Nikita (XXVII)

with 31 komentarzy

 

Koniec jednego, początek drugiego!

*

Kiedy weszli na pokład, od razu rzucił im się w oczy długi, podłużny kształt. Wadim elegancko zapakowany w czarny worek. Pozostawiono jedynie otwór w okolicach twarzy, aby się nie udusił.

Idealny cel, pomyślał Nikita i zaczął kopać Wadima, klnąc przy tym soczyście.

Niki! Nie teraz! Po pierwsze nie jesteśmy w Rosji. Po drugie, jeszcze skurwiel dostanie zawału, udaru czy czegoś tam i gówno z naszej zemsty.

Patrzeć na niego nie mogę.

Przecież nie patrzysz. To czarne wszystko zasłania.

Zawsze musisz łapać mnie za słówka?

Uwielbiam łapać cię za słówka – roześmiała się, zajmując miejsce w fotelu. – I wiesz co? Z tobą nie można się nudzić. Tu trup, tam trup, dziś Jakuck, jutro Tokio, pojutrze Petersburg. Seks zajebisty, czasami mogę ci też zdrowo przyłożyć. Jesteś idealny Niki!

Jak on na nią spojrzał! Każda inna kobieta, każdy inny mężczyzna, już byłby trupem. W przypadku Iwony problem polegał na tym, że Nikita jednocześnie był wściekły i zachwycony, a wcześniejsze życie, przed jej poznaniem, wydało mu się nagle takie nudne i bezbarwne.

Nic więc nie odpowiedział, zajmując miejsce naprzeciwko, jako że właśnie odrzutowiec zaczął kołować.

Podoba mi się taki sposób podróżowania. Szybko, luksusowo i bez tłoku – powiedziała, gdy już mogli odpiąć pasy.

Jakie luksusowo? Luksusowy to jest ten, którym lata Siergiej.

Ma dwa?

Tak – burknął. – Tego używałem ja, Nikolaj lub ci, którzy musieli załatwić coś pilnego w jego imieniu.

Latam klasą ekonomiczną, więc się nie dziw – westchnęła. – Niki, od czasu do czasu trzeba sprawdzić, czy Wadim żyje. Ja to będę robić, żebyś go za szybko nie zabił.

Nie zabiję.

Jaki masz plan?

Długo, boleśnie i ze skutkiem śmiertelnym.

Po co w ogóle pytałam – zakpiła, bez wahania przesiadając się z fotela na jego kolana. – A jakie masz plany wobec mnie? – Jedną dłoń wplotła od tyłu w męskie włosy, drugą muskała ciemną tkaninę koszulki. Poczuła, jak napiął ciało, lecz nie zrzucił jej, nie odepchnął.

Długo, przyjemnie i ze skutkiem śmiertelnym – warknął.

Kłamczuch – wymruczała, przygryzając zębami płatek ucha. – Wiesz na co mam ochotę? Abyśmy zaszyli się gdzieś na odludziu, totalnym zadupiu, mogłaby być to chatka pośrodku lasu. Luksusy nam niepotrzebne, ale ogromne, wygodne łóżko z solidną ramą, już jak najbardziej. Po drodze kupilibyśmy ciekawe akcesoria, zapasy jedzenia oraz alkoholu. Porządne prochy też by się przydały, na wypadek, gdybyś zaczął wymiękać.

Ja? – Męskie dłonie objęły ją jakby na próbę, a później zaczęły błądzić po pośladkach.

Robiłbyś ze mną to, o czym tylko byś zamarzył – szeptała dalej, pieszcząc oddechem wrażliwą skórę szyi. – Zerżnąłbyś moje cycki, a później się na nie spuścił. Marzę o laniu skórzanym paskiem, tak, aby moja pupa przybrała odcień purpury. Tak, abym krzyczała z bólu, jednocześnie płonąc z pożądania. Położyłbyś mnie na łóżku, z głową w dół na krawędzi i wsadził do gardła nabrzmiałego kutasa. Taka odlotowa wersja głębokiego gardła, o której zawsze marzyłam.

Może teraz? – zapytał Nikita zmienionym głosem. Nie tylko dotyk jej dłoni, ale i same pieprzne, wręcz wulgarne słówka, błyskawicznie doprowadziły go do wrzenia. Lecz Iwona nie zamierzała tak łatwo się poddać.

Zajęłabym pozycję na pieska, a ty lekko ugiąłbyś nogi i wszedłbyś od tyłu. Posuwałbyś mnie jak pies swoją suczkę...

Tak! – wychrypiał, wpychając rękę pod jej bluzeczkę. Zacisnął palce na jędrnej piersi i zaczął ją brutalnie pieścić. Iwona zmieniła pozycję, dosiadając go okrakiem. Pomiędzy udami wyczuła naprężoną twardość.

Mam tyle ciekawych pomysłów – szeptała dalej. – Nauczyłabym cię też robić to delikatnie, prawie że subtelnie, podążając do celu w jakby zwolnionym tempie. Za każdym razem gdy w koniuszkach palców czułbyś nadchodzący orgazm, wtedy bym przerwała i pozwoliła, aby emocje się wyciszyły. I zaczęłabym zabawę od nowa. Co ty na to?

Uhm! – stęknął.

Wkurzyłeś się, jak go pocałowałam, prawda?

Nie!

Wkurzyłeś i miałeś ochotę zabić?

Cholera, nie! – wydyszał. – Wstań, chcę...

Byłeś zazdrosny.

Powiedziałem, nie! – wrzasnął tak głośno, że pewnie te słowa dotarły nawet do uszu pilotów.

Dobrze. – Błyskawicznie się wycofała, poprawiając ubranie. – Skoro nie, to ja zajmę się czymś ciekawszym.

Nikita chciał zerwać się z fotela, aby ją dopaść, ale silny kopniak posłał go z powrotem na miejsce. Od razu zrozumiał, że albo pójdzie na ustępstwa, albo będzie musiał sam się obsłużyć.

Kurwa, niech ci będzie. Byłem! – syknął.

Spojrzała na niego z namysłem. Cóż, metoda małych kroczków.

Wiesz co, Niki? Widać w tobie dziedzictwo dziadka. Jak się wpisze w wyszukiwarkę słowa gwałt i ostry seks, to same japońce wyskakują. Zboczuchy jedne – zachichotała. – Normalnie jak króliki. Pewnie dlatego chodzisz wiecznie napalony. Nie uważasz, że to perwersyjne, robić to przy Wadimie?

