Nikita (XXII)

with 5 komentarzy

#psychole

 

Mogą być błędy, bo na gorąco 😉

Nikita! – Nawet nie zauważył, kiedy wróciła. Usiadła na brzegu łóżka, naga, z balsamem w dłoni. Włosy miała już suche, skórę zaróżowioną od ciepłej kąpieli. – Pomyśl w końcu o czymś aseksualnym, żeby ci opadł.

Kiedyś opadał, jak myślałem o tobie.

Kłamiesz. – Bezczelnie się uśmiechnęła, kolistymi ruchami wmasowując pachnący krem w łydki. – Ale zważywszy na okoliczności, odpuszczę ten temat. Powiedz lepiej czy coś znalazłeś w telefonie?

Jeszcze go nie przejrzałem.

Szybko się ubiorę i zrobimy to razem, zgoda?

Bo co? Sądzisz, że nie umiem czytać?

Skurwiel z ciebie, ale inteligencji bym ci nie odmówiła.

Co ty nie powiesz? – Zapiął spodnie, po czym wstał i podszedł do okna. Otworzył je na oścież, wyciągając z kieszeni papierosy. Iwona również się podniosła, lecz po to, aby się ubrać. Na końcu przeczesała dłonią włosy i popijając łyczkami przyniesioną przez Nikitę kawę, stanęła obok niego, z ciekawością zerkając na telefon, który trzymał w ręce.

Masz coś?

Szukam.

Zdjęcia?

Nie ma żadnych.

Media społecznościowe?

Nic.

Coś, co zwróciło twoją uwagę?

Korespondencja z Wadimem. Czekaj, mam tutaj najstarsze wiadomości, prawie sprzed pięciu lat. Aleksiej napisał, że przystosował piwnicę w domu, aby ich interes mógł kwitnąć.

Prochy?

Nie przypuszczam. Wtedy bym się o tym dowiedział. – Zmarszczył brwi. Iwona z ciekawością zerknęła do ekran komórki. Doskonale wiedziała, o czym mówił. Mafia kontrolowała wszystkie aspekty życia przestępczego. – W najnowszych Wadim kazał mu zlikwidować obiekty i zostawić tylko ją.

Ją?

Tak napisał. Nie wdawał się w szczegóły, albo ustalili je podczas rozmowy.

Ciekawe. – W zadumie pokręciła głowę. – Więc chodzi o kobietę. Obiekty? Może nie była jedyną? Ale mamy adres, prawda? Wiesz, gdzie mieszka ten Aleksiej?

Tak.

To po co zadawać retoryczne pytania? Jedźmy tam!

Jesteś gotowa?

Tak, dopiję kawę, zabiorę spluwę i możemy ruszać.

Idę do samochodu. Masz pięć minut.

Dupek!

Słyszałem. Co tak łagodnie? – zadrwił, wyrzucając peta za okno.

Zaskoczyłeś mnie kawą. Po śniadaniu do łóżka zacznę się do ciebie zwracać per „kochanie”.

Nie ma sprawy. Zrobię to chociażby dlatego, aby to usłyszeć.

A ja po to, aby zobaczyć twoją minę. – Droczyła się z nim, idąc hotelowym korytarzem. – Wstąpimy do sklepu? Głodna jestem.

Znowu?

Jak to znowu? – Przewróciła oczyma. – Kupię sobie ciepłe bułeczki i będzie po sprawie. Zjem, zanim dojedziemy. Nie wiadomo czy nie zastaniemy na miejscu czegoś, co odbierze mi apetyt.

Nie miała pojęcia, jak prorocze były to słowa. Na razie dzień zapowiadał się całkiem nieźle, Nikita zachowywał przyzwoicie, a kawa i poranny seks nastroiły ją więcej niż pozytywnie. Oczywiście dla zasady pokłócili się jeszcze o zakup pieczywa, potem o papierosa, którego zapalił. Iwona nie zamierzała jeść śniadania zaprawionego subtelnym zapaszkiem nikotyny i wyjąwszy mu go z ust, wywaliła za okno. Oczywiście rozgniewał się, lecz tak jakoś bez przekonania. Może dlatego, że prawie znaleźli się u celu?

Nędzna ta przestępcza siedziba – oświadczyła z pogardą, gdy weszli na teren posesji. Ogród był niewielki, zapuszczony, dom wyglądał nie lepiej.

Najgorsze jest to, co ukryte – mruknął Nikita.

Masz rację. – Iwona od razu spoważniała. Otrzepała dłonie z okruszków i wyjęła broń.

