Nikita (XV)

with 6 komentarzy

#psychole

 

Znudzony palił kolejnego papierosa, pociągając co chwila łyk z przybrudzonej butelki. Patrzył na wijące się kobiece ciało, na sukę, która starała się zadowolić siedzącego na brzegu kanapy mężczyznę. Miała na sobie kusą spódniczkę, wydekoltowany top i buty na bardzo wysokim obcasie. Jasne włosy odrzuciła do tyłu, a pomalowane krwistą szminką wargi zacisnęła na grubym członku. Była mistrzynią w swoim fachu, ale jego to nie kręciło.

Wolał młodsze, znacznie młodsze.

Charknął i splunął plwociną w bok. Wygrzebał kolejnego papierosa i znów zapalił, popadając w ponurą zadumę.

Szczeniak już o nim wiedział.

Zawzięty, równie porąbany jak mamusia. Wadim nigdy za nim nie przepadał, za to uwielbiał jego małe siostrzyczki. To były czasy, rozmarzył się.

Poczuł kobiecą dłoń sunącą po jego udzie. Odepchnął ją z obrzydzeniem, po czym kopnął prostytutkę prosto w twarz, łamiąc jej nos i wybijając zęby. Nie przejął się tym, tylko szybko zmył, bo mimo wszystko nie był aż takim chojrakiem, by spinać się z ochroną. Nie czekał też na swojego towarzysza, bo jego los był mu totalnie obojętny.

Wymknął się na zewnątrz i ukrył w ciemnym zaułku, przeczesując palcami rzadkie włosy i obserwując wyjście z klubu. Długo nie trwało, gdy dostrzegł tam zamieszanie, dwóch karków wybiegających w pośpiechu. Do jego uszu dotarły soczyste przekleństwa i wtedy sięgnął po broń. Lepiej dla nich, żeby go nie znaleźli.

Po niecałym kwadransie wszystko ucichło. Zadowolony z takiego obrotu sprawy Wadim, wyszedł na ulicę, po czym nieco chwiejnym krokiem udał się w kierunku swego obecnego lokum. Taniego, nędznego pokoju hotelowego. Nie przeszkadzało mu to, bo po pierwsze, było jedynie przystankiem na drodze do celu, a po drugie cel kusił wizją sporej kasy.

Ukrył ją pięć lat temu w domu brata. Słusznie, bo zaraz potem dorwał go rozjuszony Nikita i o mało co, nie posłał na tamten świat. O mało co, bo ciężko rannemu Wadimowi ledwo udało się uciec z płonącego budynku. Od tego momentu ukrywał się, bo jeśli chciał żyć, to jego pojebany pasierb musiał wierzyć, że wtedy zginął. Wyjechał za granicę i traf chciał, że trafił do pierdla za drobne przestępstwo. Na niecały rok. Gdy wyszedł, znów zaczął się zabawiać po staremu, a że był nieostrożny, szybko dostał kolejny wyrok, tym razem na trzy lata.

A teraz wrócił do Rosji po to, co jego.

Nie miał zamiaru zdradzać światu, że żyje. Spotkanie w tamtej spelunie było cholernym zbiegiem okoliczności.

Ciekawe, co to była za baba? Chyba też go nie lubiła, ale Wadim za nic nie kojarzył jej twarzy. Chyba że jakaś żądna krwi mamuśka jednej z jego nieletnich kochanek? Wzruszył ramionami, bo teraz nie było to ważne.

Musiał uciekać. Najpierw kasa, potem kolejna podróż, tym razem znacznie dalej, może nawet do ameryki południowej? W tym kraju i tak go już nic nie trzymało, na dodatek teraz deptał mu po piętach Nikita oraz psy Kuzniecowa i sam nie potrafił powiedzieć, co gorsze. Musiał się spieszyć, pojechać do Jakucka, zabrać co jego i uciekać.

A przy okazji… Tak, miał dla tego sukinsyna jeszcze jedną niespodziankę. To będzie pożegnalne splunięcie w twarz. Wadim doskonale zdawał sobie sprawę, że może wywołać u Nikity szaleństwo, którego nic nie powstrzyma, ale jednocześnie był pewien, iż skoro raz udało mu się zniknąć na tyle czasu, kolejny nie będzie problemem.

