Nikita (XXV)

with 10 komentarzy

 

Czuł się dziwnie, bo po raz pierwszy obawiał się, że kogoś skrzywdzi. Wcześniej cierpienie drugiej osoby miał głęboko w dupie, zwłaszcza albo przede wszystkim kobiet. Lecz ona nie była jedną z wielu. Ona była wyjątkowa, chociaż ciężko było mu zaakceptować tę wyjątkowość. Wkurwiała go, podniecała, bawiła i fascynowała. Chociaż fizycznie słabsza, była też równorzędną partnerką. I chociaż nadal miał na względzie jedynie własną przyjemność, to zaczynał czuć też coś, co mógłby nazwać troską.

Kurwa, powinien był ją zabić!

Nawet teraz miał okazję, chociaż był pewien, że i tak z niej nie skorzysta. Mógł odgrażać się w duchu, mógł snuć krwawe plany, mógł układać różne pełne przemocy scenariusze, lecz tylko we własnej wyobraźni.

Mam przejebane, pomyślał jeszcze, zanim zasnął. Wtulony w kobietę, którą zgwałcił i która zgwałciła jego. W kobietę, która doprowadzała go do szaleństwa w prawie każdym aspekcie ich znajomości. W kobietę, którą tak bardzo był zafascynowany i kobietę, której nie potrafił już skrzywdzić, chociaż ciężko było mu się do tego przyznać.

XI.

Poranek powitał ją szumem deszczu i nieprzyjemnym chłodem, który zakradł się do wnętrza hotelowego pokoju. Podniosła się, szeroko ziewając i pierwszym co dostrzegła, a w zasadzie kogo dostrzegła, był siedzący w jednym z fotelów Nikita, skupiony i nadzwyczaj zadowolony. Już chciała zapytać dlaczego, gdy to dostrzegła.

Na całkiem sporej rozmiarów tacy stała, kawa, bułeczka oraz różne dodatki. Niby nic, ale Iwona tak zdębiała.

Co to jest? – zapytała po chwili słabym głosem.

Obiecałaś mówić do mnie „kochanie” jak przyniosę ci śniadanie do łóżka – zadrwił, pochylając się i opierając podbródek na splecionych dłoniach. – No dalej, chciałbym to usłyszeć.

Nie odpowiedziała. Patrzyła tylko na niego z tak ogromnym zaskoczeniem, że poczuł się odrobinę nieswojo. Spodziewał się raczej szyderstw, kpin i ciętej riposty, a ona tylko siedziała i patrzyła. Tak drobna, z pozoru bezbronna, z potarganymi włosami, ze śladem poduszki odciśniętym na policzku.

Kobieta…

Śliczna, pociągająca i podniecająca. Szlag go trafił, gdy uświadomił sobie własne myśli, ale co mógł na to poradzić? Samego siebie nie potrafił okłamać, nie potrafił zwieść na manowce. Zerwał się z miejsca i dopadł wciąż znieruchomiałej Iwony. Brutalnie zacisnął palce na jej krtani, po czym pchnął i zawisł w bezruchu nad zaskoczoną kobietą.

Zabiję cię po wszystkim, masz tego świadomość? – wycedził. – Zajebię cię suko! Będziesz jeszcze błagać o szybką śmierć! O…

Nic więcej nie zdążył powiedzieć. Pochylił się, namiętnie wgryzając w kuszące usta. Szaleństwo nie zniknęło, furia eksplodowała, a jednak nie był w stanie jej skrzywdzić.

Nie chciał jej krzywdzić.

To właśnie była prawda, przed którą tak bardzo się bronił. Niezaprzeczalny fakt, który stał się oczywistością. Zadrżał, gdy poczuł jak układa nogi wokół jego bioder, jak splata ramiona na jego karku, spazmatycznie przywierając całym ciałem. Zabrała go ze sobą do innego świata, całkiem nowej rzeczywistości. Nie, nie zmieniła natury bestii, nie ujarzmiła jej. Pokazała jedynie, że życie nie jest nieustanną walką i czasami można ogłosić kapitulację, która smakuje równie dobrze, jak zwycięstwo.

Poczuł, że Iwona się uśmiecha. Zaskoczony, uniósł głowę, odrywając się od jej warg, a wtedy dostrzegł też wesołe iskierki w zielonych oczach.

Dziękuję, kochanie – powiedziała przekornie.

Bez takich, bo cię uduszę – ostrzegł, chociaż bez przekonania. Po cholerę to mówił, skoro jego groźby od dawna przestały być realne?