Odłóż tę pukawkę, bo zrobisz sobie krzywdę. – Nikta dla odmiany wyjął wytrych. – Nie hałasujemy, bo cholera wie, co zastaniemy w środku.

Rewelacji się nie spodziewam. Pewnie kilka trupów po tej likwidacji obiektów i jedna zniewolona kobieta. Trupy zgłosimy, ją zawieziemy do szpitala. Po tej akcji z bronią, z pewnością nikt nie odmówi ci przyjęcia – zakpiła.

Taa…

Dom wewnątrz prezentował się o wiele lepiej, niż się to zapowiadało. Pokój z ogromnym telewizorem, doskonale wyposażona, wręcz luksusowa kuchnia, łazienka z dużą wanną.

Ho, ho! – podsumowała to Iwona. – A gdzie te rewelacje? Obstawiałabym piwnicę, ale ta chata chyba nie ma czegoś takiego. Nie ma też innych budynków, ani wejścia na strych. Co robimy?

Nie wiem. – Zmarszczył brwi. Coś tu nie pasowało.

Może miał jeszcze jedną taką posiadłość?

Nie. Skoro to coś nielegalnego, to dobrze to ukrył.

Gdzie? W lodówce? – zakpiła, podchodząc i otwierając srebrzyste drzwi na oścież. – Kiełbasa, wódka, jakieś nędzne pomidory. A w zamrażalce…

Zamarła. Zaciekawiony Nikita zajrzał jej przez ramię i też znieruchomiał.

Co to jest? – wyszeptała zmartwiałymi wargami.

Dziecko – odparł uprzejmie. – Na moje oko noworodek. Pewnie wsadził go tutaj, żeby nie śmierdział. A może chciał zjeść?

Odskoczyła do tyłu. Nigdy wcześniej takiej jej nie widział. Zbladła, a w szczupłej twarzy widać było teraz jedynie ogromne, przerażone oczy. Wpatrywała się we wnętrze zamrażalki z niedowierzaniem, później powoli przeniosła spojrzenie na Nikitę.

Musiał go tu włożyć tuż po porodzie. Jest zakrwawiony, siny i pewnie zamarzł. Wcześniej trochę się pomęczył, ale chyba niezbyt długo. – Trącił palcem małe ciałko. – Nie ma nawet odciętej pępowiny.

Nie… Niedobrze mi… – wyjąkała.

Zlew – wskazał ruchem głowy, zamykając lodówkę.

Nie wahała się. Torsje szarpnęły drobnym ciałem z taką siłą, że aż musiał ją podtrzymać, inaczej by upadła. Trochę go to zaskoczyło, bo sądził, iż jest twardsza. Nie była.

Nikita uśmiechnął się z satysfakcją. Baba to baba.

Jednak kiedy odwróciła się, a później drżąca wtuliła się w jego ramiona, nie zaprotestował, nie odepchnął jej. Poczucie, że jest silniejszy, że to ona szuka u niego pocieszenia, napełniło go euforią. W tym momencie wydała mu się taka krucha i bezbronna. Cholera, to dopiero było przyjemne! Patrzeć na jej klęskę, delektować się własną siłą i odpornością, bo w nim ten widok nie wywołał ani odrobinę emocji.

A tak kozaczyłaś. – Uniósł ją, sadzając na kuchennym blacie. – Tu jest woda, chyba że wolisz coś mocniejszego?

Wodę! – jęknęła. – Nie otwieraj lodówki, proszę!

Wzruszył ramionami i podał jej szklankę. Wypiła wszystko duszkiem, a później ze złością rzuciła naczyniem, które rozprysło się z hukiem na wykafelkowanej podłodze.

Trzeba było gada obedrzeć ze skóry! – warknęła. – Handlowali z Wadimem dziećmi?

Nie, raczej nie. Tego by nie ukryli.

Przed kim?

Przed innymi rekinami miejscowego biznesu – zakpił.

O co do cholery w tym chodzi?

Nie wiem, ale się dowiem.

Tu nic więcej nie ma – rozejrzała się dookoła. – Zrobię sobie herbaty albo kawy, bo mam dziwny posmak w ustach.

A rób! Mam przeczucie, że jednak tutaj coś jest – mruknął. – I my to znajdziemy, więc trzeba wszystko przeszukać.

Na co mam zwrócić uwagę? – Postawiła czajnik na gazowej kuchence i wyjęła kubek z szafki.