I tak nic nie widzi.

Ale słyszy.

Jebał go pies! Odwróć się i oprzyj o fotel – rozkazał, wstając i rozpinając spodnie.

A figę! – oświadczyła bezczelnie. – Nie samym seksem człowiek żyje. Siadaj! – Głos miała poważny, surowy.

Poczerwieniał, wymamrotał coś pod nosem, po czym na powrót zapiął spodnie i opadł na fotel. Przez następne kilka godzin zawzięcie ją ignorował, siedząc nosem w komórce. Iwona skorzystała z telewizora zamontowanego przy innym fotelu i obejrzała dwa filmy. Przy trzecim się zdrzemnęła, bo monotonia lotu podziałała na nią usypiająco. Zresztą, od momentu gdy porwała Nikitę, życie nabrało szalonego tempa, dlatego odczuwała coraz większe zmęczenie.

Więzień pojękiwał, ale kilka mocnych kopniaków skutecznie go uciszyło. Karcąco pokręciła głową, ale nic nie powiedziała, zwłaszcza, że samolot wpadł w niewielkie turbulencje. Warunki do lądowania nie były zbyt sprzyjające i szczerze mówiąc, odetchnęła z ulgą, gdy stanęła na płycie lotniska.

I tak w godzinę później ponownie znaleźli się w domu, w którym tak długo żyła Olga. Zeszli do piwnicy, do pomieszczenia, w którym kręcono te wszystkie ohydne filmy. Trupów już nie było, sprzątnęli je odpowiedni ludzie. Ale smród śmierci pozostał. Wwiercał się w nozdrza, przyprawiał o mdłości, przynosząc ze sobą wspomnienie tego, co się tu wydarzyło.

Masz plan? – zapytała, a Nikita skinął głową. Zniesienie więźnia przyszło mu bez trudu, chociaż Wadim był ciężkim i zwalistym mężczyzną. Rzucił go na ziemię, po czym zerwał czarny worek, ukazując czerwoną, spoconą i pełną przerażenia twarz Wadima, o małych, świńskich oczkach i tłustej, pokrytej krostami cerze.

Piękny widok – uśmiechnął się Nikita z sadystycznym zadowoleniem. – Teraz zastrzyk i bierzemy się do pracy. Pamiętasz, jak kazałeś mi mówić do siebie tatusiu? Więc tatusiu, zabawimy się! Na moich pojebanych warunkach, zabawimy się tak, że będziesz błagał o śmierć!

Zapłacę wam. – Głos więźnia był piskliwy ze strachu. – Ile chcecie?

Pieniądze? Nisko mnie oceniasz.

Mam też informacje. Dużo cennych informacji – kusił Wadim, chociaż w głębi duszy przeczuwał, że to na nic.

Zabierzesz je ze sobą do piekła – oświadczył ze spokojem Nikita. – A kiedy przyjdzie pora, podążę tam za tobą. Nie ukryjesz się, nie uciekniesz, nie dostaniesz rozgrzeszenia. Masz kurwa, przejebane na wieczność!

To on mi za to płacił! To nie ja, przysięgam?

Niby kto? – Nikita wyglądał na średnio zainteresowanego, przygotowując łańcuchy do uwięzienia ofiary zwisające z sufitu.

Twój pierdolony wujaszek! Też lubił ją posuwać!

Iwona spojrzała bystro na Nikitę i od razu poczuła niepokój. Chyba nie uwierzył w te bzdury? Wadim chciał za wszelką cenę oddalić moment śmierci i był gotowy na wymyślanie wszelakich bredni. Cokolwiek, aby przedłużyć swój nędzny żywot.

Niki. – Położyła dłoń na jego ramieniu. – Nie wierz mu. Siergiej z pewnością ma wiele wad, ale kochał twoją matkę i siostry, a cierpienie Olgi także i jego dotknęło.

Powinienem...

Nie. – Pogładziła go po policzku. – Nikita, nie. Nawet tak nie myśl. Jesteś dla niego jak syn. Ta gnida perfidnie łże. Zabijmy go, bo jestem już zmęczona tym wszystkim. Chcę wrócić do Polski, chcę nacieszyć się szczęściem przyjaciółki i chcę nasycić się tobą.

Jeszcze przez chwilę widziała wahanie na jego twarzy. Później Nikita zacisnął wargi i skinąwszy głową, zacisnął obręcze na kostkach więźnia. Chwycił rączkę metalowej dźwigni i zaczął go podnosić.

Mam nadzieję, że nie trafi go apopleksja?

Nie martw się, wytrzyma.

Co zamierzasz? – zapytała zwięźle Iwona. – Serio, w tej pozycji długo nie pożyje. Tortury? Coś ze średniowiecza?

Wymyśliłem coś lepszego. Chcę czuć ekstazę, gdy będzie zdychał.

Coś lepszego?

Znacznie lepszego. – Zmrużył oczy, przyglądając się wiszącemu Wadimowi, którego twarz już nabrzmiała czerwienią. A później podniósł go jeszcze wyżej. Piwnica miała niezwykle wysoki sufit, Iwona oceniła, że na oko było to jakieś trzy i pół metra, a więzień prawie dotykał stopami sufitu. – Wykrwawisz się skurwielu na śmierć! Umrzesz powoli i w męczarniach!

Nikita, to ja…

Brutalnie chwycił ją za kark, przyciągając ku sobie. Pocałował, wgryzając się w rozchylone wargi, a podniecenie wystrzeliło w górę wysokim płomieniem. Nie krępował się obecnością uwięzionego wroga, nie zawahał.

Dokładnie wiedział, co chce zrobić.

Każde tortury się kiedyś kończą, a i ofiara nie była najlepszego zdrowia. Tymczasem Nikita pragnął czegoś więcej, chciał się nasycić tym momentem, gdy z tego padalca będzie uchodzić życie.

Seks, przemoc i krew, dużo krwi. Do tego zemsta. Idealna kombinacja!

Na samą myśl o tym, znalazł się prawie na skraju orgazmu. Chciał czuć wszystko, całym sobą, każdym skrawkiem ciała. Dlatego nie przerywając pocałunku, zaczął się rozbierać. Siebie i ją. Powoli, nieśpiesznie, chociaż buzujące w jego wnętrzu pożądanie, spalało go kawałek po kawałku, wywołując w duszy i umyśle kolejne pożary. Całował Iwonę zachłannie, raniąc delikatne wargi, czując krew na czubku języka.

