Nie ta kobieta (XXIV)

with 37 komentarzy

mocny erotyk

 

Zakręcimy, pokręcimy, a później odkręcimy. Czyli po staremu 😉

 

Zaprzeczyła ruchem głowy, przerażona ogromem jego wściekłości, szaleństwem w czarnych, pałającym dziwną gorączką, oczach. Mężczyzna, który tak czule ją całował, tak namiętnie się z nią kochał i tulił w ramionach, o którym marzyła w dzień i w nocy, zmienił się nagle w rozjuszoną bestię. Nie rozumiała tego, nie sądziła, że tak się to może potoczyć.

– Ja pierdolę! – przesunął dłonią po twarzy.

Kiedy skończyli swoją małą, prywatną orgietkę, Magda odprowadziła Sonię, a później wróciła i oznajmiła mu, że ktoś ich podglądał.

– Niby kto? – mruknął, niezainteresowany tematem.

– Moja pasierbica – uśmiechnęła się szeroko, z satysfakcją, której nie zrozumiał.

– Jaga? Jest w Anglii, u siostry. Ma wrócić dopiero za tydzień.

– Nie Kondziu, tu się mylisz. Ależ miała minę, jak nas zobaczyła! – Magda roześmiała się radośnie w głos, podczas gdy on spochmurniał jeszcze bardziej. – Mamy teraz dwa wyjścia, bo kwestią czasu pozostaje zdemaskowanie nas. Pierwsze, spakować się i uciekać. Drugie… Drugie, jest o wiele ciekawsze.

Dlatego stał teraz naprzeciwko bladej, zapłakanej dziewczyny, lecz nie czuł ani żalu, ani litości. Jedynie złość, bo swoim spontanicznym postępkiem, wszystko zepsuła. I na dodatek patrzyła na niego z takim obrzydzeniem, z takim smutkiem. Powieki miała czerwone, opuchnięte, twarz wymizerowaną, bladą. Wyglądała okropnie, ale w szarych oczach dostrzegł zdecydowanie. Domyślał się, co zamierzała zrobić. A on wiedział, że nie może do tego dopuścić.

Miał więc tylko jedno wyjście. Mieli, oni.

Spalił za sobą pierwszy most, teraz musiał zrobić to samo z kolejnymi.

– Gdzie masz telefon? – spytał krótko.

– Telefon? – zdziwiła się. – Nie wiem. Chyba w torebce.

– A torebkę?

– Na dole, przy wejściu.

– Dobrze. Będziesz grzeczna, to nic ci się nie stanie.

– Grzeczna? – Chociaż to wydawało się niemożliwe, pobladła jeszcze bardziej. I nagle wyrwała się do przodu, odrzucając koc i usiłując wyminąć stojącego naprzeciwko mężczyznę. Nie miała najmniejszych szans, ale w zamroczonym bólem umyśle, nie pojawiło się nic poza chęcią ucieczki. Pisnęła, gdy zatrzymał ją brutalnie w pół kroku. Lecz nie zamierzała tak łatwo się poddać.

– Puść mnie gnoju! – wiła się w silnym uścisku, podczas gdy on patrzył na nią drwiąco.

– Powiedziałem grzeczna Jagienko. Może zasłużysz na szybki seksik.

Krzyknęła, a później splunęła mu w twarz z obrzydzeniem. I zaraz później upadła zamroczona na łóżko, ogłuszona silnym ciosem.

– No, jak ładnie! – Magda pojawiła się, aby sycić oczy widokiem pokonanej rywalki. Lecz kiedy spojrzała na wykrzywione gniewem oblicze Konrada, umilkła i przestała się uśmiechać.

– Kondziu – ostrożnie dotknęła jego ramienia. – To konieczne, jeśli chcemy być razem. Zresztą, on zapłaci, zobaczysz. Będziemy ustawieni do końca życia. Ja, ty i nasze dziecko.

