Nie ta kobieta (XXIII)

with 18 komentarzy

mocny erotyk

 

Zaczniemy od recenzji z lubimyczytać 🙂 Oczywiście nie wszystkie opinie są recenzentek, niektóre są Waszą zasługą 😉

Tutaj link: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4928382/nie-ten-dzien

 

Konrad stał przy oknie, z rękoma w kieszeni dżinsów, ponuro zadumany. Dopiero co wstał z łóżka, chociaż tak naprawdę nie miał pojęcia, co będzie dziś robił. Jagna wyleciała wczorajszego popołudnia, a w nim narastała coraz większa złość. Głównie na samego siebie, bo nie powinien tęsknić. Należało to raczej traktować w kategoriach – jeden problem mniej.

– Tygrysku! – zabrzmiało radośnie od drzwi, a on o mało co nie eksplodował.

– Miałaś się tak do mnie nie zwracać – warknął, podczas gdy Magda podeszła bliżej i od razu położyła dłoń pomiędzy jego udami.

– Oho! Masz kosmate myśli Kondziu, bo już jest twardy. – Naprężył ciało pod wpływem jej dotyku. Tak, miał ochotę na seks, na ostre rżnięcie. A Magda idealnie się do tego nadawała.

– Ale najpierw porozmawiamy – oświadczyła, zmieniając ton głosu. – Jestem w ciąży, a dziecko jest twoje.

– Że co? – obrócił się ku niej, wpatrując z niedowierzaniem. – Łżesz suko!

– Nie. Z Krzysztofem nie uprawiałam seksu przez kilka tygodni. Zełgałam mu, co do wieku ciąży, przekupiłam lekarzy. Lecz to wyjdzie na jaw, bo nie jest idiotą, nie wmówię mu, że trwa dziesięć miesięcy. Dlatego musimy poważnie porozmawiać. Siadaj!

Posłusznie usiadł na łóżku, czując jak rośnie w nim złość.

– Mam dwa wyjścia. Pierwsze, to pozbywam się płodu.

– Co?!

– Nie patrz tak na mnie, to nie działa – upomniała go chłodno. – Dziecko jest twoje, jeśli chcesz zrobimy badania prenatalne pod kątem ojcostwa. To żaden problem, chociaż wymaga odrobiny sprytu, bo nie chcę, aby Krzysztof czegoś się dowiedział.

– Oszukałaś mnie – wycedził przez zaciśnięte zęby.

– Możliwe – wzruszyła ramionami. Stała tuż obok, piękna, perfekcyjna, kusząca każdym ruchem swego ciała. Nadal go podniecała, nadal budziła pożądanie. – Nie chcesz uznać dziecka, nie ma sprawy, usunę ciążę.

Milczał, chociaż Magda wiedziała, jakie myśli krążą w jego głowie.

– Usuniesz tak jak poprzednie? – spytał cicho. To była jedna z tych rzeczy, o których chciał zapomnieć i o których nikomu nie mówił. I jedna z tych rzeczy, która tak bardzo bolała.

– Tak. Nie pozostawisz mi wyboru.

– Jakie jest drugie wyjście?

– Drugie wejście jest takie, że kantujemy mojego szanownego małżonka na kilka milionów, po czym ulatniamy się z forsą, aby żyć długo i szczęśliwie.

– Kantujemy?

– To ja jestem autorem tych anonimów. Tego faceta, który strzelał do Jagny, również wynajęłam – dodała z półuśmiechem. – Ukryję się, sfingujemy moje porwanie, zażądamy okupu, a ty będziesz kontrolował sytuację.

Nie powinien był się zgadzać, ale czy miał jakieś wyjście? Poprzednio… Konrad z trudem przełknął ślinę. To był chłopiec, prawie piąty miesiąc, zdążył już nawet wybrać mu imię. A ona najpierw go zdradziła, później porzuciła i na końcu pozbyła się dziecka. Jego dziecka.