Lecz to był zaledwie początek.

Chcesz się przy nim kochać? – zapytała w końcu, a wtedy Nikita spojrzał na nią z góry, uśmiechając się. Zadrżała z odrazy i fascynacji, bo nigdy wcześniej nie widziała czegoś podobnego. Tak pełnej zła satysfakcji, tak umiejętnie kontrolowanego szaleństwa.

Tak.

Perwersyjnie.

Nie, jeszcze nie. – Pochylił się, sięgając po leżący na ziemi miecz, który musiał przywieźć mu Siergiej, bo wcześniej nie zauważyła, aby go ze sobą zabrał. Nie spuszczając wzroku z zaskoczonej Iwony, wyjął go z pochwy, po czym przesunął czubkiem języka po jego powierzchni. Zamruczał, bo dotyk chłodnej, gładkiej stali także podniecał. – Teraz będzie perwersyjnie.

Czubek miecza dotknął bladej skóry na brzuchu Wadima. Sunął po jej powierzchni tak delikatnie, że wydawało się to niemal muśnięciem, lecz od razu dostrzegła, że to było coś więcej. Pokazały się pierwsze krople krwi, po czym skóra rozwarła się niczym otwarte do krzyku usta. Z wnętrza wysunęły się jelita, kołysały się w powietrzu niczym długie czerwone wstążki, podczas gdy Wadim zaczął krzyczeć. Krztusił się i charczał, ale Nikita nawet na niego nie spojrzał. Za to uniósł głowę i czubkiem języka złapał kilka szkarłatnych kropli, przymykając oczy, jakby delektował się ich metalicznym smakiem.

I nagle jakby ocknął się z transu. Znów ją pocałował, odrzucając miecz na bok. Pieścił , wbijając palce w miękkie ciało, nie zważając na słaby protest. Bo oszołomiona Iwona nie potrafiła poradzić sobie z czymś tak ohydnym. Z jednej strony pragnęła dla tego bydlaka jak najgorszej śmierci, z drugiej… To, co robił Nikita było tak wyuzdane, tak nieludzkie. Jęknęła, chcąc wydostać się z jego uścisku. Na próżno. Obrócił ją plecami do siebie, unieruchomił w ramionach, nie pozwolił na najmniejszy protest. Wszedł od tyłu z taką wściekłością, jakby to ją zamierzał ukarać. Kąsał jej szyję, namiętnie, ale i brutalnie, a krew Wadima kapiąca z góry zmieszała się z ich potem, spływała po złączonych ciałach, rozlewała nieregularną plamą po podłodze. Słychać było tylko chrapliwy oddech umierającego mężczyzny, plaskanie dwóch nagich ciał i coraz głośniejsze jęki rozkoszy.

Nikta, proszę… Nie… – wystękała, chociaż i ona czuła coraz większe podniecenie.

Tak, tak, tak – powtarzał jak mantrę. Zamroczony, upojony własnym zwycięstwem. Po tylu latach dorwał tego bydlaka i dał mu w końcu to, na co zasłużył. – Tak kurwa, tak! – krzyczał, rżnąc ją niczym zwierzę. Dokładnie tak się czuł. Pozwolił zawładnąć sobą tej najbardziej pierwotnej części duszy. Wypełznąć złu z zakamarków umysłu. Nieważne czy ona tego chciała, czy to akceptowała. W tej chwil nic nie było ważne.

Czuł zbliżający się orgazm, ale w jego głowie tkwił jeszcze jeden pomysł. Pchnął Iwonę na ziemię, a kiedy spojrzała na niego zaskoczona i zamroczona, uśmiechnął się szeroko.

A teraz cholerny kutasie, posmakujesz własnego fiuta! – warknął. Uniósł miecz i bez problemu odciął wiszącemu mężczyźnie genitalia. Ten znów zaczął wyć i wtedy Nikita wpakował mu pomiędzy rozchylone wargi zakrwawionego penisa.

Obciągaj! – rozkazał, wykrzywiając twarz. I nagle zaczął się śmiać. Ten drwiący śmiech rozniósł się echem po pomieszczeniu, wybudził skamieniałą z osłupienia kobietę.

Nie! – krzyknęła, zrywając się na nogi. Ale wtedy Nikita brutalnie chwycił ją za włosy.

Chciałaś zemsty? To ją masz! – warknął. – Masz kurwa zemstę! Możesz się kąpać w krwi tego skurwysyna! Delektować jego cierpieniem, bólem. A na samym końcu patrzeć jak zdycha!

Niki... – wyjąkała. Na twarzy miał krew ofiary, na rozciągniętych w grymasie uśmiechu ustach jej krew. Krew ściekała po jego ramionach, chaotycznymi ścieżkami wytyczała nowe szlaki. Skleiła ciemne włosy. I na samym końcu dotarła do podłogi, wsiąkając z spękany beton. – Ty… oszalałeś!

Nie. – Przyciągnął ją ku sobie. – Ja zawsze byłem szalony!

Poczuła jak rozciąga na boki jej pośladki, lecz zanim zdążyła zaprotestować, znów w nią wszedł. Od tyłu, bezlitośnie, mocno, sprawiając ból, bo nie była przygotowana na seks analny. Potem obrócił tak, że przed sobą miała konającego w męczarniach człowieka. Chrapliwy oddech Nikity, głośne jęki Iwony i charkot umierającego człowieka mieszały się ze sobą, tworząc swoistą muzykę piekła, której kompozytorem był sam diabeł.

Ciało Wadima wciąż drgało, a oczach, które prawie wyszły na wierzch, widać było obłędne przerażenie i niedowierzanie. Krew zalewała mu twarz, wnętrzności pod wpływem grawitacji opadły na ziemię, tworząc coś na kształt surrealistycznego obrazu.

Patrząc na to powinna czuć jedynie obrzydzenie, lecz tak nie było.

Dała się ponieść jemu szaleństwu. Ból splótł się z rozkoszą, satysfakcja z odrazą, zmęczenie z poczuciem triumfu, a kiedy głośno wykrzyczała:

Nikita!

