Nikita (XVI)

with 10 komentarzy

#psychole

 

Imponowała mu. Przyznawał to nad wyraz niechętnie, ale imponowała. Nie tym, że nosiła broń, czy umiała się bić. Imponowała mu tym, że się go nie bała. W zielonych oczach tylko raz dostrzegł strach. Wtedy, gdy ją podduszał. W zasadzie była to typowa reakcja organizmu na odcięcie tlenu, nic więcej. Pewnie nawet on by się wystraszył.

Nie, to nie – mruknął, po czym rozpiąwszy spodnie, wydobył na wierzch nabrzmiałego penisa.

Nikita, zboczeńcu, nie jesteś sam – zbeształa go, z trudem tłumiąc wybuch śmiechu. Była stuprocentowo pewna, że tak właśnie zrobi. Uwielbiał ją prowokować tak samo, jako ona jego. – No dobrze, działaj, popatrzę sobie – zakpiła, rozsiadając się wygodnie w fotelu. – Może mam zawołać pilotów? Jak show, to show. Będziemy ci bić brawa, dopingować. Udzielać dobry rad.

Zamknij się! – warknął rozdrażniony. Nie tyle słowa, co ton głosu, drwiące spojrzenie, zadziałały na niego jak kubeł zimnej wody. Schował wciąż twardą męskość, zapiął spodnie i ponuro się zadumał. Iwona również umilkła, wpatrując się w widok za oknem, chociaż nie był zbyt ciekawy.

Dlaczego tak bardzo nienawidziłeś Nikolaja? – zapytała znienacka. Nikita drgnął zaskoczony, lecz nie odpowiedział od razu.

Wkurwiał mnie.

Chyba większość cię wkurwia?

Nie. Głównie on, teraz ty.

Nienawidzisz mnie? – Uniosła brwi w geście zdumienia.

No nie. – Lekko się zakłopotał.

Gdzieś, kiedyś czytałam, że nienawidzi się ludzi, wobec których mamy kompleks niższości. Przy których czujemy się gorsi, mniej wartościowi.

Nie mam żadnego pieprzonego kompleksu niższości!

A czy ja mówię, że masz? Miałeś, teraz już nie masz, bo Nikolaj nie żyje.

Nie miałem i nie mam!

Jak powiem, że nadal masz, to mnie zabijesz?

Nie odpowiedział. Pochylił głowę, palce wbił w oparcia fotelu, na którym siedział. Dostrzegła, z jaką siłą zacisnął usta, jak z wściekłości drgały mu nozdrza, ale nadal doskonale nad sobą panował. To ją rozbawiło i jednocześnie postanowiła, że za wszelką cenę sprowokuje go do działania.

Miałeś kiedyś dziewczynę?

Wykrzywił twarz, lecz nadal milczał.

Ja wiem, że w twoim przypadku przekazywanie genów to nie jest dobry pomysł dla świata, ale w sumie mógłbyś spróbować. Boszeee! – roześmiała się. – Ty na kolanach, z ogromnym bukietem kwiatów, deklarujący swoje uczucia, to jest coś, co przerasta moją wyobraźnię! Ale Niki, jak chcesz, to potrenujemy.

Żebym to ja czegoś cię nie nauczył – wycedził przez zaciśnięte zęby.

Gwałcenia? Nie ma sprawy. Chętnie. Pomoc dydaktyczną mamy, a ty będziesz robić za obiekt doświadczalny. Żwawo panie złodziej w prawie, ściągaj pan spodnie, wypinaj się i zaczynamy! Przecież wiem, że to lubisz w dupkę, przede mną nie musisz się głupio krygować.

Być może i tę zniewagę Nikita puściłby płazem, gdyby nie to, że w kabinie pojawił się jeden z pilotów, a wyraz zaskoczenia na jego twarzy, świadczył o tym, że słyszał ostatnie słowa, wypowiedziane przez Iwonę.

