Nikita (VI)

with 16 komentarzy

#psychole

 

Przepraszam, że nie odpowiedziałam na Wasze komentarze przy poprzednim wpisie. Obiecuję poprawę 🙂 I ostrzejszy język u Iwonki :-)))

 

Niespokojnie się poruszyła. Żadne takie, zżymała się w duchu, z zaciętością pozbywając kiełkującego podniecenia. Nie pierwszy raz zresztą. Raz nawet śniła o tamtym dniu i obudziła się z ręką pomiędzy udami, wyczuwając wilgoć swego wnętrza.

Jestem kurwa porąbana nie mniej od niego – powiedziała na głos z goryczą, po czym wzruszyła ramionami i dopiła piwo. Dobra, była porąbana, skoro jarała się wspomnieniem gwałtu. Tylko dlaczego miała się tego wstydzić? To były jej pragnienia, jej głęboko skrywane fantazje. Miała do nich prawo, jak każda inna kobieta. Cóż… Jedne marzą o romantycznych kolacjach, namiętnych pocałunkach i białym welonie, inne, takie jak ona, o brutalnym seksie, o bólu towarzyszącym przyjemności. Nikogo tym nie krzywdziła.

Chociaż tego bólu było wtedy trochę za dużo…

Odpędziła od siebie wyrzuty sumienia, po czym zaczęła rozmyślać nad tym, czym Nikita mógł narazić się Wadimowi? To było coś starego czy nowego? Trzeba będzie obudzić padalca i wycisnąć z niego informacje, zanim odzyska siły oraz werwę.

Drzewa dookoła rozszumiały się w ciemności, po czym o blaszany dach werandy uderzyły pierwsze krople deszczu. Iwona wstała i weszła do wnętrza chaty. Zapaliła malutka lampkę, stojącą na podniszczonej komodzie, po czym oparłszy się o ścianę, ze skrzyżowanymi ramionami i zmarszczonymi brwiami, przyglądała się smacznie pochrapującemu wrogowi.

Z policzkiem wtulonym w przybrudzoną poduszkę, z rozrzuconymi ramionami, wcale nie wyglądał na groźnego psychopatę. Jednak po raz pierwszy przyszło jej do głowy, że uroda Nikity była nietypowa, lekko egzotyczna, mroczna i posępna. Tę myśl nasuwały czarne, połyskujące granatem włosy, smagła cera, szczupła twarz i odrobinę skośne oczy.

Wróciło wspomnienie twardego, sterczącego penisa i Iwona z zakłopotaniem przygryzła dolną wargę. Miał się czym chłopak pochwalić, szkoda że nie umiał wykorzystać tego, czym obdarzyła go natura. Z tym ogniem w oczach, muskularnym ciałem i takim sprzętem, mógłby być kochankiem doskonałym. A ten przygłup wolał bawić się w gwałty.

Podeszła do łóżka, przyklęknęła i niezwykle delikatnie musnęła zmierzwione włosy. Palcem wskazującym obrysowała kontur podbródka. Później wycofała ramię i się zamyśliła.

Wcześniej czuła nienawiść i gniew. Teraz to zniknęło. Zemsta okazała się znakomitym antidotum na złe wspomnienia. Jak zawsze, uśmiechnęła się ponuro Iwona. Lecz zaproponowanie współpracy Nikicie było igraniem z ogniem. Układ z wariatem z zasady bywa niebezpieczny, a z wariatem, który zabija, jak oddycha, tym bardziej.

Wadim.

To był powód, dla którego chciała zaryzykować. Znajdowała się w obcym kraju, bez szans na skuteczną pomoc. Przyda się sprzymierzeniec, chyba że Nikita był jedynie przypadkową ofiarą? Może powiedział coś głupiego, co wywołało agresję tamtych mężczyzn? Może coś źle zrozumiała z podsłuchanej rozmowy? Jej rosyjski był dość dobry, ale nie perfekcyjny, bo Iwona nigdy nie grzeszyła cierpliwością w nauce. W zasadzie ten język znała trochę przez przypadek, bo zaraz po zakończeniu liceum wybrała się z koleżanką w podróż koleją transsyberyjską. Trzy miesiące wcześniej pilnie poznawały tajniki cyrylicy, a potem poszło już samo, bo Iwona, nieoczekiwanie dla samej siebie, stała się wielką fanką rosyjskiego kina.