Doszedł w niej gwałtownie. Dygotał, przeżywając swą rozkosz, podczas gdy Iwona zawisła bezwładnie w jego uścisku. Poczuła jak ją obraca, jak obejmuje ramionami, jak czule gładzi po włosach. To było niczym drwina, bo przed chwilą nie potrafił okazać ani odrobiny uczucia.

Jesteś… zdrowo… porąbany… – wyjąkała.

Zemsta powinna upajać. Dostarczać rozkoszy tej porównywalnej z seksem.

Chyba tak. – Zamknęła oczy, a on bez słowa chwycił ją w ramiona. Wyszedł z piwnicy, kierując się w stronę łazienki. Odkręcił wodę, postawił pod gorącym strumieniem i sam stanął obok. Za taką delikatnością zmywał szkarłatne plamy z jej skóry, że nagle się rozpłakała. Łykała gorzkie łzy, patrząc na niego z niedowierzaniem, na obraz jego twarzy nakładała się też twarz Wadima.

Miałeś to zrobić inaczej.

Miałem. – Silne palce muskały rozgrzany policzek, obrysowały kontur drżących warg. – Dla ciebie chciałem zrobić to właśnie tak.

Dla mnie?

I dla siebie. Nie będę kłamał, to była jazda bez trzymanki. Aż żal, że tak szybko umarł.

Odsunęła się i nagle rozpłakała. Jak nigdy dotąd, z niezwykłą wyrazistością dotarło do niej, kim był i w jakim mężczyźnie się zakochała.

Popieprzony świrus!

Źle zrobiłem? – spytał szeptem, pochylając się nad nią. Woda ściekała z jego barków, z szerokiej piersi, spływała po płaskim brzuchu. Mokre kosmyki włosów przylepiły się do czoła i skroni, na długich, czarnych rzęsach zawisły niewielkie kropelki. Usta miał rozchylone, a w oczach błysk dzikości.

Sądziłam, że cię rozumiem. I nagle nadchodzi chwila taka, jak ta… Nikita! Ty nie masz żadnych hamulców moralnych, żadnych zasad, żadnych uczuć.

Mam. – Zamykając oczy, wtulił twarz w jej szyję. – Mam, dlatego zrobiłem to, co zrobiłem. Zasługiwał na śmierć. Na cierpienie również.

Mówiłeś, że ci się to podobało?

Krzyki moich młodszych sióstr, gdy był gwałcone? Ich błagalne prośby, podczas gdy mnie matka kołysała w ramionach? Podniecało mnie, ale mi się nie podobało.

To nie to samo? – Uniosła ramię i drżącymi palcami dotknęła jego policzka.

Nie. To coś zupełnie innego.

Kim ty jesteś? Tak naprawdę? Kim jesteś Niki?

Jeśli ty nie znasz odpowiedzi na to pytanie – dotknął ustami jej warg – to nikt jej nie zna.

Odwzajemniła pocałunek, myśląc, że ma rację. Otworzył się przed nią, jak przed nikim innym i na swój sposób, to było wzruszające. To nie był kandydat na księcia na białym rumaku, raczej na żądnego krwi demona z piekła rodem. Lecz kiedy uniósł ją w górę, opasała nogami męskie biodra, odpowiedziała na pocałunek, splatając ramiona za jego szyją.

Pragnęła go. Nadal go pragnęła.

Nienawiść zniknęła.

Niechęć zamieniła się w akceptację.

Pozostała jedynie fascynacja.

***

Długo jeszcze nie mogła zasnąć. Leżała wtulona w męskie ciało, patrząc na jaśniejący prostokąt okna. W milczącej ciszy poranka, było jej tak dobrze i tak źle.

Czy to miał być koniec?

Miała wrażenie, że nie, lecz z drugiej strony ktoś taki jak Nikita nie nadawał się na związki. Naprawdę chciała faceta obarczonego bagażem bolesnej przeszłości? Niestabilnego emocjonalnie, wybuchowego i nieprzewidywalnego?

Cóż… Tak, chciała.

Jednak nie miała pojęcia, czy on chciał jej.

W końcu zmęczenie wzięło górę i Iwona zasnęła.

Obudził ją zapach kawy. Zaskoczona, dostrzegła filiżankę stojącą na stoliku nocnym. A kiedy po nią sięgnęła, poczuła, jak coś dławi ją w gardle.

Wzruszenie.

Bestia w niezwykle zawoalowany sposób pokazywała, że jednak jej zależy. Pierwszy raz mógł być kaprysem, śniadanie było wyzwaniem, ale wczoraj i dziś to już coś zupełnie innego. Mimo to nie potrafiła przewidzieć przyszłości, odgadnąć zamiarów Nikity. Wiedziała jedno, jeśli on poprosi, to ona zostanie.

Wracam do Polski – powiedziała cicho, wchodząc do kuchni, gdzie przy okrągłym stole siedział Nikita. – Kamila urodziła córeczkę. Chciałabym ją zobaczyć, pomóc przyjaciółce, nacieszyć się jej szczęściem.

Aha. – I tylko tyle. Siedział, palił papierosa i gapił się przed siebie, ponuro, ze zmarszczonym czołem.

Już się spakowałam. Za trzy godziny mam samolot.

Nie lecisz ze mną do Petersburga? – W końcu okazał coś więcej niż obojętność.

Nie byłam pewna, czy chciałbyś mnie zabrać na stopa – zażartowała, lecz Nikita nieoczekiwanie się zirytował.

Co to za głupoty? – warknął. – Wracasz ze mną!

Czyżbyś chciał w akcie zemsty wypchnąć mnie gdzieś pośrodku tajgi?

W akcie zemsty to przelecę się tak, że samolot wpadnie w turbulencje – odparł, złośliwie się uśmiechając. – Musimy zdać raport Siergiejowi.

Ty musisz, ja nie jestem do tego potrzebna. Dziękuję za kawę.

Burknął coś tylko niewyraźnie.

