Nie ta kobieta (IX)

with 32 komentarze

gdy zakochujesz się tak prawdziwie

 

Karolina - z najlepszymi życzeniami imieninowymi 🙂  Nie dałam rady wcześniej, ale myślę, że może do porannej, poniedziałkowej kawy się udało 😉

 

– Chyba musimy się pospieszyć – powiedziała z niepokojem dziewczyna, rozglądając się dookoła. Zerwał się wiatr i wzburzył wody jeziorka, nad nimi rozszumiały się korony drzew.

– Do auta! – rozkazał Konrad, po czym chwycił ją za rękę i ruszył biegiem w stronę parkingu. Niestety, ona nie potrafiła rozwinąć takiej prędkości, jak on. Dlatego zabrakło im zaledwie kilku metrów. Do samochodu wsiedli przemoczeni do suchej nitki.

– Istny armagedon – wyszeptała Jagna z zachwytem, odgarniając mokre kosmyki, podczas gdy Konrad ocierał twarz.

– Zaczekamy kilka minut, bo w takich warunkach źle się prowadzi.

– Dobrze – zerknęła w dół, na klejącą się do ciała koszulkę. – Nie masz tam kolejnej zapasowej bluzy?

– Daruj, ale widywałem lepsze – parsknął, błyskawicznie ścierając uśmiech z jej twarzy oraz radość z oczu. Nie odpowiedziała, za to odwróciła się do niego plecami, kuląc ramiona.

– Hej – pochylił się, owiewając oddechem smukły kark dziewczyny. – No nie dąsaj się smarkulo, nie ma o co.

O ile poprzednia kwestia wywołała żal i rozgoryczenie, o ile te słowa doprowadziły Jagnę do furii. Wściekła, chciała odwrócić głowę i powiedzieć mu prosto w oczy, co o nim myśli, ale nie wzięła pod uwagę tego, że prawie wtulił twarz w jej włosy. Zderzenie było bolesne i z obu gardeł wyrwało zgodny jęk.

– Oszalałaś? – Konrad chwycił się za poszkodowaną szczękę. – O mało co, nie wybiłaś mi zębów!

– Weź przestań! – Za to ona rozmasowywała czoło. – Prócz pamiątki po Robercie, będę miała potężnego guza.

– I co z tego? Urody ci od tego nie ubędzie – warknął ze złością. – Zazwyczaj nie ubywa tego, czego nie ma.

– Świnia! – rozpłakała się i zanim zdążył zareagować, wysiadła z auta, zatrzaskując z hukiem drzwi.

– Kurwa! – sapnął, również wysiadając i ruszając w pościg za uciekającą dziewczyną. Niby miała przewagę, ale to dla Konrada nie stanowiło żadnego problemu. Pokonywał w ulewnym deszczu dłuższe trasy i to z ekwipunkiem na plecach. Niestety, w szaleństwie Jagny była metoda, bo dziewczyna zamiast uciekać parkową alejką, wpadła w gęsto rosnące zarośla po prawej stronie. Chwilę później podążył za nią wściekły Kondziu, taranując biedne krzaczki z siłą buldożera. I podczas gdy on pastwił się na roślinkami, kątem oka dostrzegł szczupłą sylwetkę biegnącą tym razem w stronę samochodu. Był szybki, ale nie tak szybki. Nie zdążył. Został na środku drogi w osłupieniu patrząc na odjeżdżające auto.

Tego się nie spodziewał.

Wykiwała go taka dziewuszka. Jego!!!

Wiązanki przekleństw jakie wyrecytował we wszystkich znanych sobie językach, nie dałoby się powtórzyć w żadnym, nawet najbardziej nieprzyzwoitym towarzystwie. Później ruszył biegiem w drogę powrotną, a z każdym kilometrem był coraz bardziej wściekły. Na miejsce dotarł potwór, z obłędem w oczach i krwawą żądzą w sercu. Minął osłupiałego strażnika przy bramie, kierując się prosto do swojej sypialni. Inna opcja nie wchodziła w rachubę, bo nie był w stanie zamienić z kimkolwiek słowa. To groziło totalną utratą samokontroli.