Nie odpowiedział. Przygarbiony, z mięśniami napiętymi jak postronki, z czerwoną mgłą spowijającą zamroczony umysł. Wściekły na cały świat, bo nie był przygotowany na to, aby jego tajemnice tak szybko zostały odkryte. W sumie sam nie wiedział, czego chciał. Lecz jednego był pewien – Magda o wiele lepiej nadawała się na partnerkę. Była ulotnym cieniem, który w końcu zdołał pochwycić i nie zamierzał go stracić. A Jagna… Patrzył na skuloną dziewczynę i jedyne co czuł, to gniew tak wielki, że najchętniej by ją zabił.

Zachciało jej się kurwa jasna niespodzianek!

– Co teraz? – spytał, opanowując w końcu szarpiącą wnętrzności furię.

– Teraz przemycisz ją do bagażnika samochodu. Pojedziesz do kryjówki, którą przygotowałam i zaczekasz na wiadomość ode mnie. Ja będę przekonywać Krzysztofa, żeby zapłacił okup. A na koniec ją zabijemy.

– Co? – wykrzywił twarz.

– Żartowałam. Zwrócimy tatusiowi. No nie rób takiej groźnej miny, tylko bierz się do roboty.

Zamknął oczy, próbując wyciszyć emocje. Magda bowiem zmieniła plan na taki, który według niej był jeszcze lepszy. Konrad miał grać rolę porywacza, a Jagna ofiary. Cynicznie stwierdziła, że Krzysztof będzie skłonny zapłacić o wiele większy okup za córkę niż za żonę.

– Zaknebluj ją i zwiąż.

– Ja?

– No przecież nie ja – zirytowała się Magda. – Później zaczekaj, aż wyjadę i zapakuj do bagażnika. Tylko bez sentymentów, nic jej nie będzie. Chcemy za nią sporo kasy, a za trupa nic nie dostaniemy.

Pobladł. Trupa? Nie, tego nie zrobi i na pewno nie pozwoli i jej. Był skurwysynem, lecz nie na tyle, aby zabić kogoś niewinnego. Tylko raz w życiu został do tego zmuszony i do dziś śniły mu się koszmary.

– Co mam zrobić jak dotrę na miejsce?

– Dam ci telefon. Kupiłam go na lewe papiery. Drugi mam ja. Będę cię informować o każdym kroku Krzysztofa. Żądaniem o okup się nie martw, to również załatwiłam.

– Długo to planowałaś?

– Od kiedy się pojawiłeś – odparła ze spokojem. – Bo zrozumiałam swój błąd i zapragnęłam powrotu do wczoraj.

– Jednocześnie chcą zachować dzisiaj?

– Konradzie! Znasz takie powiedzenie, pieniądze szczęścia nie dają, ale szczęśliwi ci, co je mają? No właśnie, to moje życiowe motto. Dlatego oskubiemy tego starego durnia, a potem znikniemy. Tak, wszystko przygotowałam, w najdrobniejszym szczególe. Rób, co ci każę, to dobrze na tym wyjdziemy. I możesz – wskazała podbródkiem na nieprzytomną Jagnę – trochę sobie poużywać. Nie będę zazdrosna, obiecuję – zakończyła ze śmiechem, a Konrad zacisnął zęby z taką siłą, aż uwydatniły się mięśnie szczęki.

Nie zamierzał się jednak wycofać.

Chociaż gdyby ktoś spytał go dlaczego to robi, nie umiałby podać ani jednego sensownego powodu.

***

Kiedy się ocknęła, pierwszym uczuciem było zimno. Obezwładniający chłód i ból. Rozcięta warga piekła, prawa strona głowy pulsowała boleśnie w takt każdego oddechu. Wróciła też świadomość tego, co się wydarzyło. Tak bolesna, że wręcz pozbawiła ją oddechu.

Uderzył ją. Bezlitośnie, brutalnie i z premedytacją.

Mężczyzna, którego kochała, zdradził ją i uderzył. A teraz znalazła się w dziwnym miejscu, niewielkim pomieszczeniu bez okien, z łóżkiem bez pościeli i wiadrem na nieczystości w kącie. Zimnym, pustym, będącym jej więzieniem.

Jakby mało złego ją spotkało.

Zrozumiała, kto ją tu zamknął. Skoro byli kochankami, nie mogli dopuścić, aby powiedziała to ojcu. Oczywiście pewnie by nie uwierzył, ale gdyby zaczął drążyć temat… Pozostał pytanie, co z nią zrobią?

