Nieludzki (II)

with 14 komentarzy

fantasy i erotyka
 

Noc czwarta

Tym razem się nie przywitała. Nie podeszła do ogromnego łoża. Stanęła pod ścianą, obserwując go ze zmarszczonymi brwiami. Tak długo zastanawiała się nad swoimi uczuciami, że dopiero po chwili zauważyła, jak bardzo był podniecony. Ze świstem wciągnęła powietrze. Wymamrotała pod nosem przekleństwo, ale nie potrafiła oderwać wzroku od nabrzmiałego kutasa.

W dzień nic nie zjadła i nic nie wypiła. Czuła się przez to lekko osłabiona, ale musiała sprawdzić, czy zachowanie z poprzedniego dnia mogło być wynikiem działania jakiegoś czarodziejskiego naparu czy nie. Wychodziło na to, że nie, bo już czuła rosnące podniecenie. Nie miała na nie wpływu, bo było czymś, czego nie potrafiła kontrolować. I wtedy się zbuntowała. Bez ostrzeżenia znalazła się na łóżku, usiadła okrakiem na jego piersi i sięgnęła po skórzaną maskę.

Mam tego dosyć! – syknęła. Rozsupłanie zapięcia znajdującego się z boku, nie sprawiło żadnego trudu. Zerwała ją z jego twarzy i zamarła w bezruchu.

A więc tak wyglądał. Szczupła twarz, ostry podbródek, kształtny, całkiem ludzki nos. Wysokie kości policzkowe. Wąskie, surowo zaciśnięte usta, o lekkim, szarawym zabarwieniu. Regularne rysy, prawie idealne w swej symetrii. Zęby normalne, ale język. Syknął coś i wtedy spostrzegła, że był rozdwojony na końcówce. Jak u gadów. Gibki, zwinny i taki nieludzki.

Jestem Amena – przedstawiła się ze spokojem, chociaż serce waliło jej jak oszalałe. Powie coś? Zrozumiał ją w ogóle? Czy może jest jak zwierzę, za które brała go na samym początku? – A to – wskazała na maseczkę – nie będzie ci już potrzebne.

Oczywiście nie odpowiedział. Zmrużył tylko starym zwyczajem oczy, obserwując ją z uwagą. Odwzajemniła to spojrzenie, zastanawiając się, co powinna teraz zrobić? W zasadzie miała ochotę tylko na jedno… Jej dłoń sunęła powolutku w dół, aż dotarła do sterczącego penisa. Objęła jego trzon smukłymi palcami, nadal nie odrywając wzroku od ludzkiego i jednocześnie nieludzkiego oblicza swego kochanka. Zmieniła odrobinę pozycję i pieściła go teraz również ustami. Przywołała wszystkie wspomnienia, wyzwoliła cały instynkt i chyba jej działania były słuszne, bo zaczął cicho pojękiwać. Głos miał schrypnięty, głęboki, o szorstkiej barwie. Podniecający. Obserwowała go katem oka, aż nagle wpadła na niecodzienny pomysł.

Ja też chcę! – oświadczyła kapryśnie, nie zagłębiając się w szczegóły. W pośpiechu pozbyła się ubrania, a później położyła się na umięśnionym ciele mężczyzny w ten sposób, że podczas gdy ona miała przed twarzą jego męskość, on utonął pomiędzy jej udami. I wcale nie pozostał na to obojętny. Kiedy zwinny, zimny język wślizgnął się do jej wnętrza, zatonął pomiędzy dwoma płatkami i dotarł do celu, krzyknęła.

Pożądanie pokonało wszystko. Zaczęła gwałtownie poruszać biodrami, jakby domagała się coraz mocniejszych pieszczot. Pojękiwała, ale niezbyt głośno, bo usta miała wypełnione jego męskością. Rozkosz objęła ją we władanie, prowadząc na sam szczyt. A i on nie próżnował. Zlizywał jej soki, pieścił każdy milimetr gorącego, mokrego wnętrza. Był zwinny, natrętny, zdecydowany. Delektował się podniecającym zapachem.

Och, tak! Tak! – Jej piękna twarz wykrzywiła się pod wpływem ekstazy. Krzyczała, prężąc ciało, zapominając o niechęci czy obrzydzeniu. Tam, gdzie się znalazła, nie było miejsca na takie uczucia.

