Nie ta kobieta (XXII)

with 22 komentarze

mocny erotyk

 

Trochę Was zaniedbałam, ale w końcu mogę odetchnąć, bo prawie wszystkie książki wysłane, jeszcze z kilkanaście sztuk czeka na jutro 🙂 Uwaga! Ponieważ, mój błąd, system nie pytał o numer telefonu, a ten jest konieczny do wysyłki InPostem, kto jeszcze nie odpisał na mojego maila, niech to jak najszybciej zrobi!

Będzie specjalny post o waszych przesyłkach. Zdjęcia proszę wysyłać na motylewnosie@gmail.com sprawicie mi tym ogromna frajdę :-)))

A w następnej części zaprezentuję Wam opinie recenzentek! Po jednej na post, co by tłoku nie było ;-D

 

Ciężko było trzymać siebie samego za słowo. Tym bardziej że ich plany pokrzyżował rzęsiście padający deszcz. Konrad z niezadowoleniem przyznał, że jazda motorem w ulewę, to niezbyt dobry pomysł. Z niezadowoleniem i ulgą, bo jeszcze przez całą dobę będzie mógł się sycić obecnością Jagny.

Dziewczyna była dziwnie cicha i jakby przygaszona. Znalazła gdzieś stare książki i uciekła z nimi na werandę. Skuliła się w fotelu, przykryła kocem i pogrążyła w lekturze. Coraz bardziej rozdrażniony Konrad krążył po wnętrzu domu, aż w końcu nie wytrzymał. Przygotował dwa kubki herbaty, uznając, że warto mieć jakiś pretekst. Głupie, ale nie mógł się temu oprzeć.

– Proszę! – Jedno naczynie postawił na stoliku.

– Dla mnie? – spojrzała odrobinę nieprzytomnym wzrokiem.

– Tak. Co czytasz?

– Wyspę skarbów – uśmiechnęła się. – A potem zabiorę się za Znachora. Ciekawe kto tu wcześniej mieszkał.

– Czy to ważne? – wzruszył ramionami, siadając na niskim pieńku. Trochę niewygodnie, ale nie znalazł nic innego. – Nie gniewasz się już o wczoraj?

– Trochę tak, trochę nie.

– Czyli?

– Może powiedziałeś prawdę i przywykłeś do takiego traktowania kobiet, ale to bolało. Zwłaszcza że nie dałam ci żadnego powodu, abyś traktował mnie jak dziwkę.

Mruknął coś niezrozumiale.

– Opowiedz o siostrze. Musicie się bardzo kochać, prawda?

– Powiedzmy, że reszta naszego rodzeństwa jest starsza. Trzymaliśmy się razem przez całe dzieciństwo, wiek dojrzewania i od razu dodam, że było to na zasadzie: mam kogoś, komu mogę się wypłakać, niekoniecznie zwierzać z różnych sekretów. Przynajmniej nie z tych intymnych.

– To piękne – uśmiechnęła się lekko. – Ja niestety nie miałam w rodzeństwie takiego oparcia. Mówiłeś, że wyszła za mąż i wywnioskowałam z twych słów brak sympatii do szwagra.

– Jest w moim wieku, młodszy od Julity.

– To źle?

– To akurat najmniejszy problem.

– Żartowałeś z tym mordercą?

– Nie bardzo.

– A ty Konradzie? Czy oprócz tamtego, o czym mi opowiadałeś, zabiłeś kiedyś człowieka?

– Tak.

– O! – zagryzła wargę, najwyraźniej speszona jego szczerością. – Wielu?

– Kilku.

– W walce?

– Także.

– Nie chcesz o tym mówić, prawda?

– Nie chcę – przyznał z niechęcią. – Przez całe życie chciałem ratować ludzi, pomagać im, a skończyłem jako morderca. Nie, stanowczo nie chcę.

Wyciągnęła ramię i delikatnie przeczesała palcami jego włosy. Dostrzegła, jak zadrżał, jak przymknął oczy, poddając się tej pieszczocie. I z bólem pomyślała o tym, co chciałabym mu powiedzieć, o tym, co chciałabym z nim robić. Lecz im bliżej niego była, tym bardziej się odsuwał, starając zachować dystans. Mogła dostać tylko jedno – seks. Ale taki bez uczuć, mechaniczny, chociaż to słowo nie pasowało do ich zbliżeń.

