Nikita (XIX)

with 4 komentarze

#psychole

 

Po długiej przerwie... 😀

*

Znieruchomiała. Pomimo panującego półmroku, dostrzegł kiełkującą w jej oczach wściekłość. To go podnieciło, chociaż spodziewał się odwetu za wypowiedziane słowa.

Jednak Iwona nie zaatakowała.

Puść mnie – odezwała się ze spokojem.

Bo?

Bo nie żartuję, nie proszę i nie żądam. Na chwilę zapomniałam, z jakim popaprańcem mam do czynienia – dodała z goryczą. – Na szczęście odświeżyłeś mi pamięć. Załatwimy co trzeba i kogo trzeba, po czym ty wrócisz do swoich gwałtów, ja do Polski.

Sądzisz, że tak po prostu cię puszczę? – Znów poruszył biodrami, lecz tym razem nie zareagowała.

Tak.

Nie był idiotą. Zdawał sobie sprawę, że dziś już niczego nie osiągnie. Ani siłą, ani tym bardziej po dobroci. Wycofał się bez zbędnych słów, a ona od razu ruszyła w kierunku wyjścia. Nie obejrzała się, jakby miała gdzieś fakt, czy podąża za nią, czy nie.

Tam zaparkowałem. – Dogonił ją, gdy znaleźli się już na zewnątrz.

Dobrze. – Iwona nie miała ochoty na samotną przechadzkę nocą, w obcym mieście. Zajęła miejsce pasażera i milczała, patrząc przed siebie, chociaż dostrzegła rzucane z ukosa, ciekawskie spojrzenia Nikity. Gdyby znał ją lepiej, wiedziałby, że taka zimna wściekłość jest u niej najgorszym objawem. Tego nie wiedział, ale i tak nie odezwał się przez większość drogi. Dopiero, gdy dojeżdżali, oznajmił:

Jutro w południe spotkamy się z Aleksiejem w opuszczonym bloku na przedmieściach.

Aha.

Mam wrażenie, że dość skrupulatnie chroni własności Wadima. Nawet brat tego skurwiela nie wiedział dokładnie, czym to jest.

To trochę dziwne.

Dziwne? – Zgrabnie zaparkował w wolnym miejscu. – Widocznie obaj siebie warci i żaden z nich nie ufa drugiemu. Idziesz spać, czy masz ochotę na szybki numerek?

Szybki? – W końcu na niego spojrzała, ale ku swemu niezadowoleniu, w zielonych oczach dostrzegł jedynie pogardę. – Nie, na szybki nie. Mam ochotę na zajebisty, wyczerpujący i orgiastyczny seks. Jak będę chciała kiedyś czegoś tandetnego i byle jakiego, zgłoszę się do ciebie.

Nie zripostował tej wypowiedzi. Nie gonił jej, aby pokazać zarozumiałej kurwie, co znaczy według niego orgiastyczny seks. Kopnął jedynie ze złością, stojący obok wejścia do hotelu kosz na śmieci, po czym również udał się do swojej sypialni. Tam padł na łóżko i gapiąc się na przesuwające po suficie cienie, doszedł do niezwykłych wniosków.

To całe straszenie, odgrażanie się czy przeklinanie, niewiele dało. Ta baba naprawdę się go nie bała. Więcej, traktowała jak niedojrzałego młokosa, który nie potrafił nic poza gwałtami i zabijaniem, poza tym miał bzika na punkcie seksu i cholernego Nikolaja. Zresztą, sam się tak prezentował, akcentując brutalność i obnosząc się po świecie ze sterczącym kutasem.

Tandetny? Dobra, walić wszystko! Po akcji dopadnie ją i wtedy pokaże, co oznacza zajebisty seks. Sama będzie go błagać o więcej! Uśmiechnął się na samą myśl o tym, a zaraz później spochmurniał. Błagająca Iwona, to było coś, co wyraźnie przekraczało granice jego wyobraźni.

