Nikita (V)

with 14 komentarzy

#psychole

 

Będzie ubaw. Tych dwoje znakomicie do siebie nie-pasuje ;-D

 

Kiedy się obudził, był już sam. Wolny, chociaż ból w pewnej części ciała świadczył o tym, że to wszystko nie było snem. Poruszył się lekko i zasyczał. Tego, co czuł, nie dało się wyrazić żadnymi słowami.

Co za jebana szmata! Była już trupem, żywym trupem, bo takiej zniewagi nie mógł puścić płazem.

Ta suka go zgwałciła, upokorzyła!

Powoli zaczął się ubierać. Chciał jedynie wrócić do siebie, odpocząć, napić i zrelaksować. A później ułożyć plan.

Na końcu sięgnął po broń i komórkę. Dostrzegł pulsującą ikonkę wiadomości. Odruchowo ją nacisnął i…

Telefon roztrzaskał się o ścianę, rzucony z ogromną siłą i wściekłością.

Patrzenie na siebie samego, nie było przyjemnością.

Tym razem pojawiła się zimna furia, prowadząca nie do kolejnego wybuchu złości, ale popychająca do zemsty. Chaotyczny bieg myśli urwał się, całość nagle nabrała sensu i Nikita paląc papierosa oraz posykując z bólu, wyszedł na zewnątrz. Samochód znalazł nieopodal miejsca, gdzie go wywiozła, kluczyki były w środku. Jadąc, zdecydował jednak, że uda się do własnego mieszkania. Tam nikt nie zwróci uwagi na jego, hmmm, niedyspozycję.

Kąpiel nie pomogła.

Krwawe myśli błąkające się po jego głowie, również nie.

Wspomnienie tego, co go spotkało, co ona mu zrobiła, sprawiało, że w środku aż wrzał, chociaż na zewnątrz objawiało się tylko w nerwowym paleniu papierosów.

W końcu, nadal wściekły, rozdrażniony i upokorzony, zdecydował się na coś, czego nigdy nie robił, bo od zawsze był zadeklarowanym abstynentem. Pomagało mu w tym wspomnienie zapitego, staczającego się ojca, który umarł dławiąc się własnymi rzygami.

Ubrał się, broń zawiesił na uprzęży, na wierzch narzucił kurtkę, aby nie było tego widać i chwyciwszy nienapoczętą paczkę papierosów, wyszedł z mieszkania, zastanawiając się, gdzie mógłby się udać. Najlepiej, gdyby to był tandetny lokal, mroczny, zadymiony, ze zmęczonymi dziwkami, gdzieś na obrzeżach miasta. Lubił takie spelunki, zawsze można było wszcząć tam niezłą rozróbę, pobić kogoś, zastrzelić, wyrwać pijaną dupę.

Dał sobie kwadrans na wybór. Później złapał taksówkę i rzuciwszy adres, ponuro zapatrzył się na przemykające za oknem widoki.

Wciąż go bolało. Nie mniej niż ujma na honorze. Ta kurwa będzie tego żałować. Tym razem nie poprzestanie na szybkim numerku. Pomysłów miał całkiem sporo, będzie musiał tylko dopilnować, aby za szybko nie zdechła, bo jej śmierć była co prawda głównym celem, ale droga do niej miała być długa i kręta.

Lokal okazał się idealny. Mieścił się w samotnym, odrapanym budynku, stojącym nieco na uboczu, tuż obok opuszczonych magazynów. Nad wejściem mrugał różowym napisem krzykliwy neon. W środku było głośno, w powietrzu unosiły się opary papierosów i mieszanina niezbyt przyjemnych zapachów. Alkoholu, potu i seksu, który bez skrępowania uprawiało kilka par w pełnych mroku zakamarkach. Nikita usiadł przy barze i warknięciem zażądał wódki. Nie rozglądał się dookoła, bo nie obchodzili go zgromadzeni tu ludzie.

Niestety, w przeciwieństwie do tego, on przykuł uwagę pewnego mężczyzny.

Mężczyzny, który był ostatnią osobą, jaką Nikita spodziewałby się spotkać w tym miejscu, więcej, był ostatnią osobą, jakiej mógł się spodziewać spotkać w swoim życiu.

Głównie dlatego, iż sądził, że go zabił.

Nieznajomy, niski, krępy oraz wytatuowany, też palił i pił, przyglądając się siedzącemu przy kontuarze baru, chłopakowi. Wprost nie wierzył w swoje szczęście. Ze złośliwą radochą obserwował, jak ubywa wódki w butelce i już delektował się tym, co za chwilę miało nastąpić. W końcu skinął na trzech swoich ludzi, rzucił peta na podniszczoną podłogę, po czym wstał i poprawił opadające z wydatnego brzuszyska, spodnie. Nie wyjmował broni. Doskonale wiedział, że tolerancja na alkohol u Nikity jest prawie zerowa, więc po wypiciu połowy flaszki, z ledwością utrzyma się na nogach. Kto wie, może nawet nie da rady wstać? W tym stanie byłby idealną ofiarą.

