Nikita (XVI) poprawiona

with 23 komentarze

#psychole

 

Jeśli ktoś śledzi mnie na fb to wie, że dopadł mnie covid. Na szczęście najgorsze już za mną, ale przyznam, że momentami było źle. Przed kryzysem zdążyłam poprawić dotychczas napisany tekst Nikita w całości, potem to byłam tak słaba i tak źle się czułam, że nie mogłam nawet telefonu w ręce utrzymać, a za to teraz najchętniej całą dobę bym spała 🙂

Ta część została przez mnie poprawiona, jeszcze nie do końca, bo zgodnie z uwagami, trochę z rozmyślań Nikiego zniknie "powtórzeń" 🙂 Wcześniejszych części już nie poprawiam, będą uwzględnione w wersji papierowej 😉

***

Imponowała mu. Przyznawał to nad wyraz niechętnie, ale imponowała. Nie tym, że nosiła broń, czy umiała się bić. Imponowała mu tym, że się go nie bała. W zielonych oczach tylko raz dostrzegł strach. Wtedy, gdy ją podduszał. W zasadzie była to typowa reakcja organizmu na odcięcie tlenu, nic więcej. Pewnie nawet on by się wystraszył.

Nie, to nie – mruknął, po czym rozpiąwszy spodnie, wydobył na wierzch nabrzmiałego penisa.

Nikita, zboczeńcu, nie jesteś sam – zbeształa go, z trudem tłumiąc wybuch śmiechu. Była stuprocentowo pewna, że tak właśnie zrobi. Uwielbiał ją prowokować tak samo, jako ona jego. – No dobrze, działaj, popatrzę sobie – zakpiła, rozsiadając się wygodnie w fotelu. – Może mam zawołać pilotów? Jak show, to show. Będziemy ci bić brawa, dopingować. Udzielać dobry rad.

Zamknij się! – warknął rozdrażniony. Nie tyle słowa, co ton głosu, drwiące spojrzenie, zadziałały na niego jak kubeł zimnej wody. Schował wciąż twardą męskość, zapiął spodnie i ponuro się zadumał. Iwona również umilkła, wpatrując się w widok za oknem, chociaż nie był zbyt ciekawy.

Dlaczego tak bardzo nienawidziłeś Nikolaja? – zapytała znienacka. Nikita drgnął zaskoczony, lecz nie odpowiedział od razu.

Wkurwiał mnie.

Chyba większość cię wkurwia?

Nie. Głównie on, teraz ty.

Nienawidzisz mnie? – Uniosła brwi w geście zdumienia.

No nie. – Lekko się zakłopotał.

Gdzieś, kiedyś czytałam, że nienawidzi się ludzi, wobec których mamy kompleks niższości. Przy których czujemy się gorsi, mniej wartościowi.

Nie mam żadnego pieprzonego kompleksu niższości!

A czy ja mówię, że masz? Miałeś, teraz już nie masz, bo Nikolaj nie żyje.

Nie miałem i nie mam!

Jak powiem, że nadal masz, to mnie zabijesz?

Nie odpowiedział. Pochylił głowę, palce wbił w oparcia fotelu, na którym siedział. Dostrzegła, z jaką siłą zacisnął usta, jak z wściekłości drgały mu nozdrza, ale nadal doskonale nad sobą panował. To ją rozbawiło i jednocześnie postanowiła, że za wszelką cenę sprowokuje go do działania.

Miałeś kiedyś dziewczynę?

Wykrzywił twarz, lecz nadal milczał.

Ja wiem, że w twoim przypadku przekazywanie genów to nie jest dobry pomysł dla świata, ale w sumie mógłbyś spróbować. Boszeee! – roześmiała się. – Ty na kolanach, z ogromnym bukietem kwiatów, deklarujący swoje uczucia, to jest coś, co przerasta moją wyobraźnię! Ale Niki, jak chcesz, to potrenujemy.

Żebym to ja czegoś cię nie nauczył – wycedził przez zaciśnięte zęby.

Gwałcenia? Nie ma sprawy. Chętnie. Pomoc dydaktyczną mamy, a ty będziesz robić za obiekt doświadczalny. Żwawo panie złodziej w prawie, ściągaj pan spodnie, wypinaj się i zaczynamy! Przecież wiem, że to lubisz w dupkę, przede mną nie musisz się głupio krygować.

Być może i tę zniewagę Nikita puściłby płazem, gdyby nie to, że w kabinie pojawił się jeden z pilotów, a wyraz zaskoczenia na jego twarzy, świadczył o tym, że słyszał ostatnie słowa, wypowiedziane przez Iwonę.

