Nikita (XXI)

with 10 komentarzy

#psychole

 

*

Walić to! postanowił, wycofując się bezszelestnie. Nie da tej suce satysfakcji, tłumaczył sobie mętnie, chociaż sam nie do końca rozumiał o jaką satysfakcję chodzi. Kurtkę rzucił na ziemię, a sam padł na łóżko. Leżał tak na wznak, z dłońmi splecionymi za głową, ponuro wpatrując się w sufit. Myślami wracał do tego, co się wydarzyło i zamiast zadowolenia czuł coraz większą wściekłość.

Dlaczego?

Może dlatego, że seks był za dobry, orgazm za intensywny. Absurdalne, ale to właśnie czuł.

Co takiego było w tej kobiecie, że jej uległ?

Gorzej. Dalej chciał podążać tą drogą. Dalej chciał ją pieprzyć, dotykać, smakować jej ciała. Pragnął więcej i mocniej, tak długo, aż w końcu poczuje przesyt.

Wtedy będzie mógł ją zabić.

Ta myśl również mu się nie spodobała, chociaż nie umiał powiedzieć dlaczego.

Zamknął oczy i wbrew sobie, odnalazł wspomnienia z dzieciństwa. Nie wszystkie były złe. Nie na początku… Wszystko zjebało się, gdy ranny ojciec wrócił z wojny. Z kikutami zamiast nóg, bez prawej dłoni i z jeszcze większymi bliznami w duszy, których z początku nie dawało się zauważyć. Matka już wcześniej zdradzała objawy niezrównoważania psychicznego, zaczynała też regularnie pić. To mąż był tym, który trzymał ją w pionie, nawet gdy nie było go kilka miesięcy w domu. Kiedy zabrakło jego siły… Biła go. Szydziła z niego, nic nie robiąc sobie z obecności dzieci. Opluwała, wyzywał od najgorszych. Czasami zamykała w komórce i głodziła przez kilka dni. Nikita do teraz pamiętał, jak odkładał część własnego, nędznego posiłku, by przez niewielką szparę, oddać go ojcu. Pamiętał też jego cichy szloch, smród ekskrementów, własne łzy i ściskający się w supełek żołądek. Nic nie rozumiejące spojrzenia młodszych siostrzyczek, coraz większą biedę i zagubienie. Nie trwało to długo, bo trzy miesiące po powrocie ojciec powiesił się w łazience.

Wtedy matka jakby odzyskała zdrowe zmysły. Przestała pić, wyjątkowo godnie obchodząc żałobę. Gdyby nie to, Siergiej już szybciej zorientowałby się, że jego siostra to kompletna świruska. A kiedy w ich życiu pojawił się Wadim, to tak naprawdę był początek końca. Długiego, bolesnego, który pochłonął dwa życia.

Nigdy wcześniej tak nie myślał, ale teraz nagle Nikita zrozumiał, że on również był ofiarą.

Chorej miłości matki, tchórzostwa ojca, który nie potrafił się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Był ofiarą dwojga dorosłych osób, które miały go chronić, a na swój sposób skrzywdziły, okaleczyły i obdarły z normalności. Tak bardzo, że nigdy nie żałował swoich grzechów, wyrządzanego zła i zabijania.

Żałował tylko jednego, chociaż tak naprawdę, nie mógł wtedy temu zapobiec.

Uniósł się i sięgnął po stojącą na stoliku nocnym, małą fiolkę z tabletkami. Z namysłem obracał ją w dłoni, przypominając sobie Nikolaja. To były prochy na sen. Znalazł całkiem spore zapasy tego świństwa, gdy przeszukiwał sypialnię po jego śmierci.

Nikita nie miewał koszmarów. Nie lubił swoich wspomnień, ale też zbytnio się nad nimi nie rozczulał. Lecz chyba po raz pierwszy raz w życiu poczuł dziwną pustkę, całkowity bezsens swego istnienia. Ot, jest, będzie jeszcze przez jakiś czas, a później umrze, jak każdy. Nic po sobie nie pozostawi. Nikt za nim nie zatęskni. Jeśli umrze przed Siergiejem, to będzie miał jeszcze szansę na godziwy pogrzeb. Jeśli po… Wykrzywił z goryczą usta. Świat nawet nie zauważy jego zniknięcia.

Wyjął dwie tabletki i połknął, popijając resztką wody.

Iwona miała rację. Chociaż tak bardzo tego nie chciał, to wiele łączyło go z Nikolajem. Przeszłość, brutalność, zagubienie. Lecz potrafił to przyznać dopiero, gdy zamroczony umysł znalazł się na krawędzi snu i jawy.

Zagubienie…

Potem była już tylko ciemność, która pochłonęła go, zamykając w utkanych z nieświadomości ramionach. Ukołysała, ukoiła, oczyściła ze wszystkiego co złe i co dobre. Bo tam, gdzie trafił świat nie był czarno–biały.

Był zapomnieniem.