Ja tylko do toalety – bąknął i zaraz zniknął za niewielkimi drzwiami.

Zabiję cię dziwko! – ryknął Nikita, rzucając się w jej kierunku. – Mam w dupie wszelkie układy! Mam w dupie wszystko!

Nie protestowała, gdy brutalnym szarpnięciem zmusił ją do wstania z fotela, gdy zacisnął palce na karku, jakby chciał go złamać. Nie sięgnęła po glocka, nie broniła się, tylko uniosła głowę, zafascynowana wpatrując się w jego wykrzywioną złością twarz. I zrobiła coś, czego Nikita się nie spodziewał. Wsunęła obie dłonie pod materiał jego koszulki, z dreszczem ekscytacji dotykając twardego, wyrzeźbionego brzucha. A wtedy to on się wycofał. Puścił ją i odskoczył do tyłu, prawie że potykając się o własne nogi.

Miała rację. Unikał takich kontaktów, wręcz się ich bał. Teraz rozumiała też z jakiego powodu, bo przeszłość, z jakiej się zwierzył, nie pozostawiła żadnych wątpliwości.

Proszę usiąść, zapiąć pasy, za kwadrans będziemy lądować – powiedział pilot, przechodząc przez kabinę. Iwona odprowadziła go wzrokiem, spojrzała na wściekłego Nikitę, po czym wzruszyła ramionami i zgodnie z poleceniem, zajęła swoje miejsce.

Pierwsze słowa zamienili ze sobą, gdy już znaleźli się w całkiem sporej hali przylotów.

Gdzie teraz? – zapytała Iwona.

Do hotelu. Zostawimy bagaże i ruszamy w drogę.

Masz adres tego brata?

Mam. Czekam też na pewne informacje… – urwał, bo po cholerę miał się dzielić swą wiedzą z tą babą?

Nie musieli łapać taksówki, bo Nikita od razu podszedł do czarnego, luksusowego auta, z którego wysiadło dwóch krępych, napakowanych byczków. Przywitał się krótkim uściskiem dłoni, po czym wskazał Iwonie, aby wsiadła do samochodu. Posłuchała, zaciekawiona, co z tego wszystkiego wyniknie. Panowie pogawędzili chwilę na zewnątrz, wypalając po papierosie, po czym także zajęli swoje miejsca.

Rozmowa toczyła się wokół bliżej nieznanych Iwonie spraw. Zbytnio się na niej nie koncentrowała, przyglądając się raczej ulicom miasta, bo jeszcze tak daleko na wschodzie nie była. W sumie Nikita też raczej milczał, od czasu do czasu zadając jedynie pytania.

Dotarli w końcu do celu. Hotel jak na tutejsze warunki, zdecydowanie należał do luksusowych. Każde z nich odstało osobny apartament i już po chwili Iwona rozglądała się z ciekawością po nieco przytłaczającej sypialni. Przytłaczającej ze względu na kolorystykę, bo ściany były wyłożone ciemnym drewnem, ale za to łóżko zachwycało miękkością śnieżnej bieli, a wyściełany zagłówek z paneli, dawał całkiem sporą namiastkę luksusu.

Torbę porzuciła na podłodze, skorzystała z łazienki, a później zapukała do drzwi pokoju Nikity. Niestety, wszystko wskazywało na to, że albo nie było go w środku, albo nie miał zamiaru jej otwierać. Wzruszyła ramionami i z braku pomysłu na inne zajęcie, postanowiła wybrać się na wycieczkę po Jakucku, a przy okazji coś zjeść.

Miasto w letnim słońcu przyciągało uwagę swoim oryginalnym wyglądem, raz nowoczesnym, raz tradycyjnym. Nowoczesne budynki z aluminium i szkła, a zaraz obok wiekowe bloki z wielkiej płyty i jeszcze starsze, drewniane, jednopiętrowe chatki, które pamiętały pewnie XIX wiek. Zrobiła kilka zdjęć, kupiła sobie porcję lodów i szła dalej, bez celu i bez pośpiechu, zastanawiając się, co właśnie porabia ten drań, Nikita. Lecz kiedy w samym centrum natknęła się na swobodnie pasące się konie, zdębiała.

