Nikita (XVIII)

with 8 komentarzy

#psychole

 

Przepraszam, miało być wcześniej, ale nie potrafiłam się skupić na czytanym tekście. Nadal mam wrażenie, że coś jest nie tak, ale zawsze mogę poprawić :-)))

*

Trzeba ugasić ogień, bo puścimy całą okolicę z dymem.

No i co z tego?

Westchnęła.

Wyobraź sobie, że zjawia się Wadim i co widzi? Nic, a w zasadzie pogorzelisko. Brat nie odbiera telefonu, bratowa w szpitalu, tego Aleksieja też pewnie zdążysz zabić. Na miejscu Wadima spieprzałabym gdzie raki zimują.

No dobrze, idę po wodę – mruknął Nikita z wyraźnym oporem. Niestety, Iwona miała rację, a on nie zamierzał zaprzeczać logicznym argumentom.

Pożar zdążył jedynie objąć łóżko i stojący tuż obok stolik. Nikita nie bawił się w wiaderka, tylko od razu potraktował coraz bardziej zachłanne płomienie strumieniem ze szlaucha.

Ależ smród! – Iwona wykrzywiła twarz, zasłaniając nos i usta przedramieniem.

Jak na grillu.

Tak? To co, poczęstujesz się? – zakpiła.

Czemu nie? – Podszedł do trupa i wyjąwszy zza pazuchy niewielki, ale ostry nóż, bez wahania odkroił kawałek zwęglonego ciała.

Nikita! – jęknęła. – Ochujałeś debilu? Zaraz się porzygam! Zostaw to w spokoju, w tej chwili!

Torcik był, pora na konkrety.

Niki! – wrzasnęła, a wtedy roześmiał się i rzucił to, co trzymał w ręku.

Żartowałem – wyszczerzył zęby, wyraźnie zadowolony z jej reakcji. – Za bardzo się przyjarał, wątroba łupie po takiej spaleniźnie.

Na reakcję Iwony nie musiał długo czekać. Przyłożyła mu w łeb, aż miło, ale Nikita dalej jedynie chichotał. Nie okazał złości, nie zirytował się, tylko najwyraźniej doskonale bawił. Pomyślała, że od czasu do czasu powinna mu na coś takiego pozwolić i w efekcie machnęła ręką na odwet.

Posprzątamy tu?

Nie, załatwię ekipę od sprzątania – ziewnął. – Zmęczony jestem.

Wracamy do hotelu?

Tak. Potem napiszę wiadomość do tego Aleksieja, prosząc o spotkanie. I wyciśniemy z niego wszystko na temat tajemnicy Wadima.

O ile go wcześniej nie zabijesz.

Wyczerpałem limit.

To słowo nie istnieje w twoim słowniku.

Nie odpowiedział. Zadzwonił gdzieś, wydał krótkie i zwięzłe polecenie, nakazał pośpiech, podał adres i bez oglądania się na Iwonę wyszedł na zewnątrz. Dogoniła go tuż za furtką, gdy zapalał papierosa.

Ja nie jestem śpiąca, wrócę sama.

Wsiadaj do auta.

Pozwiedzam trochę, przejdę się…

Do auta! – ryknął, a potem złapał ją brutalnie za kark, popychając w stronę zaparkowanego samochodu. – Zwiedzać i spacerować będziesz po tym, jak dorwiemy skurwiela. Wcześniej masz się nie wychylać, zrozumiałaś?

To nie ja zostawiam trupy na prawo i lewo! – Uznała za słuszne okazać gniew, chociaż wcale go nie czuła. Przeciwnie, zamierzała jeszcze podrażnić Nikitę. – Moim skromnym zdaniem Wadim doskonale zdaje sobie sprawę, że tutaj na niego czyhamy i wcale nie pojawi się w Jakucku.

Poznamy jego tajemnicę. – Mało delikatnie wepchnął ją na miejsce pasażera.

Naprawdę wierzysz w to, że jest tutaj coś, po co chciał przyjechać? I dlaczego dopiero teraz, a nie wcześniej?