Byle jaki? – prychnął ze złością Nikita, splatając ręce za głową. – Stracisz rachubę w orgazmach, suko. A po wszystkim cię zabiję i wypatroszę żywcem, podczas gdy ty nadal będziesz skamleć o mojego fiuta. Wtedy zobaczymy, kto z nas będzie górą!

***

Późne śniadanie zjedli wspólnie, w hotelowej restauracji. Iwona wyglądała na zamyśloną, Nikita prezentował się jeszcze bardziej ponuro niż zazwyczaj. Pił kawę i obserwował ją spode łba, wykrzywiając usta w taki sposób, jakby właśnie skosztował czegoś niezwykle gorzkiego.

Mamy dwie godziny do spotkania – odezwała się w końcu, przerywając milczenie. – Wystarczy, aby wybadać teren i się przygotować.

Do czego?

Twoim podstawowym błędem jest niedocenianie przeciwnika. – Cmoknęła z niezadowoleniem. – Co wiesz na temat tego Aleksieja?

Odludek, dziwak, ćpun. Kiedyś siedział za gwałt. Nie ma rodziny, z nikim nie trzyma.

Czy to przypadkiem nie jest twój krewny? – zapytała z ciekawością. – Może brat bliźniak?

Nie ćpam.

Ale reszta się zgadza?

Nie siedziałem za gwałt.

Jeszcze – zakpiła, dopijając kawę. – Dam głowę, że to kwestia czasu. Gdzie się z nim umówiłeś?

Napisał, że mam być tam, gdzie zawsze.

Czy wiemy gdzie jest to „tam, gdzie zawsze”, czy zapomniałeś zapytać ofiary, zanim ją żywcem spaliłeś?

Miał podany adres we wcześniejszych wiadomościach.

Oby dobry. Skończyłeś?

Tak. – Podniósł się powoli i to samo zrobiła Iwona, poprawiając sukienkę. Lekką, dziewczęcą i wystarczająco krótką, aby wyeksponować idealne nogi. Właśnie to oraz głęboki dekolt były powodem ponurych spojrzeń rzucanych przez Nikitę, bo w tym nowym, bardziej kobiecym wydaniu, kusiła go w dwójnasób. W nocy niewiele spał, bo prześladowało go tamto spojrzenie pełne pogardy i lekceważące słowa.

Pierwszy raz opinia kobiety miała dla niego znaczenie. To też było niepokojące, cholernie niepokojące.

Kilka dni wystarczyło, aby ta Polka wkradła się w jego życie, wprowadzając tyle zamętu i zmieniając priorytety. Zwykła baba, dziwka jakich wiele na tym świecie.

Tylko dlaczego tak dobrze czuł się w jej towarzystwie? Dlaczego z każdym spojrzeniem zielonych oczu podniecał się coraz bardziej? No i do chuja dlaczego myślał o niej jako o równorzędnym partnerze?

To ten opuszczony budynek? – Iwona przerwała jego ponure rozmyślania, gdy dotarli na miejsce.

Tak. Spotkanie na ostatnim piętrze.

Zaniesiesz mnie? – Zerknęła na niego zalotnie.

Nie odpowiedział, hamując z piskiem opon. Iwona wysiadła pierwsza, czujnie rozglądając się dookoła. Okolica nie wyglądała zachęcająco. Nie dość, że nawet jak na warunki w Jakucku, było to odludne miejsce, to jeszcze to zdewastowane osiedle. Trzy bloki, po osiem pięter każdy, o odrapanych ścianach i pustych prostokątach po oknach.

Chodź. – Nikita wyminął ją, znikając w jednym z takich otworów. Podążyła za nim, zaskoczona, bo dziś zachowywał się co najmniej dziwnie. Powodów mogło być kilka, ale była pewna, że każdy dotyczył jej skromnej osoby.

Mało spała w nocy. Dwa razy musiała się zaspokoić, wściekła o to, że za każdym razem wyobrażała sobie, iż robi to z Nikitą. Po cholerę ten kretyn wspomniał o Kamili? I wcale nie chodziło o to, że skrzywdził jej przyjaciółkę, bynajmniej nie tylko o to.

