Nieludzki (III)

with 24 komentarze

fantasy i erotyka
 

Skuliła się, zaciskając oczy. Wolała nie patrzeć śmierci w twarz. Była tchórzem, ale co z tego? Czy jej odwaga coś zmieni?

Usłyszała jedynie huk. I poczuła powiew świeżego powietrza.

Ciekawość okazała się silniejsza od strachu. Powoli rozchyliła zaciśnięte powieki. W miejscu, które uprzednio wskazał Vaged, ziała sporych rozmiarów dziura. A za nią przepaść, bo zamek był budowlą stojącą na samym szczycie góry, do której można było dotrzeć tylko z równin. Dlatego stanowił twierdzę nie do zdobycia.

Obok wyrwy stał Vaged, przekrzywiając głowę i przyglądając się z uznaniem swemu dziełu.

– Bez problemu wyburzyłeś ścianę, a nie potrafiłeś zerwać kajdan? – spytała zdumiona Amena.

– Magia. Nie pozwalała mi na transformację. – Nawet na nią nie spojrzał. Głos mu się nie zmienił, chociaż był teraz jakby głębszy, mroczniejszy.

– Czy Biren wie?

– Poniekąd. Chodź! – skinął na nią ręką.

– Zwariowałeś?! – jęknęła. – Niby którędy chcesz uciekać? Nie widzę u ciebie skrzydeł, chyba że będziesz machał ogonem!

W końcu na nią spojrzał. Nie wyglądał na rozzłoszczonego, bardziej na rozbawionego.

– Chodź księżniczko! Chyba że wolisz tutaj zostać i urodzić Birenowi bękarta?

– Skąd?…

– Wiem więcej niż przypuszczasz. – Chwycił ją za ramię i przyciągnął ku sobie. – Ja wolę zabrać cię ze sobą i zaznać jeszcze trochę uciech.

Nie miała wątpliwości, co do motywów jakimi się kierował. Tylko dlaczego akurat ona? Było tak wiele innych kobiet.

– Mamy skoczyć? – wyszeptała przerażona, kiedy objął ją w pasie i zaciągnął nad sam skraj przepaści. – Zabijemy się.

– Nie księżniczko. Polecimy.

Kiedy runęli w dół, krzyknęła przeraźliwie. Wydawało jej się, że nie ma już ratunku, że za kilka sekund roztrzaskają się o ziemię. I wtedy on puścił ją, rozkładając ramiona. Te zaczęły rosnąć, zmieniać się, zresztą jak cała reszta jego ciała. I kiedy ostre szpony zacisnęły się na jej ramionach, a nad głową załopotały pokryte skórą skrzydła, Amena zrozumiała jak bardzo się myliła.

Smok.

Legendarna istota, którą straszono małe dzieci. Nie jaszczur, a prawdziwy smok, w którego istnienie nikt już nie wierzył.

Szok jaki przeżyła, dawka strachu, jakiego doświadczyła, wysokość oraz pęd powietrza, sprawiły, że szybko straciła przytomność. A smok leciał dalej, kierując się ku horyzontowi, na którym wschodziło słońce.

Noc szósta.

Leżała na czymś miękkim. Czuła się dziwnie lekko, jakby płynęła z wiatrem, niczym delikatny płatek kwiatu. A kiedy wróciła pamięć, zadrżała z podniecenia.

Smok! Niesamowite! Jakim cudem uchował się wśród ludzi?

Vaged? – wyszeptała, otwierając oczy.

Siedział tuż obok, czujnie się w nią wpatrując. Znów wyglądał jak człowiek, chociaż jego ogon kołysał się miarowo, jakby w rytm niemej muzyki. Nagi, prowokujący, niezwykły.

I niezwykle rozluźniony, jak nigdy wcześniej.

Nie tego się spodziewałaś, prawda?

Nie. Biren wiedział?

To głupiec. Sądził, że złapał jednego z jaszczurów.

Ale magiczne kajdany…

Transformacja przebiega dwuetapowo. Czar uniemożliwiał ją na każdym z tych etapów.

Zaskoczył go fakt, że wpatrywała się w niego z taką fascynacją. Bez odrazy, bez strachu, bez niedowierzania. Z uznaniem pomyślał, iż dobrze, że zabrał ją ze sobą. Nadal miał ochotę zaspokoić swoje pragnienia. A ona… współpracowała. Tak cudownie reagowała na jego pieszczoty, chociaż te były takie jak zwykle – brutalne, ostre. Nie wycofywała się, nie protestowała.