Nie wiem. – Nikita wzruszył ramionami. Zabawa była przednia, ale teraz miał ochotę w końcu się położyć i zasnąć, bo szaleństwa ubiegłej nocy zaczęły dawać mu się we znaki. – Może dlatego, że Siergiej nieoficjalnie wyznaczył kasę za jego fiuta? A może gdzieś go zamknęli i siedział?

Trzy lata temu na pewno nie.

Po cholerę ci to wiedzieć? Dorwiemy go, zabawimy się i tyle. Jeśli ukrył tu kasę, to zabierzemy ze sobą. Jeśli coś, co nam się nie przyda, to spalimy. A potem wrócimy i się rozliczymy.

Rozliczymy? – Posłała mu przeciągłe spojrzenie, które Nikita skwitował prychnięciem. – Jak?

Za uratowanie mojej dupy daruję ci życie, ale tylko to.

Cóż za łaska, chyba popłaczę się ze szczęścia – pokpiwała. – Skoro mnie nie zabijesz, to co masz w planach?

Coś wymyślę. Jestem kreatywny.

Jesteś obłąkany. Masz bzika na punkcie zabijania, seksu i Nikolaja.

Nie mam bzika na punkcie Nikolaja. – Nikita z miejsca się najeżył. Nic nie wyprowadzało go tak z równowagi, jak wspomnienie tego drania. Przyhamował gwałtownie przed hotelem, a wtedy Iwona się roześmiała.

Dobra, to nie bzik, a kompleksy. Idę do siebie, a ty zaparkuj jakoś normalnie. – Wysiadła i nie oglądając, udała się prosto do swojej sypialni. Miała wrażenie, że tamten smród, odór spalonego ciała, otulał ją duszącą mgiełką. Tylko szybka, odprężająca kąpiel mogła pomóc. Zrzuciła ubranie i z dreszczem rozkoszy puściła chłodny strumień drobnych kropelek.

Później miała czas, aby nad wszystkim się zastanowić.

Na pierwszy rzut oka, nic się nie trzymało kupy i wszystko zawdzięczali ślepemu szczęściu. Pierwszy raz, gdy śledziła go po akcji i wyrwała z tamtej speluny. Drugi raz, gdy jej nie zabił i zdecydował się na współpracę. Trzeci raz będzie teraz, jeśli Wadim faktycznie zjawi się w Jakucku. A największym cudem będzie, jeśli uda im się go złapać.

W szaleństwie Nikity tkwiła metoda. Niby nic nie robił skrupulatnie, niby wszystko traktował z lekceważeniem, a jednak powoli zbliżali się do celu. I do siebie, co Iwona stwierdziła na porządnym wkurwie. Po tym wszystkim co ją spotkało, co spotkało Kamilę, co widziała i czego była świadkiem, nie powinna pozwolić, aby tknął ją małym palcem. Więcej, trzeba było strzelić sukinsynowi w łeb, zwłoki utopić w rzece i wrócić do Polski. Z drugiej strony, stracić taką zabawę… Przygryzła wargę, powstrzymując śmiech. Oboje bawili się wyśmienicie. Tak, była pewna, że Nikita także, inaczej to ona zaliczyłaby rzekę z kamieniem przywiązanym do nóg. Chłopak był więcej niż nietypowy, ale jeśli nie kłamał opowiadając o swojej przeszłości, to w sumie nie powinna być zdziwiona. Kuźwa! Przecież on bzykał własną matkę! No, w sumie to ona jego, lecz wielkiej różnicy to nie robiło. Wystarczył sam fakt.

Skrzywiła się z niesmakiem, czując napływającą do ust żółć. To akurat było ohydne i szczerze mówiąc wolała o tym nie myśleć.

Podjadając resztę cukierków, przejrzała telefon, nawet na chwilę włączyła telewizor. Później zaczęła się zastanawiać, czym się zająć, bo wieczór był jeszcze młody, a jej nie chciało się spać. Po namyśle postanowiła się ubrać i wyskoczyć gdzieś na drinka. Niki niech sobie pośpi, nawet nie musi wiedzieć o jej małym wyskoku.

