i unosiła biodra. Wynurzyła się z krainy snu, aby na powrót zanurkować w świecie rozkoszy.

– Mocniej! – zażądała napęczniałym z emocji głosem. I wtedy Konrad nie wytrzymał. Podciągnął się w górę i jednym, gładkim ruchem wbił w rozedrgane kobiece wnętrze. Krzyknęła, nie wiadomo czy z bólu, czy z przyjemności. A on ruszył galopem ku ekstazie. Wszystko, co sobie postanowił, przestało się liczyć. Jedną rękę podłożył pod kobiecą głowę, wplatając palce we włosy. Drugą ścisnął kształtne biodro. Całował ją, wręcz brutalnie miażdżąc delikatne usta. Czuł spływający po skroni pot, wilgoć pokrywającą całe ciało, ale to absolutnie nie miało znaczenia. Nic nie miało. Jego pchnięcia na początku płytkie i chaotyczne, stawały się coraz mocniejsze i coraz głębsze. W końcu uniósł się na wyprostowanych ramionach i ciężko dysząc, spojrzał na leżącą pod nim kobietę. Była tak cudowanie piękna, że nie potrafił tego opisać słowami. Oczy miała ogromne, pełne pożądania, wargi nabrzmiałe od pocałunków. Włosy rozsypały się po poduszce, a sterczące sutki wręcz błagały o pieszczoty. Pochylił się i złapał jeden z nich zębami. Chwilę bawił się nim, ssąc i przygryzając, po czym zajął się drugim. Jagna tylko gardłowo pojękiwała, przeczesując palcami jego wilgotne włosy.

– Tak! Tak! Tak! – szeptała, podniecając go tym jeszcze bardziej. Pragnął ją czuć mocniej, wbić się głębiej, do samego końca. Była tak cudownie ciasna, gorąca i mokra, że był pewien, iż zbyt długo nie wytrzyma. Opadł na drobne ciało, pracując biodrami w szalonym tempie. Kątem oka dostrzegł jak rozrzuciła ramiona, jak konwulsyjnie zaciskała palce na pościeli. Już nie jęczała, a krzyczała, odchylając głowę do tyłu. Bez namysłu wpił się w napiętą skórę szyi, złapał ją zębami i jeszcze przyspieszył.

– Konrad! – Musiało ją zaboleć, ale to przestało być ważne, gdy ból splótł się z przyjemnością, prowadząc prosto w objęcia ekstazy. Jego chrapliwy oddech roznosił się echem po pomieszczeniu, odbijał od ścian i wracał, aby wybrzmieć niczym najpiękniejsza muzyka. Mięśnie rozluźniały się i prężyły w niesamowitym tempie, a sam Konrad już dawno pogrążył w ramionach chaosu. Nie docierało do niego nic, prócz obietnicy spełnienia. Zapomniał o wszelkich swoich postanowieniach. Zapomniał o wszystkim.

Tak bardzo pragnął tej kobiety, że to pragnienie było nie do pokonania.

Powoli tracił zdrowe zmysły, zamieniając się w jeden, wielki krzyk ekstazy. Czuł, wiedział, że już niedaleko. Jeszcze kilka ruchów, jeszcze kilka sekund i znajdzie się tam, gdzie pragnął. I to nie sam, bo Jagna najwyraźniej podążała tam razem z nim.

Poczuł to. Skurcze cipki zaciskającej się na jego członku. Paznokcie wbijające się w skórę. I przeciągły krzyk, który i jego zaprowadził do celu.

Ekstaza go obezwładniła. Pozbawiła przytomności. Nie raz, ale kilka razy wystrzelił w jej wnętrzu, napinając ciało i głośno krzycząc. Pierwszy raz w życiu przeżywał seks tak intensywnie i pierwszy raz tak szczytował.

– Jaguś, Jagienka – szeptał, owiewając gorącym oddechem jej policzek, gdy już opadł bezwładnie na szczupłe ciało.