***

Śniadanie, podane w tym samym miejscu, co obiad poprzedniego dnia, zjadła sama. Później, nie czekając na pozwolenie, wyszła do ogrodu, rozsiadła się na jednym z fotelów i poczęstowała papierosami, które leżały na stoliku. Kątem oka dostrzegła ochroniarzy obserwujących ją z daleka i złośliwie postanowiła ich podrażnić. Wyjęła broń, potem udawała, że coś przy niej sprawdza, wymachując pistoletem tak, że wśród stada odzianych w garnitury byczków, wyraźnie dało się dostrzec nerwowe poruszenie.

Palisz?

Czasami – wzruszyła ramionami, słysząc znajomy głos. – Zaspałeś?

Nie, byłem na dziwkach – rzucił od niechcenia, zwalając się ciężko na fotel obok. – W zasadzie nie spałem.

Na dziwkach? – Odłożyła glocka, po czym zaciągając się dymem, przyglądała się Nikicie zmrużonymi oczyma. – Powiedz mi, jakim cudem, facet z takim ciałem i sprzętem, musi chodzić na dziwki? Albo gwałcić? Weź się ogarnij chłopcze, bo w końcu albo cię wsadzą, albo zarazisz się jakimś świństwem.

Nie mów do mnie chłopcze! – syknął. Znów to robiła. Znów go irytowała. Od pierwszych słów, od pierwszego spojrzenia. No co za suka!

A niby jak? – Wykrzywiła zabawnie twarz. – Czyli rozumiem, że teraz pójdziesz spać?

Nie muszę. Wykąpię się i przebiorę, potem jedziemy.

Do Jakucka?

Tak. Innego tropu niż jego brat nie mamy.

Żałuję, że nie zabiłam go wtedy, w tej spelunie – powiedziała z żalem. – Lecz z drugiej strony, ich było czterech, a mnie tylko poprzez zaskoczenie udało się wyrwać cię z ich łap. Gdyby doszło do otwartego starcia, mogłoby się różnie skończyć.

Znajdziemy go – oświadczył z bezczelną pewnością siebie. – Siergiej zadbał o to, by w przypadku wyboru oficjalnej drogi ucieczki z Rosji, Wadim wzbudził zainteresowanie pewnych służb.

Zatrzymają go?

Tak.

A w przypadku nieoficjalnej?

No, to już będzie trudniej – przyznał z niechęcią. – Dobra, idę do siebie, a potem ruszamy.

Czekaj… Samochodem? To przecież prawie dziesięć tysięcy kilometrów – powiedziała z niedowierzaniem.

Zgłupiałaś? Samolotem.

Z drugiej strony szkoda, mogłoby być ciekawie – roześmiała się. – Dostałbyś rozstroju nerwowego i kto wie, może nawet byś się nawrócił?

Albo palnął ci w łeb i truchło porzucił przy drodze.

A za co?

Machnął ręką. Głowa mu pękała po środkach, które zażył, bo miał ochotę na ruchanie przez całą noc. Niby było zajebiście, ale teraz czuł się podle. Całe szczęście, że w samolocie będzie mógł się przespać, bo przecież nie przyzna się przed nią do własnej słabości. Dopiero miałaby używanie!

Godzinę później siedzieli we wnętrzu prywatnego odrzutowca. Iwona z ciekawością rozglądała się dookoła, Nikita oparł głowę o zagłówek i przymknął oczy. Dostrzegła, że nie był nastawiony zbyt towarzysko i wspaniałomyślnie postanowiła mu odpuścić. Na trochę, na kilka godzin lotu. Uwielbiała go irytować, wkurwiać i doprowadzać do szału. Zwłaszcza, iż nie miało to żadnych konsekwencji, bo ku jej ogromnemu zdumieniu, Nikita nie zamierzał jej zabijać. To było dziwne, lecz powodem nie był bynajmniej ich nietypowy sojusz.

Ona była nim zafascynowana, ale on najwyraźniej też.

Uśmiechnęła się, a później wygrzebała z plecaka słuchawki, które podłączyła do telefonu. Oparła się wygodnie i włączyła ulubioną muzykę. Pod zamkniętymi powiekami przewijały się wspomnienia, w głowie kotłowały się dziesiątki pomysłów i pogrążona w swoim własnym świecie Iwona, nawet nie zorientowała się, kiedy przysnęła.