Godzinę później nadzwyczaj zadowolona Iwona siedziała przy barze całkiem przyzwoitego klubu nocnego. Popijała piwko, rozglądając się z ciekawością i dochodząc do wniosku, że za bardzo nie ma kogo poderwać. Zresztą, kto by się tam mógł równać z Nikitą? Oczywiście miała na myśli wygląd, bo charakterek miał więcej niż paskudny. Chociaż… To jej się także podobało.

Jestem dziwna – mruknęła, gestem pokazując barmanowi, że ma podać jeszcze jedno piwo. Jednak ten, ku zaskoczeniu Iwony, postawił przed nią drinka.

Co to? – zmarszczyła czoło.

Tamten pan stawia. – Barman wskazał gdzieś za jej plecy. Obróciła się i od razu dostrzegła szeroko uśmiechniętego przystojniaka, który właśnie uniósł swoją szklaneczkę, puszczając porozumiewawczo oczko. Nie namyślała się wiele. Wstała i zabierając ze sobą drinka, podeszła do stolika, wokół którego siedziało sześciu głośnych, rozbawionych mężczyzn. Usiadła na wygodnej kanapie, założyła nogę na nogę i sięgnęła po papierosa. Po ogień już nie musiała.

Jej świeżo co upieczony adorator wydawał się być najstarszy w tym towarzystwie. Całkiem nieźle zbudowany, o lekko posiwiałych skroniach, regularnych rysach twarzy i olśniewającym uśmiechu. Absolutnie niczego mu nie brakowało, może za wyjątkiem skromności i powściągliwości. Miał też syndrom niespokojnych rąk, co Iwona przyjęła z filozoficznym spokojem, odpychając natrętne dłonie, gdy zawędrowały poza niepisaną granicę. Rozmowa oczywiście zaczęła się od wzajemnej prezentacji, potem od banalnego „skąd jesteś?” i „co tu robisz?”, lecz Witalij postanowił nie tracić czasu na głupoty i po niecałym kwadransie od razu przeszedł do rzeczy. Kiedy po raz kolejny odepchnęła jego dłoń, zaśmiał się i przysunął jeszcze bliżej. Silne, nieco szorstkie palce dotknęły przedramienia, a potem zaczęły sunąć w górę.

Znakomicie mówisz po rosyjsku. – Pochwalił.

Znakomicie to ja robię też dużo innych rzeczy. – Spojrzała na niego spod opuszczonych rzęs, ale nie odepchnęła drugiej ręki, która wężowym ruchem próbowała wślizgnąć się pomiędzy jej uda.

Chętnie dowiem się jakich. – Oddech miał gorący, przesycony zapachem alkoholu.

Wystudiowanym ruchem zacisnęła palce na jego karku, po czym wyszeptała do ucha:

Na pewno nie uprawiam seksu z facetem, którego poznałam godzinę wcześniej.

A z kilkoma?

Masz na myśli swoich towarzyszy? – Uśmiechnęła się kpiąco. – Zagalopowałeś się, a za to mogę ci odstrzelić jaja.

Zatańczysz? – Błyskawicznie zmienił temat, zwinnie podrywając się z kanapy.

Uparciuch – mruknęła, lecz nie odmówiła. Zostawiła nietkniętego drinka, bo jednak nie była aż tak głupia, żeby będąc w pojedynkę pić cokolwiek, czego barman nie otworzył na jej oczach i ruszyła na parkiet. Niestety facetowi do syndromu niespokojnych rąk dołączył froteryzm, co znów do pewnego momentu mogła tolerować, ale na dłuższą metę tylko ją to zirytowało. Zwłaszcza, że nie wyczuwała sporego bagażu w jego spodniach. Po drugim kawałku zręcznie wyślizgnęła się z męskich ramion, ale drań był uparty. Nie odpuścił i dogonił ją tuż za barem.

