fbpx

Nie ten mężczyzna (XII)

with 11 komentarzy
upojny seks?

 

To nie dawało się racjonalnie wyjaśnić. Nie podlegało żadnym znanym prawom, żadnym regułom. Wymykało się spod kontroli rozumu, chociaż dotychczas nic podobnego mu się nie przytrafiło. Zawsze opanowany, znakomicie kontrolujący swoje emocje Jacob, tym razem przepadł i to z kretesem. A kiedy Zuza oderwała się od jego warg, zaprotestował z jękiem.

Nie tutaj wariacie! – wyszeptała, dusząc się ze śmiechu, chociaż i ona z trudem nad sobą panowała. – I nie teraz! Bo za chwilę przelecisz mnie na środku parkietu, w tłumie ludzi.

Nie odpowiedział. Był odurzony własnym podnieceniem, pół przytomny z pożądania.

No dobrze, chodź! – Zuzka chwyciła ciepłą, męską dłoń i pociągnęła go za sobą, do pomieszczenia obok salonu, które robiło za spiżarnię. Skoro już miała się z nim całować, wolała nie robić tego w takim tłumie ludzi. Lecz zdążyła tylko zamknąć drzwi, gdy Jacob chwycił ją w pasie, uniósł w górę i przycisnął do ściany, aby sekundę później znów pocałować. Zachowywał się jak szalony, jakby kompletnie przestał racjonalnie myśleć. Zresztą, nagle zrozumiała, że to prawda. Tak długo tłumił w sobie uczucia i emocje, że kiedy tamy puściły, te ruszyły niczym wezbrana rzeka.

A może przyczyna leżała gdzieś indziej?

Oszołomiona Zuza, poddawała się każdej pieszczocie, odwzajemniała każdy pocałunek. Odurzyła ją intensywność i szybkość, z jaką to się działo. Podnieciła twardość ocierająca się o wnętrze jej ud. Jednak w pewnym momencie nadeszło i otrzeźwienie.

Jacob, nie! – Z całej siły chwyciła jego włosy, odciągając go od swych ust. – Powiedziałam, nie!

Milczał, dysząc ciężko i patrząc na nią zamglonym spojrzeniem.

Tylko pocałunek – zastrzegła, po czym niezwykle delikatnie dotknęła jego warg. Naparła na nie językiem, a potem wycofała się, oddając mu inicjatywę. A Jacob ani chwili się nie zawahał. Też ją pocałował, zmuszając, aby przyjęła go głęboko; penetrował wnętrze jej ust, potem łagodniał i po chwili zachowywał się tak, jakby wróciło szaleństwo.

Bo też czuł się jak szaleniec, wariat. Zapach kobiecego ciała oszałamiał i upajał, kręciło się mu od niego w głowie. Był nienasycony. Pierwszy raz w życiu nie znudzony, a nienasycony, oszołomiony. Nie było kalkulowania na chłodno, planowania, zastanawiania się, jaki powinien być kolejny ruch. Była za to czysta, pierwotna żądza.

Jacob – roześmiała się cicho, gdy w napadzie erotycznego szału kąsał jej szyję. – Czy dziś wypada dzień z twojego kalendarzyka?

Wszystko można zmienić! – syknął.

Taki doskonały plan opanowywania świata? – zakpiła.

Jeszcze słowo, a… – zacisnął kurczowo usta. Czy ona nawet teraz musiała go drażnić? Prowokować do złości? Skoro tak, to chyba właśnie odkrył znakomity sposób, aby pozbyć się nadmiaru emocji.

Od jutra – energicznym ruchem podwinął jej sukienkę, obnażając całe uda – mam inny plan. – Męska dłoń brutalnie zacisnęła się na kobiecym biodrze. – I zobaczymy – palce drugiej ręki wplótł w rude pukle – czy wtedy będziesz ze mnie kpiła! – Szarpnięciem odgiął jej głowę do tyłu.

Boli! – poskarżyła się. – Chcesz mi zrobić krzywdę?

Krzywdę? Nie, krzywdą bym tego nie nazwał – uśmiechnął się ponuro.

Nie jadłeś może jakiś grzybków?