Podszedł do niego od tyłu. Ciężka dłoń opadła na ramię chłopaka, który zgodnie z przewidywaniami, obrócił się, z trudem utrzymując równowagę. Ciemne oczy rozszerzyły się ze zdumienia.

Witaj synku! – Mężczyzna szeroko się uśmiechnął. To był nieprzyjemny, obleśny, pełen satysfakcji grymas wąskich warg.

Ty…! – wybełkotał Nikita. Chciał wstać, lecz spożyty w nadmiarze alkohol, skutecznie mu to uniemożliwił. Zachwiał się, a później niezdarnie sięgnął za poły kurtki. Wtedy otrzymał pierwszy cios.

Sądziłeś że nie żyję wyrodna mendo? Zamordowałeś własnego ojca z zimną krwią!

Nie jesteś moim ojcem! – wybełkotał chłopak, próbując się podnieść. – I dokończę to, co…

Kolejny cios, tym razem zadany od tyłu, skutecznie uniemożliwił mu działanie. Zamroczony alkoholem, bólem i nienawiścią, która wystrzeliła w górę niczym gejzer, nie był w stanie podjąć żadnego sensownego działania.

Wadim, nie tutaj! – Odezwał się ostrzegawczo barman. – Weźcie go stąd i możecie robić, co wam żywnie przyjdzie do głowy. Ale nie tutaj. Nie chcę kłopotów – dodał z przekąsem.

Nie przesadzaj. To szczur, co chadza samotnymi ścieżkami.

Dobra, ale nie w moim lokalu – upierał się mężczyzna. Żaden z rozmówców nie zauważył, że tuż obok pojawił się ktoś jeszcze. Kobieta, wyraźnie zaskoczona zaistniałą sytuacją.

Pełna satysfakcji Iwona, zupełnie bez wyraźnego powodu, postanowiła śledzić tego padalca. Kiedy zniknął w drzwiach prowadzących do podejrzanie wyglądającej speluny, odczekała jakiś czas i też się tam weszła. Głównie po to, aby poznęcać się nad tym sukinsynem. Tylko że zamiast wściekłego wroga, ujrzała coś, co sprawiło, że nie tylko wróciły wspomnienia, ale i gniew.

Doskonale wiedziała kim był krępy mężczyzna, który teraz wymierzał kopniaki leżącemu na ziemi Nikicie.

Jego tropu szukała już od trzech długich, bardzo długich lat.

Podjęła błyskawiczną decyzję.

Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, przeleciało jej przez myśl. Po czym wyciągnęła spluwę i strzeliła prosto w nogę kolejnego oprawcy, który właśnie przymierzał się do solidnego kopniaka.

Spokój! – warknęła, gdy przebrzmiał krzyk pełen bólu. – I żadnych podejrzanych ruchów, bo wam fiuty odstrzelę.

Cała grupa zamarła, gapiąc się na nią z rozdziawionymi ustami. Nikt jej nie znał, chociaż ona doskonale znała ich przywódcę. Bydlaka, znacznie gorszego od Nikity.

Odsunąć się! No jazda, nie mam czasu na wasze przemyślenia. Raz, dwa… – Zanim powiedziała trzy, mężczyźni się cofnęli. Nie spuszczała z nich bacznego spojrzenia, bo wiedziała, że może ją to kosztować życie.

Wstawaj! – warknęła, trącając czubkiem buta, gramolącego się z ziemi Nikitę.. – Wstawaj opitusie jeden!

Aha – powiedział i głośno czknął. Wtedy Iwona szarpnęła jego ramieniem, zmuszając chwiejącego się chłopaka, do zajęcia pozycji pionowej.

Ani drgnijcie! Bo wystrzelam was jak kaczki!

Trzech mężczyzn znieruchomiało. Czwarty cicho pojękiwał, zaciskając palce na postrzelonej kończynie. Nadal nie spuszczając z nich oka, wycofywała się, ciągnąc za sobą wyraźnie kolebiącego się Nikitę. Co za frajer, pomstowała w duchu. Żeby tak się schlać! Kurwa, miał pierdolone szczęście, że ten facet okazał się ich wspólnym wrogiem. Inaczej bez zastanowienia zostawiłaby go na pastwę tych bydlaków. Bez żalu, bo akurat on nie zasługiwał na litość.

Wyszli na zewnątrz i kopniakiem posłała go do przodu. Sądziła, że szybciej dotrze do samochodu, niestety, przeliczyła się, bo Nikita rymnął jak długi na betonowym podejście przed knajpą, rozcinając sobie wargę. Po czym wymamrotał coś i przytulił się do słupa, wspierającego niewielki daszek.

Nosz kurwa! – wysyczała Iwona. – Co za sierota!