Nie uciekaj – wyszeptał jej na ucho. – Znajdziemy sobie ustronny kącik, mój brat jest właścicielem tego klubu.

Też mi argument. Muszę do toalety.

Pójdę z tobą. Szybki numerek…

Wal się! – warknęła na dobre już wkurzona Iwona. Może nie zachowywała się jak zakonnica, ale do ladacznicy też sporo jej brakowało. – Czy ja mam kurwa wypisane na czole „przeleć mnie”?

Na czole nie, ale w oczach masz coś takiego…

A za pazuchą komin, więc zabieraj te łapy!

Serio? – Nie potraktował poważnie tych słów i po chwili złapał się za krocze. Iwona jednak jeszcze z nim nie skończyła. Chwyciła kretyna za poły koszuli, energicznie potrząsnęła i wycedziła:

Całkiem serio. Jeśli mówię „nie”, to dokładnie oznacza „nie”. Zrozumiałeś padalcu?

To po chuj się przysiadałaś? – stęknął.

Dla towarzystwa.

Chyba zrozumiał, bo wycofał się chyłkiem, co skwitowała pogardliwym prychnięciem. Niestety, wielu spotkała w życiu takich pojebów. I wszyscy chcieli wyobracać ją w ciemnym kącie po dwóch kwadransach znajomości. Widocznie przyciągała wyłącznie popaprańców, albo w typie Nikity, albo takich Witalijów. Na szczęście nabyte umiejętności szybko pomagały się pozbyć kłopotu, a jak nie one, to broń, którą Iwona zawsze miała przy sobie. I to w dwóch egzemplarzach, z których jeden był miniaturowy, zapasowy i dobrze ukryty.

Ruszyła w kierunku damskiej toalety, ale wtedy ktoś brutalnie zakleszczył palce na jej karku, stopując ją w miejscu. Odruchowo wymierzyła cios, próbując się wyrwać z uścisku, lecz wtedy napastnik przyszpilił ją do ściany.

Co ja kurwa mówiłem? Miałaś iść spać!

Nikita! – ucieszyła się. – Ty też miałeś pójść spać, więc co tutaj robisz?

Nie odpowiedział. Nie chciał zdradzić, że kazał przyczepić jej ogon, który informował go o każdym kroku w każdej sekundzie jej nędznej egzystencji. Tak na wszelki wypadek, gdyby dziwka coś kombinowała na boku. Poszedł spać i z cudownych objęć Morfeusza, wybudził go natarczywy dźwięk telefonu.

Wpadłem na drinka – skłamał, pozwalając Iwonie zmienić pozycję. Zręcznie obróciła się przodem, a potem po przyjacielsku poklepała go po policzku.

Mleka tu nie serwują, ale zapytaj, może barman coś znajdzie. Dobrze, teraz idę do toalety, później poderwać sobie prawdziwego mężczyznę, a ty idź kogoś zgwałcić. Albo daj się komuś przelecieć, w końcu chyba ci się spodobało.

Nie igraj ze mną! – Pochylił się nad nią tak bardzo, że dzieliły ich teraz zaledwie centymetry. Odruchowo oblizała usta, a wtedy spojrzenie Nikity podążyło za ruchem jej języka. Lekko się uśmiechnęła, chociaż ta niechciana bliskość podziałała na nią mocnej, niż była skłonna się do tego przyznać. Uniosła więc ramię i palcami przebiegła po umięśnionym torsie, zatrzymując się na skraju spodni.

Nie igram – zapewniła z powagą. – Wpadłam na piwo, ale teraz jestem już zmęczona i chciałabym wrócić do hotelu.

Chciałabyś? – Znów przycisnął ją do ściany.

Tak. – Zacisnęła palce na jego ramionach i zręcznie podciągnęła się w górę, oplatając nogami męskie biodra. – Teraz.