To dobrze. Nasyci się i dopiero wtedy ją zabije. To doskonale, a smaczku sytuacji doda świadomość, że ona będzie pewna, iż dotrzyma umowy.

Ludzie to głupcy, a ludzkie kobiety ze swoją naiwnością czasami przekraczały wszelkie granice.

Masz coś do ubrania? Albo okrycia? – skuliła się, pod wpływem taksującego wzroku.

Po co? Zimno ci?

Nie, ale… Krępuje mnie to.

Nagość? – spytał i wstał, prostując się, aby jego twardy, sterczący w górę organ był jeszcze bardziej widoczny.

Ze świstem wciągnęła powietrze, zarumieniła się, ale nie przestraszyła. Również się podniosła, dając kilka kroków do przodu, tak że jej piersi otarły się o jego tors.

Jaki chcesz być tym razem? – wyszeptała, rzucając mu prowokujące spojrzenie spod wpółprzymkniętych powiek. – Zdobywany czy zdobywający?

Uśmiechnął się z uznaniem. Lekko pochylił i również wyszeptał:

Krew nie woda. Taka sama rozpustna dziwka, jak matka…

Była szybka. Uderzenie nie zabolało, bardziej zapiekło. I podnieciło, bo dotąd żadna ludzka kobieta nie ośmieliła się podnieść na niego ręki. Brutalnie zacisnął palce na szczupłej szyi, ale jednocześnie pilnował się, aby jej nie skrzywdzić.

Nie! – szarpnęła się. – Nie!

– Nie? – wąskie wargi rozciągnęły się w gadzim uśmiechu. – A ty księżniczko wolisz zdobywać czy być zdobywaną?

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    No way!!!
    ???
    Nie mogę uwierzyć, że to koniec
    ????
    gdzie zemsta Ameny?
    Gdzie plany Birena?
    No głupie smoczysko!
    Niby taki super extra bo ogonem harcuje ale menda.
    Why? Babeczka! Why?
    ??????
    Dlaczego popsulas smoka z perwersyjnym ogonem?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A po kiego zemsta? W końcu to Biren mścił się za śmierć syna, a Vageda uwięził, sądząc, że jest wrogiem. W sumie miał rację, tylko trochę tego wroga źle zidentyfikował 😉

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Mialam nadzieje, ze jakos Birenowi zostanie “odpłacone”, matce Ameny też, by sie przydało utrzeć co nieco.?

  2. A
    Anna
    | Odpowiedz

    Przyznam, że liczyłam na taki koniec, choć nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Naprawdę mega wciągające opowiadanie, oby jak najwięcej takich.??

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję. Innego, słodkiego zakończenia nie mogłam tutaj dać, bo ciężko zmienić mordercę w grzecznego chłopca 😉

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Mimo że liczyłam na inne zakończenie, to po przeczytaniu uważam je za najbardziej odpowiednie do całego opowiadania. Vaged, moim zdaniem, chciał pokazać Amenie, że to on tutaj rządzi, że nie pozwoli, by to przekształciło się w coś więcej niż pożądanie z jego strony. I pokazał, a jakże. Pozwolił skrzywdzić ją fizycznie, samemu wyrządzając jej w ten sposób największą krzywdę psychiczną, jaką tylko mógł wyrządzić. O ile ciało szybko dojdzie do siebie, o tyle z psychiką jest już znacznie gorzej. A kiedy już zepsuł Amenę, jak to ładnie Jadzia napisała, dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że popełnił błąd. Nie wiem tylko, czy wie, że takiego błędu może już nigdy nie naprawić. Zakończenie super i podtrzymuję prośbę Ani, oby jak najwięcej takich opowiadań 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Czasami lubię pozostawić pole do popisu dla waszej wyobraźni 😉 Myślę, że tkliwość czy delikatność, to nie dla takiego typka jak Vaged, ale trochę da się go zresocjalizować 😉

  4. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Zakończenie super, w idealnym momencie ?
    Mam tylko pytanie, bo chyba nie zrozumiałam, dlaczego Biren więził smoka i co mu dał romans Ameny z Vagedem? W sensie… Co miał dać, poza upokorzeniem dziewczyny? Dziecko?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Raczej nie dziecko, bo Amena dzieci mieć nie mogła, ale to Biren w jakis cudowny sposob miał ją [uwaga bo bedzie slowo, za ktorym nie przepadam, więc dodam je szeptem] ?zapłodnić?
      Dla mnie to tez takie niewyjasnione, ale podejrzewam, ze Babeczka chciala nam zosstawic tę tajemnicę nierozwikłaną byśmy długo mogły dewagować i myśleć o Amenie i ogoniastym skurczybyczu.

