Nikita (X)

with 19 komentarzy

#psychole

 

Jesteś pojebanym świrusem!

Nooo… I co z tego?

Na kilka sekund zamknęła oczy, nabierając w płuca potężny haust powietrza.

Jaki z ciebie dobry samarytanin – wymamrotała. – Zatroszczyłeś się, żeby nie cierpiał. Doprawdy, jestem pełna podziwu.

Jedziemy na Reszetnikowa, zbieraj dupę.

Tak go zostawimy? – wskazała na trupa.

Możesz zabrać, jeśli będzie ci do czegoś potrzebny – oświadczył wspaniałomyślnie. – Nie będę zazdrosny.

Lecz się psycholu!

Odpierdol się szma… kretynko! – dokończył z wyraźnym oporem.

Oho! Czyżby twój kutas przesłał szybki alert do mózgu? – zakpiła Iwona. – A może wcale nie musiał, bo to on jest głównym zarządzającym?

Sralert! – burknął, trącając martwego mężczyznę czubkiem buta. – Cholera, nie pomyślałem, że mógł nas okłamać.

No jakoś mnie to wcale nie dziwi. I przez twoją głupotę znów znajdziemy się w czarnej dupie. Chyba że ruszysz swoje złodziejskie koneksje, aby dowiedzieć się czegoś o Wadimie? Nie, chyba nie – przyglądała mu się w skupieniu. – Skoro wolałeś moje towarzystwo zamiast uzbrojonych po zęby posiłków, to zgaduję, że wcześniej chwaliłeś się na prawo i lewo zabiciem skurwysyna. Głupio się przyznać, prawda?

Głupio to się przyznać do czegoś innego – mruknął. – Nie gadaj już tyle, bo mamy wizytę towarzyską.

Chciałabym jeszcze pojechać do hotelu, przebrać się, pomasturbować.

Masz tego gumowego fiuta, co nim we mnie rzucałaś, więc załatwisz to szybko i sprawnie.

Wolę takie o napędzie jądrowym.

Dekoncentrujesz mnie. Układam plan.

Zapisz go sobie pismem obrazkowym, żebyś potem zrozumiał.

Nikita nie odpowiedział tylko dlatego, że znów znaleźli się na zewnątrz, a on zapalił papierosa. Ponuro patrzył na wyraźnie zadowoloną Iwonę, zastanawiając się, z jakiego powodu jeszcze jej do cholery nie zabił? Tak naprawdę nie była mu potrzebna, chyba jedynie jako powód do wiecznego wkurwu.

Więc dlaczego nie strzelił? Okazja była i to niejedna.

Gdzie jest ta ulica Reszetnikowa? – zapytała, zakładając kask i siadając na motor. – W prawo, w lewo, prosto?

Nie, nie – odparł w roztargnieniu, a Iwona momentalnie wybuchnęła śmiechem.

Pionowo w górę? – zachichotała. – Jak cię jeszcze trochę podminuję, to masz spore szanse na właśnie taki plan działania. Pierwsza prędkość kosmiczna i fruuu! Prosto do nieba!

Mogłabyś tyle nie mielić jęzorem?

Mogłabym. Ale nie chcę. Tak uroczo się wkurzasz – dodała, wywołując w czarnych oczach autentyczną furię.

Siadaj kurwa i się w końcu zamknij! Ale już! I ani słowa więcej!

Umilkła, bo w sumie miał rację. Trzeba sprawdzić, czy barman powiedział prawdę. Ruszyła pięknym zrywem, zastanawiając się, dlaczego śmierć tamtego człowieka tak mało ją obeszła? Owszem, w pierwszej chwili poczuła przerażenie, obrzydzenie i żal. Lecz te uczucia szybko zniknęły. Nie powinny, ale zniknęły. Zamiast wikłać się w dziwne układy z tym pojebem, sama powinna go zastrzelić. No właśnie… Z zaskakującą cierpliwością znosił jej docinki. Zabił bez wahania, z wyraźną przyjemnością, a jej pobłażał, chociaż w ciemnych oczach widać było wyraźnie irytację i gniew.

Co ta gadzina knuje?

Nie szukała ulicy Reszetnikowa. W pierwszej kolejności podjechała pod hotel, w którym wynajęła pokój. Też chciała się wykąpać, przebrać, a potem spakować. Miała przeczucie, że czeka ich długa droga oraz emocjonujący pościg. Nikita chyba domyślił się, co zamierzała, chociaż na zadowolonego nie wyglądał.

Zajmie mi to najwyżej godzinę – powiedziała. – Idziesz ze mną, czy zostajesz?

Zostaję. Wykombinuję jakiś mało rzucający się w oczy samochód. Będzie padać – znacząco spojrzał w niebo.

Też mi twardziel.

Twardziela mam tam – wskazał pomiędzy uda. – Obciągniesz mi, jak z tobą pójdę?

Odgryzę! – warknęła, a on nie wiadomo dlaczego, głośno się roześmiał.

To spadaj. Masz godzinę.