Iwona była zazdrosna.

Głupio, irracjonalnie zazdrosna. O Kamilę, o inne kobiety, chociaż nie miała najmniejszego powodu.

Nawet pogoń za Wadimem przestała być dla niej priorytetem. Nie rozumiała samej siebie, nie wiedziała, czego może się jeszcze spodziewać po Nikicie i to wszystko doprowadzało ją do szału.

Nie powinna być zazdrosna.

Nie powinna czuć pożądania.

Nie powinna traktować go niczym nieszkodliwe dziecko, bo nie był ani dzieckiem, ani tym bardziej nieszkodliwym.

Był popierdolonym zboczeńcem, zasługującym na odsiadkę lub kulkę w łeb. Seksownym, cholernie fascynującym skurwielem, niezdolnym do jakichkolwiek normalnych ludzkich uczuć. Tylko taki mógł zabijać bez mrugnięcia okiem i bez litości gwałcić. Wcześniej to było dla niej oczywiste, więc dlaczego powoli zmieniała zdanie?

Cichutko westchnęła, a zaraz później skrzywiła na widok zdezelowanych, pełnych wyrw schodów. Nie narzekała jednak, tylko krok w krok szła za Nikitą.

Wspięli się na ostatnie piętro, po czym skręcili w prawo i znaleźli w pomieszczeniu, które kiedyś było pewnie salonem czyjegoś mieszkania. Być może obecnie było również kryjówką, bo po podłodze walały się stosy śmieci, a przy jednej ze ścian leżał poplamiony materac. Na środku stał okrągły stół, z popielnicą pełną petów, zastawiony pustymi butelkami po dość drogich alkoholach.

Oryginalne – stwierdziła Iwona, podchodząc do poszarpanej krawędzi, która kiedyś była z pewnością drzwiami prowadzącymi na balkon. – Co to za rudera?

Rudera. – Nikita wzruszył ramionami i oparłszy się o ścianę, zapalił papierosa. – Bądź cicho, nie możemy go spłoszyć. Jak wejdzie na górę, weźmiemy go znienacka.

Plan godny geniusza.

O co ci chodzi? – Chłopak wyraźnie się zjeżył. – Plan jak plan, nie komplikuję sobie życia, kiedy nie muszę.

Czego spodziewasz się po tym Aleksieju?

Ma nam powiedzieć, gdzie jest ukryte to, po co chce wrócić Wadim.

Obyś go tylko wcześniej nie zabił.

Pierdol się!

Sama? – westchnęła, podchodząc do niego. – Przydałby się jakiś super samiec.

Ja się nadaję tylko na byle jakie numerki.

Aha! – roześmiała się. – Tu cię mam!

Niespodziewanie uniósł ramię i położył dłoń na jej ustach.

Cicho! – wyszeptał. – On tu jest.

Dostrzegł, że ją zaskoczył. Delikatne brwi uniosły się w górę, źrenice powiększyły, pochłaniając wyrazistą zieleń oczu. I wtedy uczyniła coś, czego się nie spodziewał.

W sposób niezwykle subtelny i zmysłowy, objęła opuszkę jego kciuka czerwonymi wargami, a później lekko przygryzła zębami, posyłając mu prowokujące spojrzenie. Ze świstem wciągnął powietrze, a drugą dłoń zacisnął na kobiecym biodrze, przyciągając Iwonę ku sobie.

Niestety, musiał się wziąć w garść, bo słychać już było ciężkie kroki na schodach.

Ty z prawej, ja z lewej. Tylko nie hałasuj. Biorę go na siebie i bez żadnych numerów, zrozumiałaś? – Pochylił się, szepcząc jej te słowa do ucha, łaskocząc oddechem i wywołując dziwną wibrację w całym ciele. A kiedy jeszcze czubkiem języka przeciągnął po miękkim, zaczerwienionym policzku, o mało co, sama się na niego nie rzuciła.