Nie dopuści do tego, aby sytuacja się powtórzyła. Poza tym wciąż coś do niej czuł. Nie umiał powiedzieć, czy to była miłość, czy też bardziej chęć zemsty i pożądanie. Przestał rozumieć samego siebie, ale dziecko… Nie, nie pozwoli jej drugi raz zabić jego dziecka.

– Kondziu – powiedziała miękko Magda, siadając na jego kolanach i przytulając się. – Może w końcu nam się uda? Ja… Popełniłam wtedy błąd, ogromny błąd. A kiedy wróciłam, dowiedziałam się, że zniknąłeś, wstąpiłeś do wojska.

– Wróciłaś?

– Spytaj siostry.

– Spytam.

– Dobrze. Testy też zrobimy, żebyś nie miał wątpliwości – uśmiechnęła się, dziwnie nieśmiało, subtelnie. Konrad nie mógł wiedzieć, że Magda wszystko już przygotowała. Specjalnie opłacony lekarz, sfałszowane wyniki i łzawy scenariusz o poronieniu, gdy już zrealizuje swój plan. A jeśli po wszystkim ją zostawi? No cóż, trudno, znajdzie sobie innego kochanka. Grunt żeby dorwać się do majątku Krzysztofa. Przez pewien czas rozważała także podstępne zabójstwo męża, lecz to byłoby zbyt ryzykowne. Zresztą, miał trójkę dzieci, nie wiadomo ile udałoby się jej ugryźć.

– Stęskniłam się za tobą Konradzie – szeptała, pokrywając delikatnymi pocałunkami jego twarz. – Gdy się spotkaliśmy, potraktowałeś mnie bardzo źle. Ale lubię taki rodzaj seksu i tego nie ukrywam. Na pojutrze zaprosiłam też Sonię, bo Krzysztof wyjeżdża w podpisać ważną umowę. Co ty na to? Zrelaksujemy się, wypróbujemy nowe techniki – kusiła. – Podobało ci się ostatnim razem, prawda?

Przypomniał sobie Jagnę, a potem z premedytacją pozbył się tego wspomnienia.

– Podobało – potwierdził schrypniętym głosem. Podniecił się wizją kolejnego trójkąta.

– Mnie również. Nawet się zrobiłam mokra na samą myśl o powtórce – przymknęła oczy i pocałowała go. Odwzajemnił pocałunek. Potem wszystko potoczyło się jak zawsze, chociaż Konrad nie był aż tak brutalny. Nie miał też pojęcia, że z taką łatwością pójdzie mu zmiana kochanki. Tłumaczył to sobie tym, co usłyszał, ale wiedział też, iż to nie do końca prawda.

Uwielbiał ostry seks, uwielbiał ją rżnąć. Ostro, brutalnie, bez zahamowań.

Jagna nie mogła mu tego dać, chciała też czegoś innego.

Dlatego szybko pozbył się wspomnienia szarookiej dziewczyny, upchnął je gdzieś w samym kącie swej duszy, stłamsił, chociaż nie mógł zniszczyć. To wspomnienie prześladowało go w snach, gdy budził się w środku nocy, spocony, podniecony i stęskniony.

Ale w końcu i ono przyblakło, bo Magda okazała się nadspodziewanie dobrą aktorką.

***

Ani razu nie próbował się z nią skontaktować. Nie zadzwonił, nie odpisał na żadną z trzech wiadomości, którą do niego wysłała.

Uparty drań, myślała ze złością, coraz bardziej bojąc się, że po powrocie nie zastanie już Konrada. I co wtedy? Gdzie będzie go szukać?

Głos rozsądku mówił – odpuść sobie. Wygrywało jednak serce. Dopiero tutaj, z dala od domu, zrozumiała, jak bardzo go kocha. Była tak silna tą miłością, że nie zamierzała się poddać. Pamiętała każdy jego uśmiech, każdy pocałunek i pieszczotę. Nie, to nie mogło być kłamstwem, musiało być prawdziwe, chociaż tak bardzo się opierał.

Wytrzymała trzy tygodnie. W końcu postanowiła wrócić na własną rękę, nie mówiąc nic ojcu. Przekonała do swego planu siostrę, po czym wykupiła bilet na najbliższy lot do kraju. Podstępem dowiedziała się, że Konrad nadal mieszka w willi, tym razem robiąc za ochroniarza macochy. Trochę ją to zdenerwowało, ale tylko trochę, bo niby dlaczego miała się tym przejmować?