Iwona nalała sobie soku do wysokiej szklanki i podeszła z nią do okna. Była głodna, ale w tym domu niczego by nie ruszyła. Na samo wspomnienie zawartości lodówki nadal ją mdliło. Patrzyła na pustą, pozbawioną piękna okolicę, na walające się po podwórku śmieci i zastanawiała, czy on zapyta, czy chciałaby z nim zostać. Chociaż nie odwróciła głowy, wyczuła obecność Nikity za swoimi plecami. Uśmiechnęła się kpiąco, bo widać było, że dręczy go ten przymus podjęcia decyzji. Tak, on miał ją podjąć, bo tym razem Iwona pozostała bierna i obojętna, jakby w ogóle jej nie zależało. Zastanawiała się, czy ją obejmie, co powie, a w zamian za to poczuła nagle szorstkość materiału na swoich ustach, a później zapadła ciemność.

***

Przez zamroczony umysł przedarła się niewyraźna myśl, że zna to miejsce. To było mieszkanie Nikity, chyba jego sypialnia, chociaż nigdy w niej nie była.

Chciała przyciągnąć do siebie zdrętwiałe ramiona i wtedy zrozumiała, dlaczego tak jej niewygodnie.

Ten dupek ją przywiązał! Co prawda łóżko nie miało wezgłowia, ale i tak sobie poradził, unieruchamiając Iwonę na dobre.

Nikita! – wrzasnęła rozgniewana. – Ty padalcu! Chodź tutaj natychmiast!

Długo nie musiała czekać. Najwyraźniej zadowolony z siebie Niki, w białej koszulce i mocno sfatygowanych dżinsach, wszedł do pokoju, paląc nieodłącznego papierosa i stanął tuż przy łóżku, patrząc na nią z góry.

Co to ma znaczyć? – spytała złowróżbnym tonem Iwona. – Dlaczego do cholery mnie związałeś?

Bo nigdzie nie pojedziesz – wysyczał, pochylając się nad nią.

Słucham?

Nie wrócisz do Polski, zrozumiałaś? Przynajmniej dopóki ja ci na to nie pozwolę.

Zapadła cisza. W zielonych oczach gniew zastąpił zaskoczenie, w czarnych można było dostrzec jedynie determinację i złośliwą satysfakcję.

Pojebało cię? – wrzasnęła znienacka. – Nie mogłeś poprosić, abym została? Jak normalny człowiek?

Poprosić? – Mina Nikity powiedziała więcej niż słowa. – Nie.

To teraz mnie rozwiąż, bo inaczej jaja ci urwę! – zagroziła.

Właśnie dlatego cię nie rozwiążę. Moje jaja i tak już sporo wycierpiały.

Zapadła cisza, którą nagle przerwał wybuch śmiechu. Iwona nie wytrzymała, kiedy uświadomiła sobie, że każdy mężczyzna ma swoje sposoby na zatrzymanie kobiety, a ona widocznie trafiła na egzemplarz wyjątkowo pokręcony. Bo kto, jak nie ten świrus, mógł wpaść na pomysł, aby zamiast porozmawiać czy zaproponować coś, przywiązać ją do łóżka.

Co cię tak bawi? – zmarszczył brwi.

Nic. Będziemy mieć burzliwe, ciekawe życie – oznajmiła, nadal chichocząc. – W tym seksualne, które urozmaici pan gumowy. Jednak stawiam trzy warunki.

Postawisz coś innego. – Znaczącym gestem położył dłoń pomiędzy swoimi udami.

Po pierwsze, jak cię złapię na zdradzie, to nie będzie przebacz. Dostaniesz po pysku, a kutasa zawiążę ci na supełek.

Niby ja? – Wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Dobra, od teraz gwałcić będę jedynie, że tak powiem, biznesowo.

Po drugie – ciągnęła niezrażona Iwona. – Przeprosisz Kamilę. I tak nie żałujesz tamtego, więc do dupy takie przeprosiny, ale od czegoś musimy zacząć.

Żałuję tylko, że nie udało mi się jej zabić.

Nie wątpię – odparła z przekąsem. – Po trzecie. Masz się mnie słuchać. Jestem starsza, mądrzejsza i bystrzejsza.

Ty? – ryknął śmiechem. – Nikogo nie będę słuchał, zwłaszcza baby – dodał z pogardą.

Teraz mnie rozwiąż i przygotuj kawę oraz coś do jedzenia, bo jestem piekielnie głodna. Ja w tym czasie się wykąpię. A później – zerknęła na niego, przygryzając wargę. – Później wrócimy do łóżka i będziemy się kochać, bo mam na ciebie straszną ochotę.

Do tego nie muszę cię rozwiązywać.

Zrobisz to po dobroci, a obiecuję, że będę łagodna w wymierzaniu kary. – Spojrzała wymownie w kierunku jego krocza. Nikita nie wyglądał na przekonanego, ale w końcu zdecydował się ją uwolnić.

To tylko seks, zrozumiałaś? – Zastrzegł. – Jak mi się znudzisz, to wypierdolę na zbity pysk. Czy to jasne?

Jak ty mi się znudzisz, to cię zabiję. Czy to jasne? – odpowiedziała pytaniem na pytanie.

Przemoc w rodzinie. – Zatoczył oczyma. – Albo mój biedny kutas, albo bezlitosny mord. A podobno to ja jestem nienormalny.

Jesteś nieszablonowy. – Iwona rozmasowywała obolałe nadgarstki i wtedy to on zrobił coś niezwykłego. Usiadł na krawędzi łóżka, a potem chwycił jej ręce i z niezwykłą, tak niepasującą do niego delikatnością, zaczął przesuwać palcami po czerwonych śladach.

Prawie zamarła na wdechu, ze wzrokiem utkwionym w jego dłoniach. Silnych, smukłych, o krótko i nierówno przyciętych paznokciach. Dłoniach mordercy, gwałciciela, popierdoleńca jakich mało na tym świecie.

Każdy z nas jest czystą tablicą, uświadomiła sobie z bólem Iwona. Czystą tablicą, którą zapisuje życie. Na ogół prozą dnia codziennego, lecz czasami jest to dramat, a nawet horror. Dokładnie taki, jaki Nikita przeżył w dzieciństwie. Wiedziała, że nie da rady wymazać wszystkiego, bo wspomnienia pozostaną, blady ślad kredy kreślącej okrutne słowa. Mogła jednak zrobić coś innego.

Dopisać ciąg dalszy.

***

Po tygodniu dzikiego seksu, potyczek słownych i walki o przywództwo w związku, Iwona postanowiła, że czas na powrót do Polski. Tym bardziej, że troskliwy tatuś zaczął wysyłać za nią listy gończe. Nikita trochę protestował, ale raczej dla zasady niż z konkretnego powodu. Dopiero gdy byli gdzieś nad Litwą, Iwona uszczęśliwiła go wiadomością, iż pozna jej rodzinę.