Z trudem przywoła się do porządku. Skinęła głową i posłusznie przeszła we wskazane miejsce. A później spojrzała prosto w ciemne, pełne mrocznego blasku oczy.

Później. – Te słowo odczytała tylko z ruchu jego warg. Zaraz później uśmiechnął się asymetrycznie i położył rękę pomiędzy udami.

Powinnam trzymać go na odległość, pomyślała z melancholią Iwona. Tylko że to okazywało się coraz trudniejsze.

Może pewne rzeczy, nawet jeśli odwleką się w czasie, bywają nieuniknione?

Spojrzała na stojącego nieopodal Nikitę i zastanowiła się, ile czasu tym razem zajmie mu zabicie tajemniczego Aleksieja? Obstawiała, że niewiele. Zaraz potem zbeształa samą siebie, bo gdzieś tam cichutki głosik pisnął, że to doskonale. Pozbędą się balastu i będą mogli…

Ach, ta słabość do niegrzecznych chłopców!

Nikita miał rację. Aleksiej, o ile to był on, posapując, wspiął się na ostatnie piętro. Nie spodziewał się ani gości, ani ataku. Wystarczyło kilka minut, a leżał na ziemi, elegancko związany, bluzgając przekleństwami tak, że biednej Iwonie spuchły uszy z zażenowania.

Cicho! – warknął w końcu Nikita, przystawiając mu lufę broni do głowy. – Bo cię kurwa zajebię piździelcu. A mamy do pogadania i jeśli będziesz z nami szczery, to skończy się na przestrzeleniu kolana.

Iwona ani trochę nie uwierzyła w tę obietnicę, więzień chyba też, ale przynajmniej przestał przeklinać.

Ty jesteś Aleksiej? – zapytała, kucając przy więźniu.

Ja, a bo co? – warknął ten, a później splunął jej w twarz. Zręcznie się uchyliła i plwocina wylądowała na nogawce spodni Nikity. Ten przez chwilę patrzył w dół, a później wymierzył zręcznego kopniaka prosto w twarz ofiary. Przeraźliwy wrzask szybko zmienił się w niewyraźne bełkotanie, a ze złamanego nosa buchnęła ciemna posoka.

Nie! – Iwona na serio się wkurzyła. – Najpierw rozmowa, zrozumiałeś ośle? Mam pomysł i tym razem będzie po mojemu.

Tak? – Wyraźnie go rozbawiła. – Dobra, czyń honory! Jakiś pomysł?

Terapia wstrząsowa. Ty go będziesz trzymał za prawą, ja za lewą nogę. – Wskazała na okno – Powisi, przewietrzy się, pokontempluje okolicę i wtedy z nim pogadamy – zarządziła.

Za mało przekonujące – mruknął.

Uważasz że pozycja głową w dół, osiem pięter nad ziemią, nie będzie przekonująca?

Zobaczymy. – Sprawnie poradził sobie z mężczyzną, ale wspaniałomyślnie odstąpił Iwonie lewą nogę delikwenta.

A teraz drogi panie przestępco, powiesz nam wszystko, jak na spowiedzi – zaczęła, ale Aleksiej przerwał jej ze złością.

Wal się suko! – Chociaż bełkotał, doskonale zrozumiała jego słowa. – Pierdolony kutas i jego dziwka! – Więzień próbował splunąć, ale kiepsko mu to wyszło.

No widzisz! – Nikita nieznacznie się zirytował. On wolał bardziej zdecydowane i krwawe metody. – Załatwimy to jednak po mojemu.

Nie – upierała się Iwona. – Zabicie go to zły pomysł. Przynajmniej zanim nam wszystkiego nie wyśpiewa.

Nie chcę go zabić.

A co? Zgwałcić? – zadrwiła. – Ja wiem, że jesteś specjalista od tych spraw, ale nie znasz człowieka. Może on to lubi? No właśnie Niki, a ty polubiłeś? Darłeś się wtedy, jakbyś przeżywał orgazm życia i…

Zamknij się, bo ciebie wypchnę przez okno! – warknął. Tamto wspomnienie wciąż doprowadzało go do szaleństwa. Po czym znienacka puścił prawą nogę ofiary, sięgając do kieszeni po papierosy. Nie wziął tylko pod uwagę, że Iwona nie da rady utrzymać prawie stu kilo żywej wagi. Pomimo iż złapała delikwenta obiema rękoma, to wystarczyły sekundy, alby drań wyślizgnął się ze spoconych dłoni i runął w dół.