To miała być niespodzianka, dlatego już od kilku godzin nie potrafiła zapanować nad emocjami. Z lotniska wzięła taksówkę, patrząc na przysłonięty kurtyną deszczu, świat. Padało, chociaż w jej duszy świeciło słońce.

Kiedy weszła do domu, w pośpiechu zzuła buty, rzuciła kurtkę na stojącą pod ścianą komodę, a potem drżąc ze zniecierpliwienia, wbiegła na drugie piętro, starając się nie robić hałasu.

Zatrzymała się z dłonią na klamce.

To, co usłyszała, zdecydowanie jej się nie spodobało. Z przyganą pomyślała, że Konrad pewnie ogląda film pornograficzny. Z drugiej strony, nie było jej tyle czasu, a on miał spore potrzeby i widocznie w ten sposób radził sobie z ich zaspokajaniem.

Przekornie postanowiła go na tym przyłapać. Dlatego bardzo ostrożnie i delikatnie nacisnęła klamkę, lekko uchylając drzwi.

To co zobaczyła…

Na łóżku leżał Konrad, lecz odwrócony w ten sposób, że jego nogi dotykały wezgłowia. Na nim dostrzegła nagą Magdę, która poruszała się w wolnym, hipnotycznym tempie, zmysłowo pojękując i pieszcząc dłońmi jego tors. Ale to nie koniec, bo na twarzy Konrada siedziała okrakiem druga kobieta, szczupła i drobna. Ona również pojękiwała, ocierając się swoją cipką o usta i twarz kochanka.

Byli tak sobą zajęci, tak doskonale zsynchronizowani, że widocznie zabawiali się w ten sposób nie pierwszy raz. I najwyraźniej nie spodziewali się czyjegokolwiek towarzystwa.

Dłoń Jagny opadła w dół. A potem dziewczyna ostrożnie się wycofała i zataczając jak pijana, zeszła na dół, wybiegając do ogrodu prosto w strugi ulewnego deszczu. Z trudem łapała oddech, czując jakby jakaś ogromna ręka ściskała jej serce. Nie była w stanie nawet płakać, jedynie cicho pojękiwała.

Kilka sekund i cały jej świat legł w gruzach. Wszystkie marzenia, plany, rozwiały się nie pozostawiając po sobie nawet bladego cienia.

Wróciła do domu, do ukochanego mężczyzny, stęskniona, pełna nadziei, spragniona jego pocałunków i zastała go w łóżku z dwoma innymi kobietami. Jedna z nich była jej macochą.

– Tata! – wyszeptała Jaga, otulając się ramionami i drżąc w przenikliwym chłodzie.

Cierpiała podwójnie, bo nagle zrozumiała, że Magda ich oszukała. Nie wiadomo jak jej się to udało, ale Konrad z pewnością nie tylko był kuzynem. Stąd ta nieuzasadniona zazdrość, stąd irracjonalny gniew. Była zazdrosna o kochanka, nie krewniaka. Musiało więc ich łączyć coś więcej niż seks.

Miłość?

Jagna upadła na mokrą trawę, zanosząc się płaczem. Tak gwałtownym, że boleśnie rozrywał jej wnętrze. Dlatego Konrad czasami był taki oziębły, szorstki. Dlatego nigdy nie powiedział, że mu zależy, nawet nie chciał spróbować czegokolwiek do niej poczuć. Dlatego tak się od niej odsuwał.

Był tylko seks, bardziej lub mniej namiętny i całe morze obojętności.

On nie zdradził. To ona była idiotką budując zamki z piasku w porze przypływu.

Nie kochał jej.

A ona go tak. Nawet nie umiała zmierzyć swej miłości, wiedziała tylko, że była wyjątkowa, jedyna i prawdziwa. Taka, która zdarza się tylko raz w życiu, przynosząc albo szczęście, albo nieopisane cierpienie.