Kobiece ramię opadło, a wtedy Konrad zrobił coś zaskakującego. Przysunął się i położył głowę na jej kolanach. Nic więcej, bo sama bliskość tej dziewczyny wystarczyła, aby poczuł się lepiej. A kiedy jeszcze zaczęła gładzić palcami jego twarz, szyję i kark, pomyślał, że w zasadzie nic więcej do szczęścia nie potrzebuje.

– Przestało padać – odezwała się w końcu, a on zdziwiony uniósł głowę.

– Pojadę zadzwonić – powiedział z niechęcią.

– Jedź. – Nie było sensu przedłużać tego wszystkiego. – Tylko bądź ostrożny.

Spojrzał na nią przenikliwie, lecz nic nie powiedział.

Niestety, kwadrans później kopał ze złością nieposłuszną maszynę, która z niewiadomego powodu odmówiła współpracy i nie chciała odpalić.

– Kurwa jego mać! – warczał, po raz setny przekręcając kluczyk. – Miało, kiedy cholera nawalić!

– Konrad. – Jagna stała obok, szeroko się uśmiechając. – Daj spokój. Może to wina deszczu?

– Gówno nie deszczu. Dobra – sapnął. – Zaczekamy do jutra i jeśli nie odpali, łapiemy stopa.

– Stopa? To bezpieczne?

– Niezbyt dla osoby, która zgodzi się nas podwieźć.

– Pytałam serio.

– Wyglądam na takiego, któremu mógłby zagrozić byle chłystek? – spytał jadowicie.

– Jeden może nie, ale kilku?

– Przewidujesz, że złapiemy na stopa seryjnego mordercę? Wierz mi, ze szwagrem dałem sobie radę, a to dopiero psychol.

– A jednak twoja siostra go kocha. Mówiłeś też, że on kocha ją – dodała cicho.

– Tak – odparł niechętnie. – Okay smarkata. Ja idę pić, dobrze że sobie coś zorganizowałem. A ty dalej czytać.

– Nie jestem smarkata.

– Nie? Dałbym sobie obciąć fiuta, że nie tylko pierwszy raz się ze mną kochałaś. Całowałaś również.

– Nie twoja sprawa! – spurpurowiała. – Zresztą… Czy to źle?

– Nie – nagle się uśmiechnął. – Nie Jagienko, nie. Szkoda tylko, że jestem takim palantem.

– Wmawiasz to sobie.

Machnął ręką. Nie było sensu się z nią kłócić. W zdezelowanej komodzie ukrył kupioną wczoraj butelkę. Całe pół litra czystej wódki. Zdjął kurtkę, rzucając ją na ziemię, po czym z prawdziwą ulgą dał pierwszego łyka. W gardle zapiekło, oczy zaszły łzami, lecz bardzo szybko poczuł ciepło rozlewające się po wnętrzu. Złudne, ale to wystarczyło. Potem wyszedł z domu, kierując się nad sam brzeg jeziora. Oparł plecami o drzewo, pod którym się kochali i już tylko modlił, aby o wszystkim zapomnieć. Pogrążyć się w błogiej nieświadomości, nie czuć, nie myśleć, nie oddychać.

Obecność Jagny wyczuł, dopiero gdy przytuliwszy się do jego ramienia, oparła o nie głowę. Nie odepchnął jej, nie odezwał się nawet słowem. Nawet nie drgnął. Po prostu stali tak, on z butelką w ręku, ona wpatrzona przed siebie, tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Bo ta odległość nie miała wymiaru fizycznego. Była czymś więcej, dystansem, który mogli pokonać jedynie razem, spotykając się w pół drogi. On była już gotowa, aby w nią wyruszyć, on uparcie wybierał inny kierunek. Nawet kiedy wtuliła się w jego ramiona, kiedy przytulona policzkiem do muskularnego torsu, wsłuchiwała się w mocne bicie serca, nawet wtedy nie chciał nic zmienić.

Zniknęła równie nagle, jak się pojawiła. A on zamiast ją gonić, zamiast zdobyć się na szczerość, zaczął pić. Ostro i bez zahamowań. Osunął się na ziemię, czując coraz większą złości. Bo jakim prawem naruszała jego status quo? Jakie prawo sobie do niego rościła? On ją tylko rżnął, nic więcej. Wściekłość wystrzeliła w górę wysokim płomieniem, na szczęście dla niczego nieświadomej Jagny, Konrad ledwo trzymał się na nogach. Jakoś udało mu się dotrzeć do domu, chociaż porządnie zmókł, bo znów zaczęło padać. Po czym bełkocząc coś bez składu i ładu, zwalił się na swoje posłanie, nie dostrzegając zaskoczonego spojrzenia dziewczyny.