Nikita! – wrzasnęła. – Ty ośle! Zobacz co narobiłeś? A mówiłam, że palenie szkodzi! Zwłaszcza osobom w twoim otoczeniu!

Aha! – roześmiał się i perfidnie dmuchnął kłębem dymu prosto w jej twarz.

Ty…! – rozległ się głośny ryk.

Nie starał się obronić przed ciosem. Pozwolił, aby damska pięść wylądowała dokładnie na jego twarzy. I chociaż uderzenie było silne, bo Iwona nigdy nie włączała taryfy ulgowej, Nikita jedynie lekko się zachwiał, odchylając do tyłu.

Później stali naprzeciwko siebie, ona zaciskając pięści, on z uśmiechem na ustach, z których ocierał krew. W jej oczach dawało się dostrzec furię, w jego drwinę. Jakby chciał sprowokować ją spojrzeniem, jakby pragnął, by całkowicie pozbyła się opanowania. Opuścił głowę i tylko patrzył, patrzył prowokując, wykrzywiając wargi w wyrazie pogardy. Jakby chciał pokazać, że nie jest i nigdy nie będzie dla niego godnym przeciwnikiem. A otaczająca ich cisza stała się pseudo fizycznym wymiarem, nasiąkniętym wzajemną nienawiścią, niechęcią i… fascynacją!

To on uczynił pierwszy ruch. Krok do przodu, silna dłoń zaciśnięta na smukłym kobiecym karku, głodne usta wpijając się w miękkie, kobiece wargi. Pożądanie, które już od dawna nie dawało mu spokoju, nie pozwalało na wytchnienie. Pożądanie tak silne, że zagłuszyło wszystko poza pierwotnym instynktem posiadania, zdobycia tej kobiety. Lecz to nie był gwałt, bo ona odpowiedziała na jego pocałunek z takim samym żarem i tak samo spłonęła w ogniu namiętności.

Czuła niecierpliwe dłonie błądzące po całym ciele, czuła szaleństwo w każdym oddechu. Nie było nawet czasu, aby się rozebrać. On rozpiął tylko spodnie, ona pchnęła go na materac leżący na betonowej podłodze. I dosiadła, unosząc zwiewny materiał sukienki. Wystarczyło odsunąć przesiąknięty wilgocią materiał majtek i…

Krzyknęła, nabijając się na jego twardego penisa. Ciało wygięła w łuk i zamarła tak na kilka sekund, podczas gdy rozkosz rozlewała się falami, pochłaniając wszystko, co napotkała na swej drodze.

Iwona powoli się wyprostowała. Opuściła głowę, napotykając spojrzenie czarnych, błyszczących pożądaniem oczu. Zresztą znalazła tam o wiele więcej. Szaleństwo, zachwyt, triumf. Oparła dłonie o wznoszący się w szybkim oddechu tors i delikatnie poruszyła biodrami.

Cudownie ją wypełniał. Przymknęła powieki, rozkoszując się tym uczuciem, czując, jak silne ręce ściskają jej uda. On również zamarł w bezruchu, chociaż z zupełnie innego powodu. Znalazł się na skraju orgazmu. Wystarczyło w niej być, wystarczyło patrzeć w wykrzywioną rozkoszą twarz, aby podniecenie osiągnęło punkt kulminacyjny. Dlatego znieruchomiał, starając się uspokoić oddech, wyciszyć emocje.

Nienawidzę cię draniu – wyszeptała. – Jak ja cię cholernie nienawidzę!

Wiem – wychrypiał, a zaraz później przeciągle zajęczał, bo Iwona gwałtownie się poruszyła. I to był początek końca.

