Nie to miejsce (IX)

with 19 komentarzy

thiller erotyczny

Na poprawę humoru!!!

Zatrzasnął drzwi. Sam zajął miejsce kierowcy i ruszył z wizgiem opon.

– Gdzie jedziemy?

– W miejsce, w którym nikt cię nie usłyszy.

– Aha – odpowiedziała tylko, odwracając głowę i gapiąc się na uciekający za oknem świat. Nie przestraszyły jej te słowa, chociaż chyba powinny. Zmęczona, oparła czoło o chłodną szybę, podczas gdy Marcin zaciskając kurczowo zęby, lawirował pomiędzy innymi samochodami na dwupasmowej drodze. Lekko drgnęła, gdy pierwsze krople zabębniły na rozgrzanej karoserii. Potem już tylko w ciszy zakłócanej szumem deszczu, było słychać miarowy dźwięk poruszających się wycieraczek.

Nie zastanawiała się dokąd jadą i co on zamierza zrobić.

Ocknęła się dopiero, gdy poznała okolicę, w jakiej się znaleźli. Przestało już padać, kiedy samochód zatrzymał się na odludziu, dokładnie w miejscu, gdy ujrzała Marcina po raz pierwszy.

– Nie boisz się, że znów ktoś będzie cię podglądał z krzaków? – zakpiła.

– Nie. – Nie gasząc silnika, wykonał półobrót, tak, że siedział teraz przodem, opierając ramię na kierownicy. – Za to ty powinnaś się bać.

– Wiem.

Zmarszczył brwi. W co ta dziewczyna pogrywała?

– I?

– I nic. Jestem zmęczona, chociaż nie jest to stricte fizyczne zmęczenie – westchnęła, odgarniając natrętny kosmyk włosów, opadający na twarz. – Poza tym wyznałam mu prawdę.

– Wiem.

– I nic nie zyskałam.

– Ostrzegałem cię – uśmiechnął się asymetrycznie, wyciągając rękę i wodząc opuszkiem po miękkim policzku. – Gdyby nie było to głupie, powiedziałbym, że mnie prowokujesz.

– Do czego? – spojrzała na niego zaskoczona.

– Do tego. – Pocałował ją bez ostrzeżenia, brutalnie miażdżąc delikatne usta. Nie zaprotestowała, ale też nie okazała najmniejszego entuzjazmu. Pozostała bierna, podczas gdy on pastwił się nad delikatnymi wargami, zaciskając dłoń na smukłym karku. Wbrew wszystkiemu zapragnął zmusić ją do współpracy. Nie chciał, aby pozostała niemym świadkiem wybuchu jego własnych żądz. Chciał, aby znów straciła nad sobą panowanie, aby wiła się w jego objęciach, pojękując z rozkoszy. To pragnienie było taki silne, że nie potrafił go zdusić, odepchnąć. Oczywiście mógł zrobić tak, jak zwykle. Ostrym słowem i brutalnym zachowaniem podporządkować sobie jej ciało. Gniewało go to, że tym razem chciał czegoś innego. Gniewało, a zarazem podniecało.

– Chodź tu do mnie! – warknął, odsuwając fotel do tyłu i zmuszając Mariel, aby usiadła na jego kolanach. Potem ujął szczupłą twarz w obie dłonie i znów pocałował. Prowokował, kusił, czubkiem języka badając wilgotne wnętrze pomiędzy pełnymi wargami. Z wisielczym humorem pomyślał, że od brutalnego rżnięcia miał dziwki. Od tej dziewczyny chciał dostać coś innego, mimo że było to dla niego tak zaskakujące. I dlatego w równym stopniu złościły go własne pragnienia, co jej obojętność i bierność. Więc kiedy poczuł delikatny dotyk kobiecej dłoni, nieśmiały, pełny wahania, wpadł w euforię.

Lecz zaraz potem wszystko się zmieniło, bo Mariel położywszy rękę na jego twarzy, z całej siły ją odepchnęła.

– Nie! – krzyknęła i skuliła się, widząc uniesione do uderzenia ramię. Zamknęła oczy, czekając na przeszywający ból, ale nic się nie wydarzyło. Bardzo powoli uchyliła powieki i dopiero wtedy poczuła przerażenie.

Nigdy wcześniej nie widziała spojrzenia, w którym czysta żądza splatałaby się w tak przedziwny sposób z gniewem. Twarz wykrzywiona w paroksyzmie wściekłości, pociemniałe z podniecenia oczy, kurczowo zaciśnięte usta, wypukłe żyłki pulsujące na skroni. To był potworny, ale i fascynujący widok, bo na obliczu Marcina odzwierciedlała się teraz każda jego myśl, każdy szczegół pokręconej psychiki.

– Czego ty ode mnie chcesz? – spytała cicho.