To musi być coś tam. – Palcem wskazał w dół. – Szukamy wejścia.

Do piwnicy?

Tak. Na razie tutaj, w środku. Jeśli nic nie znajdziemy, przejdziemy do ogrodu.

Dobrze. – Bez zapału pokiwała głową. – Szkoda, że tak szybko go zabiliśmy.

Ty go zabiłaś.

Odpierdol się! – warknęła. – Zazdrościsz, bo nie zdążyłeś przede mną?

I tak prowadzę – zakpił, odsuwając tapczan. – Cholera! Co za baran! Sądziłem, że bardziej się natrudzimy.

Myślałam, że domy w Jakucku raczej nie mają piwnic.

Bo?

Wieczna zmarzlina. Lód zimą, błoto latem.

Nie przesadzaj.

A ty nie otwieraj. Mój żołądek nadal ma dziwne zawirowania.

Mam to w dupie. Siedź tu sobie i pij herbatę, ja sprawdzę, co tam ukrywają.

Proszę! – Położyła dłoń na jego ramieniu. – Pięć minut. Nie chcę tu zostać sama, a boję się, że tam znajdziemy jeszcze coś gorszego.

Nikitę zamurowało. Proszę?!

Co to za cyrki? – syknął, a później szarpnął klapą, szybkim ruchem unosząc ją w górę.

Po pokoju od razu rozniósł się ohydny smród. Zawirował w nozdrzach, wywołał grymas niechęci zarówno na twarzy Nikity, jaki i Iwony.

Co za fetor! Więcej trupów? – zapytała zmartwiałym głosem. – Oby nie dzieci, bo… Pójdziesz pierwszy zgoda?

Nie – uśmiechnął się wrednie. – Będę dżentelmenem i puszczę cię przodem.

Nie kłóciła się o to. Zaprzeczyła jedynie ruchem głowy, cofając się o krok, jakby próbowała uciec. Przyglądał się jej zmrużonymi oczyma, zastanawiając, co powinien zrobić. Ta nagła słabość, jaką okazała, wzbudziła w nim coś więcej niż satysfakcję.

Coś, czego do końca nie rozumiał.

Dobra – burknął. – Trzymaj się za mną.

Iwona w milczeniu skinęła głową. Też była na siebie wściekła, ale nic nie mogła na to poradzić. Była wyjątkowo wrażliwa na krzywdę dzieci. To chyba jedyna rzecz, która mogła zbić ją z pantałyku, skłonić do odwrotu. Tak bardzo, że nawet przy Nikicie nie zawahała się okazać swej słabości.

Zeszli po stromych schodach. Na dole smród stał się jeszcze bardziej intensywny, ale nadal był znośny. Znaleźli się w wąskim, niskim korytarzu, oświetlonym jedynie nędzną jarzeniówką. Podłoga była nierówna, pełna ciemnych plam, ściany odrapane, z chaotycznymi śladami czerwonych smug. Na końcu korytarza dostrzegli otwarte drzwi, za którymi panowała całkowita ciemność. Kiedy do nich doszli, Nikita powstrzymał ją w pół kroku.

Zostań. Sprawdzę, co tam jest – powiedział ostrym tonem.

Zaskoczył ją. Nagle poczuła pewność, że całkiem serio potraktował jej strach. Wściekł się, ale nie szydził. Czyżby rola obrońcy przypadła mu do gustu? Uśmiechnęła się ze smutkiem, opierając plecami o ścianę. Dostrzegła, że Nikita posługując się latarką w telefonie, wymacał włącznik światła, a kiedy zimna biel rozproszyła ciemność, rozejrzał się czujnie.

To wygląda jak biuro – stwierdził, wchodząc do środka. Iwona podążyła za nim.

Pokój był kwadratowy, niewielki. Po prawej stronie stały wysokie szafy, po lewej biurko i półka, a na niskim stole ogromny telewizor kineskopowy, podłączony do starego odtwarzacza video i nowego dvd. Na biurku leżała pusta butelka po wódce i zaschnięte resztki jedzenia na wyszczerbionym talerzu. Stał też zamknięty laptop. Dokładnie naprzeciwko drzwi, którymi weszli, znajdowały się kolejne, tym razem zamknięte.

Dziwny pomysł na kącik kina domowego – powiedziała Iwona, podchodząc do regału. Na trzech górnych półkach poustawiano niemodne już kasety video. Niżej stały płyty. Na każdej kasecie był numer, imię i data. Niektóre sięgały dekadę wstecz. Te, na których dostrzegła napis Olga, nawet więcej.