Nie odpowiedział, bo miał dość banałów. Pragnął spełnienia. Wyczuwał, że ona również. Znów przylgnął do miękkich, nabrzmiałych warg, utonął w ich smaku i zapachu. Językiem wtargnął do wnętrza, lekko zahaczył nim o zęby, aby w końcu na dobre rozgościć się w cieple i wilgoci kobiecych ust. Tylko kilka sekund zajęło mu rozpięcie własnych spodni, a potem znów uniósł Zuzkę w górę. Opasała go nogami, otoczyła ramionami, zamknęła w kokonie z własnego ciała. Mimo kpiących słów, była równie mocno podniecona jak on. Czuł to. Czuł wilgoć spływającą po wnętrzu jej ud, mokrą szorstkość bielizny, naprężone, twarde i sterczące sutki, które ocierając się o jego pierś, wzmagały pożądanie.

Czuł to wszystko i tak bardzo pragnął znaleźć się w końcu u celu. Sprawnie i niecierpliwie odsunął dłonią ostatnią przeszkodę – miękką tkaninę przesiąkniętą sokami podniecenia, a potem bez namysłu wbił się z całym impetem, na jaki było go stać.

Dawno nie zachował się tak spontanicznie, dawno nie zrobił tego z taką pasją, bez odrobiny wahania. Mocno, po sam koniec, pochłaniając pocałunkiem krzyk, który wyrwał się spomiędzy kobiecych warg. Zresztą, obok tak głośno grała muzyka, że nikt niczego by nie usłyszał.

I nagle zastygł w bezruchu. Musiał rozsmakować się w rozkoszy, która potężną falą przetoczyła się przez jego ciało. Mało tego, popłynęła dalej, utopiła i jego duszę.

Wszystko, zagarnęła wszystko.

Jesteś cudowny – wydyszała mu w usta Zuzka. Oczy miała zamknięte, policzki pokryte purpurą. Była piękna. Była największym cudem tego świata, zamkniętym w jego ramionach. Nigdy wcześniej nie myślał tak o żadnej kobiecie.

Bo ta była wyjątkowa.

Zaczął poruszać biodrami. Najpierw powoli, jakby chciał się rozsmakować w tym co robił. Później z coraz większą siłą, byle zaspokoić narastający głód. A ona pojękiwała w takt każdego ruchu jego lędźwi, gdy nabrzmiały, twardy penis wbijał się w jej wnętrze, potem łagodnie wycofywał. Jednak do tej harmonii powoli zaczynał wkradać się chaos.

Tak, mocniej – szeptała Zuza, drażniąc przesyconym pożądaniem oddechem, płatek jego ucha. – Mocniej Jacobie! Och…!

Wiła się w jego objęciach z niecierpliwością, odpowiadała na pocałunki, zaciskała place na miękkiej tkaninie koszuli. A on spełnił jej życzenie. Po skroni spłynęła strużka potu, oddech miał świszczący, urywany. W oczach prawdziwe szaleństwo. Już nie dawało się dostrzec w nich ani wyrachowania, ani obojętności.

Nie wycofał się nawet na końcu, gdy na jego członku zacisnęły się spazmatycznie mięśnie jej szparki. Kobiecy orgazm pociągnął go za sobą, sprawił, że Jacob totalnie odpłynął. Eksplodował z głuchym jękiem, raz, drugi, trzeci. Czuł jak mięśnie jego ciała napinają się i rozluźniają, czuł jak sperma wypełnia kobiece wnętrze i po raz pierwszy w życiu miał w dupie konsekwencje swej lekkomyślności. Ani przez ułamek sekundy nie pomyślał o tym, by się wycofać.

Zwiotczała w jego ramionach. Ciężko oddychała, policzki miała purpurowe, oczy błyszczące szczęściem, a usta nabrzmiałe od pocałunków.

Ten twój nowy plan coraz bardziej mi się podoba – stwierdziła, uśmiechając się figlarnie. – Mam nadzieję, że obejmuje często, dużo i mocno.

Często? – Do Jacoba właśnie teraz dotarło, jak lekkomyślnie postąpił. – Zabezpieczasz się?

Nie. Nie mam powodu.

Cholera! Ale się wkopałem – mruknął, a twarz Zuzki niezauważalnie stężała. Nie takich słów się spodziewała.

Dobra – przetarł dłonią mokre czoło. – Skombinuję tabletki po.

Słucham?

Nie mam ochoty na komplikacje.