Ja tylko do toalety – bąknął i zaraz zniknął za niewielkimi drzwiami.

Zabiję cię dziwko! – ryknął Nikita, rzucając się w jej kierunku. – Mam w dupie wszelkie układy! Mam w dupie wszystko!

Nie protestowała, gdy brutalnym szarpnięciem zmusił ją do wstania z fotela, gdy zacisnął palce na karku, jakby chciał go złamać. Nie sięgnęła po glocka, nie broniła się, tylko uniosła głowę, zafascynowana wpatrując się w jego wykrzywioną złością twarz. I zrobiła coś, czego Nikita się nie spodziewał. Wsunęła obie dłonie pod materiał jego koszulki, z dreszczem ekscytacji dotykając twardego, wyrzeźbionego brzucha. A wtedy to on się wycofał. Puścił ją i odskoczył do tyłu, prawie że potykając się o własne nogi.

Miała rację. Unikał takich kontaktów, wręcz się ich bał. Teraz rozumiała też z jakiego powodu, bo przeszłość, z jakiej się zwierzył, nie pozostawiła żadnych wątpliwości.

Proszę usiąść, zapiąć pasy, za kwadrans będziemy lądować – powiedział pilot, przechodząc przez kabinę. Iwona odprowadziła go wzrokiem, spojrzała na wściekłego Nikitę, po czym wzruszyła ramionami i zgodnie z poleceniem, zajęła swoje miejsce.

Pierwsze słowa zamienili ze sobą, gdy już znaleźli się w całkiem sporej hali przylotów.

Gdzie teraz? – zapytała Iwona.

Do hotelu. Zostawimy bagaże i ruszamy w drogę.

Masz adres tego brata?

Mam. Czekam też na pewne informacje… – urwał, bo po cholerę miał się dzielić swą wiedzą z tą babą?

Nie musieli łapać taksówki, bo Nikita od razu podszedł do czarnego, luksusowego auta, z którego wysiadło dwóch krępych, napakowanych byczków. Przywitał się krótkim uściskiem dłoni, po czym wskazał Iwonie, aby wsiadła do samochodu. Posłuchała, zaciekawiona, co z tego wszystkiego wyniknie. Panowie pogawędzili chwilę na zewnątrz, wypalając po papierosie, po czym także zajęli swoje miejsca.

Rozmowa toczyła się wokół bliżej nieznanych Iwonie spraw. Zbytnio się na niej nie koncentrowała, przyglądając się raczej ulicom miasta, bo jeszcze tak daleko na wschodzie nie była. W sumie Nikita też raczej milczał, od czasu do czasu zadając jedynie pytania.

Dotarli w końcu do celu. Hotel jak na tutejsze warunki, zdecydowanie należał do luksusowych. Każde z nich odstało osobny apartament i już po chwili Iwona rozglądała się z ciekawością po nieco przytłaczającej sypialni. Przytłaczającej ze względu na kolorystykę, bo ściany były wyłożone ciemnym drewnem, ale za to łóżko zachwycało miękkością śnieżnej bieli, a wyściełany zagłówek z paneli, dawał całkiem sporą namiastkę luksusu.

Torbę porzuciła na podłodze, skorzystała z łazienki, a później zapukała do drzwi pokoju Nikity. Niestety, wszystko wskazywało na to, że albo nie było go w środku, albo nie miał zamiaru jej otwierać. Wzruszyła ramionami i z braku pomysłu na inne zajęcie, postanowiła wybrać się na wycieczkę po Jakucku, a przy okazji coś zjeść.

Miasto w letnim słońcu przyciągało uwagę swoim oryginalnym wyglądem, raz nowoczesnym, raz tradycyjnym. Nowoczesne budynki z aluminium i szkła, a zaraz obok wiekowe bloki z wielkiej płyty i jeszcze starsze, drewniane, jednopiętrowe chatki, które pamiętały pewnie XIX wiek. Zrobiła kilka zdjęć, kupiła sobie porcję lodów i szła dalej, bez celu i bez pośpiechu, zastanawiając się, co właśnie porabia ten drań, Nikita. Lecz kiedy w samym centrum natknęła się na swobodnie pasące się konie, zdębiała.