Tak, jak stał, wszedł pod gorący strumień prysznica, dopiero później zrzucił mokre ciuchy. Przebrał się, ale nie miał ochoty sprawdzać, czy Jagna była u siebie. Po drodze dostrzegł samochód i więcej nie było mu potrzeba. Miał w dupie, co się z nią dzieje. Musiał odreagować, chociaż tak naprawdę nie umiał powiedzieć, dlaczego tak bardzo go to wszystko wkurzyło.

W sumie to sobie zasłużył…

Doszedłszy do tak niewesołego wniosku, nie mogąc dorwać Magdy, po prostu wsiadł w samochód i pojechał na dziwki. Nic innego mu nie zostało, a zabawy własną ręką już dawno przestały wystarczać.

– Gdzie byłeś Konradzie? – powitała go dwie godziny później lekko zniesmaczona Magda, gdy już zapukała do drzwi jego pokoju.

– W ciemnej dupie! – warknął i z hukiem zatrzasną drzwi przed jej nosem. Zaraz potem je otworzył i chwyciwszy ją brutalnie za włosy, wciągnął do środka.

– Przestań! – rozpłakała się, bo to jednak bolało.

– Bo?

– Mógłbyś czasami okazać mi odrobinę uczucia.

– Ja? Po co? – spytał, mierząc ją zimnym spojrzeniem. – Nie chciałaś ani moich uczuć, ani mojej miłości. Na co ci ona teraz?

– Może po prostu się pomyliłam?

Puścił ją, siadając na brzegu łóżka. Za to Magda podeszła bliżej i przytuliła się, wplatając place w jego włosy.

– Czasami naprawdę jestem pewna, że się pomyliłam – powiedziała niezwykle poważnie. – Ale co z tego? Nie wrócimy do tamtych czasów, nie naprawimy tamtych błędów. Możemy jedynie zbudować coś od nowa. Kochasz mnie jeszcze?

– Nie wiem.

– Konradzie – wyszeptała miękko, unosząc palcem jego podbródek. – Seks jest zajebisty. Naprawdę, nigdy nie było mi tak dobrze. Widocznie potrzebuję odrobiny brutalności – roześmiała się cicho.

– Czyli wtedy byłem za delikatny?

– Powiedzmy, że byłeś jak najbardziej normalny. To ja lubię odrobinę nienormalności. Tamten chłopak…

– Jest teraz moim szwagrem – oznajmił Konrad suchym tonem.

– Co proszę?!

– Ożenił się z Julitą.

– Ten Ukrainiec?

– Dokładnie ten.

– Życie bywa nieprzewidywalne – pokręciła w zadumie głową. – Może dlatego znów się spotkaliśmy?

– Może. Ale ty masz męża.

– Tak, na razie mam.

– Chcesz się z nim rozwieść?

– Niezupełnie. I nie patrz na mnie za taką pogardą, nie zamierzam go też zabijać.

– W takim razie czego oczekujesz ode mnie? Prócz seksu oczywiście.

– Najpierw muszę wiedzieć, czy ci na mnie zależy tak jak kiedyś. Obiecaj, że to sobie przemyślisz. A jak wrócę i powiesz „tak” – uśmiechnęła się chytrze – zrealizujemy mój plan.

– Plan? – zmrużył oczy. Ten pomysł jednocześnie mu się podobał i nie podobał.

– Tak, plan. A ty pilnuj brzyduli i pamiętaj, masz się trzymać od niej z daleka. Bo będę zazdrosna – żartobliwie pogroziła mu palcem, chociaż w głębi jej oczu dostrzegł stal.

– Nie masz powodu. Nie jest w moim typie – odparł. – Z braku laku na bezludnej wyspie może by uszła, ale tylko wtedy. – Tym razem to on się uśmiechnął, drapieżnie, lubieżnie, ściskając dłońmi kobiece biodra.

– Mam pół godziny zanim wróci Krzysztof.

– Pół? Zerżnę cię w kwadrans.

– To na co czekasz legionisto – zakpiła, przyciągając jego twarz do swojego podbrzusza. – Bierz się do roboty żołnierzu!