Zabiją?

Ból niemający fizycznego wymiaru przeszył drobne ciało.

Byłby do tego zdolny? Zabiłby ją, gdyby Magda sobie tego zażyczyła?

Skuliła się na niewygodnym, brudnym materacu. Dostrzegła, że na podłodze stało kilka plastikowych butelek z wodą. Nic więcej. Czyżby zamierzali ją głodzić?

Zadrżała, słysząc jak ktoś z drugiej strony przekręca klucz w zamku. W świetle nagiej żarówki zwisającej na kablu, dostrzegła barczystą sylwetkę Konrada. Lecz to nie przyniosło ulgi, a kolejny falę strachu.

Podszedł do łóżka, przyglądając się jej zmrużonymi oczyma, szyderczo wykrzywiając usta.

– Tam masz wiadro – wskazał. – Tutaj wodę. Raz dziennie dostaniesz coś do jedzenia. Twój pobyt tutaj zależy od refleksu szanownego tatusia. Zrozumiałaś?

Skinęła głową, bojąc się cokolwiek powiedzieć. Wcisnęła się w kąt, podciągając kolana i obejmując je ramionami. Drżała, z zimna i z przerażenia. To nie był mężczyzna, którego pamiętała, do którego tęskniła i o którym marzyła. To był zimnokrwisty bydlak, bezlitosna bestia, ktoś, kogo nie znała. Nagle przypomniała sobie scenę w klubie, gdy pobił do nieprzytomności Roberta. Już wtedy mogła się domyślić, że ktoś taki nie będzie zdolny do miłości, nie poczuje litości.

– Jakieś pytania?

Zaprzeczyła.

– Mów! Jakieś pytania? – syknął, kucając przy łóżku, tak blisko, że o mało co nie zaczęła krzyczeć. W zamian za to lekko dygotała, kuląc się i zaciskając pieści.

– Nie mam – wyszeptała.

– To dobrze.

Nie wstał, nie odszedł, tylko przyglądał się jej z namysłem. Lecz w jego oczach dostrzegła jedynie czyste wyrachowanie, nic więcej.

– Jak będę miał ochotę na seks, to przyjdę – oznajmił w końcu. – Jakoś musimy uprzyjemnić sobie pobyt tutaj, nieprawdaż smarkulo?

Wtedy odważyła się na coś głupiego.

– Konrad – wyszeptała, unosząc ramię. Dotknęła opuszkami jego policzka, a wtedy zaatakował. Z taką siłą ścisnął ją za szyję, że musiała walczyć o oddech.

– Nigdy więcej! – wysyczał jadowicie. – Nigdy więcej koścista brzydulo, zrozumiałaś? To, że cię posuwałem, nie daje ci żadnych forów! Dziura to dziura, a twoja – uśmiechnął się szeroko – dostarczyła ciekawych doznań.

W końcu ją puścił. Dyszała głośno, drżącymi palcami dotykając szyi, jakby chciała się upewnić, że nic tam nie ma i znów może swobodnie oddychać. Oczy miała ogromne, pełne łez i przerażenia. Patrzyła na niego, na tak dobrze znaną twarz, którą tyle razy pieściła dotykiem i pocałunkami, na usta, które dostarczały tyle przyjemności, w oczy, które potrafiły wyrazić więcej niż słowa. Patrzyła i nie wierzyła, że to ten sam Konrad, który kilka tygodni temu żegnał ją czule szepcząc, iż będzie tęsknił.

Kim był ten mężczyzna, który teraz szyderczo poklepał ją po policzku, po czym wstał i wyszedł?

Kim on był?

Została sama. Sama w koszmarze, który jej zgotowali. Jego zdrada była niczym w porównaniu do zachowania, do sposobu, w jaki się do niej odnosił. Tego się nie spodziewała.

Czuła jak drży jej podbródek, jak po policzkach płyną łzy.

Przecież ona go kochała! Czy to nic dla niego nie znaczyło?

Nic, kompletnie nic?