Nie, dobrze zrozumiała. Nazwał go szczurem, który chadza własnymi drogami. W takim razie dobrze go znał.

Postanowiła, że pójdzie spać. Nikita i tak nie obudzi się przez najbliższe kilka godzin. Kciukiem potarła czubek nosa, po czym zdecydowała, że zdejmie mu przynajmniej buty i kurtkę. Na samym końcu zabrała też broń. Później otuliła się kocem i usiadła na sąsiednim tapczanie. Jeszcze przez dłuższą chwilę wsłuchiwała się w miarowy szum deszczu, usiłowała przebić się wzrokiem przez gęsty mrok, który zapanował, gdy tylko zgasiła lampkę. Wróciła myślami do Kamili, a na koniec do Weroniki. To ostatnie wspomnienie znów wycisnęło z jej oczu łzy. Lecz zasnęła, zanim zdążyły wyschnąć na policzkach.

***

Obudziło ją pełne wściekłości mamrotanie. Od razu poderwała się, czujnie rozglądając dookoła. Za oknem wesoło świeciło słoneczko i to w jego promieniach dostrzegła tkwiącego w dziwnej pozie Nikitę. Dokładnie na czworakach, z nietypowo uniesioną nogą.

Obsikujesz teren? – zdziwiła się uprzejmie, po czym szeroko ziewnęła.

Pierdol się! – wysyczał, z trudem przyjmując pozycję pionową. Ciężko było mu przebić się przez opary alkoholu, gęstą chmurą spowijającego zamroczony umysł. Pamiętał jednak dobrze obskurny lokal i butelkę pełną wódki, którą postawił przed nim barman.

I tego jebanego pedofila.

Zachwiał się, ale nie przewrócił. Drżącą dłonią otarł spocone czoło, z nieufnością przyglądają się siedzącej naprzeciwko kobiecie.

Co się stało? – zapytał krótko.

Kiedy zjawiłam się na miejscu, leżałeś na ziemi, a on i jego ludzie, trenowali techniki łamania kości za pomocą wyrafinowanych ruchów kończyn dolnych – wyjaśniła z sarkazmem.

Kopali mnie? Cholera, to stąd ten ból – wykrzywił usta, macając się po prawym boku. – On? Znasz Wadima?

Miałam nieprzyjemność. A ty?

Co ja?

Też go znasz? On chyba ciebie tak.

To mój ojczym.

Rodzina? – Nie wiadomo dlaczego ucieszyły ją te słowa. – No patrz, jakoś mnie to nie dziwi.

Ojczym – powtórzył z naciskiem Nikita. – Matka miała kiepski gust. Poza tym byłem pewien, że go zabiłem.

A! Dlatego chcieli cię załatwić.

Pomogłaś mi? – zmrużył oczy, przeczesując palcami włosy. – Bo?

Tak nędznie wyglądałeś – oświadczyła beztrosko, a biedny Nikita gwałtownie spurpurowiał. – W sztos pijany, w mordę kopany i w dupę przecwelowany.

Męska dłoń powędrowała w kierunku, gdzie spodziewała się znaleźć broń. Niestety, napotkała jedynie pustkę.

Ty! – warknął. – Gdzie mój glock?

Schowałam. Mogę ci pożyczyć sztucznego fiuta – zaproponowała chytrze. – Wiem, że byś chętnie skorzystał z dodatkowych centymetrów.

Nie odpowiedział. Pozieleniał jedynie, po czym w pośpiechu, potykając się o własne nogi, wybiegł z chaty.