      • T
        Tony Porter
        |

        He, he, a ja myślę, że motywy Birena co do uwięzienia Vageda i Ameny nie mają znaczenia, bo tak naprawdę, to były tylko tłem do malowniczych opisów bzykanka ze smokiem:) Może Babeczka miała jakieś niespełnione fantazje w temacie ogona i stąd się opowiadanie wzięło:):)

      • Rebel G.
        |

        Dzięki, myślałam, że to ja po tym uropie kręcę się jak kółko oczekiwania na postęp w Windows Vista i nie mogę tego rozgryźć ???

      • Babeczka
        |

        😉 Wszystko tutaj bierze się z fantazji… Faktycznie, motyw zemsty od samego początku był raczej pretekstem. A całe opowiadanie wzięło się z tego, że w tv obejrzałam kawałek jakiegoś filmu, nawet tytułu nie pamiętam. Była tam malownicza scena takiego właśnie ślubu, który miał być pojednaniem pomiędzy zwaśnionymi plemionami, a zakończył się poderżnięciem gardła pana młodego.

  5. M
    Mruczna
    | Odpowiedz

    Zakończenie zakończeniem, ale to opowiadanie jest stanowczo za krótkie, ten ogon ma ogromny potencjał ?
    Bardzo bym się ucieszyła gdybyś kiedyś napisała jakaś druga część do tego ?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Zgadzam sie z tym! Ogon wymiata! I musi byc kiedys ciag dalszy.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie wiem czy drugą część, ale smoki same w sobie to całkiem niezły potencjał. Może kiedyś?…

  6. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Pierwsze, co zrobiłam po przeczytaniu, to zatelefonowałam do Szewczyka Dratewki, żeby szykował owcę i siarkę. A ty Vagedzie przebrzydły! W smoczy pysk kopany! A żebyś parchów na ogonie dostał! Żeby pozwolić Amenę zgwałcić, to już jest podłość najgorszego sortu. Scałowywanie łez to może sobie w zadek wsadzić i popchać ogonem! Jak się mu “zabawka” zepsuła, to go wreszcie na refleksję wzięło. Pogratulować. Wizję taką mam, że Vaged stara się ze wszystkich sił, żeby Amena mu przebaczyła, dwoi się i troi, żeby znowu ujrzeć blask w jej oczach, bez mała na głowie staje, żeby ją uszczęśliwić, a ona wciąż smutna, nieufna, zagubiona i mocno nieskora do igraszek. Tak, Gadzino, nawarzyło się piwa, to teraz trzeba je wypić.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      ?????

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Kocham twoje komentarze :-))) Niestety, gadzina przebrzydła chyba już tak ma w charakterze, ale wizja tego dwojenia i trojenia bardzo mi się podoba 😉

      • T
        Tony Porter
        |

        A, dziękuję bardzo:) Prawda, że Vaged, mocno starający się, to nader miła wizja? 🙂 Głębszego odcienia zieleni nabierze od tego dwojenia i trojenia:)

      • J.Gibson
        |

        Podwójna lub potrójna ilość ogonów? Jestem ZA!

  7. b
    blue
    | Odpowiedz

    Kochana!!! Trafiłam na babeczkarnię za sprawą opowiadania Kłamca jakieś 5 lat temu. I od tej pory nie mogę się od Ciebie oderwać!! 🙂 To jedno z Twoich najlepszych opowiadań, zraz obok Ciemniejszej strony księżyca i Niekompletnych. Zresztą wszystkie twoje opowiadania z pogranicza fantastyki są fenomenalne.
    Podpisuję się pod petycją z błaganiem o kontynuację!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Miód na moją zbolałą nieco duszę 😉
      Nie wiem czy będzie kontynuacja, ale za to będzie Wyklęty w tych samych klimatach, a będzie o wiele dłuższy, bo już mam tekstu na 13 części :-))) I też będziemy tam mieć złego “chłopca”

  8. M
    Milena
    | Odpowiedz

    Babeczko, uwielbiam Ciebie i Mikę od zarania dziejów, czyli jeszcze od Pokątnych. To co robicie jest super! 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękujemy! Po takich komentarzach palce aż same po klawiaturze biegają 🙂

Napisz nam też coś :-)