Na drewnianej ławeczce siedziały dwie babcie. Iwona przysiadła się i zagaiła rozmowę. Szybko dowiedziała się, że konie tak po prostu przyszły i nie jest to nic nadzwyczajnego. Zawsze przychodzą i dopiero jak naprawdę robi się zimno, wracają pod strzechę. Później pogawędziły na temat codziennego życia, nieustannej i żywej miłości do Putina, którego obie staruszki wręcz bałwochwalczo wielbiły, a na końcu przeszły na temat tego, co sprowadza Iwonę do jednego z najzimniejszych miast na świecie. Bez mrugnięcia okiem skłamała, iż przyjechała tu w celach czysto turystycznych, później pożegnała się i wciąż z zachwytem zerkając na pasące się konie, ruszyła na poszukiwanie restauracji, baru czy czegokolwiek w tym stylu.

Kiedy wróciła do hotelu, syta i zadowolona, Nikity nadal nie było. To ją wkurzyło, bo gdzie ten drań zniknął? Czyżby sam chciał załatwić sprawę Wadima? Oj, tego mu nie daruje, bo to była również i jej zemsta. Wykąpana, owinięta w ręcznik, usiadła na łóżku i podjadając kupione wcześniej cukierki, zabrała się za przeglądanie i wysyłanie zrobionych wcześniej zdjęć. Była już prawie przy ostatnich, gdy ktoś głośno załomotał do drzwi.

Oho, zguba – mruknęła Iwona. – Otwarte, możesz wejść!

Zauważyła, że się przebrał, chociaż kolorystyki nie zmienił. Nadal jedynie czerń, nadal widoczna broń zatknięta za pasek spodni.

Gdzie byłeś? – zapytała, wracając do przerwanego zajęcia i sięgając po kolejnego cukierka.

Interesy – mruknął, siadając, a w zasadzie zwalając się na drugą połowę łóżka.

Aha. Jedziemy na pogawędkę z bratem tego bydlaka?

Na razie nie. Nie chcę spłoszyć Wadima. Wysłałem chłopaków, żeby go obserwowali. Dadzą znać, kiedy się pojawi.

Co my będziemy robić?

Ja idę się zabawić.

Kolejny gwałt w planach?

Nie, klub nocny.

Super! – Ucieszyła się Iwona. – Idę z tobą.

Jako co? – wykrzywił twarz. – Mam tam spotkanie.

Z kumplami po fachu? Inni gwałciciele?

Jestem jedyny w swoim rodzaju – odparł uszczypliwie. – Możesz iść ze mną, ale jako moja kurewka. Odpowiednio się ubierzesz i później mi obciągniesz, pokazując przywiązanie do swego pana.

Pojebało cię? Ja? – pokiwała z politowaniem głową. – Obiecam, że będę grzeczna. Wystarczy?

Byle gówna nie biorę – powiedział lekceważąco.

Słowo honoru, że odstawię się niczym szczur na otwarcie kanału.

Co? – Nikita aż usiadł, słysząc te słowa. Dopiero po chwili dotarło do niego, że Iwona sobie kpiła. – Tam akurat byś pasowała. Dobra, wychodzę za dwie godziny. To czy sam, czy z tobą, zależy od ciebie.

