Nikita (XIV)

with 9 komentarzy

#psychole

 

Tym razem Siergiejowi od razu zrzedła mina.

Słucham? – spytał po chwili złowróżbnym tonem.– Chyba źle coś zrozumiałem?

Dobrze zrozumiałeś. – Nikita nie wyglądał na wystraszonego, raczej na zakłopotanego. – Tak wyszło, kiedyś ci wszystko opowiem. Przenocujemy i rano znikamy. Będę jej pilnował, żeby nie zrobiła czegoś głupiego i nie trzeba było jej zabijać.

Ty, mnie? – Powątpiewanie w głosie Iwony było niczym ocean, tak samo bezkresne.

Tak wyszło? – Kuzniecow prawie wysyczał te słowa. – Słyszysz sam siebie? Co to do cholery ma być?! – Walnął zaciśniętą pięścią o biurko.

Wspólny wróg – oświadczył bezczelnie Nikita. – Czasami trzeba pójść na ustępstwa.

Ustępstwa?!

Tak, jak ja, kiedy musiałem zgodzić się na podejście Nikolaja. Prawda?

Siergiej nic nie odpowiedział. Postukiwał tylko rytmicznie palcami o blat biurka, zastanawiając się, co tu się właśnie odpierdziela. Spojrzał najpierw na wyjątkowo rozluźnionego siostrzeńca, potem na Iwonę i pomyślał, że to jest coś, czego chyba nikt się nie spodziewał, a najmniej to chyba sam Nikita.

Traf chciał, że tydzień temu Siergiej gościł u siebie starego przyjaciela. Panowie siedzieli nad wódką, zagryzając ją kiszonymi ogórkami podanymi na złotym platerze i wspominali stare czasy. Wtedy to padło pytanie, które dało mu do myślenia.

Sierioża, forsy mamy jak lodu, ale powiedz mi chłopie po co? Dla kogo?

Ja mam siostrzeńca.

Rodzina, tego nam brakuje – powiedział smętnie Leonid, kiwając się nad kieliszkiem. – Ten twój siostrzeniec zdaje się słabo rokuje na przyszłość w tych tematach?

Słabo – potwierdził ponurym tonem Kuzniecow, chociaż to słowo nawet w połowie nie oddawało sytuacji. Pomijając życie osobiste, Nikita na koronację może i zasłużył, ale krążące po półświatku plotki o jego zamiłowaniach do gwałtów, skutecznie uniemożliwiały karierę w bratwie. Na szczęście był też Nikolaj, którego może nikt nie kochał, za to każdy się bał. Ku starannie skrywanej wściekłości Nikity, zorganizował ekipę na koronację, sam też biorąc w tym udział. Odbyła się hucznie w jednym ekskluzywnych hoteli, a jedynego oponenta spotkał wcześniej bardzo przykry wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Tak, pod tym względem Arnautow bywał niezawodny, pomyślał z melancholią Siergiej. Z drugiej strony, kiedy zginął, od razu pojawiły się głosy, by dekoronować Nikitę, lecz tym razem sam zainteresowany poradził sobie z niezadowolonymi, stosując doskonale mu znane metody Nikolaja.

Dobrze, ale pilnuj jej – zgodził się z niejakimi oporami. – Nie wnikam w sprawy pomiędzy wami, lecz z pewnością nie zauroczyły cię jej oczęta, a raczej porządny wpierdol – dodał z przekąsem.

Iwona roześmiała się, chociaż mina Nikity wyraźnie mówiła, że jest niezbyt zadowolony z tych słów. Jednak Kuzniecow był bystrym obserwatorem i nie na darmo znalazł się na samym szczycie, zasługując na szacunek tylu ludzi. Doskonale zdawał sobie sprawę, że sojusz pomiędzy tym dwojgiem oparty jest nie tylko na pragmatycznych potrzebach, ale i na kiełkującej fascynacji ich wzajemnym szaleństwem. Tak, bo Nikita miał nie po kolei w głowie, ale ona również wykazywała podobne skłonności.

Ciszę, przerwało głośne pukanie. Nikita zerwał się i otworzył drzwi, wpuszczając kobietę, pchającą przed sobą wózek.

O! – ucieszyła się Iwona. – No nareszcie ten obiecany posiłek.

To nie jest jadalnia – warknął Siergiej. – Won stąd z tym żarciem! Wy również! Jeść możecie gdzie indziej.

Żadne z nich nie zaprotestowało. Kilka minut później siedzieli przy owalnym stole, w ciszy, bo Iwona zajęta była jedzeniem, a Nikita przyglądaniem się jej.

Częstuj się, bo osłabniesz i znów będę musiała cię bronić.