***

– Kurwa! – wyjęczał, pocierając kciukiem czoło.

– Chyba masz kaca.

– Chyba? Mam jebanego kaca stulecia! – syknął.

– Proszę, nie przeklinaj.

– Będę robił to, na co mam ochotę.

– Już zrobiłeś. I jak wyglądasz?

Leżał na plecach, co dziwne, prawie całkiem nagi, przykryty kołdrą.

– Mam tutaj zimny okład. – Na jego czole położyła coś cudownie chłodnego. – Przygotuję też herbatę. Konrad, ty chyba całkiem oszalałeś! Całe pół litra w niecałą godzinę! Mogło ci zaszkodzić.

– Wódka mi nie szkodzi.

– Możliwe, ale nie pita w tym tempie i w tej ilości.

– Tylko ciekawe jak dziś wrócimy? Z tobą w takim stanie nigdzie nie jadę. Więcej, ciebie również nie puszczę.

– Nie mamy czym jechać. Dojdę do siebie i ruszamy w drogę. Chociażby pieszo. Albo nie, mam inny pomysł.

Nie spytała jaki. Była zmęczona tą ciągłą huśtawką nastrojów, jaką okazywał. Jego dziecinnym uporem i zachowaniem rozkapryszonego pięciolatka. Po pierwszej wspólnie spędzonej nocy była pewna, że wszystko się ułoży. A tymczasem z każdym dniem było coraz gorzej.

Godzinę później Konrad zniknął pomiędzy drzewami, zapowiadając, że wróci za jakiś czas, a ona ma siedzieć w środku i nie wyściubiać nosa. Oczywiście zlekceważyła jego słowa i poszła się wykąpać, bo znów panował wściekły upał. Po wczorajszej burzy czy deszczu, nie został nawet ślad. Długi pobyt w jeziorze dobrze jej zrobił, bo poczuła się o wiele lepiej. Ubrała się i upinając mokre włosy na czubku głowy, spostrzegła Konrada. Siedział w cieniu, paląc papierosa i przyglądając się jej zmrużonymi oczyma.

– Wszystko załatwiłem – oznajmił beznamiętnym tonem, gdy podeszła bliżej. – Twój ojciec wrócił już wczorajszego dnia i czekał na informację od nas. Przyśle transport. Powinni być za niecałą godzinę.

– Szkoda, tutaj jest tak pięknie – westchnęła, siadając obok niego. – Magda pewnie strasznie się rozgniewała.

– Nie bardzo. Też wolała wrócić, bo jest w ciąży.

– Ona? – Jagna pobladła. Potem kilka razu odetchnęła. – Skoro tego chcą – dodała, siląc się na lekki ton.

– Tak, chcą – burknął Konrad. Był wściekły, chociaż starał się tego nie okazywać. Przecież zapewniała go, że się zabezpiecza. Jasny gwint! A jeśli to jego dziecko? Spojrzał z ukosa na siedzącą obok Jagnę i poczuł jeszcze większy gniew, tym razem na siebie samego. Tutaj to on się nie zabezpieczył. Nie, los chyba nie może być aż tak złośliwy!

– Patrz! Jedzie tu jakiś samochód. To oni? Nie za szybko?

– Nie.

– Spakuję plecak.

Wstała, znikając we wnętrzu domu. Konrad również wstał, czujnie przyglądając się jadącemu pojazdowi. Odetchnął, dopiero gdy ujrzał dwie znajome twarze.

– Ale zadupie! – Oskar podszedł do niego, wyciągając dłoń. – Gdzieś ty ją wywiózł chłopie?

– W miejsce, gdzie była bezpieczna.

– Na faktycznie, tutaj byłoby ciężko trafić. Cześć Jaguś!

Uśmiechnęła się do obu ochroniarzy. Konrad już dawno zauważył, że z każdą osobą pracującą w posiadłości była na ty.

– Jedziemy?

– Schowam motor i jestem gotowy. Przyjadę po niego później, z przyczepą, bo diabli wiedzą, co nawaliło.

Zajęła miejsce z tyłu, razem z Konradem. Oskar zapoznał ich z tym, co zaszło pod ich nieobecność. W zasadzie to z niczym, bo inspekcja domu nic nie dała, a monitoring zawiódł, bo brakowało kilku nagrań. Sprawdzono też wszystkich pracowników i w końcu Krzysztof doszedł do wniosku, że musiała to być sprawka kogoś z ekipy przygotowującej przyjęcie.

