Nie ta kobieta (XX)

with 30 komentarzy

mocny erotyk

 

Na dobry początek tygodnia 😉 Pytanie odnośnie strony. Z punktu widzenia czytelnika, coś do poprawy, usprawnienia, więcej tagów, lepszy podział kategorii? Wszelkie uwagi mile widziane, bo zabieramy się za remont :-))) Może niektóre opowiadania bezpłatne do pobrania w pdf?

 

Poranek powitał ich ulewnym deszczem, silnym wiatrem i burzą, która echem wdzierała się w każdy zakamarek domu. Konrad wstał, ale Jagna widząc pogodę za oknem, na powrót wtuliła się w poduszkę.

– Kawa dla ciebie – podał jej kubek, siadając na skraju łóżka.

– A buziak?

Uśmiechnął się nieco krzywo i z czułością pocałował. W sumie co innego mógł zrobić? Wystarczyła jedna noc i wszystkie jego postanowienia szlag trafił. Dosłownie.

– Jak tam akcja siekiera? – spytał kpiąco.

– Jeszcze mam taką możliwość, więc nie przeginaj – zmarszczyła groźnie nosek. Owinięta w kawałek koca, siedziała oparta plecami o ścianę, z podciągniętymi kolanami i kubkiem w dłoniach.

– Wykupię się śniadaniem?

– No nie wiem.

– Seks dołożę w gratisie.

– Wczoraj twierdziłeś, że powinniśmy sobie odpuścić?

Przysunął się bliżej, poważniejąc. Dotknął palcami miękkiego policzka, przesunął nimi wzdłuż linii żuchwy, potem dotarł do rozchylonych ust.

– Tylko seks – odparł twardo. – Zdajesz sobie z tego sprawę?

– Chyba tak. – Posmutniała, lecz nie odsunęła się. Za to przechyliła głowę, przytulając się do wnętrza jego dłoni, zamykając przy tym oczy i lekko się uśmiechając.

Tlące się podniecenie, znów wystrzeliło u niego nieokiełznanym płomieniem. Przypomniał sobie wczorajszy orgazm i zadrżał. Czegoś podobnego nigdy nie przeżył. A mieli jeszcze dwie noce i prawie trzy dni. Tylko dla siebie.

Wyrzuty sumienia, rozsądek upchnął w kąt. Postawił sprawę jasno, więc skoro ona nadal jest chętna, to on skorzysta. A kiedy wrócą do domu, postawi Magdzie ultimatum. Pakuje walizkę i wyjeżdża z nim, albo zostaje i dalej bawi się w farsę małżeństwa. Mówiła że ma plan, więc niech lepiej się zdecyduje. Nie spodziewał się, iż będą żyli długo i szczęśliwie, ale na coś tam liczył. Zostanie przy niej przynajmniej tak długo, dopóki mu się nie znudzi.

– Ubiorę się i pojadę po pieczywo. Nie będziesz się bała zostać sama?

– Nie, nie będę.

– Na wszelki wypadek zostawię ci broń.

– Mam siekierę – odparła kpiąco.

Spojrzał na nią dziwnym wzrokiem, po czym z torby wyjął jeden z pistoletów.

– Tak się odblokowuje, tak mierzy i tak strzela. – Wycelował w pobliską szafę, naciskając spust. Jagna krzyknęła zaskoczona, gdy rzucił broń na łóżko. Potem zaczął się ubierać.

– Jakieś specjalne życzenia?

– Kefir poproszę. Naturalny.

Skinął głową i już go nie było. Usłyszała jeszcze dźwięk odpalanego motoru i po chwili została sama. Wiedziała, że nie na długo, maksymalnie godzinę, więc nie musiała się bać.

Za to poszła wykąpać, bo akurat przestało padać, chociaż wciąż rozbrzmiewały echem pomruki burzy. Potem ubrała jedną z koszulek Konrada, swoją sukienkę zostawiając do przeprania. Włosy splotła w warkocz i chwyciwszy zimną kawę, usiadła na zrujnowanych stopniach werandy.

Nie wierzyła w jego słowa. Wyglądało na to, że Konrad bardziej chciał przekonać siebie niż ją. To był uparty drań, ale ona również potrafiła postawić na swoim.

Miała więc dwie noce i trzy dni, aby chociaż trochę zmienił zdanie. Co oznaczało trochę, nie wiedziała, lecz to, co się pomiędzy nimi zaszło, nie mogło być zwykłym seksem. Nie, w to nigdy nie uwierzy.