To chyba nie jest domowy kącik kinowy – mruknęła z obrzydzeniem, domyślając się, co mogło się kryć na tych nośnikach. – Raczej coś znacznie gorszego.

Chyba tak – odpowiedział z roztargnieniem Nikita. Powiódł opuszką palca po wierzchu jednej z kaset i wymruczał:

Dziwne…

Co dziwne?

Data.

Co w niej szczególnego?

W samej dacie nie, ale jest jeszcze imię. Sprawdzimy. Mam nadzieję, że da się to pudło uruchomić.

Daj, ja to zrobię. Moja babcia ma taki sprzęt i za nic nie chce zamienić na coś nowszego. Nie, nie potrzebuję pilota, wystarczy tak – nacisnęła jeden przycisk – i tak – włożyła kasetę do magnetowidu, po czym pstryknęła guziczkiem play.

Na ekranie pojawił się jaskrawy napis, a z głośników buchnęła agresywna muzyka.

Tatusiu, zerżnij mnie? – przeczytała zaskoczona Iwona. – Jeśli to jest kurwa tytuł, to ja wychodzę! Ten popierdolony skurwiel gwałcił dzieci i nagrywał o tym filmy? I to przez tyle czasu! Tam chyba była data sprzed szesnastu lat?

Chyba tak. – Nikita nie wydawał się poruszony, chociaż gdyby bacznie mu się przyjrzała, dostrzegłaby coś dziwnego.

Niepewność.

Odwrócił się w stronę regału zastawionego płytami, marszcząc brwi, jakby coś mocno go zaskoczyło.

Niki… Nie dam rady! – wyjąkała Iwona. – Zobacz! Miałam rację. To dziewczynka! Boże! Ona nie ma jeszcze dziesięciu lat! I jest taka śliczna!

Spojrzał na ekran telewizora i dosłownie znieruchomiał. Telefon, który trzymał w dłoni, poszybował w dół i z hałasem roztrzaskał się na betonowej podłodze. A Nikita stał niczym słup soli, patrząc na rozgrywającą się scenkę.

Wyłączę to…

Nie! – warknął, zaciskając palce na jej ramieniu. – Kurwa, nie!

Przeraziła się. To go podniecało? Nie, nie wyglądał na podnieconego, ale na poruszonego. Albo nawet wstrząśniętego. Przez dłuższą chwilę patrzyli na film, na tłustego, zamaskowanego mężczyznę, który pokazał się w kadrze, na coraz większe przerażenie malujące się na twarzy przykutej do łóżka dziewczynki. Mężczyzną prawdopodobnie był Wadim, chociaż wyglądał o wiele młodziej i odrobinę szczuplej.

Podaj film z najnowszą datą! – syknął Nikita , przerywając ciszę między nimi.

Dziwnie się zachowujesz. Czy to przez to, że przypomniało ci się, co Wadim robił z twoimi siostrami?

Odpowiedziało jej milczenie, więc bez zbędnych dyskusji podała mu płytę, na której była data sprzed trzech dni.

Tym razem nie było tytułu. Była za to rodząca kobieta. Jej nieludzkie, pełne cierpienia wycie wybuchło kakofonią dźwięków. Kamera zrobiła zbliżenie, aby pokazać całe piękno i brud porodu i minutę później zapadła cisza, a jeszcze potem rozległ się płacz noworodka.

Iwona nie odważyła się zapytać, czy to ten z zamrażalki. Oniemiała wpatrywała się w ekran, jakby nie rozumiejąc, co się tam dzieje. Dostrzegła nagiego, chudego mężczyznę, który nie był Aleksiejem, a potem zrozumiała, do czego się przygotowywał. Ciche kwilenie zamieniło się w wysoki, przenikliwy pisk, a wtedy gwałtownie się skuliła. Rozległy się odgłosy strzałów, gdy Nikita płynnym ruchem wyjął broń, a następnie władował w ekran cały magazynek. Później odwrócił się w kierunku bladej jak ściana Iwony, ona dała dwa kroki do przodu i wpadła w jego ramiona. Mocno ją objął, zamykając w stalowym uścisku, czując jak nie tyle drży, co dygocze. Nic nie mówiła, bo nie była w stanie wykrztusić ani słowa. Jednak czuł jak płacze, jak moczy łzami jego koszulkę i jeszcze mocniej wtula się w jego ciało.