Osunęła się na bok, głośno dysząc. Odgarnęła z twarzy mokre kosmyki włosów, patrząc na leżącego stwora. Nadal był podniecony i to bardzo mocno. Głuchym warknięciem dał jej znać, że on również chciałby spełnienia. Lecz Amena zamarła w bezruchu, wręcz skamieniała. Po raz pierwszy uświadomiła sobie, że być może są obserwowani. Gdzieś tam, za grubym murem stał lub siedział Biren, ze złośliwą satysfakcją odnotowując fakt, iż wygrał. Najpierw przyglądał się walce, którą stoczyła z samą sobą, później jej kapitulacji, a na końcu… Poczuła mdłości. To wszystko było takie chore. Poniżyła się, godząc na warunki gry, którą i tak musiała przegrać. Bogowie! Przecież on nie planował darować jej życia. Chciał zemsty. Wyrafinowanej zemsty, bo cokolwiek Amena by nie zrobiła i tak stała na straconej pozycji.

Zawsze przegrana.

Zawsze pokonana.

Zawsze skazana na śmierć.

Kolejne głuche warknięcie rozniosło się echem po komnacie. Spojrzała na mężczyznę. Kim tak naprawdę był? Jak trafił do niewoli i dlaczego wciąż żył? Czy Biren bawił się nim podobnie jak nią? Czy może traktował jak „ulubione” zwierzątko? Pytania bez odpowiedzi tłoczące się w głowie. Powróciły, jeszcze bardziej natrętne, jeszcze bardziej domagające się wyjaśnienia.

Podniecenie zniknęło. Nawet wspomnienie ekstazy, rozmyło się, czmychnęło pod wpływem coraz większego wstydu i obrzydzenia. Wróciła niepewność, wszystkie te pokręcone myśli.

Nie! – syknęła stanowczo, nachylając się ku kochankowi. – Nie! – wrzasnęła, podnosząc głowę i wpatrując się w ścianę, za którą, jak przypuszczała, mógł się skryć Biren.

Koniec zabawy! Słyszysz? Koniec! I tak mnie zabijesz! On – wskazała na leżącego w bezruchu Jaszczura – czy ty, to żadna różnica.

Ubrała się drżącymi dłońmi. W komnacie słychać był tylko jej szybki, urywany oddech. Poddała się, godząc na śmierć. Usiadła w pobliżu drzwi, na kamiennej podłodze, ukrywając głowę w ramionach. Miała jeszcze sporo czasu do przyjścia strażnika, ale chciała znaleźć się jak najdalej od tego tutaj.

Mam na imię Vaged.

Nic bardziej zaskakującego, niż ten cichy szept, kilka słów wypowiedzianych schrypniętym głosem z wyraźnym obcym akcentem. Z niedowierzaniem uniosła głowę i napotkała przenikliwe spojrzenie żółtozielonych oczu.

I jest różnica pomiędzy mną, a nim. Ja niekoniecznie muszę cię zabijać…

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Zmiana okładki wystąpiła bo:
    primo – tamta średnio mi się podobała
    secundo -smocza tajemnica wyszła na jaw
    🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No i dobrze. Ta trafniej oddaje treść. Jestem za!
      A treść taka, że palce lizać i…..no wiadomo co dalej?

      • Babeczka
        |

        Zainspirowałaś mnie, w następnej części też się trochę poznęcam nad bohaterami 🙂

      • J.Gibson
        |

        Oj! Czekam w napięciu!

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Szczerze mówiąc, to tamta okładka również nie przypadła mi do gustu. Ta na pewno jest lepsza. Naprawdę lubię to opowiadanie. Czyta się je z niebywałą przyjemnością. Już widzę, jak Vaged skrzywdziłby Amenę. Każdego by unicestwił, z samym sobą włącznie. A zemsta na Birenie? Nie chce się policzyć z nim?

    • A
      Anonim
      | Odpowiedz

      A mi się wydaje, że bez problemu ja skrzywdzić, w końcu to smok 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Oczywiście, ale moim zdaniem, on darzy ją jakimś uczuciem, chociaż jeszcze może nie zdaje sobie z tego sprawy.