Uwinęła się znacznie szybciej. Prysznic, świeże ciuchy, makijaż i ulubiona czerwona szminka. Potem wrzuciła swoje rzeczy do niewielkiej torby podróżnej, rozczesała palcami prawie suche włosy i zeszła na dół, do recepcji, aby uregulować rachunek.

Nikitę zastała nie obok motocykla, ale w terenowym aucie. Stał oparty o maskę i paląc papierosa, gapił się w ekran komórki.

Nie jest ci za ciepło w tej kurtce? – spytała, podchodząc bliżej.

Nie.

Ja prowadzę?

Obojętnie – wzruszył ramionami. – Powiem ci, gdzie masz jechać.

Ależ maszyna! – powiedziała z podziwem. – Skąd ty je wszystkie bierzesz? No właśnie, wiesz że wielkość bryki prawdziwego faceta jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości jego fiuta?

To powinienem jeździć autkiem dla dzieci – mruknął, a Iwona zaczęła chichotać.

Faktycznie, twój wyjątek potwierdza regułę. Głodna jestem. Wstąpimy na śniadanie?

Załatwimy co trzeba i wstąpimy.

Przecież nam nie ucieknie.

Najpierw interesy, potem jedzenie, nie marudź babo.

Chociaż zwykła piekarnia i chrupiąca bułeczka.

Sreczka. Jedź do diabła i przestań gadać.

To ty jesteś twardziel co pożera małe dzieci na śniadania, gwałci, rabuje, zabija i sra śrutem. Ja jestem tylko słabą kobietką, której trzewiami szarpie głód.

Słabą? Akurat – prychnął. – Tam jest piekarnia, zatrzymaj się, kup co trzeba i nie zawracaj dupy.

Tam jest zakaz postoju.

Walić zakaz. Nie będziemy teraz szukać miejsca do parkowania.

Niech ci będzie.

Pięć minut później zadowolona Iwona z apetytem zajadała rumianą bułkę, a Nikita przyglądał się jej z ponurą zadumą, paląc kolejnego papierosa. Oczywiście, zaparkowali na zakazie, ale kto by się tam takim głupstwem przejmował…

Krótkie, dżinsowe szorty opinały jędrną pupę i eksponowały zgrabne nogi. Pod białą koszulką widać było zarys wcale nie tak małych piersi. Na nogach miała ciężkie, wojskowe buty, na głowie chustkę moro, a na zgrabnym nosku okulary przeciwsłoneczne. Mało kobiecy ubiór, ale jemu było to na dobrą sprawę obojętne. Już ją zaliczył. Nigdy nie uprawiał seksu dwa razy z tą samą kobietą. Nie ważne, czy była dziwką, ofiarą czy przypadkową podrywką. Takie miał zasady. W sumie jedną z nich złamał, bo zawsze wybierał blondynki o klasycznych rysach twarzy i błękitnych oczach. Iwona w żaden sposób nie wpisywała się w ten scenariusz. Włosy miała równie ciemne jak on, charakterystyczny rys uporu na kształtnych wargach, któremu daleko było do subtelności i intensywnie zielone oczy. Była też chyba sporo starsza? Zamyślił się, aby po chwili dojść do wniosku, że i tak mu to wisi. Co za różnica, młoda dziwka, stara dziwka, dziura to dziura, a do niczego innego i tak się nie nadają. Chociaż ta była inna. Z niesmakiem wspomniał przedwczorajszy dzień, a później odruchowo złapał się za prawy pośladek, krzywiąc twarz.

Załatwiła go na cacy. Gdyby nie to, że wyrwała z rąk Wadima, to pewnie już dawno by ją zabił. Zresztą, wcześniej nie miał oporów, aby likwidować także przydatnych sojuszników. Więc co się zmieniło?

Chcesz bułeczkę? – Podsunęła mu pod nos, papierową torbę z apetyczną zawartością. Poczęstował się, wyrzucając niedopalonego papierosa. Nie, nie zabije jej. Wkurwiała go, ale przynajmniej coś się działo, nie było nudno. Poza tym samo morderstwo to mało finezyjne wyjście. Lepiej coś bardziej krwawego, takie wysublimowane okrucieństwo. Chłosta? Nikolaj miał całkiem pokaźny zestaw akcesoriów do takich zabaw. Jemu i tak już nie będą potrzebne, mógł więc się częstować do woli. Nikita znów spochmurniał, jak zawsze gdy wspominał śmierć tego popierdolonego padalca. Dlaczego do kurwy nędzy musiał umrzeć od przypadkowej kuli? Takie piękne plany zemsty szlag trafił.

Zjadłam. Możemy ruszać. – W ponure rozmyślania wkradł się wesoły, kobiecy głos. Uniósł głowę, spoglądając na stojącą obok Iwoną i o mało co nie zakrztusił się konsumowaną bułeczką.