Ty nie masz ochoty? Zabieraj ze mnie swojego fiuta! – rozzłościła się, odpychając go.

Że co? – Stał teraz naprzeciwko, skonfundowany, z rozpiętymi spodniami i wciąż okazałą męskością, oblepioną spermą i kobiecymi sokami.

Głupi palant – powiedziała z goryczą Zuza, obciągając sukienkę. – Nie martw się. Nie wkopałeś się i nie będzie żadnych komplikacji.

Dlaczego?

Właśnie dlatego, że jesteś głupim palantem.

Nie obrażaj mnie – zmarszczył czoło, ale Zuzka nagle wybuchła płaczem i zanim zdołał cokolwiek zrobić czy powiedzieć, wybiegła z pomieszczenia, trzaskając za sobą drzwiami. On nie mógł tego zrobić, przynajmniej nie od razu. Wściekły, rozdrażniony, zapiął spodnie, po czym podążył za kobietą.

O co jej do cholery chodziło?

Jacob! – Ktoś chwycił go za ramię, zatrzymując w miejscu. – O co poszło? Widziałam Zuzę…

Gdzie pobiegła?

Pewnie do swojego pokoju. Ale nie…

Nie musisz. – Energicznie się wyrwał, po czym wbiegł po schodach na górę. Drzwi oczywiście były zamknięte, ale to akurat nie stanowiło dla Jacoba żadnej przeszkody. Jednak najpierw postanowił spróbować po dobroci.

Otwórz! – zażądał, pukając. Odpowiedziała mu cisza.

Otwórz, bo i tak wejdę do środka, ale wtedy ucierpią drzwi. Więc otwórz – powtórzył cierpliwie. – Są słabe, jeden kopniak wystarczy.

Co dziwne, posłuchała. Bez słowa wpuściła go do środka, a potem sama usiadła w fotelu, kuląc się i odwracając głowę, aby nie widział jej łez.

Jestem pragmatyczny – wyjaśnił Jacob. – Stąd moje uzasadnione obawy.

W porządku.

W moich planach nie ma czegoś takiego jak związek, a tym bardziej dzieci.

Aha.

Seks możemy uprawiać, tylko…

Ty! – Tym razem Zuzkę aż poderwało. – Ty skończony idioto!

Nawet zapłakana i rozgniewana wyglądała ślicznie, pociągająco. Jacob nie odpowiedział, bo nagle poczuł, że nie potrafi skupić się na rozmowie. Miał ochotę na coś zupełnie innego. Lecz kiedy chwycił smukły nadgarstek, chcąc przyciągnąć Zuzkę do siebie, ta z całej siły uderzyła go w twarz.

Wynocha! – oświadczyła, pokazując drzwi.

Ale dlaczego? – Tak był zaskoczony jej złością, że sam nie potrafił zareagować gniewem.

Żebyś uniknął komplikacji. Wynoś się!

Nie mam ochoty.

Jacob wyjdź, proszę!

Nie rozumiem…

To widać – znów się rozpłakała. – Niepotrzebnie pozwoliłam ci na pocałunek. Niepotrzebnie pozwoliłam samej sobie na ma… – urwała, gwałtownie wdychając powietrze. – Na wszystko – dodała z goryczą.

No chyba ci się podobało? – zmarszczył brwi. – Krzyczałaś jakby się podobało, więc w czym problem?

W tym, że jesteś aspołeczny fiut. Wyjdź!

Mnie był dobrze. Doskonale – nagle się uśmiechnął, a przez ciało przebiegł mimowolny dreszcze, gdy przypomniał sobie rozkosz, której zaznał. – Nie pamiętam, abym kiedykolwiek przeżył taki orgazm.

Zuzka gapiła się na niego bez słowa. Nawet przestała płakać.

I chciałbym to powtórzyć – dodał rozmarzony. Co prawda słowo rozmarzony pasowało do Jacoba niczym pięść do nosa, ale w tym przypadku adekwatnie oddawało sytuację.

Tak? Nie będę brała pigułek, mam uczulenie na gumki, a jak powiesz, że można się później wyskrobać, to przysięgam – wyrzucę cię, ale nie za drzwi, lecz przez okno.

Czyżby? – zastanowił się. – A obciągniesz mi?

