Nikita (XXIV)

with 5 komentarzy

 

Roześmiała się, muskając drżącymi palcami szorstkie policzki. Cóż, resocjalizacja w jego przypadku nie miała racji bytu. Jednak patrząc w czarne oczy, na unoszoną szybkim oddechem pierś, na rozchylone wargi, była nim coraz bardziej zauroczona. Co więcej, przestała walczyć z własnymi uczuciami, jakkolwiek pojebane by nie były.

Nie. I co mi zrobisz? – zachichotała.

Jestem kreatywny, coś wymyślę. – Zakręcił wodę i wychyliwszy się zza kabinę, sięgnął po ręcznik, po czym podał Iwonie. A kiedy spojrzała na niego zaskoczona, szorstkim, nieco pośpiesznym ruchem narzucił go na szczupłe ramiona. – Muszę porozmawiać z Siergiejem. To już nie jest zabawa. Tym razem dorwę tego dupka – dodał z zawziętością.

Może dawno opuścił Rosję?

Nie.

Masz tyle możliwości, a my błądzimy niczym dzieci we mgle. – Cmoknęła z przyganą. – Czyli Wadim zjawi się tutaj lada chwila?

Nie bój się, trafi tutaj, a wtedy go przywitamy – uśmiechnął się ponuro. – Zresztą, ma ogon.

A! To załatwiałeś, gdy wracaliśmy do hotelu?

Tak. Mając jego numer telefonu z łatwością go namierzyliśmy.

Energicznie wytarła włosy, po czym sięgnęła po porzuconą na podłodze koszulkę. Nikita zerknął na swoje ciuchy, na doskonale widoczne ślady krwi, po czym opasał biodra ręcznikiem.

Ja mam coś do załatwienia, a ty się nie wychylaj.

W tym? – Wskazała jego niezbyt wyjściowy strój.

A co? Źle?

Nie – posłała mu przeciągłe spojrzenie. – Akurat bez ubrania wyglądasz bosko!

Srosko – mruknął, podnosząc jeszcze kurtkę i broń. – Masz grzecznie siedzieć na dupie i nie kombinować, zrozumiałaś?

Bo?

Bo jak nie, to zajmę się tobą tak, że nie będziesz mogła siedzieć na dupie – odparł złośliwie. – Zresztą prędzej czy później… – spojrzał na nią porozumiewawczo, po czym wyszedł z łazienki.

Ani trochę nie przejęła się tymi słowami. Przeciwnie, rozbawiły ją. Założyła świeżą koszulkę i dżinsy, po czym zeszła na dół, aby zamówić sobie kolację. Jadła, przeglądając nowości z mediów społecznościowych, potem napisała kilka smsów, w tym jednego do Kamili. I to właśnie sprawiło, że momentalnie spochmurniała.

Cholera! Jak ona się wytłumaczy z tego romansu z Nikitą? Dobra, z tego seksu, jak zwał, tak zwał, nie to było problemem. Jak spojrzy przyjaciółce w oczy i powie, że w sumie …. nie jest wcale taki zły? Westchnęła. W sumie może okazać się, że znajomość z tym padalcem urwie się po złapaniu Wadima, chociaż Iwona miała wrażenie, iż to coś poważniejszego, bardziej skomplikowanego.

Nikita nie był zwykłym prymitywem, który potrafił jedynie gwałcić i zabijać. Coraz lepiej go poznawała i musiała przyznać, że był… oryginalny! Nieszablonowy, nietuzinkowy. Był inteligentną, seksowną i bezlitosną bestią. Wymiana poglądów z nim, była niczym zabawa z ogniem w składzie amunicji, a prowokowanie go mogło doprowadzić do katastrofy na skalę globalną. Powinna się bać, ale czuła jedynie dreszcz ekscytacji w oczekiwaniu na coś niezwykle przyjemnego.

No i ładnie, pomyślała kwaśno Iwona. Syndrom sztokholmski jak się patrzy! Prawie podręcznikowy. Jak jeszcze zacznie usprawiedliwiać jego gwałty i mordy, to trafi do psychiatryka szybciej niż Nikita, bo ten drań nie miał żadnych wyrzutów sumienia oraz problemów moralnych związanych ze swoim postępowaniem.