– Konrad! – wyjęczała, przyciskając dłonie do ust. Chciała walczyć o marzenie, o kogoś, kto nie istniał. Kochała mężczyznę, który czuł do niej jedynie pogardę. Czy taki był ich plan? Czy seks z nią był jedynie wypadkiem przy „pracy”?

Od kiedy zobaczyła go z Magdą i tą drugą kobietą, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Brutalna rzeczywistość uderzyła z nie mniejszą siłą niż pięść Konrada. Co gorsza, to wszystko sprawiło, że czuła się kompletnie bezbronna. Nie miała siły, aby się mu przeciwstawić, aby spróbować ucieczki. Wyrwana ze świata, w którym żyła przez ostatnie tygodnie, teraz nie potrafiła przeciwstawić się porażce.

Położyła się na łóżku w pozycji embrionalnej. Zamknęła oczy. Przegoniła obrazy, które skryły się gdzieś na skraju świadomości. Musiała odzyskać siły. Musiała uciec.

Kiedyś powiedziałaby, że musi walczyć.

Teraz, po raz pierwszy w życiu zrozumiała, że walka nie zawsze ma sens.

Bo walczyć można tylko o to, co istnieje. Nigdy o to, czego nie ma.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Z
    Zuza
    | Odpowiedz

    Babeczko to dałaś do pieca. Dobra tego co się wydarzyło nie da się wytłumaczyć. Konrad niech będzie z Magda, koniecznie. Zasługuje na to. Jeden przegrywam w „rodzinie” musi być. Ja go nie lubiłam ale teraz go nie znoszę. Niech Jagienka mu nie wybaczy. Na pewno jest jakiś Zbyszko. Oskar chyba się nadaje do tej roli. To jest taka fajna bohaterka, a On jest.. nie umiem tego wytłumaczyć ale za każdym innym coś stało, że zachował się niefajnie. A jego nic nie tłumaczy, Żorka niech się nie angażuje daj tylko Kondziowi happy end z Magdzillą. A Jagience jej własny happy end z kimś kto ją będzie nosić na rekach. I niech ją zobaczy za parę lat szczęśliwą z dziecmi i mężem. Niech spojrzy na Żorke i Litkę, niech Jagienka się spojrzy i odwróci wzrok żeby z miłością popatrzeć na męża i swoje dzieci. Piękna i szczęśliwa, zakochana ❤️❤️❤️

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja nic nie napiszę, poczytacie 🙂 Nie moge zdradzać najlepszej części fabuły :-)))

  2. G
    Gosia
    | Odpowiedz

    Ach rozpieszczasz nas Babeczko, a biegną Jagnę torturujesz… Jak można coś takiego wybaczyć człowiekowi? Jak po czymś takim można z tą osobą być szczęśliwym??

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      I to jest bardzo dobre pytanie…. ;-D

  3. A
    Ada
    | Odpowiedz

    ja rozumiem Babeczko,że zaplanowalas tu heppy end ale tak nie może być! Po raz pierwszy nie chce szczęśliwego zakończenia, tylko żeby Jagna znalazła kogoś właściwego albo żeby po prostu nie była z tym draniem. On nie zasluguje na nic dobrego w jego życiu

    • Z
      Zuza
      | Odpowiedz

      Oddałaś moje uczucia. Ja mam odczucie, że jeśli Jagienka będzie z Konradem to nie będzie happy end tylko ogromne rozczarowanie.

  4. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    No co za ch.. z tego Konrada Dałaś czadu Aga… grasz na naszych emocjach jak Chopen na fortepianie… Z jednej strony nienawidzę Konrada, a z drugiej jest mi go żal, że tak dał się zmanipulować Magdzie, a ona robi mu wodę z mózgu. Naprawdę współczuję Jagnie i jest mi smutno i płakać się chce, że on ja tak traktuje. Ale nadal wierzę w Konrada i myślę, że jego serce i uczucia jeszce nie umarły.

  5. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    Ja to się zastanawiam jak Konrad sam sobie to będzie mógł wybaczyć…. Bo ja się ciągle łudzę, że to gra pozorów… że Konrad, gdy wychodzi i zamyka te drzwi to gdzieś tam na dnie jego serca i duszy tak samo zamknięty siedzi Konrad Jagienki a klucze do jego zamknięcia trzyma Magdzilla…. Trzeba babę ubić i wypuścić naszego Konrada…. Kto jest za???????