Właśnie oblizywała koniuszkiem języka okruszki z intensywnie czerwonych warg. Trochę zamyślona, chyba nieświadoma tego, jak bardzo prowokacyjny był to gest. Momentalnie poczuł, jak mu twardnieje. Z irytacją wyrzucił resztkę pieczywa na ziemię, poprawił kutasa w spodniach i wsiadł do samochodu z mocnym postanowieniem pilnej wizyty w burdelu. Tej pizdy nie tknie nawet małym palcem, nawet gdyby to ona się na niego rzuciła. Nie ma mowy, nie da jej tej satysfakcji.

Nawigacja każe mi jechać prosto, a tu jest zakaz – odezwała się Iwona.

Skręć w lewo – nakazał. – Potem prosto, w prawo i będziemy na miejscu.

Tym razem miejsce do zaparkowania znaleźli bez problemu. Nikita sprawdził broń, po czym zadarł głowę, przyglądając się wysokiej, strzelistej kamienicy.

Ostatnie piętro – mruknął. – Schodami, nie windą.

A dasz radę?

Jeszcze ciebie bym zaniósł.

Założę się, że nie. Swoje ważę, a to kawałek pod górę.

Ewentualnie mógłbym zatargać trzymając za nogi, podczas gdy łeb podskakiwałby ci na każdym stopniu.

Narobilibyśmy hałasu.

Pusty jest, głośno by nie stukał.

Ruski skunks!

Polska wywłoka! Przestań marudzić i chodź.

Pojadę windą – oświadczyła tylko i wyłącznie po to, aby zrobić inaczej niż kazał. Nikita wymamrotał przekleństwo pod nosem, po czym chwycił ją, przerzucił sobie przez ramię i ruszył po schodach.

Puść mnie świrnięty imbecylu! – zażądała, bo wiszenie w głową w dół nie było przyjemnym doświadczeniem.

Spokój! – Wymierzył brutalnego klapsa w wypięte pośladki. – Bo cię zrzucę z ostatniego piętra!

Nie zrzucisz – mruknęła, z filozoficznym spokojem przyjmując zaistniałą sytuację. Uszczypnęła go tylko w tyłek, tak w ramach niewielkiej zemsty.

Miał rację. Pokonanie tych kilku pięter, nawet z nadbagażem w postaci jej skromnej osoby, nie sprawiło mu najmniejszego problemu. To już ona była bardziej zasapana od wiszenia głową w dół.

Ego twej samczej dominacji jest u ciebie bardziej nieskończone niż sam wszechświat – oświadczyła, poprawiając ubranie, gdy już ją w końcu postawił na ziemi.

Nie pierdol głupot. Wszechświat nie jest nieskończony.

Oho! Ktoś tu uczęszczał do szkoły!

W jednym pornolu było trochę akcji na lekcji fizyki. Teraz się zamknij, bo wchodzimy. Ja pierwszy, ty mnie osłaniasz.

Po cichu czy jak stado rozjuszonych słoni? – zainteresowała się. Coraz lepiej! Przestał tylko zataczać wściekłym spojrzeniem i się pienić, a zaczął odgryzać.

Kutas ci znowu stanął.

Mój kutas, moja sprawa. – Przecież nie mógł przyznać, że podniecił się, niosąc ją do góry.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. I
    Iwona
    | Odpowiedz

    Super podoba mi się 👌❤️ nic dodać nic ująć ❤️

  2. A
    Anika
    | Odpowiedz

    Uwielbiam tą dwójkę…. 😍😍😍😍

  3. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    Zabawni to oni są trzeba przyznać 😂

  4. A
    AK
    | Odpowiedz

    Pytanie z innej beczki, czy publikacja Bo tylko czarne oczy… zostanie wznowiona na stronie, albo czy zostanie wydany ebook w najbliższym czasie?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie wznowiona 🙂

  5. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Chcę więcej 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie, słowo!

  6. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Czemu takie krótkie rozdziały 😁😁😉😉

  7. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Jak rzadko są te rozdziały 😭

  8. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Czy ja nie widzę nowych rozdziałów ? Nie pokazują mi się ?

    • J
      Jopis
      | Odpowiedz

      Nie ma po prostu tak długo 🙁

  9. Anonim
    | Odpowiedz

    Hej Laska ! Chyba o nas zapomniałaś?

  10. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga zlituj się kobieto my tu usychały z braku Twoich arcydzieł

  11. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    🙁

  12. Anonim
    | Odpowiedz

    Holka co z Tobą my tu ledwo dychamy z tęsknoty

  13. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Rozumiem, że są wakacje, ale Babeczko, nic nie informowałaś o tak długiej przerwie 🙁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Chwila moment, bo nie chcę znów dać jednej części i urwać 🙂 Ciut cierpliwości i wznawiamy, słowo – uwinę się tylko z Nie ten czas oraz tekstem dla Muzy 🙂

  14. j
    justa
    | Odpowiedz

    czy dobrze mi się kojarzy że to ten Nikita z NIe ten czas ?

    • J
      Jopis
      | Odpowiedz

      Oczywiście, że to on 🙂

Napisz nam też coś :-)