– Ciężki jesteś – uśmiechnęła się promiennie, a wtedy ją pocałował. Mętnie pomyślał, że zapłaci za wszystko później. Ona zapłaci, bo to on jak mało kto, nadawał się na jakiekolwiek związki. Ale na razie pozwoli sobie na chwilę zapomnienia, pozwoli sobie, aby przez kilka dni być naprawdę szczęśliwym.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Cudownie ❤ Bardzo, bardzo gorąco się tutaj zrobiło😁 jak mówi mój wuja “w góre biusty idzie dzień rozpusty” Ty na nam tutaj nie dzień a weekend rozpusty zafudowalas😄

    • K
      Karolina
      | Odpowiedz

      Kondziu znowu twoje postanowienia poszły do lasu😉 ale się uśmiałam przy tym fragmencie z siekierą, ciekawe czy teraz Jagienka będzie chciała mu obciąć🤣🤣🤣

      • Babeczka
        |

        W sumie to nie tylko Kondzia. Jagienka też jakoś silną wolą nie grzeszy :-)))

  2. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    Jaka przyjemna niedziela się zrobiła…. Wstaje czytam i trzeba iść pod prysznic😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁 takie prezenty lubię 💋

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No właśnie, a ja dopiero później się zorientowałam 😉 coś mi ostatnio bystrości ubyło 😮

      • K
        Karolina
        |

        Trochę spóźnione, ale życzę dużo, dużo zdrowia, spełnienia marzeń oraz kolejnych przyjemnych chwil spędzonych przy książkach Agnieszki😙

  3. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Cudowne uwielbiam taki dodatek do kawy😉🙂🤗oj Jagienka przy Kondziu silna wola wyparowała😁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Mięknie jak wosk 😀

  4. J
    Julita
    | Odpowiedz

    Poczekaj kondziu wróci Magda to ci wypomne te ,, pragnienie do jagienki “gdy polecisz do tamtej.
    Chociaż ja licze ze wróci Magda wkreci kit z ciąża ale mimo wszystko nie będzie z nią juz sypial.
    W sumie to dobry plan skoro jest ,, w ciąży ” to będą objawy a jak nie objawy to brzuch długo tego nie ukryje nawet sztucznym brzuchem bo albo maz albo kondziu będzie chciał brzuch pocałować czy poczuć kopanie

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziewczyny! Co wy z tą ciążą 😉 Ja wiem, że z Kondzia dobry strzelec, ale żeby tak od razu trafić w pierwszy dołek ;-))))

      • J
        Julita
        |

        Sama zaczęła myśleć żeby go wkrecic w ciążę mimo ze nie jest. Wiec licze ze nie uwierzy ze jest bądź ze to nie jego albo poczeka bo wiecznie szczupła nie będzie i wyjdzie ze klamala. Ja czekam na moment aż prawda wyjdzie na jaw ale gorzej dla jagny nwm jak zniesie fakt ze sypiał z magda i ze to nie rodzina bo nie podejrzewa ze sypiał bądź dalej będzie z nią spał.
        Kij wie co zrobi kondziu gdy wróci Magda nawet gdyby nie klamala o ciąży.
        Fajnie gdyby po powrocie powiedział prawdę jaka jest Magda z drugiej to cios dla jagny

      • Babeczka
        |

        A nie, ja w sumie miałam na myśli Jagnę. Co do Magdy to będzie najpierw musiała wybrnąć z kwestii pigułek, bo przecież powiedziała Konradowi, że się zabezpiecza.
        Co do akcji, to coś wymyślę, obiecuję 🙂

  5. D
    Dorota
    | Odpowiedz

    Konrad coś słowa dotrzymać nie umie,😁jak Jagna tyłeczkiem poruszy,szlak bierze obiecaną sobie wstrzemięźliwość 😂😂😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No i prawidłowo! Chociaż z drugiej strony, przydałyby się solidniejsze fundamenty 🙂

Napisz nam też coś :-)