Tym razem potrafił ją zrozumieć. Niby stał po tej samej stronie barykady, co mężczyzna z filmu, ale jednocześnie odgradzały go od niego lata świetlne. Zawsze się chełpił, iż nie zna żadnych granic, lecz nagle zrozumiał, że to kłamstwo.

Chodźmy stąd, proszę! – Uniosła głowę, patrząc mu prosto w twarz. – Mnie już nie zależy, nie w tej chwili.

Kogoś miał zostawić przy życiu.

Sądzisz że…

Tak, właśnie tak sądzę.

Jak ktoś może robić coś takiego, nagrywać?

Popyt napędza podaż – powiedział z rozgoryczeniem. – Winna jest cała banda tych skurwieli, którzy coś takiego oglądają, którzy są gotowi zapłacić za to duże sumy pieniędzy. Wtedy zawsze znajdzie się ktoś, kto to dla nich załatwi.

Zaskakujące, gorzkie słowa w jego ustach. Pośpieszna pieszczota, kiedy dotknął kciukiem jej policzka. Jak widać nawet on miał zasady, chociaż tak uporczywie starał się udowodnić, że jest inaczej. O mało co nie wybuchnęła histerycznym śmiechem, gdy to sobie uświadomiła.

Nic więcej nie powiedział, tylko puścił ją i ruszył w głąb piwnicy. Nie miała wyboru, poszła z nim. Nie chciała zostać sama, pomimo tego, że trupi odór rozkładających się zwłok przybrał na intensywności.

Kolejny korytarz był równie brudny i wąski, jak poprzedni. Znajdowało się w nim pięć par drzwi, po prawej, po lewej i na wprost. Prócz jednych, wszystkie były zaopatrzone w potężne rygle z zewnątrz.

Dwie pierwsze cele były już puste. Jedno pomieszczenie okazało się pokojem, w którym chyba nagrywano wszystkie filmy, bo było całkiem sporych rozmiarów, a po kątach poniewierały się różne rekwizyty. Ustawiono tutaj kamerę, lampy oraz trochę innego sprzętu, którego Iwona nie potrafiła nazwać. Nie zdążyła przyjrzeć się wszystkiemu, a Nikita już ruszył w kierunku kolejnego pomieszczenia.

To stąd tak śmierdzi – wykrzywiła się, zatykając palcami nos. Naprawdę pragnęła tylko jednego. Wyjść stąd jak najszybciej. – Kurwa! Nie mógł z tym zrobić porządku?

To świeży trup, a tu jest ciepło i wilgotno.

Dziecko? – zapytała drżącym głosem.

Nie. Raczej wyeksploatowana dziwka, która zaćpała się na śmierć.

Kobieta leżała zwinięta w kłębek. Słabe światło nie zdołało wydobyć z mroku szczegółów, ale w słowach Nikity było sporo racji, bo na podłodze dostrzegli zużytą strzykawkę.

Biedna – wyszeptała Iwona. Ohydny fetor wwiercał się w nozdrza, drażniąc wrażliwy zmysł powonienia, a i sam widok nie należał do najciekawszych. Chociaż jej było już wszystko jedno, bo wszelkie granice zostały przekroczone.

Na moje oko ćpała od kilku lat.

Nie dziwię się. Ciężko przeżyć coś… takiego.

Ciężko. – Odwrócił się na pięcie, kierując się ku ostatnim drzwiom, a Iwona podążyła za nim bez wahania.

Patrz! Tutaj jest napisane VIP, a niżej imię. Olga. Myślisz, że to ta dziewczynka z filmu? – Żołądek dawał o sobie znać z jeszcze większą siłą, nogi miała jak z waty, a serce ruszyło ostrym galopem.

Nic nie myślę! – warknął.

To pomieszczenie było inne. Bardziej zadbane, z toaletą i prysznicem w jednym z rogów. Z dość jasnym światłem, docierającym do każdego zakamarka. Obok łóżka stał fotel i stolik, nawet szafa. Pomiędzy nią, a ścianą, wciśnięta w tę wąską szczelinę, siedziała kobieta, na pierwszy rzut oka stara i zaniedbana. Dopiero gdy Iwona przyjrzała jej się uważniej, przerażona pomyślała, że mogła mieć coś około dwudziestu lat. Zakrzepła krew pokrywała wnętrze jej ud, dłonie i przedramiona. Barwnymi smugami zdobiła całe, wychudzone ciało.