Nie mam apetytu – mruknął.

A! Skutki wczorajszej popijawy – ucieszyła się. – No widzisz, trzeba było tyle nie chlać.

Z zasady nie tykam alkoholu.

Zgaduję, że wczoraj złamałeś te zasady i to z mojego powodu?

Tak.

Przynajmniej jesteś szczery. – Oblizała w zamyśleniu usta. – Niki, przyznaj, może i bolało, ale podnieciłeś się, prawda?

Nie! – warknął. – Jeszcze słowo na ten temat, a wypierdolę cię na zbity pysk!

Ja się podnieciłam, chociaż obszedłeś się wtedy ze mną niezwykle brutalnie. – Spojrzała na niego przeciągle. – Widać też jestem zdrowo popieprzona.

Zamurowało go. Że niby co?

Podnieca cię ból? – zapytał w końcu, mrużąc oczy. – Jak bardzo? Może byłem wtedy zbyt delikatny?

No, akurat moja twarz niezbyt była zadowolona z naszego spotkania.

Pamiętam – wargi Nikity rozciągnęły się w szerokim uśmiechu – jak się darłaś, gdy włożyłem ci chuja w dupę. Więc albo kłamiesz, albo jesteś perwersyjna.

Może – roześmiała się, odsuwając od siebie pusty talerz. – Pyszne było, dziękuję. Co teraz?

Nic. Ja idę spać. Dostaniesz sypialnię obok, żebym miał cię na oku.

Przecież idziesz spać, więc jak chcesz mieć mnie na oku?

Skuję i przywiążę do łóżka.

Chciałabym to widzieć – zakpiła. – Dobrze, słowo harcerki, że będę grzeczna. Nie zależy mi na poznawaniu tajemnic tego domu, ale na dorwaniu Wadima. Dlatego nie będę narażać naszej współpracy.

Nie współpracujemy.

Nie? Nie zabiłeś mnie, ja nie zabiłam ciebie. To jest współpraca.

Może – mruknął. Obserwował Iwonę spod przymrużonych powiek, wykrzywiając wargi w odpychającym grymasie. Serio lubiła ból? Może… Nie! Nie była w jego typie i już raz ją ruchał. Łamanie własnych zasad nie kończyło się dobrze, tak jak wczoraj, gdy schlał się niczym świnia i o mało co, nie skończył w dołku pośrodku lasu, dwa metry pod ziemią. Chociaż z drugiej strony… Niespokojnie poruszył się na krześle, bo znów poczuł falę podniecenia, promieniującą od podbrzusza na całe ciało.

Idę po bagaż, potem znajdę tę uroczą panią w fartuszku i poproszę o wskazanie mojego pokoju.

Zdążyła tylko wstać. Nikita błyskawicznie zerwał się z miejsca. Był szybki i działał z zaskoczenia, bo nie spodziewała się teraz ataku. Brutalnie chwycił ją za kark, zmuszając, oby opadła na stół, policzkiem dotykając zimnego blatu. Zrobił to z taką siłą, że Iwona zakwiliła z bólu. Jednocześnie drugą ręką rozbroił, zatykając sobie jej glocka za pasek własnych spodni.

Oszalałeś? – wybuchnęła, szamocząc się w jego uścisku. Nadaremnie, bo Nikita, gdy chciał, to umiał poskromić znacznie silniejszych niż ona przeciwników.

To w ramach owocnej współpracy – powiedział szyderczo, po czym wymierzył w wypięte pośladki mocnego klapsa. Jednego, drugiego, trzeciego. Zaczęła się szamotać dopiero przy czwartym.

Puść mnie, bo przysięgam… Auć! Niki, ty porąbańcu, puszczaj!

Nie – uderzenie – mam – kolejny cios – zamiaru! – wysapał, z trudem panując nad wijącym się kobiecym ciałem, bo Iwona wcale nie pozostała bierna.

No, a teraz główna atrakcja – stwierdził z zadowoleniem, sięgając po odebraną Iwonie broń. – Nie wierć się, zaraz zrobię ci dobrze.

Ja tobie też! – wycedziła, zastanawiając się, czy po wszystkim postrzał w jaja będzie wystarczającym sposobem na zemstę.

Nie wdawał się w czcze dyskusje. Wepchnął lufę pomiędzy zaciśnięte uda, a później zaczął nią poruszać. Niezwykle delikatnie, a każdy ruch był posuwisty, wręcz subtelny. Powolutku, do samego końca, aż znikała prawie cała broń, potem jeszcze wolniej w drugą stronę. Zupełnie tak, jak robiłby to penisem, ocierając się o jej krocze. Od razu dostrzegł też, że Iwona przestała się szamotać. Pochylił się ku niej i z szerokim, pełnym złej radości uśmiechem, wyszeptał:

Wiesz co byłoby lepsze? Gdybym zdjął twoje spodnie i wsadził ci go do środka. Prawda?