Ciekawe co takiego wydarzyło się w jego przeszłości? To musiało być coś niezwykle złego, że rzucił studia, chociaż tak znakomicie mu szło. Potem wstąpił do wojska i zamienił się w ponurego, pełnego pesymizmu i okrucieństwa człowieka.

Zadrżała. Kochała się z tym człowiekiem. Gorzej, była nim zauroczona. Jak uwieść drania, który otoczył się kolczastymi zasiekami? Jak sprawić, aby się otworzył, aby odważył na więcej? Były takie momenty, przebłyski normalności. Wtedy, gdy się śmiał. Gdy ją całował. Gdy nabrzmiałym od emocji głosem, szeptał jej imię.

Pragnęła, aby nie zamykało się to w kilku sekundach. Chciała, by trwało wiecznie.

Spojrzała w zachmurzone niebo i nagle odważyła się na całkowitą szczerość.

Kochała go.

To już nie było zwykłe zauroczenie. Nie tylko fascynacja i przyjemność, która doprowadzała pod bramy nieba. To było prawdziwe uczucie, pragnienie, aby w końcu znaleźć się w raju. Nie samemu, ale z nim.

Po policzku spłynęła pojedyncza łza.

Konrad postawił sprawę niezwykle szczerze. Co prawda bardzo szybko złamał swoje postanowienia, ale to było jedynie pożądanie.

Wstała, podchodząc do wzburzonych wód jeziora. Tak, właśnie tak, wyglądała cała ich znajomość. Wieczny sztorm, niepewność, co do przyszłości. I jeśli on mówił prawdę, to była pewna, że nie ma dla niej ratunku. Utonie, pogrążając się we własnym bólu. Tęskniąc za przeszłością, pragnąc tego, co nieosiągalne.

Do miłości nie można nikogo zmusić.

– Jesteś tak zamyślona, że nie słyszałaś nawet, jak wróciłem – wyszeptał jej do ucha, obejmując w pasie i przytulając się do szczupłych pleców.

– Możliwe – uśmiechnęła się lekko, podczas gdy on błądził ustami po zgrabnej szyi. Uwielbiał to. Uwielbiał trzymać ją w ramionach. Była taka drobna, krucha, delikatna, że samo to budziło w nim pożądanie. I była tylko jego. Obudził w niej kobietę, czasami nawet miał wrażenie, że nigdy wcześniej się nie całowała.

Pierwszy pocałunek, pierwszy seks, pierwsze pieszczoty.

Dlatego wciąż pojawiały się wyrzuty sumienia. Dała mu tak wiele, a on nie tylko nie chciał tego przyjąć. Nie chciał też dać ani cząstki siebie.

Zaczęło padać. Ciepły, letni deszcz przyjemnie chłodził rozgrzane ciała. Obróciła się, zarzucając ramiona na jego barki. Oplotła palcami szyję i wspiąwszy się na palce, pocałowała.

Świat znów przestał istnieć.

Zamknął się w dotyku wygłodniałych ust, w splocie dwóch ciał, a namiętnym tańcu języków.

Świat idealny. Dwie zagubione dusze, gdzieś pośrodku starej puszczy, która niejedno widziała i niejednego była świadkiem. Kurtyna deszczu zza której można było dostrzec to, co dotychczas było ukryte. Kłębiące się, aż po horyzont chmury. I pojedynczy promień słońca, który zdołał się przebić i dotrzeć do falującej tafli jeziora.

Męskie dłonie przesunęły się w dół, na pośladki. Potem ścisnęły je i uniosły drobne ciało dziewczyny. Objęła go udami, a pocałunek pogłębił i z leniwie subtelnego, przeszedł w bardziej namiętny. Pojawiło się pożądanie, które można było zaspokoić tylko w jeden sposób.

Cofnął się kilka kroków, pod rosnące nieopodal drzewo, po czym odwrócił i przycisnął Jagnę do chropowatego pnia. Pomogła mu zdjąć koszulkę, rozpiąć spodnie. Ona miała na sobie jedynie jego t–shirta, żadnej bielizny. A kiedy znalazł się w wilgotnym, ciasnym wnętrzu, miał wrażenie, że znów trafił do raju. Ona jedynie gardło jęknęła, przesuwając paznokciami po szerokich ramionach.

Tym razem nigdzie mu się nie spieszyło. Poruszał się wolno, smakując jej ust, błądząc dłońmi po szczupłym ciele dziewczyny. Padając deszcz przynosił odrobinę ulgi, lecz nie mógł zgasić ognia, który trawił ich ciała. Ten płonął o wiele głębiej.