Lecz tym razem nie był tak ostry jak zawsze. I co dziwniejsze, Magda nie tylko to zauważyła, ale po wszystkim z zaskoczeniem stwierdziła, że podobało jej się nawet bardziej niż poprzednio.

Coś z dawnego Konrada wróciło, wydostało się na wolność. I to coś, miało w przyszłości przywołać szaleństwo.

***

Nigdy wcześniej nie zwracała szczególnej uwagi na to, co ubiera i jak wygląda.

Lecz tego wieczoru było inaczej.

Nie widziała go od wczorajszego poranka, gdy zostawiła w parku, w potokach ulewnego deszczu. Była wściekła, rozżalona, ale i pełna satysfakcji. Oczywiście znów udała się na rozmowę do ojca, lecz niewiele wskórała. Musiała pogodzić się z tym, że Konrad nadal będzie robił za jej cień. Trudno, postanowiła, będzie jedynie jeździć jako wolontariuszka, nic poza tym. Całe szczęście, że odpadały zajęcia na uczelni. Zamyśliła się, bo przypomniały jej się słowa Konrada. Nieprawdopodobne, bo był ostatnim człowiekiem, którego posądziłaby o taką przeszłość.

Tym razem nie odmówiła, gdy Magda zaproponowała jej swojego fryzjera i makijażystkę. Zwłaszcza tę drugą, bo zamaskowanie śladu po pięści Roberta wymagało szczególnych środków. Trochę niepewna efektu, zadbała o każdy szczegół. Od włosów opadających falami na ramiona, po nieco frywolną bieliznę, której i tak nie było widać. A na samym końcu ze zdumieniem przejrzała się w lustrze.

– Ciekawe czy teraz też… – reszta słów utknęła jej w gardle. Wolała nie wypowiadać ich na głos. Była też zła, że chce się spodobać temu bezczelnemu typkowi, jakby chciała mu coś udowodnić. Chociaż przeczuwała, że tak, chciała.

– Kochanie, wyglądasz prześlicznie – pochwalił ją ojciec.

– Naprawdę? – mimo wszystko te słowa cieszyły.

– Dziś wieczorem będą mi towarzyszyć dwie piękne kobiety – dodał z uśmiechem, podczas gdy Magda przyoblekła twarz w maskę pobłażliwości, chociaż w środku, aż się gotowała z wściekłości. Dwie piękne kobiety? Też coś! Porównanie jej do tego maszkarona… Uch! Już ona się za to zemści!

Niestety, na razie musiała grać według reguł, które tak naprawdę sama ustaliła.

Za to Jagna wyraźnie czuła się coraz bardziej nieswojo. Ojciec z macochą stali przy wejściu, witając wszystkich gości. Wolała nie robić tego z nimi. Wzięła kieliszek szampana i dyskretnie rozejrzała się dookoła. Niestety, nigdzie nie zauważyła Konrada. Wmieszała się więc w tłum, krążyła pośród całkiem obcych sobie ludzi, zdawkowo uśmiechała i czuła coraz bardziej dławiące rozczarowanie.

Dlaczego go nie było?

Zdenerwowana oraz nieswoja, nie zauważyła, iż przesadziła z alkoholem. Ale i to ją mało obeszło. Tak naprawdę, to najchętniej wróciłaby do siebie, zmyła z twarzy makijaż, rzuciła w kąt sukienkę i wtuliła w poduszkę, aby wypłakać to, co ją gnębiło.

Przecież miał ją chronić, więc gdzie on jest?

W końcu stanęła z boku, w półcieniu, patrząc na zgromadzonych ludzi i wspominając dużo skromniejsze przyjęcia sprzed dziesięciu lat, gdy jeszcze byli prawdziwą rodziną. Prawdziwą, kochającą się rodziną. Lecz wkrótce potem przyszedł pierwszy cios, choroba matki. Potem kolejny, zdrada ojca i wszystko posypało się niczym domek z kart.

Goście zaczęli zajmować miejsca przy okrągłych stolikach i wtedy dostrzegła Konrada. Stał na uboczu, jak zwykle w garniturze, tym razem także pod krawatem, z obojętnym, nieodgadnionym wyrazem twarzy. Lecz kiedy ją zauważył, nagle zrobił coś zaskakującego.

