Nikita (XII)

with 11 komentarzy

#psychole

 

Jak on na nią spojrzał. W czarnych oczach dostrzegła prawdziwą furię, którą oczywiście wyładował na pedale gazu. Pobladła Iwona jedynie milczała, modląc się w duchu, aby przeżyć tę jazdę, która na szczęście skończyła się na skraju niewielkiej wsi. Nikita zahamował z piskiem, a wtedy wyprysnęła z auta niczym torpeda. On również wysiadł, chcąc rozejrzeć się dookoła, lecz nie zdołał, bo potężny cios wylądował na jego twarzy, rozkwaszając papierosa, którego trzymał w ustach.

Zaklął szpetnie i zaatakował, ale była na to przygotowana. I chociaż z pewnością przewyższał ją fizycznie, to Iwona nie stała się przez to łatwiejszą zdobyczą. Sprawnie zablokowała pierwszy cios, po czym kolanem uderzyła dokładnie w krocze napastnika. Napastnik wydał z siebie nieludzki ryk, a potem już tylko stał, nieco skulony, mierząc ją spojrzeniem pełnym czystej nienawiści.

Jak będziesz tak prowadził, to za każdym razem ucierpią twoje jaja – powiedziała ze spokojem, wyciągając spluwę. – I żadnych podejrzanych kroków, zrozumiałeś skurwielu?

Doigrałaś się – wycedził, przez zaciśnięte zęby, ścierając z twarzy resztki tytoniu.

Ty zrobiłeś to znacznie wcześniej. Ale – podeszła bliżej, wyciągając rękę – zawrzyjmy pakt, że rozliczymy się po zabiciu Wadima.

Już mówiłem, że cię nie potrzebuję.

To dlaczego mnie nie zabiłeś, gdy miałeś okazję?

Dobre pytanie – mruknął, masując się po obolałych jądrach. – Zrobimy tak. Możesz walić w twarz, gdzie chcesz, ale mojego kutasa zostawisz w spokoju, inaczej nie będzie żadnego paktu. Zrozumiałaś?

Czyli mnie potrzebujesz? – zaskoczona uniosła brwi.

Nie odpowiedział, patrzył tylko ponuro, tak, jak to miał w zwyczaju. Zapalił papierosa i wwiercał w nią beznamiętne spojrzenie, zastanawiając się, po cholerę mu ta dziwka, która ciągle go biła, drwiła z niego i nie okazywała krzty szacunku?

Z drugiej strony… Dawno się tak dobrze nie bawił w niczyim towarzystwie.

Coś mi się przypomniało – odezwał się w końcu, opierając o maskę samochodu. – Wadim miał rodzinę w Jakucku. Brata. Może do niego chce pojechać?

Trochę to jak szukanie igły w stogu siana.

Dzwoniłem już do kilku osób w tej sprawie. Chociaż skoro do teraz nie wypłynęła żadna informacja, iż to bydlę żyje, to znaczy, że jemu bardzo na tym zależy.

Zgaduję, że nie tylko z tobą ma na pieńku?

Może. Nie wiem, nie interesowało mnie to. Za to zastanawiam się, po co wrócił po tylu latach?

Zemsta? Pieniądze? Interesy?

Nie mam pojęcia – wzruszył ramionami. – Jak go dorwiemy, to się dowiemy.

Czy on też jest złodziejem w prawie?

Wadim? – prychnął. – To zwykła pluskwa, bez żadnych zasad. Jebany pedofil.

A! – Chyba zaczynała co nieco rozumieć. – I twój ojczym. Gwałcił cię w dzieciństwie?

Kurwa! Przecież mówiłem, że nie! – warknął.

No dobrze, ale coś jest na rzeczy, prawda?

Prawda. – Zerknął na nią, zastanawiając się, czy może jej cokolwiek powiedzieć. W sumie i tak na końcu ją zabije, więc jego tajemnica będzie bezpieczna. – Ale mnie nie gwałcił. Moim problemem była jebana mamuśka.

Zaraz – zmarszczyła brwi. – Czyli co? Ona cię gwałciła?

Nie odpowiedział od razu. Odszedł kawałek od samochodu, po czym usiadł na ziemi, wyciągając glocka. Obracał go w dłoni, przyglądając się tak, jakby po raz pierwszy w życiu widział broń.

Powiedzmy, że Wadim organizował przedstawienia. Nie sam, ale razem z moją matką – powiedział w końcu, gdy Iwona usiadła obok.

Ile miałeś wtedy lat?

Sporo – mruknął, skupiając się na trzymanej broni.

Sześć, siedem?

Więcej.

Jakie przedstawienia? Uprawiali seks na twoich oczach?

Niezupełnie. Za to mogłem się masturbować, ssąc jej sutki.

Że co? – Iwona zdębiała. Akurat takich słów się nie spodziewała. – Daj szluga, bo mnie zemdliło.

Pytałaś, odpowiedziałem.