Mógłbyś? – Szczupłe policzki zaróżowiły się, w oczach ukazał się dziwny głód. – Mógłbyś to zrobić podczas seksu?

Nie gustuję w tych zabawach! – warknął. A jednak zacisnął palce na szczupłej szyi. Pojawiło się pewne wspomnienie i nagle Nikita przekornie postanowił, że owszem, coś jej da, ale na pewno nie to, czego po nim oczekiwała. Nie pozwoli, aby odniosła kolejne zwycięstwo!

A w jakich gustujesz? – Smukłe palce delikatnie przeczesały jego włosy, dotknęły policzków, powędrowały na skronie. – Gwałty, pobicia, tortury?

Masz mnie za prymitywa, który potrafi tylko jedno? – zirytował się.

W sumie to tak. W końcu twym niedoścignionym wzorem jest Nikolaj.

Pierdolić palanta! – Nikita zmrużył oczy, zastanawiając się, od czego powinien zacząć. Co prawda nigdy wcześniej tego nie robił, ale przy tej kobiecie nic nie wydawało się trudne.

Kochanie? Dziwne, lecz to słowo, wypowiedziane tak miękko, z nutką czułości, przywołało wspomnienia, których nie chciał. Były zbyt mgliste, zbyt niewyraźne i zbyt bolesne. Były echem szczęścia, którego prawie nie pamiętał, bo zaraz po nim zjawiała się popierdolona rzeczywistość. Mrok nocy, głośny oddech, ciche jęki bólu. Zatykał wtedy rękoma uszy, zaciskał zęby. I moczył łzami poduszkę, do której się tulił, starając nie patrzeć na coś, co było tak chore i obrzydliwe, że nawet teraz, po tylu latach, czuł mdły smak żółci w ustach i własne przerażenie.

Okłamał Iwonę. Bliskość matki wcale nie działała na niego kojąco. Budziła obrzydzenie i bunt, chociaż wtedy okazał się za słaby na walkę. Płakał, gdy ojczym gwałcił jego siostry, płakał, gdy matka zmuszała go do rzeczy, po których szczupłym ciałem wstrząsały silne torsje. Nienawidził tej kurwy jak nikogo innego na świecie. W koszmarach wciąż widział ogromne sutki, które kazała mu ssać, czuł zapach jej wnętrza, doprowadzający go do szaleństwa, lepki dotyk jej rąk na swoim penisie, fałdę skóry na brzuchu, która podrygiwała podczas seksu.

Nie… niedobrze mi – mruknął, puszczając Iwonę i siadając na łóżku. Pochylił głowę, palce zaplótł na karku i z całej siły próbował powstrzymać odruch wymiotny.

Niki! – Zaniepokojona Iwona od razu znalazła się u jego boku. – Co się stało? Piłeś coś wczoraj?

Nie.

Więc o co chodzi?

Nie odpowiedział. Nawet nie drgnął, zawieszony w chorej rzeczywistości nadal tak żywej w jego głowie, chociaż będącej już przeszłością.

Powinien zabić Iwonę. Nie dlatego, że jej nienawidził i nie z powodu tego, co mu zrobiła. Powinien ją zabić, bo sama obecność tej kobiety zmuszała go do czegoś, czego nie chciał, czego się bał.

Do czucia.

Brak niektórych emocji był lepszy, a gniew koił ból. Zło, które na dobre rozgościło się w jego duszy, okazało się nazbyt łaskawe, bo dało zapomnienie.

Ofiarami były blondynki o błękitnych oczach. Szukał nie spełnienia i satysfakcji, a zemsty. Zawsze szukał tylko tego jednego, bo prawdziwa sprawczyni pozostawała poza jego zasięgiem. Za każdym razem przewaga nad bezbronną ofiarą doprowadzała go do orgazmu. Była rekompensatą za tamte niepowodzenia, za niemoc, którą odczuwał, za cierpienie, jakiego ogromu przez długi czas sobie nie uświadamiał.

Dopiero gdy po tylu latach zobaczył Olgę…

Chodź tu do mnie – szepnęła Iwona, wślizgując się na jego kolana. – Nie wiem o czym pomyślałeś, ale to musiało być coś bardzo, bardzo złego.

Może.

Na pewno. – Pocałowała go. Trzymała jego twarz w obu dłoniach i całowała, ale inaczej niż wcześniej. Bez gwałtownie spalającej namiętności, bez zwierzęcego głodu, bez spopielającego pożądania. Całowała go tak, jak kobieta powinna całować mężczyznę, na którym jej zależy. Którego mogłaby pokochać, jakkolwiek pokręcona i niezdrowa nie byłaby ta miłość.