    • K
      Karolina
      | Odpowiedz

      Jestem za, jaki masz plan? 😉 Jaką broń szykować😁😉

    • Z
      Zuza
      | Odpowiedz

      Nieeee. Nawet jeśli jest tam ten Konrad to to jak się zachował, to jak odzywał się do Jagienki, po prostu jego nic nie tłumaczy. A jeśli ona mu wybaczy to będzie znaczyło, że ma bardzo silny syndrom sztokholmski. Od początku optuje za Zbyszkiem (ew. 4 ksieciami) dla Jagienki. Tylko nie Konrad. Zaczynałam go lubić ale to zachowanie w tej części no mega opisane. Ja go takiego widzę i wierzę 🙈

  6. W
    W.
    | Odpowiedz

    Czekam na moment aż on będzie ją błagał o wybaczenie, a ona … nigdy mu nie wybaczy tych wszystkich krzywd z jego strony

    • M
      Mel
      | Odpowiedz

      “Z tej mąki chleba nie będzie”, sorry ale tego nie widzę🤷

  7. Babeczka
    | Odpowiedz

    Po pierwsze – ponuro oznajmiam, że to nie koniec. Po drugie, Saszę też wieszałyście na gałęzi 😉 Po trzecie – motywem przewodnim całej serii cały czas jest pytanie “ile możesz wybaczyć” :-))) A po czwarte, żadne syndromy sztokholmskie, bo Jagna była od dawna w nim zakochana 🙂
    A po piąte, nie będę wredna i dam jutro kolejną część 😀

    • S
      Syla
      | Odpowiedz

      Dodałabym jeszcze, że po 6. w każdym potworze jest odrobina człowieczeństwa. Niech Jagna sprawi, że wróci “jej” Konrad. Ale ta suka Magducha mu namieszała…

  8. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Bardzo mi się podoba. Lubię jak gmatwa się wszystko. Jedyne co mi trochę psuje zabawę, to post który był jakiś czas temu na Facebooku z epilogiem. Z niego już wiem jak to się zakończy i nie mam takiej zagwozdki, czy “wszystko się ułoży” jak w dwóch poprzednich częściach. A lubię nie być pewna zakończenia. Może mogło ich być kilka?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tak szczerze mówiąc, to epilog zawsze można zmienić :-)))

      • A
        Aricca
        |

        W epilogu jest tylko Konrad w odwiedzinach u siostry.nie jest powiedziane z kim. Skąd wnioski,że to będzie Jagienka

    • A
      AinaIgn
      | Odpowiedz

      Tak u Agusi nic nie jest pewne…. I wszystko może się zmienić w ciągu jednego rozdziału 😁😁😁😁

  9. D
    Dorota
    | Odpowiedz

    Ktoś nas bardzo rozpieszcza ❤️Konrad ty pierd* kutasie pożałujesz wszystkiego co zrobiłeś Jagience 😡

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zemścimy się 😀

      • D
        Dorota
        |

        Oj tak napuścimy na niego przeczkolaki a na koniec wisienką na torcie będzie jego siostra 😁🤣

      • Babeczka
        |

        Córeczki Saszy wystarczą 😀

  10. N
    Nazan
    | Odpowiedz

    Sasza to zupełnie inna postać. On od dzieciństwa należał do mafii i został inaczej wychowany. Podejrzewał Nike o zdradę i oszustwo, co w jego swiecie było nie do zaakceptowania. Powinien od razu ją zabić a tego nie zrobił. Oczywiście nie usprawiedliwiam go, ale mowie jak ja to widzę ze swojej perspektywy. Konrad natomiast traktuje ją jak najgorsze ścierwo bez żadnego sensownego powodu. rozumiem, ze głównym pytaniem całej serii jest ile można wybaczyć, ale sądzę ze dla takiej dziewczyny jak Jagna to juz jest zbyt wiele do wybaczenia i nie powinni być razem. 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Walcząc z sobą, walczy z nią. Zrozumie to, jak będzie za późno. Jagna może mu wybaczy, pytanie, czy on sam sobie będzie potrafił wybaczyć? Ale ja się naprawdę cieszę, że to wszystko wzbudza tyle emocji. Bo o to chodziło i wcale nie twierdzę, że wszystkie muszą być po mojej myśli :-)))

      • Z
        Zuza
        |

        To jest niesamowite opowiadanie. Naprawdę. Bardzo jestem ciekawa co dalej. Najbardziej mnie wkurza, że Konrad na własne życzenie wszystko wokół siebie niszczy a jeszcze robi z siebie ofiarę. Naprawdę już Jagience zrobił to co Magda zrobiła jemu.