Nie ma mowy! – warknął, skupiając się na czyszczeniu ogromnego noża, który zabrał ze sobą w niewiadomym celu. – Na cholerę mi to?

Wypada znać przyszłych teściów. – Ona dla odmiany czerpała satysfakcję z jego irytacji.

Ochujałaś? Jakich teściów?

O kurwa! – jęknęła i wybuchnęła nieopanowanym śmiechem. Dopiero kiedy udało się jej uspokoić, wyjaśniła powód swej wesołości.

Niki... – Otarła pełne łez oczy. – Ty to widzisz? Po jednej stronie służby mundurowe, bo w mojej rodzinie to już tradycja. Po drugiej członkowie rosyjskiej bratwy, bo z kolei to tradycja w twojej rodzinie. Trzeba będzie rewidować gości przed wejściem, bo inaczej po wódce się pozabijają!

Nie mam zamiaru się z tobą żenić. – Popukał się znacząco w czoło. – Z nikim innym też.

Ja bym to zrobiła, chociażby dla samego widoku ich twarzy.

Mówisz? – Nikita zamyślił się. Widać było wyraźnie, że mozolnie przetwarza otrzymane informacje. – No nie wiem... Nie warto.

A dla mnie? Warto?

Łypnął na nią okiem i milczał. Sądził, że Iwona tylko się z nim droczy, doskonale zdając sobie sprawę, jakie słowa doprowadzają go do furii, ale może to nie do końca była przekora? Zresztą... Po jego trupie! Jeszcze mu kurwa czegoś takiego brakowało! Jak następnym razem będzie ją rżnął, to zdrowo przyłoży, z prawej, z lewej, żeby nie miała wątpliwości, że seks, nawet ten najbardziej odlotowy, to tylko seks.

Za chwilę lądujemy, odłóż ten scyzoryk – przykazała Iwona, nie kontynuując kwestii małżeństwa. Zresztą żartowała, chociaż Nikita wziął jej słowa całkiem na poważnie. – Jedziemy od razu do Kamili, muszę zobaczyć maleńką.

Nie jadę.

Nie musisz. – Wzruszyła ramionami.

Albo nie, pojadę. Może to moje dziecko? – dodał, uśmiechając się złośliwie. – Brałaś to pod uwagę?

Tak, nawet zastanawiałam się, jak wysokie alimenty mógłbyś płacić, ale to nie twoje. Rozmawiałam z nią kilka dni temu i podobno Aleksandra to wykapany tatuś.

Tak samo porąbana?

Tak, zamiast mleka i cycka zażądała spluwy i wódki. I od razu zapytała o niejakiego Krawczenko.

Serio, chcesz mnie zabrać na wizytę towarzyską?

Zgłupiałeś? Zostawię cię w krzakach i dostaniesz pana gumowego, żebyś miał zajęcie. Im później Kamila dowie się o nas, tym lepiej. W zasadzie to byłoby dobrze, gdyby w ogóle się nie dowiedziała – westchnęła Iwona.

Lądowanie, odprawa, wszystko przebiegło całkiem spokojnie. Na parkingu czekał już na nich wynajęty samochód, więc bagaże wrzucili do na tylne siedzenie. Tym razem to ona prowadziła. Nikita milczał, chociaż nie był ani ponury, ani rozgniewany. Raczej zamyślony.

Jesteśmy na miejscu. W przyszłości Kamila chce kupić mały domek i myślę, że to słuszna decyzja. Chociaż zieleni tu sporo. – Wskazała na niewielki zagajnik, znajdujący się o kilka metrów od klockowatych bloków. Zaparkowali i wtedy Iwona wysiadła z samochodu.

To zajmie mi z dwa kwadranse, bo na dłuższą wizytę przyjadę innego dnia. Gdzie się pchasz, mówiłam, że zostajesz!

Idę zapalić.

Dobrze. – Rozejrzała się dookoła i wtedy z dość znacznej odległości dostrzegła siedzącą na ławce kobietę, która właśnie karmiła trzymane w ramionach maleństwo. Pochylona, wydawała się nie widzieć całego całego świata prócz swego dziecka.

Pięknie wygląda – wyszeptała Iwona po dłuższej chwili. Bezwiednie usiadła na pobliskiej ławeczce, zupełnie zapominając o Nikicie. Ten milcząc, zajął miejsce obok niej, zastanawiając się co ona u licha widzi pięknego w tej babie z bachorem? Chyba powinien zacząć spuszczać się na zewnątrz, bo jeszcze go wrobi w ciążę. Aż otrząsnął się ze zgrozy na samą myśl o czymś takim.

Niki... Jak myślisz? Czy Nikolaj byłby szczęśliwy, wiedząc, że ma córkę?

Wątpię.

Ciekawe ile razy to pytanie zadawała sobie Kamila?

Mam to w dupie.

Mógłbyś mnie nie irytować swoimi głupimi uwagami?

Mógłbym, jak ładnie poprosisz.

Westchnęła jedynie, głęboko i ze smutkiem. Spojrzał na nią z ukosa i pomyślał, że powinien wyznać jej prawdę. Teraz już mógł to zrobić, bo łączyło ich znacznie więcej niż wspólna zemsta czy seks.

On żyje – powiedział cicho Nikita.

Słucham? – Iwona oderwała wzrok od tulącej córeczkę Kamili i spojrzała na niego nic nierozumiejącym spojrzeniem.

Nikolaj żyje – powtórzył ze spokojem.

Słucham? Jak… – Błyskawicznie odwróciła się, chwytając go za poły kurtki. – Jak to kurwa żyje?! Dlaczego wcześniej nic nie powiedziałeś? – Potrząsnęła nim energicznie.

Uspokój się – odparł suchym tonem. – Bo nie wiedziałem. Znalazłem jego truchło w lesie, wkurwiony na maksa, jeszcze na pożegnanie strzeliłem mu w łeb i zostawiłem. A ten skurwiel, chociaż to absurdalne, przeżył.

Musimy…

Nie! – Zakleszczył palce na jej ramieniu. – Nie, z dwóch powodów. Pierwszy, poszedł siedzieć. Do więzienia, które nazywamy Sową polarną. Stamtąd się nie wychodzi, chyba że nogami do przodu. Drugi… – wykrzywił twarz. – Nic nie pamięta.