***

Wstawaj! – Ktoś niezwykle brutalnie szarpnął jej ramieniem.

Iwona otworzyła zaspane oczy, po czym usiadła i przeciągając się, szeroko ziewnęła.

Co się stało? – zapytała i zaraz później zamarła zaskoczona, bo Nikita wcisnął jej w ręce papierowy kubek z kawą.

Czarna, bez cukru, jak lubisz. Pij i zbieraj dupę.

Skąd wiesz, jaką lubię?

Dwa tygodnie cię obserwowałem.

No tak, zapomniałam – mruknęła, przyglądając się podejrzliwie aromatycznemu napojowi. – Nie dosypałeś tam czasem trucizny?

Środek na przeczyszczenie. Przyda się przed analem.

Jezu, Niki! – Wstała, a że miała na sobie jedynie krótką koszulkę i majtki, na twarzy Nikity pojawił się dziwny grymas. – Nie mów do mnie o takich rzeczach od rana.

Bo co?

Bo cię zgwałcę – zażartowała.

Jakbym miał coś przeciwko. – Wzruszył ramionami. – Mamy dane z telefonu.

Kiedy to załatwiłeś?

Dziś rano. Wcześnie wstałem.

Aha. Myślałam, że do mnie przyjdziesz.

Chciałaś tego? – Spojrzał na nią bacznie. Iwona podeszła bliżej i oparła się dłońmi o jego tors.

Uśmiechnęła się. Szeroko, bez kpiny, bez złości. Tak normalnie, jakby był jej przyjacielem, a nie wrogiem. Wtedy i w jego twarzy coś drgnęło. Kąciki ust lekko się uniosły, jakby chciał odwzajemnić ten uśmiech.

Chciałam – poświadczyła z powagą. – Stchórzyłeś czy powód był inny?

Inny.

Pewnie nie powiesz jaki?

Nie.

Z uniesioną głową, z ramionami oplatającymi męski kark, patrzyła prosto w czarne, przymrużone oczy. Usiłowała przeniknąć dostrzeganą w nich obojętność, odszukać coś więcej w tej uczuciowej pustce. Pomyślała, że chyba całkiem zwariowała, bo nie można było znaleźć tego, czego nie było.

To był brutalny morderca, bezlitosny gwałciciel, czyste zło, a to, że jeszcze żyła zawdzięczała zbiegowi okoliczności i początkowej słabości Nikity. Fizycznej słabości, żadnej innej.

Tylko dlaczego dotyk jego ust tak cudownie sycił jej zmysły? Wargi pieściły skraj policzka, dłonie zacisnęły się na pośladkach, ciało przylgnęło do ciała.

Seks, to był tylko seks. Czyste pożądanie. Leniwie wypełzło z ukrycia, zawładnęło zmysłami, pokonało rozsądek.

Myślałam, że nam się spieszy? – zapytała, podczas gdy jego usta błądziły po wygiętej w łuk szyi.

Już nie – mruknął, czując nadciągające szaleństwo. Takie samo jak wczoraj, ani trochę słabsze. Wystarczyło, że jej dotknął, że ona dotknęła jego i tlący się płomień, wystrzelił w górę spopielając nawet najmocniejsze postanowienia.

Prawa dłoń Nikity zręcznie wślizgnęła się pomiędzy kobiece uda, szybko odnajdując pulsującą oczekiwaniem łechtaczkę. Pocałunki z leniwie namiętnych błyskawicznie zmieniły swój charakter; teraz były prawie że brutalne, pełnie nieposkromionej żądzy i głodu. Poczuł jak drżącymi rękoma rozpina jego spodnie, jak smukłe palce zaciskają się na twardniejącym członku, przesuwając się wzdłuż grubego członu, a na samym końcu wręcz figlarnie zaczynają drażnić nabrzmiałe jądra. Już nie myślał przytomnie, nie kontrolował swojego ciała. Pragnął jedynie doświadczyć tego, co wczoraj. Pchnął Iwonę na łóżko, kolanem rozchylając kształtne uda. Teraz wystarczyło tylko odsunąć na bok wąski paseczek bielizny i… Wszedł w nią bez zbędnej zwłoki. Pocałunkiem stłumił krzyk, czując jak przepełniony narastającą rozkoszą oddech, wdziera się do jego płuc. Na samym początku poruszał się rytmicznie, bez problemu zachowując równomierne tempo, a pchnięcia były zdecydowane, mocne i ostre. Balansował na granicy podniecenia a całkowitego zatracenia. Uniósł się lekko, patrząc w jej zmienioną twarz. Na pokryte purpurą policzki, na wzburzone włosy, nabrzmiałe usta. Patrzył prosto w zielone oczy, zasnute mgiełką pożądania, dostrzegając w nich narastającą przyjemność. Taką samą, jaka kumulowała się w jego podbrzuszu. Lecz Iwona nie zamierzała być bierna. Rytmicznie gładziła szerokie barki, poruszała biodrami, wychodząc naprzeciwko jego pchnięciom. I wtedy zrobił coś zaskakującego. Uniósł jej ramiona nad głowę, zakleszczył w żelaznym uścisku, a drugą dłoń zacisnął na smukłej szyi.