  11. B
    Babeczka
    | Odpowiedz

    Zrobimy tak. Ja Konrada nie będę tłumaczyć, same go osądzicie po następnej części i tyle 🙂

  12. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Zastanawiam się na ile Konrad gra,żeby pozbyć się Magdy,albo znaleźć n Ania dowody a na ile faktycznie mu odpieprzyło…jest potwornie bipolarny. Aż mi się wierzyć nie chce ,że on tak w Magdę wpatrzony…..a jej na sucho wszystko uchodzi.
    No way

    • A
      Agata
      | Odpowiedz

      Ja myślę, że on nie chce, żeby raszpla usunęła jego rzekome dziecko i dlatego to robi.

      • Babeczka
        |

        Tak, jawny szantaż ze strony Magdy i to jedna z przyczyn.

  13. A
    Ala
    | Odpowiedz

    Nie sądziłam ze to powiem, ale Konrad to postać którą szczerze znienawidziłam. Ok, wiedziałam ze Magda to zwykla sucz więc jakoś mnie nie zaskoczyło jej zachowanie. Ale Konrad nie zasługuje na wybaczenie Jagny, sądzę ze później nawet on sam nie będzie sobie mógł tego wybaczyc

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      O, o, o! Właśnie o to mi chodziło! Jagna mu wybaczy (uwaga dalej spoiler) bo zrobi coś… Nie powiem co, posnujcie domysły 🙂 Ale sam Konrad nie będzie umiał sobie wybaczyć i dlatego Żora będzie musiał mu zdrowo przyłożyć dla otrzeźwienia :-)))

      • M
        Mel
        |

        Żora niech przyłoży i to porządnie 🥊 Jak on wogole mógł odzywać się w taki sposób do Jagienki…cham i prostak🤬za co to było.?Jagna to taka fajna, mądra i piękna dziewczyna oddala mu siebie a co on miał jej do zaoferowania? Biegał za nią żeby tylko ja przeleciec. Sorki ale swoim zachowaniem reprezentuje płytkiego faceta. Ze tez ona musiała się w nim zakochać no ale mówią miłość ślepa jest.
        Jedyna nadzieja w Tobie Babeczko może jak go przeczolgasz porządnie to znajdzie się i rozum u Konrada😆

      • Babeczka
        |

        Przeczołgam, obiecuję 😉 i się zobaczy.
        Ps. Epilog zawsze mogę zmienić ;-)))

      • S
        Syla
        |

        I za to wielbię Żorkę😉

  14. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Ja jestem ciepłe kluchy…taka ciamciaramcia co to każdego broni, każdego tłumaczy i czeka zawsze na happy end i jednorożce rzygające tęcza…….ale będzie trudno. Cholera w tym.przypadku na prawdę będzie cholernie trudno go wybronić

  15. A
    Anna
    | Odpowiedz

    Oj nie nie i nie. Tak nie może być. Konrad zjebałeś. I ja mu nie wybaczam. Nie ma opcji. Nie nie

  16. G
    Gosia
    | Odpowiedz

    A ja jestem właśnie po drugim przeczytaniu “Nie ten dzień”, ta opowieść mnie przeczolgala i stwierdzam, że Konrad to przy Szaszce mały pikuś, to co ten drań zrobił Nice… , a ona go i tak nie przestała kochać, ciągle mnie zdumiewa…,, Ale my ludzie, jesteśmy dziwnymi istotami. Potrafimy wybaczać, potrafimy kochać, potrafimy też zachowywać się wysoce irracjonalnie.”

Napisz nam też coś :-)