Nikita (XI)

with 3 komentarze

#psychole

 

Miał rację. Pokonanie tych kilku pięter, nawet z nadbagażem w postaci jej skromnej osoby, nie sprawiło mu najmniejszego problemu. To już ona była bardziej zasapana od wiszenia głową w dół.

Ego twej samczej dominacji jest u ciebie bardziej nieskończone niż sam wszechświat – oświadczyła, poprawiając ubranie, gdy już ją w końcu postawił na ziemi.

Nie pierdol głupot. Wszechświat nie jest nieskończony.

Oho! Ktoś tu uczęszczał do szkoły!

W jednym pornolu było trochę akcji na lekcji fizyki. Teraz się zamknij, bo wchodzimy. Ja pierwszy, ty mnie osłaniasz.

Po cichu czy jak stado rozjuszonych słoni? – zainteresowała się. Coraz lepiej! Przestał tylko zataczać wściekłym spojrzeniem i się pienić, a zaczął odgryzać.

Kutas ci znowu stanął.

Mój kutas, moja sprawa. – Przecież nie mógł przyznać, że podniecił się, niosąc ją do góry. – Na razie po cichu.

Niby jak? Przenikniemy przez ściany? Podasz się za listonosza?

W odpowiedzi wykrzywił jedynie twarz. Później wyciągnął z kieszeni coś, co okazało się wytrychem.

Aha! – ucieszyła się Iwona. – Widzę, że masz fach w ręku. Dorabiasz po godzinach, jak akurat nie gwałcisz i nie zabijasz? Mafia kiepsko płaci, skoro musisz się imać takiego zajęcia.

Trzeba umieć znaleźć się w każdej sytuacji.

Nie pierdol. Normalnemu człowiekowi nie są potrzebne takie umiejętności.

Bo ja jestem wyjątkowy – odparł nieco uszczypliwie.

Tak, wyjątkowy imbecyl – zachichotała.

Wchodzimy, więc się zamknij.

Dobrze, już dobrze.

W mieszkaniu grało radio, ale skoczna muzyczka nie była w stanie zgłuszyć pewnych bardzo charakterystycznych dźwięków. Iwona ostrożnie wysunęła głowę zza rogu i od razu dostrzegła nagą parę na rozłożonej sofie. Kobieta klęczała z twarzą wykrzywioną rozkoszą, a jej obfity biust podrygiwał w takt ruchu męskich bioder. Głośno jęczała, podczas gdy mężczyzna za jej plecami posapywał, zaciskając palce na rozłożystych biodrach. Byli tak zajęci, że nawet wejście stada słoni nie zwróciłoby ich uwagi.

A tu impreza – wyszeptała Iwona, mrugając porozumiewawczo do Nikity.

Impreza? – Zmrużył oczy, po czym szeroko się uśmiechnął. – Ja się chętnie przyłączę. Blondynka, lubię takie.

Tleniona.

Nieważne. – Wyjął broń i wkroczył do salonu. Kochająca się para zamarła w bezruchu, gapiąc się na niego wytrzeszczonymi oczyma.

Wbijamy się – wyszczerzył zęby Nikita. Potem wziął zamach i uderzył mężczyznę z taką siłą, że tamten zamroczony padł do tyłu, charcząc i plując krwią. Lecz Nikita na jednym uderzeniu nie poprzestał. Kolejny był kopniak prosto w krocze. Powieki ofiary zatrzepotały, oczy uciekły w głąb czaszki. Zemdlał, podczas gdy jego kochanka wybuchła histerycznym kwikiem.

Zamknij mordę! – warknął Nikita, unosząc ramię. Kobieta umilkła, już tylko cicho pochlipując. – Dobra, najpierw rżnięcie, potem rozmowa. Więc rozepnij mój rozporek kurwo i załóż prezerwatywę.

Iwona stanęła za plecami Nikity, z lekkim niesmakiem spoglądając na spektakl, który jej zafundował.

Nie ma mowy – powiedziała ostrym tonem. – Żadnych gwałtów w moim towarzystwie. Chowaj fiuta, bo inaczej to ja ci go odstrzelę.

Nie będziesz mi mówiła, co mam robić! – Wściekł się, lecz ona pozostała niewzruszona. Chwyciła kobietę za ramię i pchnęła ją w kierunku drzwi do łazienki.

Ogarnij się. Ja to załatwię. Lubi zgrywać twardziela – dodała kpiąco, a Nikita o mało co, nie eksplodował z wściekłości.

Mam w dupie współpracę z tobą! – Celując do nadzwyczaj spokojnej Iwony. – Zajebię cię dziwko! Tu i teraz!