      • Babeczka
        |

        No, pożądaniem. Też uczucie, ino czysto fizyczne 😉

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    No proszę, całkiem spora nam się ta jaszczurka trafiła:) Smoka się nie spodziewałam – dobrze go, Babeczko, zakamuflowałaś:) Ludzka głupota i kobieca naiwność to jedno, a honor, czy choć odrobina przyzwoitości to drugie – o ile się nie mylę, to gdyby nie Amena, to Vaged wciąż byłby więźniem Birena. Uwolniła Gadzinę, licząc na ratunek, a i zafascynowała się zielonym draniem i jego ogonem, a ten ma zamiar sobie poużywać wedle życzenia, w międzyczasie znieważać i upokarzać “głupią, naiwną kobietę”, a potem ją zabić. Nieładnie Panie Smok, bardzo nieładnie. Na usta ciśnie się: “Panu już dziękujemy!” Tylko, że co z Ameną? Dziewczyna zdecydowanie nie ma szczęścia do facetów. Nie wiem, co musiałoby się stać, jakie trybiki w umyśle/duszy Vageda zaskoczyć, żeby obudziło się w jego sercu uczucie, a może raczej, żeby sam przed sobą przyznał się do niego, przyjął je na klatę. Jak na razie, to jara się faktem, że Amenę fascynuje jego inność, że go pragnie, że się go nie brzydzi i nie boi. Tak sobie myślę, że będzie odsuwał w czasie pozbycie się dziewczyny, wyszukując najróżniejsze (oczywiście baaaardzo racjonalne) powody, żeby jej nie zabijać, a potem okaże się, że zaistniało małe smoczątko… hmmm… czy Amena zniesie jajko? Eeeee… trochę mi się wyobraźnia wichruje. Z drugiej zaś strony, ja osobiście, wolałabym, żeby smok nie zabił mnie dla mnie samej, a nie tylko dlatego, że mam w sobie smoczę. Pytanie, czy dla Vageda perspektywa zostania ojcem miałaby jakiekolwiek znaczenie? Nowa okładka mocno pasująca, ale i do starej nie miałam obiekcji – podobały mi się usta tego pana.
    Oj, dobrze mi dzisiejszy tekst zrobił – potrzebowałam odtrutki/chwili zapomnienia. Przeczytałam wczoraj “Pożegnaj Się” Lisy Gardner i tak mnie książka sponiewierała, że trudno mi się z niej otrząsnąć.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja cię proszę… Żadnych jajek :-DDD Poza tym Amena jest bezpłodna, taka rodzinna tradycja u nich.
      A Vaged… Cóż, inna rasa, inne podejście do moralności, inne do wdzięczności. Zmiany łatwe nie będą niestety 🙁

      • T
        Tony Porter
        |

        Ale przecież z tą bezpłodnością jakiś hokus-pokus miał być zrobiony – nawet na jedno małe jajeczko nie starczy?:) No dobra, zadowolę się jajkami Vageda:)
        A przede wszystkim uważanie ludzi za totalne badziewie, więc dlaczego miałby się Ameną przejmować. Ot, zabawka. Mocno pożądana zabawka, ale to trochę za mało, żeby smoka ruszyło. Bardzo jestem ciekawa jak z tego wybrniesz:)

  4. Babeczka
    | Odpowiedz

    Jakbym teraz z Vageda uczyniła prawdziwe bydlę bez sumienia, co ma chętkę na przegryzienie kobiecego gardziołka, to pewnie i wy byście poczuły ochotę na przegryzienie mojego gardziołka ;-)))

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Dopóki Vaged ma chętkę na inne przyjemności, to gardziołko Ameny jest bezpieczne. W miarę. Dopóki dajesz czytelnikom nadzieję, że jest szansa, że Vaged uzna, że jednak przydałaby mu się kobieta na stałe, to Twoje gardziołko również jest bezpieczne:) Sama rozumiesz, gardło za gardło:) A tak na serio, to czasem opowieść pójdzie w takim kierunku, że nie ma szans na happyend i nie ma nic gorszego, niż bezsensowne zakończenie totalnie urwane z choinki. Ameny akurat byłoby mi szkoda – czy to jej wina, że ma taką matkę? Odrobina szczęścia się jej należy. Wytresowanie smoka to nie jest prosta sprawa, ale Amena głupia nie jest, wie jak smokowi zrobić dobrze – myślę, że sprostałaby zadaniu:)

  5. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Okładka znacznie lepsza, mnie tamta też nie przypadła do gustu ? A co do uczuć Vageda – sądzę, że nie miał szansy poznać Ameny, do tej pory wymienili może kilkanaście zdań, łączy ich wzajemne pożądanie i wspólny wróg – ani mało, ani dużo. Fajny pomysł i fajnie się rozwinęło to opowiadanie.

Napisz nam też coś :-)