No tak. – Poczęstowała się papierosem, przyglądając się jego pozornej obojętności. – Dlaczego mam wrażenie, że nie mówisz mi wszystkiego? A ten Wadim? Pytałam serio, czy cię zgwałcił?

Nie żartuj! – warknął, chociaż w ciemnych oczach dostrzegła coś na kształt strachu. – Matka nie pozwoliłaby mi zrobić krzywdy.

Idioto! Sama cię krzywdziła!

Może. Ale umiała też mnie bronić.

No dobrze, to co on zrobił? Zabił twoją matkę?

Ona żyje. – Sięgnął po drugi pistolet, ale wtedy złapała jego dłoń, zaciskając palce na nadgarstku.

Co zrobił? – powtórzyła pytanie. Nikita uniósł głowę. Patrzył na nią w milczeniu, ze ściągniętą twarzą, sznurując usta, jakby nie chciał dopuścić do tego, by prawda wydostała się na jaw. W zasadzie tę historię usłyszał tylko jeden człowiek. Siergiej Kuzniecow, jego krewny i opiekun. Nie rozumiał dlaczego chciał, aby i ona ją usłyszała.

Nie mieliśmy dużego mieszkania. Zajmowałem pokój razem ze młodszymi siostrami. Nocami przychodził i… – otarł drżącą dłonią twarz. – Zabawiał się z nimi.

Iwona milczała, przetrawiając usłyszane informacje. Nie spodziewała się, że prawda będzie tak brutalna, tak ohydna. Okrutna, bo nagle dotarło do niej znaczenie słów, młodsze siostry.

Ile miałeś wtedy lat? – zapytała zmartwiałymi wargami.

Ja? To nieważne. Olga miała siedem, Elena pięć.

Poczuła napływającą do ust żółć.

Co im robił? – wyszeptała.

Gwałcił. Od tyłu. Ja tylko patrzyłem. Kryłem się w ramionach matki i patrzyłem.

Muszę… – Gwałtownie zgięła się w pół, a on podtrzymał ją z wahaniem, jakby spodziewał się, że odtrąci jego rękę. Ale Iwona nie czuła obrzydzenia wobec niego. – Mówisz to z takim spokojem…

To było dawno – wzruszył ramionami.

Ale… – Do zielonych oczu napłynęły łzy. – Nie czujesz żalu?

Raczej wstyd – przyznał uczciwie. – Bo dużo później mi się to podobało. Podniecało mnie.

Jezu! Masz totalnie zryty łeb!

Może – wzdrygnął ramionami. – Co cię do cholery tak obchodzi moje dzieciństwo? Książkę chcesz napisać?

Tak. Tytuł roboczy: przypadek beznadziejny.

Bo fiut mi stawał?

Możesz poważnie potraktować ten temat?

Nie – oświadczył z zaciętością. – Nie masz pojęcia, jak to jest… Pierwszy raz pojawił się w moje dziewiąte urodziny. Razem z matką, którą najpierw głaskała je po twarzy, zapewniając o swojej miłości i o tym, że chce tylko ich dobra. Później usiadła obok mnie, wtuliła moją twarz pomiędzy swoje nagie piersi i patrzyła, tylko patrzyła, podczas gdy Olga krzyczała z bólu, błagając o litość. Chciałem… Chciałem jej pomóc – wykrzywił twarz. Broń wypadła z jego dłoni, uderzając o ziemię, ale Nikita nie zwrócił na to uwagi. Pochylił się, zgarbił, lecz nie zatrzymał potoku wspomnień, które ruszyły nagle niczym wezbrana rzeka. – Przychodził, a w zasadzie przychodzili zawsze raz w tygodniu. I zawsze scenariusz był ten sam, te same słowa i to samo cierpienie. Krzyczały: mamo, mamusiu, pomóż mi! A ona tylko cicho się śmiała, głaszcząc mnie po głowie. Później on zjawiał się znacznie częściej. Czasami codziennie.

Uniosła ramię, przeczesując palcami ciemne włosy. Oczy miała smutne, pełne łez, bo tym razem zasługiwał na współczucie. I jakoś mu tego współczucia nie żałowała, a on, co dziwne, nie odsunął się, nie odtrącił jej ręki.

Do dziś widzę, jak pomiędzy ich drobnymi wargami znika żylasty, twardy kutas. Pamiętam łzy toczące się w ciszy po wychudłych policzkach. Smak wymiocin, gdy już kończył i wychodził. Cichy, spazmatyczny szloch.

Ile to trwało?

Za długo – mruknął posępnie. – Za długo, aby nie zostawić po sobie śladów.

Zabił je?

Tak. Udusił po wszystkim. Chociaż już wtedy były posłusznymi marionetkami, które bez szemrania wypełniały jego rozkazy. Żywymi trupami – dodał z goryczą.

A ty? Twoja matka? Czy ona nic…

Zrozum, że ona była jeszcze bardziej popierdolona niż ten zboczeniec. W końcu dostrzegła, że zaczynam się podniecać patrząc na te wszystkie świństwa.

Złościło ją to?