Lekko drgnął, aby nagle rozluźnić mięśnie twarzy i asymetrycznie się uśmiechnąć.

– Przecież wiesz. Nie czujesz tego?

Czuła i to bardzo wyraźnie.

– Ale skoro ty nie chcesz… – zmrużył oczy. – Pozostaje mi zrobić to tak, jak ci obiecałem. Wysiadaj! – sprawnie otworzył drzwi i wypchnął na zewnątrz zaskoczoną dziewczynę. A kiedy sięgnął po broń zrozumiała, co zamierzał. I chociaż to było głupie, to zerwała się na równe nogi i zaczęła uciekać.

Niedaleko odbiegła. Silne szarpnięcie zatrzymało ją w miejscu, powaliło na mokre od deszczu poszycie lasu. Oplótł jej włosy wokół własnej dłoni, a potem do skroni przystawił lufę pistoletu.

– Rozepnij moje spodnie – rozkazał, patrząc z góry na pobladłą, przerażoną twarz dziewczyny.

– Nie! – zaprotestowała słabo.

– Są gorsze rzeczy od obciągania – roześmiał się drwiąco, lekko uderzając bronią w jej policzek. – Dalej wiewióreczko, przecież wiesz, że nie lubię się powtarzać?

Wciąż miała wolne dłonie i teraz z całej siły próbowała go odepchnąć. Cmoknął z niezadowoleniem, wyciągając kajdanki.

– Trudno – powiedział nieco filozoficznym tonem i sprawnie unieruchomił jej ramiona z tyłu pleców.

– Odgryzę ci go! – warknęła ze złością.

– Nie odgryziesz – odparł ze spokojem. – Jak tam babunia Mariel? Zdrowa? Słyszałem, że szykuje się nieliche weselicho w rodzinie? Siostra, prawda?

Pobladła, bo te kilka słów niezwykle skutecznie pozbawiło ją możliwości obrony.

Siostra – potwierdziła szeptem. Klęczała na nierównym podłożu, czując jak drobne patyczki ranią delikatną skórę kolan, nieprzyjemny chłód bijący od mokrej ziemi. Zadrżała, kiedy Marcin szybki ruchem rozpiął spodnie. Ale nie tylko. Poczuła też smak własnych łez.

Czegokolwiek by nie zrobiła, przegrywała.

Przełamała się, przerwała milczenie, zdradziła ich umowę, a on nawet się nie rozzłościł.

– Bydlę! – syknęła, podnosząc głowę i łapiąc jego spojrzenie. – Rób co musisz skurwielu, bo jak widać tylko na to cię stać!

Znieruchomiał.

Dotąd nie zdarzyło mu się zmuszać kobiety do seksu. Owszem, lubił być brutalny, lubił też kilka innych nietypowych rzeczy, ale nigdy nie brał niczego siłą. Kupował i to mu odpowiadało. Dziwki czasami protestowały, lecz nie były w tym autentyczne. Ona była. W niebieskich oczach wyczytał prawdziwą nienawiść, w głosie słyszał gniew i obrzydzenie.

I nagle zdał sobie sprawę, że chcą to pokonać, dopuszczał się nie tylko przemocy. Chciał ją zmusić siłą do uległości, do współpracy. Nie chodziło mu nawet o zwykły gwałt fizyczny, a raczej o psychiczne zniewolenie duszy, stłamszenie oporu.

Cholernie nie spodobało mu się do jakich wniosków właśnie doszedł.

Tresura? Zgoda. Tylko że w którymś momencie przesadził i tama pękła pod napływem wezbranej rzeki. Robert już wiedział i kwestią czasu pozostawało, jak wykorzysta tę wiedzę.

– Wstawaj! – warknął gniewnie, tym razem zmuszając aby stanęła na drżących nogach. – Jeszcze zobaczymy kto kogo będzie błagał o seks.

– Błagał? – Oczy jej się zaokrągliły z zaskoczenia. – Chyba sobie żartujesz? Przecież nie ja!

– Czas pokaże – podsumował krótko i pchnął ją w kierunku samochodu. – Wsiadaj!

Tylko przez moment się zawahała. Potem zajęła miejsce, niezgrabnie, bo nie potrafiła inaczej ze względu na ramiona skrępowane za plecami.

– Mógłbyś to zdjąć – poprosiła nieśmiało. Spojrzał na nią znad opuszczonej głowy, a później połowicznie spełnił to życzenie. Skuł jej nadgarstki z przodu.

– Będzie wygodniej i bezpieczniej, jakby przyszedł ci do głowy jakiś głupi pomysł.

– Gdzie jedziemy? Do domu?

– Nie.

O więcej nie odważyła się spytać. Siedziała apatyczna, kiwając się, gdy auto podskakiwało na wertepach. Potem wyjechali na asfaltową drogę i znów zaczęło padać. Z góry leciały prawdziwe potoki deszczu, wycieraczki szumiały miarowo, a radio grało jakiś nostalgiczny, nieco smutny kawałek.