Gdy wrócił, Iwona właśnie parzyła kawę. Spojrzała na bladą twarz przeciwnika, na podkrążone, zaczerwienione oczy, na drżące dłonie i spytała domyślnie:

Rzadko pijesz, prawda?

Prawie wcale – mruknął. – Zrób mi herbaty.

Poproś.

Proszę! – zgrzytnął zębami, zastanawiając się, czy jednak nie ukatrupić tej kurwy od razu. Chociaż z drugiej strony, gdyby nie ona, to pewnie by się nie obudził. Kochany tatuś zadbałby o pasierba i jego przyszłość. Pewnie w taki sam sposób, w jaki kilka lat temu pasierb zadbał o niego.

Mamy chyba wspólnego wroga – powiedziała ze spokojem, stawiając przed nim wyszczerbiony kubek. – Domyślasz się, że gdyby nie to, nie kiwnęłabym nawet palcem w twojej obronie?

Domyślam. – Każdy dźwięk nieprzyjemnie wwiercał się w obolałą głowę. Świat wirował w jednostajnym tempie, a żołądek miał swoje własne postulaty, z których pierwszy właśnie wyegzekwował. – Dlatego od razu cię nie zajebię.

Cóż za łaska – zakpiła. Ona, w przeciwieństwie do Nikity, czuła się znakomicie. – Może wcale cię nie uratowałam? Bawiliście się przyjemnie w skop dupę innemu skurczysynowi, a ja brzydka, wam przeszkodziłam.

Domagasz się podziękowań? – zgrzytnął zębami. – Gówno! Nie będzie!

Nie chcę podziękowań. Proponuję współpracę.

Zakrztusił się popijaną herbatą.

Że co?

Współpracę – powtórzyła cierpliwie. – Wspólny wróg, ja pomogę tobie, ty pomożesz mi.

Nie potrzebuję pomocy.

Tak, było widać. Wczoraj.

Nikita ponuro się zamyślił. W takich sprawach wolał radzić sobie sam. Wadim od kilku lat powinien gryźć piach na dalekim wschodzie, a tymczasem miał się nadspodziewanie dobrze. Jakim cudem przeżył postrzał, wydostał się z płonącego budynku i to bez szwanku? Wygrzebał z kieszeni papierosy i zapalił, a Iwona nie sprzeciwiła się ani słowem, chociaż wyraźnie dawało się zauważyć, że nie lubi zapachu nikotyny. Niestety, tym razem papieros nie odprężył, a zemdlił.

Muszę… się… przewietrzyć… – wystękał Nikita, po czym znów wypadł na zewnątrz.

Kiedy wrócił, patrzyła na niego z doskonale wyczuwalną kpiną. Nie usiadł przy stole, ale ciężko zwalił się na łóżko. Leżał na wznak, wpatrując się w upstrzony muszymi odchodami sufit i od czasu do czasu zerkając na siedzącą nieopodal kobietę.

Dlaczego to twój wróg? – zapytał w końcu.

Skrzywdził bliską mi osobę.

Zabił?

Cierpiała przez niego ponad miesiąc. Umierała w męczarniach, a ja poprzysięgłam zemstę.

Wzruszające. – Tym razem to on drwił. – Bo się popłaczę.

Albo porzygasz.

Odwal się!

Powinieneś czytać więcej książek, bo słownictwo masz przerażająco ubogie. A zauważ, że cały czas rozmawiamy po rosyjsku, a to twój, nie mój, język ojczysty.

Skąd pewność, że potrzebuję twojej pomocy? Mógłbym wezwać po prostu moich ludzi. – Uniósł lekko głowę, przyglądając się jej z namysłem.

Jestem od nich lepsza.

Ty? – roześmiał się. – Niby w czym?

Ja cię zaliczyłam, oni nie.

Kurwa! – Poderwało go na równe nogi. – Jeszcze raz wspomnisz pierdolony wczorajszy dzień, to cię szmato tak załatwię, że…

Iwona również wstała. Lecz nie czekała, aż Nikita skończy. Wymierzyła mu potężny cios, który z miejsca posłał go z powrotem na łóżko.