To ona urodziła, prawda? – Zwróciła się z tym pytaniem do Nikity, ale ten nie odpowiedział. Stał w bezruchu i nigdy wcześniej nie widziała go w takim stanie, z tak kamiennym wyrazem twarzy i dziwną gorączką w oczach. Nawet nie drgnął, gdy Iwona szarpnęła go za rękaw. Nie do końca rozumiała jego zachowanie, ale nie chciała czekać, aż się ocknie z transu. Postanowiła działać, chcąc jak najszybciej wydostać się z tego chlewu.

Nie skrzywdzimy cię – powiedziała cicho, podchodząc do skulonej kobiety. – Damy jeść, uwolnimy. Będziesz wolna. Rozumiesz, co znaczy to słowo?

Kobieta drgnęła. Wlepiała w nią puste spojrzenie niemal czarnych oczu, odrobinę zaciekawione i pełne głodu.

Daj! – wycharczała w końcu. Później wypełzła na czworakach ze swej kryjówki.

Z bliska wyglądała jeszcze gorzej. Zapadnięte policzki, brak zębów, popękane, pokryte bańkami opryszczki wargi. Twarz upstrzona strupami wrzodów, świeżych i ropiejących albo blizn po nich. Rzadkie, przetłuszczone włosy, a w zasadzie ich resztka, bo pomiędzy tymi kępkami dawało się dostrzec łyse placki. Paznokcie obgryzione do krwi, wszy łonowe i zwykłe, podrażnienia całej skóry. To była pusta skorupa, ubrana w przepocony podkoszulek i majtki pobrudzone krwią i odchodami. Była jak zombie, a ślady na przedramionach świadczyły o tym, iż jej pełen głodu, mętny wzrok to był jeden z początkowych objawów syndromu odstawienia. Odchrząknęła, splunęła flegmą i pełzła dalej w kierunku znieruchomiałego Nikity. Nagle się zatrzymała, aby zdrapać jeden ze strupów i ze smakiem go zjeść.

Musimy zadzwonić po pogotowie – wyszeptała oniemiała ze zgrozy Iwona. – Ona powinna jak najszybciej…

Nie! – uciął krótko, a potem jednym susem dopadł dziewczyny. Iwona była pewna, że po to, aby ją zabić, ale Nikita brutalnie szarpnął wychudzonym ramieniem, podnosząc je w górę. Po jego wewnętrznej stronie można było zauważyć starą bliznę w kształcie półksiężyca. Przez chwilę wlepiał w nią spojrzenie, a później obrócił głowę, napotykając zaskoczony wzrok Iwony.

Nigdy wcześniej nie widziała go w takim stanie. Z pobladłą twarzą, wykrzywionymi w grymasie wściekłości wargami oraz błyszczącymi od łez oczyma. To właśnie te łzy zdumiały ją najbardziej, bo on i słowo litość czy współczucie, to była czysta abstrakcja, najlepszy przykład antagonizmu.

Olga? Czy nie tak miała na imię jego siostra?

Zrozumiała.

Ta blizna, ciemnowłosa i czarnooka dziewczynka na filmie, data, imię, postać Wadima dostrzeżona w kadrze pierwszego filmu.

O, kurwa! – wyszeptała. I tylko to, bo nie była w stanie się poruszyć, zebrać myśli, nic nie była w stanie zrobić. Obserwowała tylko, jak kobieta dopełzła do Nikity, jak zacisnęła palce na jego łydce, błagalnie patrząc w górę, a wtedy on podniósł ramię, powoli, wręcz wystudiowanym ruchem. Lufa broni dotknęła czoła klęczącej dziewczyny, a ta chyba zrozumiała, co może się stać.

Zabij! – To nie był nawet szept; to było tchnienie wiatru, słowa pełne bólu, jakiego nie powinien zakosztować żaden człowiek. Nagle przez opleciony pajęczyną szaleństwa i cierpienia umysł, przebiła się jedna, jasna i klarowna myśl. Pragnienie wybawienia.

Lecz Nikita nie strzelił. Przez tyle lat wierzył, iż nie żyła, a teraz okazało się, że się mylił. Gdyby wiedział… Zrobiłby wszystko, aby jej pomóc. Wszystko!

Zacisnął zęby z taką siłą, że rysy jego twarzy uwypukliły się z niezwykłą wyrazistością. W czarnych oczach dawało się dostrzec nie tylko wściekłość, ale i cierpienie. Pierwszy raz od bardzo dawna doświadczał go tak intensywnie. Pierwszy raz od dawna wahał się, czy pociągnąć za spust.

Nikita – powiedziała cicho Iwona, kładąc dłoń na jego ramieniu. – Nie! Nie strzelaj.