Wal się popaprańcu – wydyszała. Kątem oka dostrzegł, jak kurczowo zacisnęła pięści, jak naprężyła ciało.

A może wolałabyś prawdziwego kutasa? – szeptał dalej, owiewając gorącym oddechem skraj poczerwieniałego policzka. – Niestety, na mnie nie licz, bo ta sama suka drugi raz, to nie moja bajka.

Odwal się!

Taaa… Odwal – roześmiał się. Czuł nieziemską satysfakcję, obserwując jej reakcję. Mówiła prawdę, jarały ją takie zabawy. Cholera, może kiedyś? Też mu stanął, chociaż Nikita w tym temacie bywał niezwykle konsekwentny. Dlatego nagle puścił zaskoczoną kobietę, po czym odwrócił się i bez słowa wyszedł z jadalni. Nie chciał dopuścić do tego, aby dostrzegła żywy dowód jego podniecenia.

Skurwiel! – warknęła, podnosząc się i drżącą dłonią rozmasowując obolały kark.

Niestety, nie to było najgorsze. Zacisnąwszy zęby udała się po swój bagaż, później do wskazanej sypialni. Z hukiem zatrzasnęła drzwi, przekręciła klucz, po czym z pośpiechem rozpięła spodnie, wsuwając dłoń za gumkę majtek.

Ona nie była tam mokra; ona tonęła we własnych sokach pożądania. A kiedy czubek palca dotknął nabrzmiałej łechtaczki, Iwona głośno krzyknęła. Prawie że zdarła z siebie dolną część ubrania, po czym padła na łóżko, szeroko rozkładając nogi. Jęczała, zaspokajając się szybkimi, gwałtownymi ruchami, w pamięci mając te wszystkie uczucia, jakie wywołał w niej pokaz Nikity. Czuła jego siłę, swą bezbronność, twardą lufę pistoletu ocierając się o materiał dżinsów, gorący oddech pochylającego się nad nią mężczyzny.

Kurwa! Jakie to było popieprzone i jakie cudowne!

Orgazm przyszedł niezwykle szybko. Krzyczała, unosząc biodra w górę i napinając ciało. A później opadła na miękki materac i już tylko głośno dyszała.

Mam przejebane – wymruczała, ocierając pot z czoła. Tak, właśnie to ją kręciło, podniecało, doprowadzało na krawędź ekstazy. Silny, brutalny mężczyzna, kochanek, po którym mogła się spodziewać absolutnie wszystkiego.

Taki jak Nikita.

I jestem pojebana dodała markotnie, bo już gorzej nie mogła trafić. Skuliła się na łóżku, wsuwając złączone dłonie pod policzek i posmutniała.

Dokładnie taki jak on.

Po tym co zrobił Kamili, co zrobił jej samej, powinna go nienawidzić, brzydzić się nim i wypatrywać jedynie okazji do zabicia gada. Zdradzał ją nie umysł, a ciało. Ciało, które domagało się swoich praw na własnych, z góry ustalonych zasadach. Zaprzeczanie samej sobie słabo jej wychodziło.

Nikita ją rajcował. To pełne mroku spojrzenie, zepsucie dostrzegalne w czarnych oczach, pogardliwy grymas ust. Bezwzględność, brak hamulców moralnych, brak jakichkolwiek zasad. Sposób w jaki się na nią wkurwiał, albo w jaki traktował.

To było czyste pożądanie. Nic więcej, ale i tak nie potrafiła z tym walczyć.

Zwłaszcza z tym.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Mało mało 😟już myślałam że choć trochę Niki się złamie

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Na to przyjdzie poczekać, ale jak już się załamie…

  2. M
    Majka
    | Odpowiedz

    No tak Niki to oryginalny egzemplarz 😉wstawisz jeszcze jeden rozdział dziś🙏

  3. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Powolutku, ale się rozkręca❤

  4. AmiSopot
    | Odpowiedz

    Ja też do Majki się podpinam. Na zakończenie tego pięknego piątku bonusik? Prosimy tak długo Ciebie nie było z nami 🙁

  5. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Ależ to było dobre

  6. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Ponoć przeciwieństwa się przyciągają. 😏

  7. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Daj nam dziś kolejny fragment 🥰🙏,na dobry początek tego tygodnia

  8. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga wrzuć kolejny rozdział plisss 🙏

Napisz nam też coś :-)