Bo? – Przekrzywiła głowę, krzyżując ramiona na piersiach. – Koniec zabawy chłopczyku. Pora na prawdziwe, profesjonale przesłuchanie. Musisz nauczyć się panować nad emocjami, inaczej do końca życia będziesz jak ujadający ratlerek, podczas gdy Nikolaj był niczym pitbull.

Poskutkowało. Nikita posapał chwilę ze złością, po czym schował broń i wyjął papierosa. Nic już nie mówił, rzucał tylko najwyraźniej zadowolonej Iwonie złowieszcze spojrzenia.

Już on pokaże tej szmacie ratlerka!

Trzeba go ocucić – powiedziała, rozglądając się za jakimś naczyniem z wodą.

Nie ma sprawy. – Nikita uśmiechnął się złośliwie, po czym wsadził papierosa do ust i rozpiął spodnie. Wartki strumień w kolorze słomy rozbryznął na twarzy nieprzytomnego mężczyzny, a ten poruszył się niespokojnie.

Zwariowałeś? – Iwona dopiero po chwili odzyskała głos. – Całkiem cię pojebało? Co to ma być?

Nic. Chciałaś go ocucić.

Ale nie sikając na niego!

Co za różnica, woda, mocz – uśmiechnął się szeroko, z satysfakcją, chowając penisa w spodniach.

Jesteś obrzydliwy – powiedziała ze wstrętem.

Bo ja wiem? Lubię to.

Niby co?

Pissing.

Wykrzywiła twarz, chociaż miała wrażenie, że Nikita chciał ją po prostu zaszokować, zbić z tropu. Uwielbiał jej dokuczać i dogryzać zupełnie tak samo, jak ona uwielbiała robić to samo jemu.

Ocknął się. – Przyklękła przy coraz głośniej pojękującym mężczyźnie. – Zadam ci tylko jedno pytanie. Ładnie na nie odpowiesz, bo inaczej to przemiłe chłopię – wskazała na Nikitę – zajmie się tobą tak, że i tak odpowiesz na nasze pytania, ale będzie to proces długi i nieprzyjemny.

Egh… – wykrztusiła ofiara, chociaż rozbiegany wzrok biedaka mówił, że raczej zdecyduje się na współpracę. – Ale co mam powiedzieć? – wycharczał, spluwając krwią.

Gdzie znajdziemy Wadima?

Wadima? – Facet ewidentnie pobladł. – On… Nie do końca wiem, ale… Nie bij! – jęknął, widząc, jak ramię Nikity nieznacznie drgnęło. – Powiem, wszystko powiem, bo nie zależy mi na milczeniu. Zatrzymał się w takiej dziurze, Korkino. Miał plany, aby pojechać do Jakucka, ale tego to już nie jestem pewien – zakończył z kolejnym jękiem.

Do Jakucka? Po co? – zdziwił się Nikita.

Albo do Moskwy. Naprawdę nie wiem, ja im tylko zorganizowałem transport, jak zjawili się pięć dni temu. To tak tylko z podsłuchanych rozmów wiem – wyjąkał, wpatrując się z obawą w broń, którą trzymał oprawca.

Ani mi się waż go zabijać, bo… – zaczęła Iwona, ale Nikita był szybszy. Rozległ się ostry dźwięk wystrzału, któremu towarzyszyło głośne przekleństwo.

Czyś ty kurwa do końca zwariował! – wrzasnęła rozeźlona kobieta. – Co to, jakiś konkurs, zostaw trupa za sobą?

Nie lubię świadków – mruknął, odwracając się w kierunku drzwi od łazienki. – Teraz mi nie przeszkadzaj. Mam ochotę na szybki numerek.

Zdołał dać zaledwie kilka kroków, gdy na ziemię posłał go silny kopniak wymierzony w dolną część ciała.

Nie ma mowy! – powiedziała chłodno. – Zostaw ją w spokoju. Zmywamy się panie gangster i nie patrz na mnie z taką złością. Jak chcesz, złapiemy jakąś dziwkę przy trasie, to sobie ulżysz.

Fuj! Nie chcę! – warknął, gramoląc się z podłogi. Wściekły był nieziemsko, ale w sumie tamtej babie mógł darować. Co do tej polskiej szmaty, to jeszcze się z nią policzy. Później i zemsta będzie niezwykle słodka. – Dobra, ale utniemy sobie na koniec przyjacielską pogawędkę, żeby nam na karku nie wisiała jeszcze policja.

Oddaj broń – zażądała, a Nikita spojrzał na nią z politowaniem.

Sama sobie weź jeśli zdołasz.

Nie będziesz z nią rozmawiał, wymachując pistoletem, bo już ja wiem, jak się to skończy.