Dała mu wszystko. Swoje ciało, uczucia, serce i myśli. Złożyła całe swoje życie w jego dłoniach, niepotrzebnie, bo on tego nie chciał. Niczego od niej nie chciał. Dlatego nie dzwonił, nie starał się skontaktować, dlatego na nią nie czekał.

Była dla niego jedynie przygodą.

I chyba to bolało najbardziej. Rozdzierało, szarpało wnętrznościami, doprowadzało do szaleństwa.

Nie miała pojęcia jak długo tak leży, ile upłynęło czasu. W końcu znalazła w sobie dość siły, aby wstać i potykając się, pójść do swojej sypialni. Zamknęła drzwi, przekręciła klucz i padła na łóżko, kuląc się w pozycji embrionalnej. Było jej zimno, więc naciągnęła na siebie kołdrę. Dygotała tak bardzo, że w ciszy wieczoru, słychać było uderzające o siebie zęby. Lecz to nie miało znaczenia, bo inny ból był znacznie gorszy. Miała ochotę krzyczeć, wyć z rozpaczy, a jedynie cichutko jęczała. W końcu wpiła się ustami we własną pieść. I dalej łkała, wstrząsana cierpieniem, które wydawało się nie mieć końca.

Te kilka sekund, gdy wbiegała po schodach, pełna nadziei, tęsknoty, wydawało się tak odległą przeszłością, obrazem jakby z innego życia.

Nie miała siły wstać, nie miała ochoty się przebrać, osuszyć, ogrzać. To wszystko stało się takie obojętne, takie miałkie i nieważne.

Został tylko ból.

Ból złamanego serca, straconych nadziei. Ból o niemal fizycznym wymiarze.

– Kochany… – wyszeptała bezradnie. – Dlaczego? Dlaczego Konradzie? Dlaczego, dlaczego, dlaczego…? – Szept urósł do krzyku, rozdarł powietrze, odbił się echem od ścian. Lecz nie wydostał się na zewnątrz, tak jak i ona nie miała zamiaru rzucić Konradowi w twarz słów o tym, czego była świadkiem.

Potem już nie krzyczała. Patrzyła tylko w jeden punkt nieprzytomnym wzrokiem, czując płynące bez przerwy łzy. Słone, gorzkie, dławiące.

Z tego stanu wydarło ją głośne, niecierpliwe pukanie. Najpierw nie chciała reagować, ale pukanie przeszło w łomot.

Wstała, sięgając po koc, którym się otuliła.

Bała się tego, co miało za chwilę nastąpić. Nie umiała udawać, nie potrafiła przekonująco kłamać. Nie chciała też jego tłumaczeń, litości czy współczucia.

– Przyjechałaś… – zaczął i umilkł, obrzucając ją przenikliwym spojrzeniem. Od razu dostrzegł, że coś się stało i błyskawicznie zrozumiał, co.

– Kurwa! – zaklął, wchodząc do środka i kopniakiem zatrzaskując drzwi. – Czyli Magda nie kłamała, mówiąc że podglądałaś?

– Nie, nie kłamała – wyszeptała Jagna, cofając się aż pod ścianę. Nie podobał jej się mrok w jego oczach, wściekłości wykrzywiająca usta. – Kim ona dla ciebie jest?

– Byłą narzeczoną – odpowiedział z niechęcią. – Rzuciła mnie tuż przed ślubem.

– Rozumiem.

– Nie, niczego nie rozumiesz. Musiałaś kurwa przyjechać bez zapowiedzenia, przed czasem? – wydarł się na nią ze złością.

Te słowa były niczym sól na świeże rany. Jeśli miała nadzieję, że Konrad poczuje skruchę czy zawstydzenie, to srodze się zawiodła. On był jedynie rozgniewany, bo jego kłamstwa wyszły na jaw.

– Musiałaś? – wysyczał, prawie przyszpilając ją do ściany za plecami. – Zachciało ci się cholernych niespodzianek? I co? Spodobało się?

