Nikita (VII)

with 15 komentarzy

#psychole

 

Nić porozumienia... 😉

 

Nikt mnie nie gwałcił. – Znów się zirytował. – Powody osobiste i nie musisz wiedzieć jakie. Gówno cię to obchodzi. Ciekawe gdzie ta gnida się ukryła, skoro informacja o nim nigdzie nie wypłynęła? – Wstał, w zamyśleniu pocierając znieważony policzek. Iwona obserwowała go w milczeniu, czujnie. Mimo wszystko za grosz mu nie ufała. