Nikita (XX)

with 8 komentarzy

#psychole

 

*

Nie irytuj mnie, bo tak cię zerżnę, że przez miesiąc na dupie nie usiądziesz! – Zwinnie poderwał się do pionu, zapinając spodnie. – Trzeba zabrać jego dokumenty i telefon.

Trupowi?

Raczej nie będzie miał nic przeciwko.

Ech… – Sięgnęła po kurtkę i broń. – I znów niczego się nie dowiedzieliśmy. Po prostu rewelacja. Jako przestępcy jesteśmy do bani.

Trzeba było go nie puszczać.

Za ciężki był.

Dla ciebie? No co ty! – Zadrwił.

Nie kpij, bo nie będzie więcej seksu! – zagroziła, ale wtedy Nikita brutalnie pchnął ją na ścianę, po czym zacisnął palce na smukłej krtani.

Będzie – oznajmił z niezwykłą jak na niego zaciętością. – Zajebisty i orgiastyczny. Jeszcze cię tak zatrę, że będziesz błagać mnie o litość.

Zapomniałeś o wyczerpującym. – Bez problemu odtrąciła jego ramię. – No chodź, nie ma na co czekać. Zmywamy się stąd!

Już nie protestował. W pośpiechu zbiegli na dół, obmacali trupa, zabierając mu co trzeba, po czym wsiedli do samochodu i odjechali.

Jest na hasło. Cholera, musiałeś go zabijać? – mruczała niezadowolona Iwona, próbując dostać się do spisu numerów i wiadomości telefonu denata.

Ja go nie zabiłem.

Tak, pewnie. Sam skoczył z ósmego piętra.

Trochę mu pomogłaś.

Niki, nie wkurzaj mnie! Gdzie ty w ogóle jedziesz?

Zobaczysz – wycedził przez zaciśnięte zęby. W dupie miał Wadima oraz jego tajemnice. W danej chwili pragnął czegoś zupełnie innego. Na samą myśl o tym, że znów będzie mógł ją mieć, prawie dostał orgazmu. Bez wahania skręcił w pierwszą lepszą drogę, na której końcu majaczyły drzewa. Samochodem zatrzęsło na wyboistej powierzchni, ale Nikita ani trochę się tym nie przejął. Przeciwnie, wcisnął jeszcze gaz do dechy.

Zwariowałeś? – W Iwonie ta ekstremalna jazda wywołała dziwny skurcz żołądka.

Ja? Od urodzenia jestem wariatem.

No tak, to było głupie pytanie. Dostałeś jakiegoś cynka, że Wadim wrócił?

Powiedzmy.

Zaczynasz mnie porządnie wku…

Gwałtowny skręt połączony z hamowaniem, a Iwona umilkła w pół słowa i lekko pobladła. A kiedy jeszcze chwycił jej rękę i położył na nabrzmiałym członku, od razu zrozumiała, o co mu chodzi.

Znowu?

Nie odpowiedział, zatrzymując się pomiędzy drzewami. Co prawda dość nędznymi, ale Nikita miał to gdzieś. Na tym pustkowiu i tak nie miało to znaczenia.

Zgasił silnik, odsunął do tyłu fotel i chwyciwszy Iwonę za ramię, przyciągnął ku sobie. Zanim jeszcze zdążyła wygodnie umościć się na jego kolanach, pocałował z takim głodem, że zadrżała zaskoczona.

Każdy jego ruch był chaotyczny, świadczący o ogromnym podnieceniu. Jakby całkowicie przestał się kontrolować. Gorące, natarczywe wargi błądziły po jej rozgrzanej skórze, silne, zdecydowane dłonie po całym ciele. Bez celu, bez wytyczonego szlaku. Jakby nigdy nie uprawiał seksu i teraz chciał wszystko nadrobić. Dostrzegła pot na jego czole, szaleństwo w ciemnych oczach, niemal zwierzęcą chuć.

Trzeci raz do tej samej rzeki? – zakpiła. Jej ręka dotarła do twardego członka, a później powędrowała w górę. Lecz kiedy chciała wślizgnąć się pod koszulkę, Nikita zdecydowanie zaprotestował.

Nie! – warknął.

No tak. Zapomniała przecież, że wolał w ubraniu. Uśmiechnęła się z przekąsem, lecz nie zaprotestowała. Na wszystko przyjdzie pora.

Jak chcesz to zrobić? – szeptała, drażniąc ciepłym oddechem płatek jego ucha. – Tutaj? Czy na zewnątrz? Mam cię znów ujeżdżać jak narowistego ogiera czy oprzeć się o maskę i prowokująco wypiąć? – Powoli zaczęła poruszać biodrami i wydobywając spomiędzy ust Nikity cichy jęk.

Warknął coś niewyraźnie, silnym szarpnięciem rozrywając dekolt sukienki. Wysupłał piersi z miękkich miseczek biustonosza, po czym z głuchym pomrukiem wtulił w nie twarz. Odurzył go ich zapach i smak, twardość sterczących z podniecenia sutków i idealny kształt. Ssał, całował i przygryzał, usiłując odegnać stare wspomnienia. Wspomnienia dotyczące innej kobiety i jej obfitego biustu. Wtedy to go podniecało. Dużo później zrozumiał jak było złe i porąbane.

Za mocno! – jęknęła Iwona. – Robisz mi krzywdę!

Uwielbiam robić ci krzywdę! – syknął. Chwycił ją w pasie, unosząc lekko w górę, tak, aby mógł uwolnić w końcu nabrzmiałego członka. Dostrzegł kropelki krwi na lewej piersi, ale ani trochę to go nie obeszło. Egoistycznie pragnął zaspokoić przede wszystkim siebie samego. Czuł, że jeśli za chwilę się w niej nie znajdzie, to oszaleje. Nigdy wcześniej to uczucie nie było tak silne, tak odurzające.

Iwona chyba dostrzegła, co się z nim dzieje, bo jednym ruchem nabiła się na sterczącego penisa. Nikita zareagował gardłowym pomrukiem, a rozkoszna wilgoć otulająca jego męskość, błyskawicznie doprowadziła go na krawędź orgazmu. I kiedy jeszcze zaczęła się poruszać, ślizgając po szorstkim materiale spodni, oszalał.

Było jeszcze lepiej niż za pierwszym razem. Ciepło i ciężar drobnego ciała, włosy muskające jego spoconą twarz, gorący oddech, który wyrywał się spomiędzy nabrzmiałych warg. Smukłe kobiece ramiona, które oplotły jego szyję. Świat dookoła zamarł, wszystko, co dotychczas stanowiło sens życia Nikity, rozwiało się niczym mgła. Chciał więcej i mocniej; pragnął jedynie spełnienia. Palce zacisnął na krągłych pośladkach kochanki, zmuszając Iwonę do jeszcze szybszego galopu. Lecz nie zaprotestowała, będąc równie mocno podniecona co on. Ciszę zakłócały jedynie ich chrapliwe oddechy i coraz głośniejsze jęki. Aż wszystko to zalało się w jeden, przeciągły krzyk, gdy nadeszło gwałtowne spełnienie. Dla niej i zaraz potem i dla niego. Jak przez mgłę dostrzegła wykrzywioną twarz Nikity, oczy uciekające w tył głowy i rozchylone wargi, strużkę potu spływającą po skroni. Później opadła prosto na jego tors, wtulając się w szerokie męskie ramiona.

Nie odepchnął jej. Trwał w bezruchu, głośno dysząc. Sycąc się przeżytym przed chwilą orgazmem i czymś jeszcze, czymś nowym, czego nie potrafił opisać słowami. To było coś na kształt leniwej satysfakcji, aksamitnej jak kubek gorącej czekolady, przyjemności. Dotąd właśnie czekolada była jego jedyną słabością, chociaż teraz czuł, że będzie nią również ta kobieta.

Będzie ją brał na wszelkie możliwe sposoby. Torturował, odwlekając spełnienie, albo wręcz przeciwnie, gnając do przodu bez oglądania się, czy podąża za nim. Spełni swoje najdziksze, najbardziej skryte fantazje, nie pytając się o pozwolenie. Wszystko, dosłownie wszystko, o czym zamarzy. Mimowolnie zadrżał, bo podniecenie wróciło niczym fala przypływu, choć już wcześniej zabrało ze sobą cały jego zdrowy rozsądek, zasady i postanowienie. Ten bagaż utonął gdzieś w przepastnej głębi oceanu pożądania, a pozostało czyste pragnienie, aby dostać więcej i więcej.

Niki… – Wciąż wtulona w jego tors Iwona, uniosła ramię i leniwym ruchem przeczesała wilgotne, czarne włosy. – Jesteś wariat, ale tym razem w pozytywnym znaczeniu tego słowa. I przyznaj się zbereźniku, o czym myślisz, że wciąż ci stoi?

O tobie – mruknął z niechęcią, chociaż prawdomównie.

W tym tempie to ucieknę po dwóch dniach.

Mam dużo ciekawych pomysłów z wykorzystaniem…

Nie ma mowy! – Położyła rękę na jego ustach, tłumiąc kolejne słowa. Po czym spojrzała prosto w czarne oczy, usiłując przybrać surowy wyraz twarzy. – Mam traumę po tamtym i pewne pomysły musisz skreślić.

Nie.

Nikita!

Ja mam traumę po cyckach.

Jak można mieć traumę po cyckach? – Spojrzała na niego podejrzliwie.

Mamusia też lubiła, jak się bawiłem jej… – Przerwał mu głośny jęk.

Przestań! To akurat nie są fakty, które chciałabym poznać. Jeszcze w takiej chwili!

Mam kłamać, że mi się to nie podobało? Że mnie nie rajcowało? Że nie stawał mi, jak ssałem jej sutki?

Możesz przemilczeć prawdę. – Odsunęła się, wyraźnie rozgniewana jego słowami. Odgarnęła włosy z twarzy, a później przeciągnęła ręką po spoconym dekolcie. Dostrzegła, że śledził każdy ruch jej dłoni, a żar w ciemnych oczach wcale nie przygasł. – Wracamy do hotelu. Muszę się wykąpać, bo mam w majtkach prawdziwą rewolucję.

Na razie to masz rewolucjonistę – odparł złośliwe.

A jakiż to radykalnych zmian jesteś zwolennikiem?

Zawsze pieprzyłem jedynie blondynki.

Wredna bestia. – Pochyliła się, delikatnie muskając ustami jego wargi, ale wtedy chwycił ją za kark i pogłębił pocałunek, nie pozwalając się wyrwać z silnego uścisku. Ciężko było oprzeć się pragnieniu, by znów nie skosztować smaku jej ust.

Mmm… Wracajmy do hotelu. Mamy tam duże, miękkie, wygodne łóżko – wyszeptała, gdy już oderwał się od jej warg. – Wykorzystamy twoje ciekawe pomysły. Dołożę też kilka moich. Nie patrz na mnie z takim przerażeniem. Sztuczny fiut został w Petersburgu. – Zaczęła się śmiać, głośno, serdecznie, bo Nikita naprawdę miał nieciekawą minę.

Dobrze. – Nie odepchnął jej, ale chwyciwszy w pasie, uniósł w górę i bez problemu przetransportował na sąsiednie miejsce. – Jedziemy do hotelu, a wcześniej zadzwonię do kilku osób, niech mają oko na przyjezdnych. To, gdyby zjawił się Wadim. Podrzucimy też telefon specjaliście, zajmie się jego zawartością. Zerżnę cię na wszelkie możliwe sposoby i będziemy działać dalej.

Podoba mi się ten plan. – Poprawiała ubranie, podczas gdy samochód znów pędził po wyboistej drodze. – Ale jak jeszcze raz użyjesz słowa „rżnąć” lub „przelecieć”, dostaniesz figę z makiem, a nie seks. Zrozumiałeś?

Tak. Mogę mówić kopulacja – zakpił.

Poszukaj, znajdziesz coś odpowiedniejszego.

Po co?

Żebyś mógł kontynuować swoją rewolucję, wcielając w życie nowe ideały dotyczące kobiecej urody.

Nie drażnij mnie, bo tym razem zaliczę cię na poboczu drogi.

Chciała powiedzieć, że to niemożliwe, trzy razy prawie pod rząd to czysta abstrakcja rodem ze słabego erotyka, ale kiedy jej spojrzenie zahaczyło o nadal sztywną męskość, zwątpiła. On na serio wciąż był gotowy! Cholera, brał coś wcześniej? Dwa dni? Ucieknie po dobie, jak tak dalej pójdzie.

Nikita sięgnął po telefon i nie przejmując się czymś takim jak bezpieczeństwo na drodze, zadzwonił do pierwszej osoby. Zanim dojechali wykonał tych telefonów jeszcze pięć, absolutnie nie krępując się obecnością Iwony. W końcu zaparkował na poboczu nieopodal hotelu, w końcu zapiął spodnie i sięgnął po papierosa.

Może tutaj? – spojrzał na nią zachęcająco. Iwona jedynie popukała się w czoło, a później nie czekając na jego reakcję, wysiadła z samochodu. Naprawdę miała ochotę na długą, gorącą kąpiel. Lepiła się od potu, spermy i własnych soków, chociaż na szczęście nie było to aż tak widoczne. Szybko przemknęła na górę, zdjęła sukienkę i weszła pod prysznic. Zamknąwszy oczy, stała nieruchomo, delektując się aksamitną miękkością wody. Nie miała pojęcia, że do łazienki wszedł Nikita i teraz przyglądał się jej chmurnie.

Kusiło go, aby dołączyć.

Jednak jedną z niewielu rzeczy, których nienawidził, był dotyk nagiego ciała. Obojętnie jakiego. Dlatego seks zawsze uprawiał w ubraniu, nigdy się nie rozbierając. Dlatego tak gwałtownie zareagował na pieszczotę jej dłoni, gdy wślizgnęła się pod materiał koszulki. Sam nie rozumiał, skąd się to brało, ale już dawno zaakceptował swoje dziwaczne upodobania. Zresztą, lubił też gwałty, a niechęć do intymnej nagości była przy tym pestką.

Problem polegał na tym, że przez jego ciało przepływały kolejne fale pożądania, a penis znów twardniał w zaskakującym tempie. Czuł się jak po zażyciu najwyższej klasy wspomagaczy, chociaż tym razem to ta kobieta tak na niego działała.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    Wooowww! To lubię, gdy facet się kruszy😁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ten się dopiero nadkruszył 😀

  2. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Mam nadzieję,że Nikita nie pozwoli jej odejść.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Kto go tam wie…

  3. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Oszalałam prawie czytając te dwie części. Cóż za rarytas! Prosimy o więcej, bo trochę się naczekalismy 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To prawda 😉

  4. A
    Anika
    | Odpowiedz

    Nareszcie jest znów co czytać… Aga przypominają mi się czasy gdy z utęsknieniem czekałam na każdy rozdział twoich książek. Chce więcej, szybciej, mocniej. Boże zaczynam gadać jak Niki 🤣🤣🤣🤣😈😈😈😈

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To co? Lecimy dalej? 🙂

Napisz nam też coś :-)