Nic nie powie Kamili. Na razie byłaby to zbyteczna tortura, bo żałoba po Nikolaju nadal trwa. Poza tym może na seksie z Nikitą się skończy? Zabiją Wadima i rozstaną się, jak dwoje całkowicie obojętnych sobie osób. On wróci do polowań na blondynki, a ona do swojego nudnego, monotonnego i bezbarwnego życia. Tutaj Iwona była odrobinę niesprawiedliwa, bo jej rzeczywistość wcale nie należała do monotonnych czy nudnych.

Wróciła na górę, ale gdy zapukała do jego pokoju, nikt nie odpowiedział. Przyłożyła ucho do drzwi, jednak ze środka nie dobiegł żaden dźwięk. Nieco poirytowana, bo nie lubiła, kiedy wykluczał ją z akcji, postanowiła pójść na długi spacer. Po drodze odwiedziła sklep spożywczy, kupiła butelkę wódki oraz karton soku i cały worek cukierków. Uwielbiała słodycze, Nikita chyba też, bo dostrzegła, że bez krępacji częstował się jej zapasami. Kupiła też kilka gazet, w tym jedną lokalną.

Wieczór spędziła na czytaniu, piciu drinków i pożeraniu cukierków. Zadzwoniła do Nikity, ale oczywiście nie odebrał. Napisała wiadomość, lecz nie odpowiedział.

Za oknem powoli zapadał zmierzch. Po trzech drinkach Iwona bynajmniej nie była pijana, za to zdecydowanie odczuwała przyjemną lekkość bytu. Jednak zachowanie Nikity doprowadzało ją do białej gorączki.

Jebany skurwiel! zelżyła go w duchu. Nie cierpiała, gdy coś się działo za jej plecami. W końcu poirytowana wyłączyła telefon, starannie zamknęła drzwi, po czym dla pewności zastawiła je komodą. Trochę się zasapała przy przesuwaniu ciężkiego mebla, ale teraz ten drań aby dostać się do środka, musiałby sforsować potężną przeszkodę.

Ja ci dam seks wredny sukinsynu – mruczała, dopijając ostatniego drinka. Później jeszcze odwiedziła łazienkę, niezbyt starannie umyła zęby, po czym wróciła do łóżka, zdjęła spodnie i padła na miękki materac.

Zamknęła oczy i wspomnienia dzisiejszego dnia powróciły, szarpiąc zamroczony umysł niczym stado dzikich psów. Z trudem się ich pozbyła, starając się skierować myśli na inny tor. Pomógł jej w tym wypity alkohol i zmęczenie. Nakryła się kołdrą po czubek nosa i odpłynęła w niebyt.

Komoda znakomicie spełniła swoje zadanie. Nikita wrócił ze spotkania i bez zastanowienia ruszył w kierunku apartamentu Iwony. Niezwykle z siebie zadowolony, pełen złośliwej satysfakcji, bo wiedział, że tym razem Wadim się nie wymknie. Przestało mu też zależeć na samodzielnym złapaniu tego pedofila. Upchnął dumę w kieszeni i zdecydował się na współpracę z każdym, kto będzie mógł mu pomóc. W zasadzie znienawidzony ojczym miał przesrane, bo za jego głowę wyznaczono taką nagrodę, że w półświatku cmokano z niedowierzaniem. Za żywego, bo za martwego to Nikita obiecał, iż sam ukatrupi delikwenta, który wyręczy go w dokonaniu zemsty.

Oczywiście liczył po powrocie na szybki, ekscytujący seks. Tymczasem musiał wytężyć muskuły, aby przesunąć piekielny mebel. Na szczęście siły mu nie brakowało, chociaż po wszystkim pot sperlił się na skroniach, a puls wyraźnie przyspieszył.

W środku panowała ciemność. Poprzez prostokąt okna wpadało niewiele światła, zwłaszcza, że właśnie rozszalała się ulewa. Kiedy już oczy przywykły do mroku, dostrzegł zarys kobiecej sylwetki na łóżku. Zapalił lampkę stojącą na stoliku nocnym, a sam usiadł na krześle nieopodal, zakładając nogi na stół. Przygotował sobie drinka z resztek wódki, chociaż tak naprawdę to nie miał ochoty na alkohol. To się nie zmieniło, nadal nie lubił pić. Postawił go na brzegu blatu, ręce skrzyżował za głową i zmrużonymi oczyma przyglądał się śpiącej Iwonie.