To uczucie potrafiło mieć tyle twarzy, tyle odcieni. Czerwień była zaledwie jednym z nich, fasadą za którą kryła się cała paleta barw. Bywało bielą wybawienia, bywało czernią destrukcji, bywało też szarością dnia codziennego.

Było wszystkim i niczym, kilkoma słowami, spojrzeniem lub delikatną pieszczotą, poświęceniem i odkupieniem.

Nie wiem, kim tak naprawdę jesteś – wyszeptała. – Ale jestem z tobą. Jestem z tobą, pamiętaj o tym, proszę!

Nie wiesz? – Uśmiechnął się, lecz tak niewesoło. W zasadzie to był tylko grymas ust.

Dupkiem z duszą – odpowiedziała. Siedziała na jego kolanach, on objął ją pasie, wtulił twarz w piersi. O ile większą ulgę poczuł, gdy przestał się buntować przeciwko temu, co oczywiste! Gdy po raz pierwszy od bardzo dawna nie szedł pod prąd, ale pozwolił mu się ponieść w zupełnie innym kierunku.

Iwona leniwymi gestami gładziła czarne włosy Nikity. W zamyśleniu zaplatała sobie krótkie kosmyki na palce, zastanawiając się, co tu się u licha wydarzyło? Trzymała w ramionach nie mordercę i gwałciciela, nie wroga, ale kogoś, kto nagle okazał swoje bardziej ludzkie oblicze. Absurdalna rzeczywistość, nie mająca prawa zaistnieć, rzeczywistość, która wynurzyła się spoza cienia przeszłości. Przeszłości tak jednoznacznej, tak pełnej złych wspomnień.

Jeśli ona się zdecyduje, jeśli on ją zaakceptuje, ich przyszłość to nie droga w pełnym blasku słońca. To wieczne balansowanie na krawędzi, świat przesycony mrokiem, pełen wyrzeczeń.

I nagle uświadomiła sobie, że to jedyny świat, w którym chciałaby się znaleźć.

Bo nie będzie tam sama, ale z nim.

Drgnęli, gdy ktoś energicznie zapukał do drzwi.

Kto…

Pewnie Siergiej. Po rewelacjach, które mu zaserwowałem, postanowił przylecieć i zabrać ciało Olgi – wyjaśnił z niechęcią Nikita, wstając z zamiarem wpuszczenia gościa.

Ach! – Iwona błyskawicznie nakryła się kołdrą. – A nie możecie iść do ciebie? Jakbyś nie zauważył, jestem w dezabilu.

E, tam! Widywał lepsze.

Niki!

Marudzisz – skwitował lekceważącym prychnięciem, po czym otworzył na oścież drzwi. Silne uderzenie w twarz nie tylko posłało go na podłogę, ale i zamroczyło.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Tyle czekałam na nową część a tu się okazało , że się nie pojawiła na stronie głównej. Dziś przypadkiem trafiłam. Jak zawsze super, ale teraz zaczyna się gruba akcja. Na pewno to Wadim zaszczycił ich swoją obecnością. Nie każ nam długo czekać 🙂

  2. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Przyłączam się ,nie każ nam czekać ❤️🥰

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie będzie długo. W sumie to jeszcze z 2, 3 części 🙂

      • J
        Jopis
        |

        Czyli w grudniu się wyrobimy i koniec? 🙁

  3. M
    Mila
    | Odpowiedz

    Ale Ty nas trzymasz w niepewnośći 🙁
    Moj mąż się śmieje że smartfon mi się spali jak takiego częstego zaglądania na tą stronę. Ale co zrobić jak Nikita jest .. taki że nie mogę się doczekać co dalej. I 20 razu dziennie na stronę zaglądam.
    Daj nam prezet na święta i dodaj rozdziały. Bardzo prosimy
    Całusy

    • J
      Jopis
      | Odpowiedz

      Jakbym siebie widziała. Ja tak samo, po kilkanaście razy dziennie wchodzę i sprawdzam, czy aby przypadkiem nie pojawił się nowy rozdział 🙂 przyłączam się do próśb koleżanek wyżej.

  4. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Babeczko , pobijam temat 😘😘bo tęsknimy 🤗

  5. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    :((((

  6. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Czy jest kolejny rozdział ?ja nie widzę …

    • J
      Jejejka
      | Odpowiedz

      Nie ma, ja już tu usycham 🙁

Napisz nam też coś :-)