Jak to?

Strzeliłem mu w głowę. Nie miał prawa przeżyć, ale przeżył. Tylko że po operacji okazało się, że nic nie pamięta. Prócz dzieciństwa, a te było tak chujowe, że musieli pasami przywiązywać go do łóżka, tak się rzucał. Tak czy inaczej, to żywy trup. Dla niej – wskazał ruchem głowy na Kamilę – tym bardziej.

Iwona odsunęła się od niego, milcząc. Z zielonych oczu wymknęły się łzy, popłynęły w dół, zawisły na krawędzi podbródka.

Szkoda… Widziałeś go?

Nie. Siergiej zdradził się podczas ostatniej rozmowy. Podobno bardziej przypomina dzikie zwierzę niż człowieka.

Masz rację, nic jej nie powiemy. – Oparła głowę o jego ramię. Nikita zerknął z ukosa, ale nie skomentował tego, nie odsunął się. Nie brzydził się bliskością, nie jeśli chodziło o Iwonę. Siedzieli tak na parkowej ławce, wpatrzeni w kobietę karmiącą niemowlę, w milczeniu, prawie z bezruchu. W końcu to męskie ramię drgnęło, nieśmiało opasując kobiecą talię.

Ty moja bestio – wymruczała Iwona, tym razem bez skrępowania wtulając się w jego objęcia. – Już myślałam, że się nie odważysz.

Co ty nie powiesz? – odparł z przekąsem. Jednak nie wycofał się. Pozwolił nawet, aby wślizgnęła się na jego kolana, oparła głowę na piersi.

Jesteś bezduszne bydlę. Mam prawo powątpiewać.

Bydlę? – Najwyraźniej ucieszył się z epitetu. Zerknęła w górę, łapiąc mroczne spojrzenie ciemnych oczu. – Coś łagodnie.

Miejsce publiczne. Nie wypada.

Wcześniej ci to nie przeszkadzało.

Wcześniej nienawidziłam cię, draniu.

To też lubiłem. – Pochylił się i lekko ją pocałował. – Kutas mi stanął. Idziemy się pieprzyć?

Nikita!

Mam ochotę na cholernie ostry numerek! – szeptał, wodząc wargami po gładkim policzku. – Za tamtymi krzakami. Będę cię posuwał i patrzył na nią – wskazał głową na Kamilę.

Trzeba cię leczyć.

Pierdolisz! – Wstał, unosząc ją w górę. Nadal nie mogła wyjść z podziwu, jak silnym był mężczyzną. – Więc i ja cię przepier…

Nikita! – Zakryła mu dłonią usta. – Jeszcze słowo, a zaliczysz, ale dziurę w płocie.

Bzdura! Kochasz mojego kutasa, prawda?

Nawet bardziej niż ciebie – odparła złośliwe, obejmując go za szyję i beztrosko machając nogami. – Jak kiedyś ktoś cię odstrzeli, to każę go uciąć i wypchać trocinami, po czym postawię w sypialni na honorowym miejscu. Gdzie mnie niesiesz kretynie? Nie te, ale tamte krzaki!

Co za różnica?

Przy tych pierwszych jest plac zabaw. Oszalałeś?

Niech patrzą i się uczą.

Niki!

Dobrze, zabiję ich, żeby nie było świadków.

Jesteś okropny. – Potarła czubkiem nosa o szorstki policzek. Pomyślała, że tak, był okropny. Niereformowalny. Bezwzględny. Zły. Zepsuty do szpiku kości.

Ale nie dla niej.

Dla niej był… Idealny!

Epilog

Cisza. Tak przenikliwa, że aż nieprzyjemna.

I mrok. Rozświetlony jedynie bladą łuną z zewnątrz.

Mężczyzna skulony na dolnej pryczy, bezszelestnie wstał i podszedł do niewielkiego, zakratowanego okna. Oszpecona twarz wykrzywiła się w paroksyzmie wściekłości, kiedy silne dłonie o połamanych paznokciach i poranionych kłykciach, dotknęły gładkiej szyby. A gdy księżyc zdołał umknąć ciemnej chmurze, jego blask odbił się nieprzyjemnym błyskiem w złocistych źrenicach.

Człowiek zamienił się w bestię.

A może już dawno nią był?

Pełne bólu wycie rozniosło się echem wewnątrz więziennych murów. Na wąskim korytarzy dał się słyszeć rytmiczny stukot ciężkich, żołnierskich butów, lecz krzyczącemu mężczyźnie, było to obojętne. Jego umysł spowiła mgła, bo wróciły wspomnienia, których nie potrafił wyrzucić ze swojej głowy. Jedyne jakie miał.

Był silny swą dzikością, ale nie dał rady postawić się doskonale wyszkolonym strażnikom. Musiał ulec, chociaż zdołał kilku powalić na ziemię. Kiedy go kopali, głośno się śmiał. Pragnął tego. Pragnął aby ból fizyczny pokonał ten, który drążył jego duszę. Miał nadzieję, że w końcu go zabiją.

Który to już raz…

W końcu stracił przytomność.

Lecz nie umarł.

Kiedy się ocknął, nad sobą dostrzegł biały sufit. Przekręcił głowę w bok i ku swemu zaskoczeniu, zamiast małego, zakratowanego okienka, ujrzał duże okno z muślinową firanką.

Nie był związany. Uniósł w górę zakrwawione dłonie. Wyglądały tak, jakby zanurzył je w wiadrze z czerwoną farbą. Usiadł z cichym stęknięciem i wtedy dostrzegł siedzącego w bezruchu mężczyznę. Wysokiego, o siwiejących włosach i pociągłej, surowej twarzy. A intensywnie niebieskie oczy oczy świadczyły o tym, że nieznajomy był typem człowieka, którego ze wszelkich sił należało się wystrzegać.

Witaj Nikolaju – odezwał się schrypniętym głosem, obdarzając go szerokim, nieco krzywym uśmiechem. – Powiedzieć, że wyglądasz chujowo, to za mało. Coś ty z sobą zrobił chłopcze?

Nikolaj nie odpowiedział. Wstał i przeciągnął się, ani trochę nie przejmując się tymi słowami. Ziewnął, przesunął ubrudzoną dłonią po krótkich, obciętych prawie przy samej skórze włosach, po czym nagle się roześmiał.