Mrugnął łobuzersko okiem. I znów wrócił do swej obojętności.

Jagna nie dołączyła do towarzystwa. Co prawda makijaż zamaskował nieznośne rumieńce, ale tylko to. Ruszyła w głąb ogrodu, w miejsce, które od zawsze było dla niej azylem, kryjówką. Jednocześnie podekscytowana, pełna nadziei, ale i zwątpienia. Konrad nie wyglądał, jakby nadal był na nią zły. Nie spojrzał na nią również z aprobatą, czyli chyba nie wyglądała tak dobrze? Zrozumieć własne uczucia było najtrudniej, zwłaszcza, gdy sama nie umiała ich określić. Czego tak naprawdę chciała? Jego podziwu? Po co? Był niezwykle przystojnym mężczyzną, tajemniczym, kuszącym niczym zakazany owoc. Był też agresywny i łatwo tracił nad sobą panowanie. Jak wtedy, gdy pobił Roberta. Nie raz już zastanawiała się, czym by się to skończyło, gdyby nie pojawienie ochrony. Zabiłby go? Całkiem możliwe.

Westchnęła cicho, opierając się o barierkę mostku łączącego dwa niewielkie stawki. To miejsce, leżące prawie na drugim końcu posiadłości, było oazą spokoju. Kilka solarnych lampek i blask księżyca odbijający się w spokojnej tafli wody, rozpraszały panujący mrok. Słychać było też cykające świerszcze, a gdzieś tle muzykę.

Znów westchnęła, tym razem czując zbierające się w kącikach oczu łzy.

– Nie powinnaś się oddalać – słowa, choć ciche, niemal pozbawiły ją tchu. Błyskawicznie się odwróciła, stając twarzą w twarz z Konradem.

– Przecież tutaj nic mi nie grozi.

– Może tak, może nie. Wracamy.

– Nie chcę – cofnęła się o krok, zwiększając dystans pomiędzy nimi. – Nigdzie nie pójdę.

– To cię zarzucę na ramię i zaniosę – odparł sucho. – Idziemy.

– Nie.

– Słuchaj smarkulo, wracamy i żebym nie słyszał protestów – zirytował go jej upór. A wcześniej z równowagi wytrącił wygląd. Bo w błękitnej sukience i z rozpuszczonymi włosami wyglądała może nie tyle ślicznie, co kusząco, seksownie, powabnie. Chyba po raz pierwszy spostrzegł wiele szczegółów, na które wcześniej nie zwrócił uwagi. Na przykład na zgrabne nogi, długie, gęste rzęsy i malinowe usta, o których każdy mężczyzna musiał mieć jednoznaczne myśli.

– Ale po co? Mnie tu dobrze – odparła nieco żałosnym tonem. – Proszę, chcę zostać.

– Dobrze, masz kwadrans. Potem wracamy.

– Znajdę drogę, nie musisz się mną kłopotać.

– Czy ja kurwa powiedziałem coś niewyraźnie? – warknął, gdy irytację zastąpił gniew. – Mam cię pilnować, nawet teraz i tutaj. Dotarło?

– Nie wrócę za kwadrans – teraz i ona się rozgniewała. – Zrobię to, co uważam za słuszne. A ty… – zmrużyła oczy. – Ty masz płacone za to, żeby robić, co ci rozkażę. Więc przestań pyskować, tylko stań z boku i zajmij się swoją pracą, a nie upominaniem mnie.

Nie poznawała samej siebie, lecz miała dość jego protekcjonalnego tonu. Dławiło ją rozczarowanie, bo ani jednym gestem, nawet marnym spojrzeniem, nie okazał odrobiny aprobaty dla jej wyglądu. A powinien, bo tak się starała…

– Nie, no ja kurwa nie wytrzymam! – syknął. Szlag trafiło i opanowanie, i wyciszenie. Przestał też być obojętny.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Aleksandra
    | Odpowiedz

    Cudowny kawałek do kawy! 🤩

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To zaraz będzie kolejny, do jutrzejszej kawki porannej 🙂

  2. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Atmosfera się zagęszcza 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Jeszcze nie, jeszcze nie ;-)))