I Jagna, i Konrad mieli wrażenie, jakby znaleźli się w zupełnie innej rzeczywistości. Pełnej narastającej ekstazy, w której liczyła się tylko wspólna bliskość, wilgotne pocałunki i droga ku rozkoszy. Czas przestał się liczyć; stanął w miejscu, zamknął ich w tej jednej chwili z wieczności. Ciszę złożoną z szumu tysięcy maleńkich kropelek deszczu, burzyły jedynie coraz głośniejsze jęki. Potem przeszył ją krzyk wydobywający się z kobiecych ust, z zaraz po nim drugi. Eksplodował w jej wnętrzu tak nieoczekiwanie, z taką siłą, że ugięły się pod nim kolana. Nie było wściekłego dobijania się do bram raju, tym razem otworzyły drzwi się szeroko, zapraszając go do środka.

Zamarli w bezruchu. Ciężko dysząc, patrzył z góry na jej zarumienioną twarz, na nabrzmiałe od pocałunków usta i chyba pierwszy raz pomyślał, że się mylił. Może dla takiej kobiety warto byłoby zaryzykować? To było zaskakujące i szybko zniknęło, rozpłynęło się niczym mgła, ale pozostawiło po sobie ślad.

– Głodna jestem – uśmiechnęła się promiennie, chwytając jego twarz w obie dłonie, a wtedy Konrad oszalał. Pokrywał pocałunkami gładkie policzki, zgrabną szyję, rozchylone usta i przymknięte powieki. Delikatnie i czule, ale z żarem, którego nie potrafił ukryć. A potem zaczął się śmiać

– Chodź Jaguś, przebierzemy się i coś zjemy. Musisz mieć dużo siły, bo nie zamierzam na tym poprzestać. A siekiery wciąż nie naostrzyłaś – dodał nieco złośliwie, po czym zarobił kuksańca. Lecz nie puścił jej, a zaniósł do domu. Tam postawił na podłodze i z niezwykłą jak na niego czułością wycierał ręcznikiem. Potem to sama zrobiła Jagna, patrząc na niego z podziwem. Sam dotyk jej rąk znów obudził pożądanie, co oczywiście dało się zauważyć.

– Wiesz – zagryzła wargę, patrząc na twardniejącą męskość. – Ja bym jednak nie pogardziła śniadaniem.

– Wysokobiałkowym? – zakpił.

– Kupiłeś mi kefir.

– Mógłbym poczęstować czymś lepszym.

– Konrad! – Znów się zarumieniła i wcale się temu nie dziwił.

– Później – pochylił się i wyszeptał schrypniętym głosem. – Później Jaguś. Teraz poprzestaniemy na kanapkach.

Uwielbiał, jak patrzyła na niego w ten sposób. Z odrobiną nieśmiałości, z ciekawością, podniecona i niepewna. Z czerwonymi policzkami i błyszczącymi oczyma, w których splatało się tak wiele pragnień i obaw.

Tym razem śniadanie zjedli na werandzie. Było ciepło, wręcz parno, chociaż deszcz rozpadał się na dobre. Potem Konrad przytargał ogromny, nieco zdezelowany fotel, odkurzył go, a obok postawił okrągły, odrapany stoliczek. Na pytanie Jagny o sensowność swych poczynań, usiadł wygodnie, po czym chwycił szczupły nadgarstek i pociągnąwszy ją ku sobie, posadził na kolanach.

– Po to – odparł ze spokojem, podczas gdy ona z dreszczem rozkoszy wtuliła się w jego ramiona.

Żadne z nich nie miało ochoty na rozmowę.

Miarowy szum padającego deszczu był jedynym dźwiękiem zakłócającym ciszę. Jagna zamknęła oczy, wdychając zapach męskiego ciała, skuliła się, z policzkiem wciśniętym w twardy, umięśniony tors i zamknęła oczy. Czuła, jak ją objął, jak wodził palcem na nagim przedramieniu. Powoli, zakreślając jeden i ten sam wzór. Później pochylił się i wtulił twarz w pachnące deszczem włosy dziewczyny.

I chyba pierwszy raz zapragnął, aby ta chwila trwała wiecznie.

Z daleka od wszystkiego, od problemów, bo nawet te które nosił w sobie, były dziwnie niewyraźne, mało dokuczliwe. Tylko z nią, tylko tutaj.