Na drewnianej ławeczce siedziały dwie babcie. Iwona przysiadła się i zagaiła rozmowę. Szybko dowiedziała się, że konie tak po prostu przyszły i nie jest to nic nadzwyczajnego. Zawsze przychodzą i dopiero jak naprawdę robi się zimno, wracają pod strzechę. Później pogawędziły na temat codziennego życia, nieustannej i żywej miłości do Putina, którego obie staruszki wręcz bałwochwalczo wielbiły, a na końcu przeszły na temat tego, co sprowadza Iwonę do jednego z najzimniejszych miast na świecie. Bez mrugnięcia okiem skłamała, iż przyjechała tu w celach czysto turystycznych, później pożegnała się i wciąż z zachwytem zerkając na pasące się konie, ruszyła na poszukiwanie restauracji, baru czy czegokolwiek w tym stylu.

Kiedy wróciła do hotelu, syta i zadowolona, Nikity nadal nie było. To ją wkurzyło, bo gdzie ten drań zniknął? Czyżby sam chciał załatwić sprawę Wadima? Oj, tego mu nie daruje, bo to była również i jej zemsta. Wykąpana, owinięta w ręcznik, usiadła na łóżku i podjadając kupione wcześniej cukierki, zabrała się za przeglądanie i wysyłanie zrobionych wcześniej zdjęć. Była już prawie przy ostatnich, gdy ktoś głośno załomotał do drzwi.

Oho, zguba – mruknęła Iwona. – Otwarte, możesz wejść!

Zauważyła, że się przebrał, chociaż kolorystyki nie zmienił. Nadal jedynie czerń, nadal widoczna broń zatknięta za pasek spodni.

Gdzie byłeś? – zapytała, wracając do przerwanego zajęcia i sięgając po kolejnego cukierka.

Interesy – mruknął, siadając, a w zasadzie zwalając się na drugą połowę łóżka.

Aha. Jedziemy na pogawędkę z bratem tego bydlaka?

Tak.

Wiesz gdzie go znajdziemy?

Wiem, gdzie mieszka. Masz być gotowa za godzinę.

Będę – potaknęła nieuważnie, poprawiając ręcznik. Nikita uniósł się, podpierając na łokciach i przyglądając się jej zmrużonymi oczyma. Właśnie do niego dotarło, że w sumie była naga. A gdyby tak…

Niki, pozbądź się kosmatych myśli, bo przecież już mnie zaliczyłeś – powiedziała drwiąco, sięgając po kolejnego cukierka.

Nie mam kosmatych myśli.

Nie?

Nie, bo byle gówna nie biorę – powiedział lekceważąco, łypiąc na nią złośliwie. Oczywiście od razu zarobił kopniaka, ale wtedy brutalnie zakleszczył palce wokół smukłej kostki i energicznym szarpnięciem przyciągnął Iwonę ku sobie.

Puszczaj skurwielu, bo ci zęby wybiję! – warknęła, a wtedy Nikita się roześmiał.

Tak, wybijesz.

Spadaj, bo jak nadwyrężysz moją cierpliwość...!

Nie. – Z bezczelnym uśmieszkiem przesunął dłonią w górę, docierając aż do uda. – Wiesz kim dla mnie jesteś? Zwykłą suką, której jedynym zadaniem jest zadowalanie facetów. Naturalny porządek rzeczy.

No, ja cię zadowoliłam. Jeszcze teraz pamiętam, że darłeś się z rozkoszy.

Nie zareagował złością, jak to miał w zwyczaju, gdy wspominała tamten wieczór. Puścił ją i zwinnie poderwał się z łóżka, a potem wsadził rękę za pasek spodni i poprawił twardniejącego penisa.

Za godzinę – rzucił jeszcze na pożegnanie i zniknął.

Coraz dziwniejsze to wszystko – wymruczała Iwona. Nie rozumiała siebie, lecz i nie rozumiała Nikity. Niby chciał ją zabić, ale tego nie zrobił. Niby chciał seksu, ale wciąż trzymał się na dystans. Niby ział nienawiścią, a jednak kończyło się na słowach. Jakby to sobie chciał coś udowodnić.

Uśmiechnęła się z przekąsem. To długo nie potrwa. Albo się pozabijają, albo… Ta druga opcja spodobała jej się znacznie bardziej.

Punktualnie o czasie zapukała do drzwi jego pokoju.

Masz szczęście, że się nie spóźniłaś. – Nie wpuścił jej do środka. Wyszedł, wyjmując z kieszeni telefon.

Tutaj mam adres. Jego dom znajduje się na obrzeżach miasta. Kwadrans drogi.

Pieszo?

Samochodem.

Mamy samochód?

Nie bądź śmieszna.

Mam nadzieję, że zanim go zabijesz, to dokładnie go przesłuchamy? Wiesz, że to jest nasz najpewniejszy trop?

Wiem.