Wzruszyła jedynie ramionami. Kiedy Nikita wyszedł, rzuciła się w kierunku torby. Ze względu na jej małe rozmiary, ograniczyła bagaż do najbardziej niezbędnych rzeczy. Ale wśród nich znalazła się fikuśna, seksowna sukienka z koronki, zajmująca nie więcej miejsca niż dorodny owoc. Iwona wzięła ją ze sobą do Rosji na wszelki wypadek, gdyby musiała uwieść jakiegoś barana. Lecz po co zabrała ją teraz? Tego wolała nie dociekać, chociaż z niechęcią przyznała, że miało to coś wspólnego z Nikitą. Problemem okazały się buty, bo jednak innych niż wygodne glany i niemniej wygodne adidasy nie przewidziała. Zmrużyła oczy, szukając rozwiązania i po chwili doszła do wniosku, że albo wybierze coś z tego, czym dysponowała, albo wpadnie do pobliskiej galerii i kupi zwykłe czarne szpilki. Pobliska galeria znajdowała się około dwustu metrów od hotelu, więc Iwona, nie namyślając się dłużej, w pośpiechu ubrała się i znalazła w sklepie dokładnie pięć minut przed zamknięciem.

Ekspedientka ekskluzywnego butiku nie marudziła, tylko z szerokim uśmiechem doradziła zadyszanej klientce odpowiedni wybór i kwadrans później zadowolona Iwona maszerowała z dużym pudłem pod pachą.

Byle gówna? Już ona mu pokaże! Doprowadzi do wrzenia, poszczuje i zostawi, niech sobie ten ruski kmiotek poszuka w zastępstwie tubylczej panienki. A ona mściwie poderwie kogoś innego.

Punkt dwudziesta pierwsza zapukała do drzwi apartamentu obok. Nie czekając na pozwolenie, weszła do środka i prawie zderzyła się z Nikitą.

Gdzie leziesz? – warknął poirytowany.

Kazałeś być punktualnie.

Ta, punktualnie. – Zmrużył oczy, przyglądając się Iwonie, ale nic nie powiedział. Po cholerą ja zabierał? Dał sobie słowo, że jeśli piśnie coś na temat tamtej nocy czy sposobu, w jaki potraktował go Wadim, to zastrzeli tę kurwę bez wahania.

Taksówka, nogi, jakiś inny środek transportu? – pytała, bez problemu za nim nadążając, chociaż miała na nogach szpilki na niebotycznie wysokim obcasie.

Inny.

Wzięłam broń.

Ja też.

A, czyli można – ucieszyła się, otulając połami luźnej bluzy, która sięgała prawie połowy uda. Nie chciała zepsuć niespodzianki, więc tym razem porzuciła swoją ukochaną skórzaną kurtkę, na rzecz czegoś dłuższego.

Ja mogę. Tobie pewnie zabiorą zaraz po rewizji osobistej.

Pierwszy, który zacznie mnie macać, dostanie po pysku. Zadbaj, abym nie musiała robić zadymy. Poza tym broń mam w torebce.

Wsiadaj, nie marudź.

Zaskoczył ją, że zamiast samemu wpakować się do samochodu, uprzejmie przytrzymał drzwi. Nie skomentowała tego jednak, pozostawiając sobie siły na późniejsze pokazy. Znów towarzyszyło im tych samych dwóch mężczyzn, co po przyjeździe, ale żaden nie kwapił się do przedstawienia. Iwonie też nie zależało, bo obaj totalnie nie byli w jej typie. Nawet dla podrażnienia tego bydlaka, Nikity, nie dałaby się im dotknąć.

Klub, jak to klub, wiele się od tych, które znała, nie różnił. Było mrocznie, głośno i tłoczno. Przy barze szalało dwóch chłopaków, zręcznie napełniając szklane naczynia, ale ich zaprowadzono na górę. Nikita zachowywał się, jakby o niej zapomniał, ale ona podążała za nim krok w krok. W końcu znaleźli się w miejscu, który mógłby być pokojem dla vipów, a w którym było już pięciu mężczyzn i stado półnagich panienek. Było tutaj też o wiele ciszej, chociaż basy nadal dudniły w uszach.

Nikita nie zamierzał jej przedstawiać. Ona nie zamierzała się narzucać. Zdjęła jedynie bluzę i dopiero wtedy zwróciła na siebie uwagę całej męskiej części towarzystwa.