Skopała nakrycie i leżała na wznak, z rozrzuconymi ramionami. Musiało jej być zimno, bo pod materiałem cienkiej koszulki wyraźnie rysowały się sterczące sutki. Przypomniał sobie jak zaciskał na palce na tych piersiach, ich jędrność i miękkość. Zamknął oczy i przez chwilę widział, jak podrygują w rytmie jego pchnięć, gdy rżnął ją jak w amoku. Od razu poczuł, że robi mu się ciasno w spodniach, jednak desperacko walczył o zachowanie powściągliwości. Znów zaczął obserwować śpiącą Iwonę.

Usta miała rozchylone, policzki zarumienione. Ciemne włosy otaczały niczym burzowa chmura owalną twarz o ostrym podbródku. Smukłe, idealne w kształcie i w każdym szczególe uda kusiły i prowokowały. Doprowadzała go do szaleństwa nawet gdy spała. Bo nie potrafił się jej oprzeć.

Westchnął ciężko, po czym wstał i zdjął kurtkę. Rzucił ją niedbale na podłogę, potem spodnie, koszulkę i bieliznę. Nawet się nie zawahał, chociaż wcześniej taka nagość byłaby nie do pomyślenia. Położył się obok Iwony, na boku, opierając głowę na zgiętym łokciu. W końcu uśmiechając się mrocznie, przesunął dłonią po kobiecym ciele, oblizał lubieżnie. I pochylił się, zaciągając niepowtarzalnym zapachem jej skóry, podczas gdy w jego głowie pojawiały się coraz bardziej wyuzdane scenariusze.

Mógł ją związać i zrobić wszystko, na co miał ochotę. Bić, torturować, gwałcić na różne, chore sposoby. Mógł… ale nie chciał!

Nagle poczuł ogromne zmęczenie, tak duże, że pokonało nawet narastające podniecenie.

Był taki sam jak Wadim. Miał tak samo zryty beret, pojebaną psychikę. Dotąd nie tylko mu to nie przeszkadzało, ale i stanowiło powód do dumy, bo przecież niedościgłym ideałem Nikity był Nikolaj.

Dzisiaj… Dzisiaj musiał zabić własną siostrę. Pomimo iż był to akt litości z jego strony, wspomnienie jej pustego spojrzenia, okaleczonego ciała i wszystkiego, co ją spotkało, nadal w nim tkwiło. Było raną na duszy, którą skutecznie ignorował. Raną, która pozostawi kolejną bliznę.

Iwona poruszyła się, mrucząc coś niewyraźnie, zmieniła pozycję i wtedy Nikita objął ją ramieniem, przyciągając ku sobie. Wplótł nogę pomiędzy smukłe uda, zamknął oczy.

To dziwne, ale poczuł, jak napięte mięśnie rozluźniają się, serce zwalnia, a myśli stają się takie niewyraźne, rozmyte. Pojawiła się też przyjemność, inna niż ta, którą znał. Nie związana z fizycznym wymiarem, bardziej dotykająca duszy, o której zapomniał, że w ogóle ją ma. Zatopił palce w ciemnych, splątanych włosach Iwony. Aksamitnie miękkich, pachnących cytrusami, chociaż on dopiero teraz zaczął dostrzegać tak subtelne szczegóły.

Czuł się dziwnie, bo po raz pierwszy obawiał się, że kogoś skrzywdzi. Wcześniej cierpienie drugiej osoby miał głęboko w dupie, zwłaszcza albo przede wszystkim kobiet. Lecz ona nie była jedną z wielu. Ona była wyjątkowa, chociaż ciężko było mu zaakceptować tę wyjątkowość. Wkurwiała go, podniecała, bawiła i fascynowała. Chociaż fizycznie słabsza, była też równorzędną partnerką. I chociaż nadal miał na względzie jedynie własną przyjemność, to zaczynał czuć też coś, co mógłby nazwać troską.

Kurwa, powinien był ją zabić!

Nawet teraz miał okazję, chociaż był pewien, że i tak z niej nie skorzysta.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Jak słodziutko 🙂 tyle czekałam na kolejną część, usychalam, jak zawsze cudownie!

  2. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Powolutku, powolutku Niki nam się zakochuje.🙂❤

  3. R
    Ren
    | Odpowiedz

    Super, dobrze prowadzona narracja, jedna z lepszych: jak dla mnie obok „Nie ten dzień”
    Na pewno kupię wersję papierową (tzn. taką mam nadzieję, że ciąg dalszy będzie równie ekscytujący, w „Nie ten czas”- brakuje mi nadziei )

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Cóż, zakończenie Nikity też może zaskoczyć… Pozytywnie 🙂

  4. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Chłopak przepadł. Iwona jest jego lekarstwem 👍

Napisz nam też coś :-)