Podniecenie nie zniknęło, ale obok niego pojawiło się też przerażenie, chociaż nie wierzyła, że mógłby zrobić ją zabić.

Patrzył z góry, jak usiłuje zaczerpnąć powietrza, wyrwać się z krępującego ją uścisku. To nakręciło go jeszcze bardziej. Przyspieszył, chociaż w sposób chaotyczny, pozbawiony kontroli. Zachowywał się jak zwierzę w amoku, rżnąc ją i tylko co chwila luzując uścisk na szyi, aby mogła zaczerpnąć płytkiego oddechu. Zdawał sobie sprawę, że nie potrwa to długo. Pochylił głowę i kiedy napotkał spojrzenie Iwony, zamarł w bezruchu na kilka sekund.

Jej się to podobało!

O cholera! – wykrztusił z siebie, a później całkowicie przestał się hamować. Opadł w dół, uwalniając szczupłe nadgarstki i w szalonym zrywie ruszył ku nadciągającej przyjemności. Wchodził w nią ostro, brutalnie, z siłą, jakiej nigdy nie doświadczyła. Jak przez mgłę słyszał jej krzyk i swoje własne jęki. Poczuł, jak zacisnęła uda wokół męskich bioder, splatając stopy za jego plecami. Poczuł też echo orgazmu przetaczającego się przez ciało Iwony. I podążył za tym echem, czując skurcze jej cipki na swojej męskości. Wypełnił ją z chrapliwym okrzykiem, który nasilił się przy kolejnym pchnięciu i w końcu opadł przy ostatnim.

Nie było w tym wszystkim tego, co go zawsze podniecało. Brutalności, kontroli, bólu. A jednak dostarczyło rozkoszy, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczył. Podarował kobiecie orgazm i czuł nie gniew czy obrzydzenie, ale satysfakcję. Pełne triumfu zadowolenie.

Będę musiał ją jak najszybciej zabić, pomyślał rozkojarzony Nikita, podczas gdy Iwona zepchnęła go z siebie, siadając na łóżku.

Jesteś bardziej pobudzający niż kawa – powiedziała ze śmiechem. – Może to i dobrze, że nie przyszedłeś wczoraj, bo pewnie w ogóle bym nie zasnęła. A teraz koniec pogaduszek. Najpierw tobie przyda się odrobina czyszczenia, potem ja idę pod prysznic.

Zrozumiał, co miała na myśli, gdy pochyliła się i wessała koniuszek wciąż sztywnego penisa do wnętrza ust.

Jęknął, unosząc w górę biodra.

Przestań!

Nie posłuchała, a on nie miał siły, aby ją odepchnąć. Zwinny języczek nie tylko sprawnie oczyścił jego kutasa, ale i na nowo pobudził. Więc kiedy zadowolona z siebie Iwona udała się do łazienki, Nikita leżał na łóżku ciężko dysząc, znów podniecony, nieziemsko napalony i wściekły, bo to nie tak miało wyglądać.

Kurwa jego mać! To była kapitulacja na całym froncie! Dobra, lubił seks, kochał się pieprzyć, ale nie tak! Zawsze miał kontrolę nad tym, co robił. Z tym podduszaniem fajnie wyszło, pomyślał z uznaniem. Następnym razem będzie jeszcze ostrzejszy, weźmie ją od tyłu, uściskiem zmiażdży krtań, może nawet udusi…

Nikita! – Nawet nie zauważył, kiedy wróciła. Usiadła na brzegu łóżka, naga, z balsamem w dłoni. Włosy miała już suche, skórę zaróżowioną od ciepłej kąpieli. – Pomyśl w końcu o czymś aseksualnym, żeby ci w końcu opadł.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    Ciekawe, czy Niki się kapnie, że to miłość a może kochanie???😁😁😁😁 Rozgrzewający kawałek z rana, nie ma co!!!!!!!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To kochanie w jego wypadku może wyglądać nieco inaczej 😀

  2. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Ciekawa jestem jak to dalej się potoczy.❤

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Cóż… Dam głowę, że nie tak, jak się spodziewasz 🙂

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    Pewnie ją na końcu zabije, udusi….🥺🥺🥺🥺 Bo to w końcu morderca, najprościej zabić, jak się nie wie co dalej z tym zrobić 🥺🥺🥺🥺😭😭😭😭😭

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A czy to nie byłoby zbyt proste 😉

    • A
      Anika
      | Odpowiedz

      Jedno jest pewne to na 100% skończy sie źle, nawet nie mam zludzen ze bedzie hea

  4. M
    Marta
    | Odpowiedz

    I Co bedzie dalej…..nie moge sie doczekac

  5. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Może jakaś cudowna część na Mikołajki? 🙂

  6. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Przyłączam się do prośby kolezanki wyżej 😁🤗

Napisz nam też coś :-)