Jednak miał o wiele więcej wspomnień, niż przypuszczał.

Witaj Stepanie Aleksandrovichu. – Górna warga uniosła się jak u atakującego drapieżnika, a w złocistych oczach zamigotało szaleństwo. – Tak, pamiętam cię.

Mężczyzna wstał, a wtedy Nikolaj chwycił go za kark, przyciągnął ku sobie i pocałował. Pazernie, z niezwykłym głodem. Jak dawno nie widzianego kochanka.

Bo przecież tym dla niego był…

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. K
    Kasiek
    | Odpowiedz

    Co do diabła? Nikolaj?! 😱 Teraz powiedz błagam, że będzie ciąg dalszy losów jego i Kamili 🙏

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      O, tak! Moja bestia wraca 😉

  2. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga no Ty to potrafisz dozować napięcie 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Wstęp do kolejnego drania 😉

  3. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Brak mi słów … Dziękuję 🔥😘

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Cała przyjemność po mojej stronie 🙂

  4. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    Zawsze powtarzam, że masz rozmach kobieto

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      trzeba próbować sił w czymś nowym 🙂

  5. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    To się popisałas Babeczko! Zakończenie zaskoczyło! Nikolaj żyje? To znaczy, że dostaniemy kolejna część przygód Nikolaja? Jeszcze pytanie, rozumiem że Nataniel zalicza się do serii o seksownych draniach?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Chyba Natan pasuje na psychola? 🙂

  6. K
    Katarzyna Walerczuk
    | Odpowiedz

    Jestem zachwycona , nie spodziewałam się takiego zakończenia , no może troszeczkę .

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tym razem kuszę kolejną książką 🙂

  7. AmiSopot
    | Odpowiedz

    Kiedy myślę że granice już przekroczone, Ty wstajesz i krzyczysz NIE. Dlatego twoje powieści uzależniają.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Kiedyś i ja dotrę do swego maks 😉 wtedy się przerzucę na bajki dla dzieci 😉

  8. A
    Anika Anika
    | Odpowiedz

    Och tak … Agnieszka potrafi doprowadzić swoich czytelników do szaleństwa. Brutalność scen rośnie z książki na książkę. Pamiętam jak wściekła byłam na Saszę za krzywdę jaką wyrządził Dominice. Potem scena gwałtu Lidki i okrucieństwo Żory. Dalej Konrad, który tak brutalnie potraktował Jagienkę. Sceny z porwania Zuzki i tego co planował dla ciężarnej kobiety Nikolaj. Marcin też nie oszczędzał Magiel. Jednak wydawało się, że to właśnie Nikolaj przeszedł samego siebie i wszelkie granice człowieczeństwa w tym jak traktował Kamilę. Mimo braku happy andu w ostatnim tomie, seria dobiegła końca, więc co zrobiła Aga…. napisała Nikitę. Poziom wrażliwość czytelników znów poszybował w niebo. I gdy wydawało się, że ten psychol wykręci nam żołądki, Aga w międzyczasie napisała Nataniela. Cóż o ile od czasu Nikolaja motylki stały się czerwone i na okładce pojawiło się ostrzeżenie 18+, to przy Nikicie ostrzeżenie winni być 21+, a Natanielu 25+. Mam dziwną refleksję, gdyż będąc administratorem motylowej grupy na FB odnotowalam właśnie w tym czasie rekordowa ilość próśb o przyłączenie do grupy. Przypadek? Nie sądzę. Myślę, że wieść się poniosła i każdy chce poznać twórczość Babeczki z motyli oraz jej krwawych i bezwzględnych bohaterów.
    Drogi czytelniku jeśli myślisz, że gorzej być nie może okazuje się, że z piekła powraca sam złotooki diabeł w swej nowej bestialskiej odsłonie. Panie i Panowie… Oto wrócił on, Nikolaj. 😈😈😈😈😈😈😈😈

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuje Aniu 🙂 Potem 30+, 40+, może nawet do 100 bym doszła 😀 Żartuję!!! :-)))

  9. J
    Justka3301
    | Odpowiedz

    mój ulubieniec Nikolaj wierzyłam że żyje 😉 przeczytałam juz wszystkie części

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Mój też i nie mogłam go tak zostawić 😉

  10. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Czekamy czekamy z niecierpliwością, wogole wszystkie książki Agi to petardy i ciągle chce się więcej. Maja coś takiego że z jednej strony nienawidzisz tych brutali a potem tak Cię intrygują że chcesz happy endu

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No i o to właśnie chodzi! Niby po pysku, ale byś i przytuliła 🙂

  11. A
    Aśka
    | Odpowiedz

    O rany, jak ja kocham Nikolaja. Nie mogę się doczekać co będzie dalej. Aga ubóstwiam cię na maksa. 😁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Z Nikolajem chyba ruszę na wiosnę 🙂

  12. Anonim
    | Odpowiedz

    Będzie kontynuacja? Świetne 😊

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie, musi być 🙂

  13. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Piękne, choć tak do końca nie zamknięte zakończenie, a może to ich nowy początek. No i mamy od razu początek trójkąta mmf.:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja czasami takie lubię, chociaż nie wykluczam, że jeszcze coś tam dopiszę w wersji ostatecznej.

  14. J
    Joasiaas2
    | Odpowiedz

    Och Babeczko no to mnie zaskoczyłaś 😂 Pamiętam jak było mi żal Nikołaja. Cieszę się że dałaś mu druga szansę , ale czuję, że on jeszcze nieźle namiesza. Czekam niecierpliwie na kolejną część.Jestes niesamowita 🥰

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Mam bardzo niecne plany odnośnie Nikolaja 🙂

  15. Anonim
    | Odpowiedz

    Rewelacja, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział….kolejną książkę…na wszystko co napiszesz… dziękuję

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja również, za to, że ze mną jesteś!

  16. K
    KATARZYNA
    | Odpowiedz

    Jeju!
    Pani się naprawdę rozkręca! Co skończę czytać książkę, to wydaje mi się, że pomysły się wkoncu wyczerpią. Nic podobnego 😁😁😁
    Jestem zachwycona całą serią Seksownych drani, teraz Nikita i powrót Nikołaja. Rewelacja!!!!

Napisz nam też coś :-)