Ona… – Wykrzywił twarz. – Kiedyś prosiła mnie o pomoc, błagała krzykiem o ratunek. Byłem wtedy zbyt słaby, aby to zrobić, stanąć w jej obronie.

Byłeś dzieckiem.

Tyle lat… – Po śniadym policzku spłynęła pojedyncza łza. – Mogę ją tylko uwolnić. Od fizycznego bólu i od tego, który jest o wiele gorszy, bo dotyka…

– …duszy – dokończyła szeptem Iwona, czując smak własnych łez. – Wyjdę, a ty zrób, co uważasz za słuszne.

Za słuszne? Patrzył na siostrę, w której śmierć przez tyle lat wierzył, patrzył i zastanawiał się, czy jest w stanie wymierzyć temu skurwielowi wystarczającą karę. Na pokryte strupami ciało, na te wszystkie blizny, na zniszczoną twarz i czuł tak ogromny ból, jakiego nie zaznał nigdy wcześniej.

Szesnaście lat – powiedział powoli. – Tyle… – Znów zacisnął zęby, czując smak własnej krwi i łez.

Siostrzyczka, którą jego opiece powierzył mu ojciec. Roześmiana, z czarnymi warkoczykami, które tak nieporadnie jej zaplatał, gdy pierwszy raz szli razem do szkoły. Nawet teraz pamiętał smak jej buziaków, dotyk miękkich warg na policzku. Pamiętał, jak opowiadali sobie bajki, leżąc we wspólnym łóżku. Potem wspomnienia były coraz gorsze, coraz bardziej bolesne. Zamieniły się w koszmar, trwający latami koszmar, który dla niego się skończył, a dla niej trwał do dziś.

Rany fizyczne mogą się zagoić. Ciało zregenerować. Ale wspomnienia nie znikną, nie idzie ich, ot tak, wymazać. Zawsze będą jej towarzyszyć, zresztą Nikita podejrzewał, że Olga już dawno postradała rozum. Nie szło tego przetrwać o zdrowych zmysłach.

Chociaż raz… – głęboko odetchnął. – Chociaż raz będę mógł ci pomóc.

Przyklęknął. Drżącą dłonią nieporadnie pogładził pełen ran policzek. Przez moment dostrzegł w jej oczach coś na kształt zrozumienia, później znów wrócił ten wyraz bezgranicznej pustki. Nie wiedziała kim jest, nie pamiętała go. Prosiła o śmierć, bo była pewna, że tylko śmierć może przynieść ukojenie. Dotąd odmawiano jej i tego.

Kocham cię Oluszka – wyszeptał otulając ją ramieniem, po czym błyskawicznie przyłożył lufę broni do piersi dziewczyny i nacisnął spust. Raz, drugi, trzeci.

Nie mógł spudłować, nie mógł znów zawieść.

Dostrzegł jak jej powieki zatrzepotały. Z pomiędzy spękanych warg wydobyło się przeciągłe westchnienie. Potem ciało siostry zwiotczało, osuwając się na zakurzoną podłogę. Wraz z nim uderzył o ziemię trzymany przez Nikitę glock. Chłopak zerwał się na równe nogi i wybiegł na zewnątrz. Niezbyt daleko, zaledwie kilka metrów od domu, upadł na kolana i się skulił. Potem uniósł głowę i zaczął krzyczeć.

Płakał, bo chociaż postąpił słusznie, to i tak nie potrafił się z tym pogodzić.

Z tym, że tyle lat cierpiała, bo używano jej jak rzeczy.

Z tym, że kiedyś nie potrafił o nią walczyć.

Z tym, że teraz musiał zabić.

Cicho, już dobrze. – Iwona od razu przyklękła tuz obok, objęła go ramionami, przytuliła. Gładziła wstrząsane płaczem ramiona, sama zaszokowana, bo nie przypuszczała, że Nikita jest zdolny do jakiegokolwiek współczucia, że zobaczy go w takim stanie. I nagle zrozumiała, że chociaż tak nonszalancko podchodził do swojej przeszłości, to była to blizna, przez którą nie potrafił normalnie funkcjonować. Aż do teraz nie zdawała sobie sprawy, jak bolesna musiał być rana, którą mu wtedy zadano.