Chwyciła skraj czarnej kurtki, po czym wlokąc bezwładne ciało po ziemi, nie spuszczała oka z drzwi prowadzących do lokalu. Na szczęście ocknął się na tyle, aby z pomocą jej nogi, a w zasadzie ciężkiego, wojskowego buta, wtoczyć się na tył samochodu. Kilka sekund później po czarnym, sportowym oplu, został jedynie kurz wirujący w powietrzu.

To jakaś cholerna, alternatywna rzeczywistość – warczała Iwona, brawurowo wchodząc w każdy zakręt i zerkając w lusterko, czy nikt ich nie ściga.

Będę rzygał – dobiegło z tyłu, zza jej pleców.

Wal się głupi wypierdku! Masz szczęście, że zaatakował cię gość, którego chcę nie tylko zabić, ale i złapać w celu przeprowadzenia pokazowej lekcji tortur. Którego nie lubię jeszcze bardziej niż ciebie.

Ale mnie niedobrze…

Dodali ci coś do tej wódki?

Nie, rzadko piję więc… – Dalej był tylko bulgoczący dźwięk i zapach świeżych wymiocin. Po czym Nikita opadł na tylną kanapę i potężnie chrapnął.

Ja pierdolę! – Iwona wykrzywiła twarz, palcami zatykając nos. – Sama cię powinnam zastrzelić. To niby ma być groźny rosyjski gangster?

Jednak kiedy przypomniała sobie te chwile, gdy leżała z policzkiem wtulonym w miękki materac, a on brutalnie ją gwałcił, od razu minęła i irytacja, i rozbawienie.

Może miał powód, by pić? A że wódka mu nie służyła, to pechowo zaliczyłby kulkę w łeb.

To twój wyjątkowo szczęśliwy dzień. Zaliczyłeś zajebisty seks i ocaliłeś nędzne życie – oświadczyła wspaniałomyślnie, lecz odpowiedziało jej kolejne chrapnięcie.

Głupek – skwitowała z politowaniem. Po czym zastanowiła się, gdzie powinna jechać. W końcu zdecydowała się na powrót do samotnej chaty, w której kilka godzin temu urządziła pokazowe szkolenie dla tego gada. Zadowolony nie będzie, gdy się ocknie, lecz hotel zdecydowanie był kiepskim pomysłem. Głównie z tego powodu, że musiałabym zaciągnąć opitusa na drugie piętro bez windy, wzbudzając tym sensację wśród personelu i innych gości.

Godzinę później Nikita smacznie posapywał z twarzą wtuloną w zakurzoną poduszkę, a Iwona siedziała w podniszczonym fotelu na werandzie, popijając zimne piwo. Nogi oparła o trzeszczącą poręcz i trzymając broń w pogotowiu, pogrążyła się w myślach. Dopiero teraz mogła na spokojnie rozważyć wszystkie argumenty za i przeciw temu, co zrobiła. Co dziwniejsze, wcale nie czuła żalu z tego powodu. Zgwałcił ją, ona jego, byli kwita. Powoli zakiełkowała nadzieja na współpracę. Sukinsyn czy nie, miał spore możliwości. Mógł się przydać nie tylko do…

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    I to miało bhc

    • M
      Martyna
      | Odpowiedz

      Cholera, i to miało być na miarę 23 cm?! 😂
      Krócej już chyba się nie dało 🙈

      • Babeczka
        |

        Też pisałam, że o jakość zadba Iwonka 😀

  2. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Mało,mało mało….😪

  3. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Ale się porobiło hgaha! Ciekawa jestem reakcji Nikity jak się obudzi po pijackim wypadzie 😀 No i jaka będzie ta współpraca między nimi. Oj czuć chemię! Babeczko, zlituj się nad nami! Prosimy o więcej!!!!!!

  4. I
    Iwona
    | Odpowiedz

    O tak zdecydowanie za mało 😁

  5. A
    Agnieszka
    | Odpowiedz

    Chcę więcej….bo będę krzyczeć…😂🤬

  6. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Nie pozwól nam tyle czekać ,ulituj się Babeczko 😁😁😁

  7. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Uwaga do tekstu – nie lubie przekleństw, ale patrząc na całość tej historii i na to jak postać Iwony jest napisana (niebezpieczna kobieta, nie bojąca się strzelić) nie pasuje mi bardzo nazywanie rosyjskiego gangstera, który ją zgwałcił ,,głupkiem” i ,,wypierdkiem”. Jakieś takie trochę odrealnione się to wydaje, ale to tylko moja opinia;)

    • J
      Jejejka
      | Odpowiedz

      Takie same mam odczucie, tu Babeczko mogłaś śmiało ostrzejszych słów użyć 🙂 nie obrazimy się hehe

      • Babeczka
        |

        Dobrze, już sobie nawet wypisałam całą listę 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Myślisz, że mogę ostrzej?

      • J
        Jejejka
        |

        Obowiązkowo 🙂

      • Babeczka
        |

        Dobrze 😉

Napisz nam też coś :-)