Nie był skory do rozmowy, więc i ona milczała. Wyjechali z centrum i znaleźli się wśród starej, niskiej zabudowy. Nikita bez problemu odnalazł odpowiednią ulicę, ale nie podjechał bezpośrednio pod dom. Zaparkował z dala od celu, a potem zgasił silnik i zapalił papierosa. Iwona przyglądała mu się przez chwilę, a później wysiadła.

Nie pozwoliłem! – warknął, podążając w jej ślady.

Udusiłabym się tym smrodem.

Przecież palisz?

Rzadko i raczej dla rozrywki. To nie jest nałóg, jak u ciebie. Idziemy?

Czekamy.

Na co do diabła? – zdumiała się.

Czekamy. Możesz mi obciągnąć, jak ci się nudzi.

Odgryźć, przerzuć i wypluć – sarknęła. – Niki, ty się zapisz do jakiś nałogowych seksoholików, bo mam wrażenie, że u ciebie to już stan chorobowy. W kółko gadasz o obciąganiu, pieprzeniu i gwałtach. Niedługo będziesz się rzucał na każdą babę w zasięgu wzroku, nawet jak będzie miała sto lat i ostatniego zęba. Chociaż podobno bezzębne nieźle ciągną – pokpiwała Iwona. – A później to już nawet dziury w płocie będą cię jarać.

Zamknij się!

Zaraz, zaraz… To nie byłby zły pomysł! – Uniosła w górę dłoń. – Sam mówiłeś, że lubisz jak boli. Pomyśl, takie drzazgi w fiucie, to dopiero byłoby w twoim stylu!

Wychodzi – przerwał jej beznamiętnym tonem, jakby w ogóle nie słyszał tego, co powiedziała. – Przygotuj się.

Niby na co? – parsknęła, ale wtedy dostrzegła krępego mężczyznę, który wsiadł do zdezelowanej łady i po chwili odjechał.

Idziemy! – warknął Nikita i nie czekając na jej reakcję, ruszył przed siebie.

Dom był niski, zaniedbany. Drewniane ściany poszarzały, z drzwi płatami odłaziła farba, a okna aż prosiły się o mycie. Dookoła rosło zielsko, a na linkach rozciągniętych pomiędzy dwoma wynędzniałymi drzewami, wisiało pranie. Od razu dostrzegła kobiece i dziecięce ciuszki. To jej się nie spodobało i w duchu przysięgła sobie, że jeśli Nikita podniesie rękę na dziecko, to zabije gada bez litości. Wiele mogła znieść, lecz to… Potrząsnęła głową i wyjęła broń, tak samo jak przed chwilą Nikita.

Drzwi cicho zaskrzypiały, ale dom był otwarty. Wewnątrz panowała pozorna cisza. Pozorna, bo gdzieś z oddali dobiegło ich uszu ciche łkanie. Iwona napotkała skupione spojrzenie swojego towarzysza, który gestem pokazał, że muszą iść dalej.

Wąski korytarz, brudne ściany z rdzawymi plamami, które od razu wzbudziły w Iwonie nieprzyjemne podejrzenia. Minęli kuchnię, w której panował delikatnie mówiąc, nieporządek. Skrzywiła się, czując zapach przypalonego mięsa i jeszcze czegoś, co ewidentnie podrażniło jej zmysł powonienia i to w bardzo nieprzyjemny sposób. W końcu dotarli do pokoju, który był źródłem dziwnego dźwięku. Nikita delikatnie pchnął drzwi, a później zamarł w bezruchu.

Co tam… – urwała, bo ujrzała coś, czego się nie spodziewała.

Na brudnym łóżku z rozwleczonymi pościelami leżała kobieta. Tylko delikatnie unosząca się klatka piersiowa pokazywała, że żyje, bo jeśli sądzić po wyglądzie, to ze zmasakrowaną twarzą, plamami świeżej krwi kwalifikowała się raczej do świata umarłych niż żywych.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Błagam! Szybko dalszy ciąg, tak mnie rozpaliła i nakręciła ta część…matko jedyna

    • M
      Magda
      | Odpowiedz

      Jak można skończyć w takim momencie?❤

  2. M
    MariTH
    | Odpowiedz

    Hahaha, ale go zgasiła na końcu 😁

  3. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Dzieje się ,oj dzieje 😁😍🔥

  4. AmiSopot
    | Odpowiedz

    Prosimy, jak można zostawić nas w takim momencie.