Sukienkę, którą założyła, kupiła kiedyś w celu poderwania jednego ze śledzonych klientów. Miała głęboki, prawie sięgający pępka dekolt, całkiem odkryte plecy, tak bardzo, że dawało się zauważyć cienki paseczek stringów. Kończyła się tuż poniżej pośladków, umiejętnie odkrywając i zakrywając dokładnie tyle, aby pobudzić męską wyobraźnię.

Usiadła na wygodnej kanapie, założyła nogę na nogę i sięgnęła po papierosa. Po ogień już nie musiała. Z uśmiechem podziękowała, a później już tylko obserwowała towarzystwo i ewentualnie odpowiadała na komplementy. Jeden z mężczyzn przypadł jej do gustu. Wasilij wydawał się być najstarszy w tym towarzystwie, ale pomimo siwiejących skroni, absolutnie niczego mu nie brakowało. Może za wyjątkiem skromności i powściągliwości. Kiedy po raz kolejny zepchnęła jego dłoń z uda, zaśmiał się jedynie i przysunął jeszcze bliżej.

On twierdzi, że nie jesteś jego kobietą? – Wskazał ruchem głowy na siedzącego nieopodal Nikitę.

Bo nie jestem.

Wierzę. Krążą plotki… – wzruszył ramionami. – Niby to tylko plotki, ale w każdej tkwi ziarno prawdy. Skąd pochodzisz? – Silne, nieco szorstkie palce dotknęły jej przedramienia, a potem zaczęły sunąć w górę.

Polska.

Znakomicie mówisz po rosyjsku.

Znakomicie to ja robię też dużo innych rzeczy. – Spojrzała na niego spod opuszczonych rzęs. Tym razem pozwoliła na więcej i nie odepchnęła drugiej ręki, która wężowym ruchem próbowała wślizgnąć się pomiędzy jej uda.

Chętnie dowiem się jakich. – Oddech miał gorący, przesycony zapachem alkoholu.

Wystudiowanym ruchem zacisnęła palce na jego karku, po czym wyszeptała do ucha:

Nie uprawiam seksu z facetami, których poznałam godzinę wcześniej. A teraz wybacz…

Zwinnie podniosła się z kanapy. Nikita nadal udawał, że jest dla niego niewidzialna, chociaż pewna nerwowość ruchów powiedziała Iwonie, że tak do końca nie był obojętny. Uśmiechnęła się kpiąco i ruszyła na poszukiwania toalety. Zresztą, to był jedynie pretekst, bo chciała się po prostu rozejrzeć.

Wasilij ruszył za nią, ale Nikita zręcznie go wyprzedził. Złapał za ramię i brutalnie przycisnął do ściany.

Kurwa! Mogłaś przyjść nago, nikt by nie zauważył różnicy!

A! Podoba się!

Gówno, nie podoba! Powiedziałem, że jesteś moją kuzynką z Polski. A ty wyglądasz jak rasowa dziwka!

I tak się czuję – oświadczyła beztrosko, po przyjacielsku klepiąc go po policzku. – Dobra, ja idę sobie poderwać prawdziwego mężczyznę, ty idź kogoś zgwałcić. Albo daj się komuś przelecieć, w końcu chyba ci się spodobało.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Błagam! Szybko dalszy ciąg, tak mnie rozpaliła i nakręciła ta część…matko jedyna

    • M
      Magda
      | Odpowiedz

      Jak można skończyć w takim momencie?❤

  2. M
    MariTH
    | Odpowiedz

    Hahaha, ale go zgasiła na końcu 😁

  3. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Dzieje się ,oj dzieje 😁😍🔥

  4. AmiSopot
    | Odpowiedz

    Prosimy, jak można zostawić nas w takim momencie.

  5. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Majstersztyk 👍😁

  6. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Jejuuu, ja już tu usycham 🙂

  7. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga wrzuć coś 🙏

  8. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    :(((((

  9. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga chyba o nas zapomniałaś

Napisz nam też coś :-)