Obudziły ją lekkie turbulencje. Błyskawicznie otworzyła oczy, rozglądając się czujnie dookoła i pierwsze co dostrzegła, to wpatrującego się w nią Nikitę, z ręką masującą sporą wypukłość pomiędzy nogami. Kiedy zauważył, że się ocknęła, zamarł w bezruchu, jakby niezdecydowany, co ma dalej robić. Ze spokojem wyjęła słuchawki z uszu, odłożyła telefon, po czym wstała i przysiadła na oparciu jego fotela.

Pomóc ci? – zapytała kpiąco, patrząc w ciemne oczy, w których jak zawsze tlił się żar szaleństwa.

Spadaj! – warknął. Chciał ją zepchnąć na ziemię, ale nie zdążył. Kiedy kobieca dłoń dotknęła nabrzmiałej męskości, głośno jęknął, naprężając ciało i zaciskając palce.

Odwdzięczę się za wczoraj – wyszeptała mu do ucha. – Czy on po całej nocy, nie powinien teraz odpoczywać?

Może – mruknął. Tak bardzo chciał ją odepchnąć, obrzucić przekleństwami, a nie potrafił zdobyć się nawet na najmniejszy ruch. Przeciwnie, miał ochotę na znacznie więcej niż subtelna pieszczota. – Mocniej, do cholery!

Tak? – Ścisnęła nabrzmiałego penisa, doskonale wyczuwając jego kształt mimo grubej tkaniny dżinsów. Jednocześnie wargami szczypnęła płatek ucha, a później subtelnie obrysowała czubkiem języka jego kształt. – Co jeszcze byś chciał? Żeby wzięła go do buzi? Wessała głęboko, aż po same jądra?

Tak! – wydyszał, lekko unosząc biodra.

Wiesz, że też lubię to robić na ostro? Klęczeć przed kochankiem, podczas gdy on trzyma moją głowę i robi sobie mną dobrze? – szeptała, zaskoczona i zachwycona efektem, jaki wywoływały sprośne słówka. – Traktuje jak szmatę, jak dziwkę, rżnie w usta, a na końcu spuszcza się głęboko, do gardła?

Kurwa, nie gadaj tyle, tylko działaj!

Później. – Zabrała rękę z jego krocza i po przyjacielsku poklepała po policzku. – Jak zasłużysz Niki. – Po czym ze spokojem wróciła na swoje miejsce. Oczekiwała wybuchu złości, podstępnego ataku, przekleństw i szaleństwa, ale Nikita tylko siedział, patrząc na nią ponuro i zaciskając usta w wąską kreskę.

Kurwa jego mać! przeklinał w duchu. Niestety, cała noc w burdelu nie pomogła i ten jebany chuj znów mu stał. Tylko dlatego, że on, Nikita, pogapił się przez chwilę na śpiącą Iwonę, wyobrażając sobie, co mógłby z nią zrobić.

No i na co mu to było?

Coraz gorzej to wyglądało. Nie miał ochoty jej zabijać, za to coraz bardziej miał chęć po raz kolejny zaliczyć. Pomimo tego, że go wkurwiała. Pomimo tego, że raz już ją miał. I pomimo tego, że totalnie nie była w jego typie. 

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. D
    Dominika
    | Odpowiedz

    No to chlopa wzielo 😁😁😁

  2. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Nareszcie jak ja tęskniłam za nimi😁

  3. M
    Monia
    | Odpowiedz

    No ,wreszcie jest 👏😃

  4. @
    @fascynacja.ksiazkami
    | Odpowiedz

    Razem tworzą HOT duet🔥🔥🔥

  5. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    No w końcu chyba coś do niego dociera. 🤣

  6. A
    Ainka
    | Odpowiedz

    Łamie się chłopak opornie jak kra na Wołdze w styczniu ale taki to przypadek … 😁😈😎
    Natomiast mam pytanie wam też przyszło do głowy ręczne ugniatanie ciasta. … Mnie tak i to takie aż przechodzi między palcami …. Chyba jestem równie popieprzona jak Iwonka 🤣🤣🤔🤣🤔

Napisz nam też coś :-)