Wyrażaj się gnoju – upomniała surowym tonem, kładąc nogę na unoszącej się w przyspieszonym oddechu, piersi. – Wytrzeźwiejesz, ogarniesz się i porozmawiamy. Jak gwałciciel z gwałcicielem – dodała drwiąco.

Nie będę z tobą rozmawiał! – wycedził. – Nie będę…

Wiem, gdzie pojechał.

Skąd? – Nadal ział nienawiścią, ale ciekawość wzięła górę.

Moja mała tajemnica. – Skłamała, lecz to nie było teraz ważne. Nie miała bladego pojęcia, gdzie mógł się udać Wadim. – Chcesz go dorwać?

Dorwać i zabić – mruknął. – Tym razem odrąbię mu łeb, żebym miał pewność co do śmierci tego ścierwa.

Okay, ja biorę tortury przed. Byłeś pewien, że nie żyje?

Przez całe pięć lat – odparł z goryczą Nikita.

Gwałcił cię w dzieciństwie?

Nikt mnie nie gwałcił. – Znów się zirytował. – Powody osobiste i nie musisz wiedzieć jakie. Gówno cię to obchodzi. Ciekawe gdzie ta gnida się ukryła, skoro informacja o nim nigdzie nie wypłynęła? – W zamyśleniu potarł znieważony policzek, znów wstając. Iwona obserwowała go w milczeniu, czujnie. Mimo wszystko za grosz mu nie ufała.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anika
    | Odpowiedz

    Uwielbiam tą ich obscenicznych relację…. Gdzie jak gdzie ale tu jest aż cudownie na miejscu…. Chociaż Iwonuś mogłaby być dosadniejsza w dlownictwie ale rozumiem że jako kobiecie trochę jej nie wypada 😂😂😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie 🙂 Już sobie listę brzydkich słów na dwie strony przygotowałam 😀

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    Oh to jaki to jest dobre. Zanosi się ze będzie to moja ulubiona para.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      W sumie… Zadziorna, nie da się przy nich nudzić. Zobaczymy co wyjdzie 😉

  3. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    Fizycznie w końcu bohater który podoba mi się od stóp do głów 🙈
    Dodatkowo, jestem ciekawa jak się rozwinie ich hmm współpraca 🤣
    Już widzę, że Nikita przepadł. Ciekawe tylko czy dzieci jeszcze pamiętają ślimaki 😂🤭

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ciemny, mroczny, silny i ponury. Cóż… Masz rację 😉 Tym razem epilog zaskoczy, mam nadzieję, że pozytywnie…

  4. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Trafił swój na swego. 😀
    myślę, że współpraca w wielu aspektach może być owocna. 😀

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      O, tak! Bardzo owocna 🙂

  5. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Mamy głównego bohatera z którego jest kawał chuuuuu… Ale mamy też babkę która jest kawałkiem chuuuu🙈 ależ dobrani!!! Już się nie mogę doczekać jak się rozwinie ta współpraca 😏

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tych chu*** tu całkiem sporo 🙂 Będzie zabawa 😉

  6. Anonim
    | Odpowiedz

    Ciekawa jestem kiedy Nikita zorientuje się, że woli brunetki 😉😁 ? I czy taki może się zakochać?

    • K
      Karolina
      | Odpowiedz

      Ciągle mi mało😉 jestem bardzo ciekawa co wyniknie z ich współpracy😆😆😆

      • Babeczka
        |

        Podtytuł – szlakiem gangsterskich trupów 😀

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nawet jeśli, to będzie dziwna miłość :-))

  7. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Babeczko, kiedy wrócą te czasy, że codziennie po północy dostaniemy soczysty kawałek opowiadania? Nikita mnie tak wciągnął, zaglądam codziennie a tu nic nie ma tyle czasu 🙁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Już jest, chociaż nie po północy 🙂

Napisz nam też coś :-)