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    Na razie to ta Jagna wychodzi na mimozę, beksa taka 🙂 Mam nadzieję, ze dojrzeje…

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No w końcu te 22 lata też ma swoje minusy 😉

  4. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Uuuuu, Kondziu ty się lepiej miej na baczności, bo przestaniesz się niedługo kontrolować. 😀
    A Jagna w końcu zaczyna być chociaż w minimalnym stopniu asertywna, haha zobaczymy na ile jej Kondzio pozwoli. 🤣

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Kondziowi chyba ogólnie samokontrola niezbyt wychodzi 😉

  5. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Ciekawie się rozkreca… 😊

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Jakoś tak wyjątkowo nie spieszy mi się do celu 🙂

  6. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    Jest… Kondzia pion po raz pierwszy…. I może się wściekać…. Jagienka może nie jest przepiękna… Ale szybko się uczy jak z koteczka może stać się pumą…. Na to czekam 😊😁

    • D
      Dorota
      | Odpowiedz

      Oj ktoś wkurzył Jagne zaraz zrobi się ostro 😁

      • Babeczka
        |

        No, troszkę, troszkę tak 🙂

    • A
      AinaIgn
      | Odpowiedz

      Przeczytałam drugi raz…. Ciekawe co Konrad zrobi…. Tylko jak ją teraz pocałuje to Ona znowu zmięknie…
      -Jagna pocałunek to za mało, żeby zaraz się podporządkować temu tyranowi choćby nie wiem jak przystojnemu… 😁😁😁😁

      • M
        Moniaa
        |

        Mało, mało, mało mi!! 🙈
        Zdecydowanie za krótkie te części 🤔
        Aż wracam do czytania starych opowieści bo czuje niedosyt za każdym razem jak kończę jakąś część nowego 😁❣️

      • Babeczka
        |

        Aniu – tak szybko to jej nie pocałuje, zaręczam. Trochę go przeciągniemy ;-)))

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Moniaa – a ja już i tak daję dłuższe niż zazwyczaj. Tylko że to chyba normalne, zawsze chciałoby się więcej…

  7. K
    Kamila Gałecka
    | Odpowiedz

    😂😱😂

  8. Anonim
    | Odpowiedz

    Może jeszcze jakiś fragment dzisiaj? Wciąga…

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie dałam rady, ale jutro na pewno będzie, chyba że uda mi się jeszcze dziś wieczorem 😉

  9. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Nie dasaj się smarkulo…? Co za dupek 😤

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Czekaj, nie minie go kara 😀

  10. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Dajesz Jagna 💪💪
    Ciekawe co wykombinowała Magda 🤔🤨

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Brzydkie rzeczy, jakoś nawet nie staram się, abyście chociaż trochę ją polubiły…

  11. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Dziękuję pięknie za życzenia😚 czyżby Konrad skusił się na te malinowe usteczka😉 Jagna coraz bardziej zauroczona jest Kondziem😍 a tak w ogóle to kolejne twoje opowiadanie, które czyta się z zapartym tchem, nie sposób się oderwać, cały czas się coś dzieje… To kolejna historia w której nic nie jest do końca pewne, nie wiesz jaki będzie następny krok bohaterów i to sprawia że koniecznie chce się czytać dalej:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A wiesz, to nawet ciekawe, bo ja niezbyt na fabule się skupiam i tak naprawdę nic nie planuję. Piszę, co mi do głowy przyjdzie. Pewnie dlatego nie wiadomo jaki będzie następny krok bohaterów, bo skoro ja tego nie wiem, to co dopiero wy :-)))

    • A
      AinaIgn
      | Odpowiedz

      Karolina przeczytaj w międzyczasie inne opowiadanie i książki Babeczki…. Gwarantuję, że uzależnia bardzo…. 😁😁😁😁

  12. s
    syla
    | Odpowiedz

    No… W końcu kobieta pokazuje pazurki 👏👏👏

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Wiem 😉 i dobrze!

      • S
        Syla
        |

        Bardzo dobrze! W końcu musi ktoś Kondzia utemperować 😏

      • Babeczka
        |

        Trochę się namęczy, ale przewiduję happy end 🙂 No chyba że… różnie bywa 😉

Napisz nam też coś :-)