Kobiece dłonie zacisnęły się męskich ramionach. Ujeżdżała go w szaleńczym tempie, bez wytchnienia, bez litości. Zatraciła się w jednostajnym rytmie poruszających się dwóch ciał, w ciszy złożonej z głośnych jęków, z przyspieszonych oddechów. W nadciągającej z siłą huraganu ekstazie. To była rozkosz nieporównywalna z czymkolwiek innym, rozkosz, która potrafiła pozbawić zdrowych zmysłów, sprawiając, że oboje stali się czystym błaganiem o spełnienie. Pot perlił się na jego czole, sklejając ciemne włosy, osiadł nad górną wargą, a czerwień rozlała się na jej policzkach, szyi i dekolcie.

To z kobiecego gardła wydarł się pierwszy krzyk. To ona pierwsza drżała, pogrążając się w niekończącej przyjemności. A kiedy on poczuł jej orgazm, nie potrafił i nie chciał dłużej nad sobą panować. Nigdy wcześniej nie przeżył czegoś takiego. Krzyczał, naprężając ciało, odginając głowę do tyłu, z taką siłą ściskając jej biodra, że ślady po tym uścisku miały pozostać przez długie tygodnie.

Lecz teraz to nie było ważne, a ból splatając się z ekstazą, dostarczał całkiem nowych wrażeń. Wypełniło ją ciepło, ciepło jego spełnienia, tak jak powietrze wypełnił krzyk przeżywanej rozkoszy. Później już tylko bezwładnie opadła na jego ciało, twarz wtuliła w zagłębienie szyi i dysząc, próbowała zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło.

Zresztą nie tylko ona. Przez zamroczony umysł Nikity przedarła się tylko jedna myśl – jeszcze nigdy nie było mu tak dobrze, tak intensywnie nie przeżył żadnego zbliżenia. Nie miało prawa, ale było i tak szczerze, to miał ochotę za chwilę to powtórzyć. Musiał tylko uspokoić oddech, zapalić…

Nie odsunął jej. Otulił ramieniem, sięgając do kieszeni. Drżącą dłonią wyjął papierosy, a wtedy Iwona cicho się roześmiała.

Niech ci będzie. Zasłużyłeś – dodała wspaniałomyślnie. – Nie tylko niegrzeczny, ale i gorący z ciebie chłopak.

Aha – mruknął, zaciągając się dymem. Musiał koniecznie pozbierać własne myśli, ale z tą kobietą przy boku mogło się to okazać niewykonalne. Wciąż w niej był i wciąż był twardy. Jasna cholera! Pragnął więcej, nie później, a teraz, za chwilę. Z niechęcią wypuścił z objęć, patrząc jak wstała, jak poprawiła dłonią włosy, przyglądając się mu nieco kpiąco.

Wciągaj spodnie i znikamy stąd, zanim ktoś zgłosi naszego lotnika.

Nie chrzań.

Niki! Najpierw było aaa, potem bum! Gdyby odwrotnie, to nie musielibyśmy się spieszyć. W tym jednak wypadku, zbieraj swoje seksowne dupsko i znikamy.

Może jeszcze raz na szybko?

Szybciej niż wcześniej? To możliwe? – zakpiła. – Cóż, do długodystansowców to ty nie należysz. Węszę kłopoty z przedwczesnym wytryskiem.

Nie irytuj mnie, bo tak cię zerżnę, że przez miesiąc na dupie nie usiądziesz! – Zwinnie poderwał się do pionu, zapinając spodnie. – Trzeba zabrać jego dokumenty i telefon.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. M
    Marta
    | Odpowiedz

    Ja poprosze o wiecej😍

  2. M
    Monia
    | Odpowiedz

    W końcu 😁,myślałam ,że się nie doczekam kolejnej części 😉😁

  3. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Prosimy ,nie każ czekać znowu tak długo 🙏🔥

  4. M
    Magdalena Kosior
    | Odpowiedz

    ❤relacją między nimi weszła na inny poziom

Napisz nam też coś :-)