Teraz? – Naparł na nią całym ciałem i od razu wyczuła, że znów jest pobudzony. Do licha, przecież to nie było normalne! Czyste wariactwo! Twarz miał kamienną, nieruchomą, ale w oczach dostrzegła coś więcej niż gniew. I nagle Iwona pomyślała, że ona także o niczym innym nie marzy, niż o tym, aby kolanem rozsunął jej uda, zmiażdżył wargi pocałunkiem. Była wręcz głodna jego dotyku, spragniona siły i zafascynowana brutalnością. Tak, kurwa! Pragnęła aby ją zerżnął. Mocno i bez litości.

Chyba że wolisz zatańczyć? – wyszeptała, przeczesując drżącymi palcami ciemne włosy Nikity.

Zatańczyć? – Tym razem doskonale wyczuła szyderstwo w jego głosie. – Nie taniec ci w głowie suko!

Szarpnęła jego głową, odginając ją do tyłu.

Niki! – syknęła. – Pamiętasz, co ci obiecałam, jeśli będziesz się zwracał do mnie tak ordynarnie?

Pamiętam. – Nie pozostał jej dłużny, wymierzając lekki policzek wierzchem dłoni. Poruszył biodrami, odurzony dudniącą muzyką i bliskością tej drobnej kobiety. Każdą wyczuwalną wypukłością zgrabnego ciała, spojrzeniem i słowem. – Mam to zrobić? – wydyszał, wtulając twarz w zgrabną szyję. – Mam cię przelecieć? Tutaj, teraz?

Pogwałcisz swoje święte zasady? – zakpiła.

Cóż… Coś zgwałcę i mogą to być zasady. – Uniósł głowę, posyłając jej szeroki uśmiech. W mroku rozświetlanym pulsującą poświatą, z błyskiem szaleństwa w prawie czarnych oczach, z doskonale malującym się na twarzy pożądaniem, on nie tylko wyglądał fascynująco. On był fascynujący!

Zacisnął palce na jędrnej pupie, unosząc Iwonę jeszcze odrobinę w górę, tak, że mogła szczelniej opasać go nogami. Jęknęła gardłowo, czując jak twarda męskość ociera się o jej krocze. I właśnie w tym momencie postanowiła, że skapituluje. Niestety, Nikita znów się pochylił i z wyraźną satysfakcją dodał:

Zobaczymy czy jesteś lepsza niż twoja przyjaciółeczka, ta zdzira Kamila. Zerżnę cię od tyłu, żeby mieć dobrą skalę porównawczą.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    Julita
    | Odpowiedz

    Nie zdziwi mnie jak za to co powiedział o kamili, w zęby dostanie i obejdzie sie smakiem 😅

  2. K
    Kamila Gałecka
    | Odpowiedz

    I ma o ruchaniu 😂🤣😂

  3. M
    Magda
    | Odpowiedz

    No i wszystko zepsuł?

  4. K
    Kaaia
    | Odpowiedz

    Troche sie rozjechalo w monencie jak wychodzili, ale wrocilas na tory jak tylko wrocil Nikita i spotkali sie w klubie. Tak jakby tylko Nikita mogl zrozumiec ciete riposty Kamili. Znowu zakonczylas w takim momencie, ze mam ochote wyjsc z siebie i stanac obok.
    Tu jest b)lad „Niestety, wielu takich spotkała w życiu takich pojebów. „, a po tym zdaniu czujesie jakby to bylo maslo maslane;-)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Bo to jest masło maślane 🙂 Tak to jest, jak się sprawdza tekst w środku nocy, jak z łóżka wygoniło mnie pragnienie :-)))

  5. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Ależ gorąco! Ale na końcu, no niestety, chyba Niki sobie nie poużywa 🙂

  6. A
    Anna
    | Odpowiedz

    no i juz był w ogródku, juz witał sie z gaska i dostał wiadrem wody … tzn pewnie zasunie mu znów z bani w nocha bo przecież temat Kamili jest dla Iwonki świety i zamkniety …. chciał ja wqrwić … no to mu sie udało hahahahahaah nie wiem czy powinnam go żałowac czy zabić 😀

  7. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Babeczko kochana, ile jeszcze musimy czekać? 🙂

Napisz nam też coś :-)