Lecz on nie potrafił o to walczyć, nie mógł się zakochać. Po pierwsze już od dawna nie wierzył w te bzdury, po drugie był najmniej odpowiednim kandydatem dla tej kobietki. A po trzecie bał się momentu, gdy zażąda od niej więcej, niż będzie chciała mu dać.

Konrad nie rozumiał tylko jednego – nie chodziło o to, co Jagna będzie chciała mu dać, ale o to, co on sam zgodzi się przyjąć.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    Pdf to dobry pomysł

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Już od dawna o tym myślę 🙂

  2. A
    Anigna
    | Odpowiedz

    Tak…. Tak nas tu uspakajasz … mamisz ciepłymi słowami…. Otulasz erotyką…. A potem jak prz……. To gorzej jak obuchem tej zardzewialej siekiery…. 😵🥴🤕 że się do końca nie pozbieramy…. 😎

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Pomyśl o epilogu 🙂 Nie będzie tak źle ;-)))

  3. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Piękny rozdział… A opisy emocji cudowne🥰 brawo 👏

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Deszcz wczoraj padał, pachniało upojnie, ciepło było 🙂 żal było nie wykorzystać…

  4. Anonim
    | Odpowiedz

    🙈 dalej go nie lubię. Tak mnie wkurza. Wrrr no żadnemu bohaterowi się to jeszcze nie udało. Totalnie mam nadzieje, że po powrocie zachowa się typowo dla siebie ale tym razem Jagna pokaże mu fucka i nie oglądając się za siebie pójdzie na spotkanie z facetem z ambicjami. Kondzio powinien iść do piaskownicy. Tam by miał swoich mentalnych rówieśników. A Jagna powinna docenić siebie i nie marnować czasu więcej na niego. Seks był fajny, dobre doświadczenie można iść dalej !!!

    • Anonim
      | Odpowiedz

      Jagna jest kochanką, kochanka żony swojego ojca ☺️ Błagam niech ona temu przedszkolakowi pokaże, gdzie jego miejsce. On ją potraktuje brzydko a Ona się nareszcie wyprowadzi i zacznie umawiać na prawdziwe randki z fajnymi facetami. Jak ona tak rozkwitnie to będzie ich mnóstwo wokół niej. Prooosze 🙈 To za fajna bohaterka dla glupka.

      • Babeczka
        |

        No w końcu ktoś, kto Konrada nie polubił 🙂 to bez kpiny czy sarkazmu, bo ja bardzo lubię, jak Wy nie lubicie drania, którego stworzyłam. Nawet w małym gronie, ale zawsze.
        Osobiście też mnie wkurza, chcę, nie mogę, nie chcę, chłopu odbija. Ale dokładnie taki miał być. Zakręcony, ślepy na własne uczucia, przynajmniej do pewnego momentu. Uparty, zawzięty.
        😀

      • Anonim
        |

        Ja Cię uwielbiam 😉 i wiem, że bez sarkazmu. To jest pierwszy bohater, któremu naprawdę życzę Magdy 🙈 wiem, że będzie z Jagienką ale liczę, że zanim to się stanie to On wróci na studia, Żora mu wytłumaczy (tylko jego widzę jak Kondzia gnoi aż mi się miło zrobi) co jest ważne w życiu i facet się zmieni, wracając do początków i starając się być dorosłym, wartościowym człowiekiem, a nie Rambo bez ambicji. Acha jeszcze psychoterapię bym mu zafundowała 🤟🏻

      • Babeczka
        |

        To zdradzę tylko, że tak, Żora bardzo ochoczo podejmie się “tłumaczenia”, chociaż oboje przeżyją tą lekcję 🙂
        Jak to w takich przypadkach bywa, zanim Konrad pójdzie po rozum do głowy, popełni jeszcze kilka głupstw. Ta psychoterapia to dobry pomysł 😀

  5. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Rozdział finezja❤ Piękny, cudowny, taki delikatny i subtelny😊 Aga po prostu jesteś najlepsza w opisach scen erotycznych😚

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂

  6. J
    Julita
    | Odpowiedz

    On dalej myśli ze Magda wybierze jego.
    Jak dla mnie ona chce i jego i kasy swojego męża wiec nie odejdzie od tak.
    Nwm co ona musi jeszcze mu zrobić skoro zdrada, to co powiedziala plus to ze teraz męża zdradza z nim nic nie daje.