Kiedy znalazła się w swoim pokoju, miała ochotę się rozpłakać. Konrad traktował ją wyjątkowo ozięble, a przecież jeszcze wczoraj tak namiętnie się całowali. Jagna nie mogła wiedzieć, że biedny Kondziu zadręcza się myślą o podwójnym, niechcianym ojcostwie. I o ile pogodziłby się z ciążą Jagny, to szlag go trafiał, gdy pomyślał o Magdzie.

Znów go okłamała. Ta suka miała to we krwi. Nie, stanowczo pora z tym skończyć. Rozmówi się z nią, spakuje i wyjedzie. Niestety, musiał zaczekać przynajmniej dobę, bo ponoć udała się do prywatnej kliniki na wszystkie badania.

Padł na łóżko tak, jak stał. Powrócił ból głowy, tępe łupanie gdzieś z tyłu czaszki. Wypił klina, ale to niewiele pomogło. Zsunął rolety i postanowił się zdrzemnąć, gdy ktoś cicho zapukał, a potem nie czekając na pozwolenie, wszedł do środka.

– Konrad?

– Czego kurwa chcesz? – wrzasnął, tracąc opanowanie.

– W sumie to niczego.

I wyszła, zatrzaskując z hukiem drzwi.

– Moja głowa! – jęknął. Niestety, prócz bólu, pojawiły się także wyrzuty sumienia. W końcu nie wytrzymał. Wstał, umył jedynie zęby i zszedł piętro niżej.

– Jaga! Otwórz! – załomotał, bo drzwi były zamknięte. – Otwieraj, bo je wyważę! Nie jestem w nastroju do zabaw!

– Tak? – Otworzyła, patrząc na niego z gniewem. – A czego kurwa chcesz?

– Oho! Zła jesteś – mruknął. – Przeprosić. Łeb mi pęka, nie dziw się, że reaguję zbyt nerwowo.

– Nerwowo? Zachowujesz się jak rozkapryszony dzieciak, który nie wie, czego chce i co chwilę zmienia zdanie. Nie patrz z takim zaskoczeniem. Pakuję się, bo za dwie godziny wylatuję. Do siostry, na całe cztery tygodnie.

– Cztery? – Tego się nie spodziewał. – Po co?

– Muszę odetchnąć, przemyśleć sobie kilka spraw.

– Ale aż cztery? – rozczarowanie dławiło go w gardle. Tak długo? Co ona tam chce robić tyle czasu? Patrzył, jak podchodzi do szafy, wyjmując z niej kolejne ubrania, jak starannie układa w walizce, wygładzając każde załamanie i nagle uzmysłowił sobie, jak bardzo będzie brakowało mu dotyku tych drobnych dłoni. Jak cholernie będzie za nimi tęsknił. Na dodatek ta jej siostra wyszła za jakiegoś arystokratę, księcia czy coś w tym rodzaju. Nie żyją na pustyni, więc pewnie dookoła będzie kręciło się sporo młodych mężczyzn…

Jestem zazdrosny! stwierdził z zaskoczeniem Konrad. Jestem o nią zazdrosny!

Niedobrze, bardzo niedobrze.

Jagna stała przy szafie, spoglądając w stronę górnej półki. Zastanawiała się, czy znajdzie tam swoją ulubioną bluzę, gdy poczuła męskie dłonie, zaciskające się na jej biodrach.

– Będę tęsknił – wyszeptał, ustami dotykając skraju policzka. – Naprawdę będę za tobą tęsknił Jagienko.

– Tak? – oparła się o jego tors, patrząc w ciemne, płonące dziwną gorączką oczy.

– Tak.

Gorące, nieustępliwe wargi dotarły do jej ust. Do płuc wdarł się oddech przesycony pożądaniem, chociaż Konrad nie zamierzał spuścić ze smyczy tego demona. Miała rację, powinna to sobie przemyśleć. On również, chociaż bał się wniosków, do jakich mógłby dojść. Być może, kiedy Jagna wróci, jego już tu nie będzie.

Przekręciła się, skrywając w jego ramionach. Odwzajemniła pocałunek, opuszkami palców pieściła szorstkie policzki. Żegnała się z nim bez słów, bo słowa były w tej chwili zbędne.