Jak? Normalnie. – Powoli wyjął glocka zza pasa, ale kiedy już miał go podać Iwonie, wyprostował ramię w bok, rozległy się trzy strzały, głośny jęk za drzwiami i odgłos upadającego ciała.

I po sprawie – oświadczył obojętnie, podczas gdy Iwona na zmianę bledła i czerwieniała. – Sprawdzę jeszcze, czy jej nie dobić.

Nie odpowiedziała. Oparła się o ścianę i zwiesiła głowę. O ile morderstwo barmana nie wywarło na niej wrażenia, to tutaj… Trzy trupy w jeden dzień. Bez wahania, bez zastanowienia, bez jakichkolwiek dylematów moralnych. On nie tylko był zły – on czerpał wyraźną przyjemność z odbierania życia.

Miała do czynienia z prawdziwą bestią, a to, że i jej nie zabił, zakrawało na cud!

Bez słowa patrzyła jak Nikita kuca przy postrzelonej kobiecie, jak zaciska palce na jej krtani i z szerokim, pełnym satysfakcji uśmiechem czeka, aż tamta wyda ostatnie tchnienie. Patrzyła jak ciało ofiary zaczyna konwulsyjnie drżeć, jak próbuje oderwać jego rękę od swej szyi, słyszała jak z gardła wydobywa się głuchy warkot. A kiedy wszystko ustało, Iwona poczuła smak własnych łez i niezwykły ciężar na sercu.

Razem złapią Wadima, a później go zabije. Musi to zrobić, bo wyświadczy światu jedynie przysługę. Przypomniała jej się smutna twarz Kamili, kiedy opowiadała o Nikolaju. Ponoć Nikita to był przy nim zwykły leszcz. Jeśli tak… Biedna! Nic dziwnego, że ich związek nie miał najmniejszych szans na przyszłość. Nie u boku takiego mężczyzny, który teraz pewnie w piekle uczy samego diabła.

Skończyłeś? – zapytała cicho, unosząc głowę i łapiąc spojrzenie ciemnych oczu Nikity.

Tak. – Wstał, otrzepał dłonie, po czym schował broń i wyjął kolejnego papierosa. – Było bez tortur i gwałtu, zadowolona?

Jedźmy do tego Korkina. To chyba niedaleko?

Stąd? – zamyślił się. – Nie, niezbyt. Ja prowadzę, wiem jak jechać.

Nie zaprotestowała. Szła za Nikitą, patrząc na jego szerokie ramiona, zwinne ruchy, ciemne, zmierzwione włosy i po raz pierwszy zastanowiła się, czy układ z nim był dobrym posunięciem. Może powinna go zaskoczyć, zastrzelić i sama poszukać Wadima? Z drugiej strony przyda się sojusznik, nawet taki, bo na innego nie miała szansy.

Wybór między dżumą a cholerą, pomyślała z melancholią. Wsiedli do samochodu i Nikita ruszył ostrym zrywem, wymuszając pierwszeństwo i wytykając przez otwarte okno lewą rękę z wyprostowanym środkowym palcem. W sumie i tak dobrze, że nie machał bronią i nie strzelał, stwierdziła ze sarkazmem. Potem milczała, przyglądając się mijanym budynkom, podczas gdy on włączył radio, oczywiście coś mocnego i agresywnego.

Wiesz – zaczęła, gdy po raz kolejny przejechał na czerwonym świetle. – Nie zapytałam, ale masz prawo jazdy?

Po co? – wzruszył ramionami. – Umiem prowadzić.

Z tym bym polemizowała. Nie boisz się, że złapie cię patrol i wsadzi za całokształt?

Nie. Lubię ryzyko – zaciągnął się dymem, sprawnie omijając wchodzącą na pasy matkę z wózkiem. – Nie ma ryzyka, nie ma zabawy. Poza tym bym ich zastrzelił.

Po co w ogóle głupio pytam – odparła z przekąsem. – Wiesz co? Brak ci finezji.

Jakbym chciał być finezyjny, zapisałbym się do baletu.

Znasz znaczenie tego słowa, no zobacz – ucieszyła się, a Nikita momentalnie stracił swój dobry humor. – A ja brałam cię za głupka, co to tylko wymachuje spluwą, gwałci i zabija.

Przynajmniej w tym jestem ekspertem.

Nikolaja nie zabiłeś. – Doskonale wiedziała, gdzie wbić szpilę. – Czyli do doskonałości jeszcze sporo ci brakuje.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. D
    Dominika
    | Odpowiedz

    Uwielbiam ich 🤣🤣🤣

  2. M
    Monia
    | Odpowiedz

    No i są 😃😃czekałam 😁

  3. M
    Marta
    | Odpowiedz

    Cudowna para

Napisz nam też coś :-)