    Po czasie gdy zrani jagienke zobaczy co stracił na rzecz czego

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Magda ma plan 🙂 nie zdradzę jaki. A co do motywów Konrada – zastanawiałaś się, jak bardzo musiał cierpieć, gdy Magda go zostawiła? Przecież wywrócił całe swoje życie do góry nogami! Może właśnie dlatego, tak bardzo się upiera przy wyborze Magdy, nie zdając sobie sprawy, że to na nic, bo nie da się ogrzać przy ognisku, w którym już nic nie płonie 🙁

      • J
        Julita
        |

        Zawsze może ja zdemaskować i było by łatwiej gdyby nie było jagienki czy żadnej innej ale jest, i licze ze tak magdzie dowali ze jej się komunia przypomni 😂😂😂😂😂

        Są 3 możliwości jak to się potoczy:

        Wersja 1: Jagna mimo wszystko mu wybaczy.

        Wersja 2: Za cholerę nie wybaczy, przecierpi ,, rozkwitnie ” i zakocha się w innym a Konrad będzie sobie pluł w brodę.

        I wersja 3 która chyba podoba mi się najbardziej: Na poczatku nie wybaczy będzie cierpieć, później ,, rozkwitnie ” będzie z kimś tam. Kondziu będzie pluł sobie w brodę i będzie zazdrosny itp, a koniec końców i tak będzie jagna z kondziem bo rozstanie się z tamtym.
        A co należy mu się niech trochę cierpi.
        Magda oberwie za to jaka jest to i jego kolej.
        A ojciec jagny tez pójdzie po rozstaniu po rozum i gdy znowu kogoś pozna to licze ze nie da tej kobiecie swojej kasy ani haseł i upewni sie i 50 razy ze owa wybranka nie leci na kasę, będzie chociaż tolerować córkę i nie jest jak Magda ze się puszcza
        😊

      • Babeczka
        |

        A wiesz… Ja jeszcze coś innego wymyśliłam 🙂 chociaż poniekąd coś tam z tym wybaczaniem będzie :-)))

  7. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    Tak, PDF to byłby niezly pomysł 💡
    Co do naszej parki… Pewnie jakiś zimny prysznic by się przydał 😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ha ha! Gradobicie! :-)))
      Może nie przy wszystkich i nie od razu, ale już dawno myślałam o tych pdfach.

  8. J
    Julcia552
    | Odpowiedz

    Konrad to nie jest postać, którą lubię i aż kusi zapewne nie tylko mnie, żeby dać mu nauczkę. Jagny mi żal i właściwie to tylko jej się należy happy end. Może trochę spłoszona, ale fajna babka z niej 😉

    • Anonim
      | Odpowiedz

      Rety no totalnie to samo 🙈🙈🙈

      • Babeczka
        |

        Dobra, dam mu nauczkę :-)))

      • Z
        Zuza
        |

        Ale taką z mega przytupem 🙈 proooosze ☺️

      • Babeczka
        |

        Oj ty sadystko! Ja zawsze twierdzę, że najgorsze są wyrzuty sumienia i poczucie straconej szansy 🙂

  9. O
    Ono
    | Odpowiedz

    Hej, jak dla mnie przełącznik na tryb nocny by się przydał (np. jak w lol24)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję, zobaczymy czy u nas dałoby się coś takiego zrobić 🙂

  10. B
    Barbs
    | Odpowiedz

    Heh.. podejrzewam ze Magda przypali o ciazy z Konradem i zacznie go kusic wizja szczesliwego “ever after”…. oczywiscie “happy ever after” Magdy to duzo kasy i Kondzio. Jedyna droga to zalatwic meza i pasierbice i zostac bogata wdowka… i tak podejrzewam, ze to bedzie moment kiedy Konradowi w koncu otworza sie oczy… Nie zdziwilabym sie jakby Żorka zostal wynajety do brudnej roboty, haha… to by dopiero byla akcja… a Jagna zapewne utrzyma ciaze w tajemnicy bo w miedzyczasie wyjdzie na jaw romans Magdy i Konrada…
    a Kondzio troche mnie wkurza tym swoim niedowiarstwem jesli chodzi o prawdziwa milosc… sparzyl sie na Madzi, o ktorej juz wie ze to zwykla… ehem, ladacznica jest… Jednoczesnie na przykladzie siostry i Żory widzi, ze milosc wiele przeszkod potrawi pokonac… zachowuje sie jak egzaltowany dzieciak rodem z janeaustinowskiego romansu haha

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Obawiam się, że jeszcze nie raz cię wkurzy, bo uparciuch z niego 😀

  11. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Ale ciacho na okładce 🙊

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ale to obecny Konrad, ten poprzedni był sprzed kilku lat 🙂

Napisz nam też coś :-)