A kiedy wsiadała do samolotu, nigdy nie była tak pełna nadziei, jak właśnie w tej chwili.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J
    Julita
    | Odpowiedz

    I się popłakałam a to pewnie nie koniec dramy

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Już? To nawet nie początek…

      • J
        Julita
        |

        Wiec przy każdym rozdziale będę brała chusteczki i melise

      • Babeczka
        |

        Nie wiem, chociaż mnie przy niektórych fragmentach ściskało w dołku 🙂

  2. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Coś czuję, że Jaguś zaciążyła 🤷🏻‍♀️

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Konrad też ma takie obawy 😉

  3. S
    Syla
    | Odpowiedz

    To przedsmak tego co nas czeka? Boję się i jednocześnie wiem, że to co się stanie zmieni Jagę i zdrowo potrząśnie Konradem… Ehhh ta miłość

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No trochę potrząsnę bohaterami, ale później będzie dobrze 🙂

  4. Z
    Zuza
    | Odpowiedz

    o rety 💚💚💚😍😊 czy będzie jakiś książę z bajki? Fajna ta Jagna, to chyba jedna z mądrzejszych Twoich bohaterek (ha ha i lepiej ułożonych) 💚. Konrad widzę, że zaczyna dojrzewać. Ja tu już widzę objawy buntu trzylatka!! Nie mogę się doczekac kolejnych części 🙈 Naprawdę dawno na nic tak nie czekałam.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Niestety, Magdzilla nadciąga ;-))) Tak się zastanawiam nad postacią Magdy. Ona ma jasno określone cele, nie ukrywa ich, dziewczyna jak żyleta, a wy jej nie lubicie 🙁

      • A
        AinaIgn
        |

        No Aguś nie dałaś nam szansy ją polubić… Począwszy od Żory…. A skończywszy tutaj….. Co ja piszę… Tutaj dopiero Magda się rozkręca…
        Żyleta to ona może jest ale taka co nic tylko sobie nią krzywdę można zrobić 😁😁😁😁

      • Z
        Zuza
        |

        Ja od początku przecież pisze, że Magdzilla to dziewczyna jak marzenie. W sam raz dla Kondzia a Jagienka, no co zrobić, pocieszy się jakimś księciem z ambicjami 🥰🥰🥰🥰 (no dobra po 2 ostatnich częściach powolutku zaczynam Konrada lubić. Liczę na jego spotkanie z Żorką ale będzie super ❤️❤️ jak On ich tam wszystkich do pionu ustawi )

      • Babeczka
        |

        Konrada naprowadzimy na właściwą ścieżkę, cierpliwości. Z Saszą się udało, a co dopiero z Kondziem :-)))

  5. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    Oj chyba się zaczyna…. Ten ból głowy u Konrada to chyba jego najmniejszy problem biorąc pod uwagę to co chce zrobić Magda, co czuje Jagienka i przygotowała mu Babeczka…. Przy czym ja najbardziej obawiam się Babeczki 😁😁😁😁😁😁😉😘

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No wiesz? Mnie 😀

  6. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Konrad 🐑 leć za nią!
    Dziewczyna jak marzenie, chemia między nimi jak marzenie a on zemste na Magdzilli chce dokonczyc🤦‍♀️
    Chłopie ogarnij się!

    • Z
      Zuza
      | Odpowiedz

      Też masz ochotę nim wstrząsnąć i powiedzieć „ a żebyś miał życie na jakie usilnie pracujesz”? 😂

      • K
        Karolina
        |

        Oj, oj też mam ochotę nim porządnie potrzasnac😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Mel – ogarnie się, cierpliwości 😉
      Zuza – jeszcze nie raz będziesz miała ochotę nim potrząsnąć 😉
      Karolina – oj, tak! Może i gałąź by się znalazła ;-)))

  7. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Konrad, ale z Ciebie uparciuch, nie możesz cale życie uciekać. Masz taką cudowna kobietę na wyciągnięcie ręki😊 i też czekam aż Żorka wkroczy do akcji😉 Może ta siekierą się do czegoś przyda😃

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Jeden cios, a Konradowi od razu przejdzie mina cierpiącego za miliony ;-)))

  8. D
    Dorota
    | Odpowiedz

    Oj Jaguś żebyś wiedziała co się dzieje w głowie Konrada 🥺 źle posunięcie ta wredna sukcz wykorzysta to i będzie napastować biednego Konrada 😡

Napisz nam też coś :-)