Oszaleję! – Zuzka gwałtownie się poderwała. Od razu wykorzystał sytuację i po chwili siedziała okrakiem na jego kolanach, posapując ze złości i patrząc prosto w jasne oczy, tym razem lekko rozbawione. – Wiesz co panie światowy? Niby taki obyty, wymuskany, a brak ci odrobiny kultury.

Odwdzięczę się – wyszeptał jej na ucho, gorącym oddechem pieszcząc jego wnętrze.

Nie mam ochoty. Twoje słowa może były szczere, ale i brutalne.

Ale jakie słowa?

Szczerze mówiąc, ręce opadały. Nie potrafiła się już nawet złościć.

Krótka przygoda, zaspokojenie pragnień, ukojenie zmysłów, tylko tym mógł być. Dobry seks, świetny seks i nic poza tym. Dlatego posmutniała, opierając czoło o jego ramię. Nie reagowała na dotyk, na delikatne pocałunku, nawet na jego pożądanie.

Co jest? – Jacob nie był głupi, od razu zorientował się, że coś jest nie tak.

Nic.

Nie masz już ochoty?

Nie.

Nie spodobała mu się ta odpowiedź, chłodny ton głosu, brak reakcji na jego pieszczoty.

No i właśnie z tego powodu uważam, że płatny seks jest lepszy – stwierdził uszczypliwie.

Może. Nie wiem, ja nigdy za coś takiego nie płaciłam.

A tobie płacili? Też mógłbym zapłacić.

Doigrał się. Wielu rzeczy się po nim spodziewała, ale nie tego, że zaproponuje jej pieniądze za seks.

Kubeczek emocji Nie ta kobieta

zestaw NIe ta kobieta
kubek emocji
Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    No co za franca z tego Jacoba. Oj zapłacisz ty, zapłacisz…. Aguś ten twój aspołeczny fiut pasuje mu jak ulał.
    A swoją drogą jak ty to piszesz…. <3
    Kurcze normalnie gorąco🔥 mi się zrobiło. Szumi w głowie. I adrenalina osiągnęła dzisiaj nowy poziom…. Człowiek oddychać zapomina.
    Mistrzostwo świata w opisie scen erotycznych. Z resztą motylove 😉 autorki potrafią to najlepiej. 😁 I teraz weź człowieku wróć do realu.
    Bardzo dobry rozdział. Cudowne emocje w tekście i w sercu. 😘😘😘

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A dziękuję, chociaż to zaledwie rozgrzewka 😉 szykuję dużooo więcej!

  2. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga nareszcie wrocilas z Żużla jak ja się cieszę 😃 a rozdział rewelka takie sceny to ja lubię😉😄

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Powolutku, bo trochę więcej czasu mam w końcu. Zresztą, jak żyć bez pisania, jak żyć? 😀

  3. D
    Dorota
    | Odpowiedz

    Jocob ty to potrafisz, najpierw dajesz rozkosz a potem spier* po całości. Oj będzie zemsta uważaj na klejnoty 🤣

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Pójdą iskry, a Zuzka po pójdzie po siekierę do drewutni ;-))

  4. M
    Mel
    | Odpowiedz

    A Zuzka typowa “wenuska” zamiast powiedzieć o co chodzi to się wściekła. Nie usprawiedliwiam go, bo przegiął w ostatnim akapicie🤦‍♀️

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A jeszcze na dodatek na taki mało kumaty egzemplarz trafiła 😉

  5. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    wow! taka przerwa, za to ile emocji ! Ta część aż buzuje !
    To taka trochę groteska, ze ten cymbał nawet nie wie co gada. Czy naprawdę tylko kobiety przywiązują taką wagę do słów?
    Jednocześnie sam, od razu, mówi aby go nie obrażać, a nawet nie wie, że już kilka razy zdążył obrazić ją .

    Mam nadzieję, że przywali mu czyś w łeb :] należy mu się.

    PS Mimo wszystko i tak lubię tego gada .

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Oby nie za mocno, jeszcze jej się może przydać 🙂 chociaż z drugiej strony, skoro w głowę to klejnoty nie ucierpią ;-)))

  6. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Jacob najpierw rozgrzał mnie do nieprzytomności, a na końcu sypnął ww mnie lodem, a przy mojej grypie to jest zabójcze. Jednak o tak go lubię 😛😛😛😛😛

Napisz nam też coś :-)