– Mam coś do załatwienia – odezwał się w końcu. – Najpierw to, a potem się tobą zajmę.

Wzdrygnęła ramionami. Po co jej to mówił? Wyjaśnienia były zbędne.

– Albo nie. Odwiozę cię do domu. A rozliczymy się później.

Nie odpowiedziała, w żaden sposób nie reagując na te obietnicę. Zresztą, nie uwierzyła mu. Dopiero gdy zaparkował przed znajomym domem, ocknęła się, rozglądając z zaskoczeniem.

– Wiesz że jesteś zdrowo szurnięty? – spytała, wyciągając ku niemu skrępowane ręce. – Rozkujesz mnie czy mam sobie radzić bez tego?

– No pewnie, że rozkuję. Kajdanki zostawimy sobie na inną okazję – dodał nagle rozweselony.

– O ile nie wyląduję w pokoju bez klamek – mruknęła i wysiadła bez pożegnania. Ani razu nie spojrzała za siebie. Odetchnęła dopiero, gdy oparła się plecami o zamknięte drzwi.

I nagle poczuła zmęczenie. Chaos wkradający się do myśli, rozpychający się łokciami, pomimo tylu ważnych pytań.

Kurwa! zaklęła w duchu. Może on cierpi na zaburzenia dwubiegunowe czy jak to się tam nazywało? Przecież ten facet jest niespełna rozumu! Na początku wydał jej się cynicznym draniem, opanowanym i zimnym. Zresztą, nadal nim był. Tylko że… Zimne dranie nie całują tak jak on godzinę temu, gdy siedziała na męskich kolanach. Chyba. Mało wiedziała na ten temat, bo dotychczasowi mężczyźni w jej życiu byli najzupełniej normalni.

No właśnie. Normalni. Tacy zwyczajni, nudni… Aż roześmiała się, gdy zrozumiała swoje myśli. Bo o panu komisarzu mogła powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie był nudny.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. P
    Pati
    | Odpowiedz

    Oj mam nadzieję że będzie musiała błagać o sex i to dłuuuugo 😉

  2. k
    kikiska
    | Odpowiedz

    o cholerka! ależ ten facet potrafi namieszać!

  3. M
    Mruczna
    | Odpowiedz

    To nadal bydlak, nawet jesli dobrze całuje.
    Czyżbyś babeczko chciala zebysmy go polubiły?

  4. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Babeczko,lubię tego zimnego skurwysyna. Od samego początku 🤷🏻‍♀️ Mariel będzie błagać 😜🤭

    • A
      Aaa
      | Odpowiedz

      Zaraz mi się przypomniał kabaret i skecz z Krystyną 🙂 Jak policjant do drzwi plebani zapukał 😀

      • A
        Aricca
        |

        Tak, widziałam 😂😂😂

      • Babeczka
        |

        Ja też!

  5. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Powolutku, powolutku rubi nam się z Pana Komisarza człowiek, żeby nie powiedzieć- romantyk? Mam nadzieję, że szybko się dowiemy co dalej.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Romantyk? No nie wiem… Facet zwracający się do kobiety “ty kurwo” raczej do gatunku romantyków nie należy 😉

      • A
        Aricca
        |

        Babeczko ,bo on się pomylił. Taki skrót myślowy zastosował 😂. Chciał powiedzieć : ty KU-sicielko, nimfo,miłości mego życia,twój widok zapiera mi dech w piersiach. Chcę cię wielbić ,na rękach nosić,całować ziemię po której stąpasz R-óżo najpiekniejsza, miłość to nasze spoi-WO ” a wyszło mu “ty kurwo ” 😜😂😂😂

      • Babeczka
        |

        No o tym bym nie pomyślała! Męska enigma dosłownie!!!

      • M
        Mel
        |

        Fajne, bardzo fajne opowiadanko👍czekam na next 😉

  6. A
    Aleksandra
    | Odpowiedz

    Yaaasss! Wkręciłam się w to opowiadanie do tego stopnia, że wchodzę na bloga ok. 30 razy dziennie z nadzieją na kolejną część. Jest szansa na taką w tym tygodniu? 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zobaczymy czy na sobotę dam radę 🙂

      • A
        Aleksandra
        |

        Czekam z niecierpliwością. 🙂

  7. D
    Domina
    | Odpowiedz

    A co z bestsellerem? Bedzie jakas kontynuacja??

  8. E
    Eli
    | Odpowiedz

    Babeczki, Babeczki X część mi się nie otwiera…tylko mi? Czy jest nas więcej???

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Spróbuj teraz, powinno być dobrze 😉

  9. E
    Eli
    | Odpowiedz

    Poszło, dziękuję 😊

Napisz nam też coś :-)