Dlatego i sama płakała. Ujęła szczupłą twarz w obie dłonie, delikatnie ocierała wilgoć z policzków, szeptała uspokajające słowa. Patrzyła w ciemne oczy, w których po raz pierwszy widziała tak ogromne cierpienie, żadnego gniewu czy zła, ale cierpienie. I żal, bo chociaż tak bardzo chciał pomóc siostrze, jedyne co mógł zrobić, to zemścić się za jej krzywdy.

Dlaczego nie wiedziałem? – zapytał cicho, wykrzywiając usta. – Powinienem był wiedzieć. Zainteresować się tym. Przecież nie miała grobu. To powinno dać mi do myślenia.

Niki, to nie twoja wina. Nie ty ją krzywdziłeś.

Nie, ale… Tyle lat! Tyle cholernych lat! – Popłynęły kolejne łzy, a w oczach zakiełkował gniew. – Dlaczego tak długo musiała cierpieć? Przecież widziałaś, co z nią robili?

Nie odpowiedziała, bo niby jakich słów miała użyć, aby go pocieszyć? Widziała i szczerze mówiąc, nawet teraz nie wierzyła, iż człowiek może być zdolny do takiego bestialstwa. Nawet to, co robił Nikita, przestało mieć aż takie znaczenie.

Piekło na ziemi miało wiele poziomów, a oni właśnie dotarli do najniższego.

Pocałowała go. Delikatnie i z czułością, a on oddał pocałunek z takim żarem, jakby to miało przynieść mu ukojenie. Przyciągnął ją ku sobie, zamknął w silnym uścisku i całował, czując jak do przemarzniętej, obolałej duszy wkrada się odrobina ciepła. To była bliskość, której teraz potrzebował. Być może potrzebował jej całe życie, ale dopiero teraz to zrozumiał. Albo dopiero teraz potrafił się do tego przyznać?

A kiedy ich usta się rozdzieliły, oparł głowę o ramię Iwony, zamknął oczy i już tylko ją tulił.

Dorwiemy go, zobaczysz – obiecała mu, przeczesując palcami ciemne włosy. – I przysięgam, pozwolę ci na wszystko, wszystko co zechcesz. Damy skurwielowi zastrzyk z adrenaliny, aby mógł dłużej cierpieć.

Jesteś ze mną? – Spojrzał na nią w skupieniu.

Tak. Od teraz bez żadnych wątpliwości, bez wahania, jestem z tobą – poświadczyła poważnym głosem.

Nikita powoli się podniósł. Ona również. Przez chwilę patrzył jeszcze bez słowa w kierunku podniszczonego budynku, który skrywał w sobie tyle tajemnic, tyle zła i brudu, wypełzającego z najciemniejszych zakamarków ludzkiego umysłu. Budynku, który był domem dla jego siostry przez prawie dekadę, ale nie domem pełnym ciepła, a cierpienia.

I nagle złapał Iwonę za kark, przyciągając ku sobie. Pocałował. Pazernie, brutalnie, raniąc delikatne wargi, chociaż ona nie zaprotestowała. Pozwoliła mu na ten pocałunek, bo czuła, jak bardzo potrzebował teraz bliskości. Obojętnie na jaki sposób, ale potrzebował.

A kiedy oderwał się od jej ust, w czarnych oczach dostrzegła tylko zapowiedź zemsty. Zadrżała, bo zyskała pewność, że Wadim nie tylko zapłaci z nawiązką za popełnione grzechy. Zadrżała, bo właśnie zrozumiała, że wróciła bestia. Jeszcze bardziej bezlitosna, jeszcze bardziej spragniona krwi, żądna zemsty i pozbawiona skrupułów.

Jednak najdziwniejsze było to, że Iwona ani trochę się jej nie bała.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anika
    | Odpowiedz

    No to znaczy , że zaczynamy przechodzić do rzeczy… Sku….. Nawet ci nie współczuję na to co cię czeka . Niki nie żałuj sobie niczego.😈😈😈😈😈😐

  2. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Powiem szczerze, że kopara opadła…mocny kawałek. Nie mogę się doczekać,co będzie dalej. A mnie po raz pierwszy zrobiło się żal Nikity, tak szczerze. Czekamy na dalszy ciąg.Oby nie za długo 🙂

  3. S
    Salamandra
    | Odpowiedz

    Cos mi sie wydaje, ze oglądałaś serbski film…

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Jeszcze się nie odważyłam 🙂 ale inspirację czerpałam z instrukcji dla muzułmanów, jak spółkować z niemowlętami. Pozostanie w głowie do końca życia…

  4. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Ludzie to najokrutniejsze potwory. Czekam aż dorwą Wadima

Napisz nam też coś :-)