  5. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Majstersztyk 👍😁

  6. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Jejuuu, ja już tu usycham 🙂

  7. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga wrzuć coś 🙏

  8. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    :(((((

  9. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga chyba o nas zapomniałaś

  10. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Wrzuć nam tekst ,bo tęsknimy 🤗bardzo

  11. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Już ponad dwa tygodnie bez niczego 🙁 my tu dosłownie usychamy

  12. Anonim
    | Odpowiedz

    Laska daj znak życia!

  13. Y
    Yasmeen
    | Odpowiedz

    Aga, podoba mi się w Twoich opowiadaniach, że masz na nie plan i już od początku dajesz czytelnikom poszlaki, jak te o blondynkach z niebieskimi oczami 🙂 Chociaż potem jest już za dużo wzmianek o tym, że to nie typ Nikity, tak samo, że ma ochotę ją zabić i sam się dziwi, że tego nie zrobił – my wiemy, czego tego nie zrobił 🙂 Czy Nikita musi sobie przypominać co chwilę?
    Jedna rzecz mnie zastanawia. Na początku jest scena gwałtu na Kamili, a potem Nikita znów ją śledzi – tak trafia na Iwonę – co z zasadą, że jedna „kobieta jest tylko na raz” i dlaczego od razu jej nie zabrał w inne miejsce, żeby poddać dziewczynę torturom? Przecież miał ją na widelcu.
    Chyba bardziej wiarygodne byłoby, gdyby polował na nią, a ona już miałaby swojego ochroniarza, Iwonę, bo chyba wiadomo, że kobieta po takich przejściach nie czułaby się bezpiecznie?
    Iwona chce się zemścić na oprawcy Weroniki, który był niby taką bestią, a czy Nikita nie jest w 90% taki, jak tamten?
    Bardzo podoba mi się ten brutalny, brudny język. W sensie: podoba mi się, jak weszłaś w rolę, bo same przekleństwa to nie 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 To jest taka wersja beta, właśnie fajnie jak ktoś mi wtedy wskaże bieżące błędy 🙂
      A! Na samym początku to jest scena gwałtu na „kimś”, to akurat nie jest Kamila :-))) To jest taki wstęp, żeby pokazać upodobania Nikiego.
      Zgoda, nie będzie przypominał sobie co chwila, muszę przejrzeć pod tym kątem cały tekst ;-)))
      Nikita jest dokładnie taki sam jak Wadim jeśli chodzi o zachowanie, tylko o niebo lepiej wygląda 🙂 Wiem, to cyniczne, ale niestety taki układ.

      • Y
        Yasmeen
        |

        Zasugerowałam się tym, że potem wielokrotnie jest wspomniane, że Nikita zgwałcił Kamilę, ale rozumiem, że to wydarzenie było w części o Nikolaju i Kamili, której nie czytałam. Wstęp z anonimową – to ma więcej sensu, ale wciąż Kamila to kobieta, którą chciałby mieć „więcej, niż raz”. Pobudki zrozumiałe (zemsta), ale można by to podkreślić – że robi (chciałby) wyjątek z powodu nienawiści do Nikolaja.
        Część po poprawce – super.
        Z tym, że gwałciciel jest przystojny, charyzmatyczny albo zwierzęco przyciągający i więcej się mu wybacza – rozumiem 🙂

  14. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    oj Babeczki, powiem Ci, że ja właśnie przebywam w domu na izolacji, tak samo jak Ciebie dopadł mnie covid. Mam 27 lat, nigdy w życiu tak chora nie byłam. Mam kaszel, który jest tak męczący, że odbiera cała siłę, a najgorsze jest właśnie takie oslabienie całego ciała. Zrobienie herbaty powoduje takie zmęczenie i mam wrażenie, jakbym wtedy maraton przebiegła. Także dobrze Cię rozumiem.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Okropne, prawda? Chociaż ja o zrobieniu herbaty to mogłam pomarzyć, nie byłam w stanie podnieść się z łóżka 🙁 Zdrówka życzę, zapewniam, że przejdzie i będzie lepiej, ale co człowiek wycierpi, to jego 🙁

      • J
        Jopis
        |

        Dziękuję serdecznie i czekam na Nikitę, przy czytaniu Twoich cudowności wyzdrowieje jeszcze szybciej 🙂

      • Babeczka
        |

        Będzie za chwilkę, muszę tylko sprawdzić czy logika mi nie kuleje 🙂

  15. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Koniecznie, czekam z niecierpliwością 🙂

  16. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Codziennie sprawdzam chyba po 50 razy czy coś dodalas 🙂

  17. Anonim
    | Odpowiedz

    Może tak coś na niedzielny piękny dzionek?

Napisz nam też coś :-)