Złościło? – zaśmiał się z goryczą. – Nie, wręcz przeciwnie. Pomagała mi.

Chwila! – Iwona nieznacznie pozieleniała. – Jak to pomagała?

Najpierw ręką, potem ustami, a na…

Kurwa! – Jęknęła, zasłaniając usta drżącą dłonią. – Nic więcej nie mów. Nie chcę!

Mówiłem, że była pojebana.

A twój prawdziwy ojciec?

Wrócił z wojny jako kaleka bez nóg. Biła go i krzyczała, wymyślając dotkliwe kary za każde przewinienie. Zapił się na śmierć i umarł tonąc we własnych rzygach.

No, rodziny to ci nie zazdroszczę. – Zamyśliła się, masując palcami skronie. Dziwne, że zwierzył się, ot tak, jakby byli dobrymi znajomymi. A teraz siedział i palił kolejnego papierosa, przyglądając się jej beznamiętnym wzrokiem.

Długo to trwało?

Dopóki Sergiej się nie połapał. W zasadzie to po śmierci Eleny. Wadimowi udało się zbiec, matka trafiła do psychiatryka i raczej na pewno już z niego nie wyjdzie, a ja pod skrzydła ukochanego wujaszka.

Ile miałeś lat?

Czternaście.

Pięć lat… – pobladła. – Masz rację, zbyt długo i chyba zaczynam rozumieć twój zryty łeb.

Przesadzasz.

Nie odpowiedziała. Nagle wróciło pewne wspomnienie, tego jak unikał czysto fizycznego kontaktu. Chyba właśnie poznała powód.

Idziemy szukać Wadima? – Zręcznie zmieniła temat, patrząc w kierunku zabudowań.

Coś czuję, że już go tutaj nie znajdziemy.

Czyli co dalej?

Jakuck – oświadczył lakonicznie, po czym wstał i wyciągnął dłoń, aby i jej pomóc się podnieść. Nie krygowała się głupio, tylko ujęła ją i została postawiona mocnym szarpnięciem.

Dziękuję.

Daruj sobie.

Mnie nie gwałciła mamusia, więc potrafię podziękować jak normalny człowiek.

Ty…! – Pogroził jej pięścią przed twarzą.

Była blondynką o niebieskich oczach, prawda? Dlatego tylko takie lubisz?

Niepotrzebnie puściłem parę z ust.

Nikita, ja… Nie śmieję się z ciebie, z tego co powiedziałeś. Z tego nigdy nie będę się śmiać – dodała z powagą. – Przepraszam za uwagę z mamusią, faktycznie była mocno nie na miejscu. Chociaż powiem ci, że zaczynam się zastanawiać, czy nie jesteś taki Kola bis?

Bo? – Wyraźnie się zjeżył na te słowa.

On miał problem z ojcem, ty z matką. Oboje macie krwawą sieczkę w głowie, oboje zabijacie bez wahania i bez skrupułów. No i oboje zaliczyliście seks analny…

Wiedźma!

Chociaż ty bardziej świadomie. No przepraszam, nie mogę się oprzeć – roześmiała się. – Wyzwalasz we mnie całkiem nowe pokłady ironii, sarkazmu i drwiny.

Już się lepiej zamknij.

To jedziemy do Jakucka czy szukamy tej chałupy?

Czekam na wiadomość.

O! Od kogo? – zerknęła na niego z ciekawością.

Od pewnej osoby, która będzie wiedziała, czy Wadim jest w drodze do Jakucka.

Korzystasz z usług jasnowidza?

Tak. Przepowiedział mi, że na końcu trafi się okazja, żeby zajebać pewną sukę.

Nikita! Wiesz co, prawda?

A kto powiedział, że to o tobie?

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. M
    Magdalena Kosior
    | Odpowiedz

    Czekamy na dalsze części🙂❤

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będą, słowo 🙂

  2. w
    wjk
    | Odpowiedz

    mocne, nie wiem co bardziej, historia Nikolaja czy Nikity, uwielbiam styl autorki, nie mogę oderwać się od tych tekstów

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Ja też nie wiem, sama ocenisz 🙂

  3. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Babeczko, ile to ja czekałam na Nikitę 🙂 aż musiałam od początku zacząć czytać, bo wszystko zapomniałam 🙂 ale była to sama przyjemność. Wchodzę dzisiejszego dnia a tam już dwie części! Mało pod sufit nie skoczyłam z radości 🙂 jak zwykle wspaniałe, cudowne, ale również drastyczne i brutalne. Kocham kocham, kocham.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie brutalnie, zabawnie i wzruszająco. Szykuj się :-)))

  4. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Ja też czekałam i czekałam i wreszcie jest 😀😁👏🥰super

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Mówiłam, że wrócę 🙂

  5. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Huraaaa nareszcie wróciłaś i oczywiście czekamy z niecierpliwością na kolejne😉😃

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będą, będą 🙂

  6. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Cieszymy się 😁,już nie uciekaj nam na tak długo 😉😁😘

Napisz nam też coś :-)