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. S
    Syla
    | Odpowiedz

    Takie epitety mi się cisną na tego dupka, że szkoda gadać… Co za szuja… W dodatku naiwny i ahhhh!!!
    Poszłaś po bandzie… Nie ma co 😦😦😖

    • Z
      Zuza
      | Odpowiedz

      Dlatego został żołnierzem a nie lekarzem 🙈🙈🙈

  2. A
    Anigna
    | Odpowiedz

    Osz q…. mać…. No to się porobiło…. Ja bym zastrzeliła…. Nie błąd zrobiła fotkę dla tatusia i od razu wysłała… A potem choćby potop… Normalnie jak by mi ktoś w głowie kołowrotek włączył…. Brak słów….

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    Chcemy więcej

  4. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    Dobry odcinek. Naprawdę dobry.
    Kalejdoskop. Czekam na więcej 🙈

  5. A
    Anna
    | Odpowiedz

    No cóż. Czego się tu można była spodziewać. Wiedziałam, że to nastanie. Ona nawina a on nie lepszy. Wiedzieli w co się pakują. Oby magdr z tego wszystko spotkala mega kara

  6. Z
    Zuza
    | Odpowiedz

    OMG 🙈 dobra jak ona mu to wybaczy 🤬🤬🤬🤬 no nie. Mam mega nadzieje, ze Tatuś ma plan i skopie Magdzie dupę, że Żorka przeczołga Kondzia po szkle, że siostra wyczuwając co się dzieje przyjedzie do Jagienki z księciem albo
    dwoma!!! Do wyboru do koloru ooo albo 4 każdy w innym kolorze skory 🥰 ale się zezłościłam. Bardzo dziękuje za takie emocje i kochana wieeeeeeceeeej!!!!!

  7. M
    Mel
    | Odpowiedz

    DUPEK!!! 🤬🤬🤬

  8. Anonim
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna część?

  9. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Naprawdę rozumiem Konrad,że cierpiałeś po stracie dziecka, ale żeby tak Jagna zranić… zaczęłam Cię nie lubić, mam ochotę przyłożyć Ci łopatą w ta Twoja śliczna buzke… A Jagna niech poszuka sobie kogoś lepszego, kto będzie chciał przyjąć to co na do zaoferowania, a ma bardzo dużo…

  10. D
    Dorota
    | Odpowiedz

    Co za tępy pier*chu*aż brak słów na takie……. szkoda że Jagna nie pstryknęłaś fotki dla taty 😡😡😡

  11. L
    Lena
    | Odpowiedz

    Zacznijmy od wyzwiska: bezuczuciowy dupek, zobaczysz jeszcze na kolanach będziesz błagał o wybaczenie
    A tak btw: Boże uwielbiam twoje książki, czy można liczyć na kolejną część jutro do porannej kawy, bo nie wiem czy wytrzymam dłużej 🥺😍

  12. J
    Julcia552
    | Odpowiedz

    Rzeczywiście z Konrada, to niedojrzały emocjonalnie dzieciak. Winą za to, że kłamstwo wyszło na jaw obardza Jagnę. Bydlę i tyle w temacie. Z Magdą są siebie warci!!!

  13. Babeczka
    | Odpowiedz

    Wiecie… Aż się boję dawać następne dwie części…

    • J
      Julcia 552
      | Odpowiedz

      Pewnie pojawi się po nich mnóstwo nowych hejtów na Konrada i Magdę, ale nie przejmuj się, Tobie się nie oberwie ;P Bo kto wtedy będzie pisał i bawił się naszymi emocjami? 😀

    • A
      AinaIgn
      | Odpowiedz

      Hahaha Aguś namieszałaś, że się dziewczyny zgrzały a teraz boisz się namieszać jeszcze bardziej? Brnij kobieto brnij…. Unuraj nas w tym Magdzinym bagnie zamieszaj Kondziową łychą aż nas poskręca… Wiem że potrafisz…. 😁

  14. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Super rozdział 💪💪💪💪 aż mi się micha śmieje. Tłumacz się Kondziu ,a co. A Magda zasłużyła na ostry wpierdziel. Mam nadzieję ,że Jagienka zrobi porządek

Napisz nam też coś :-)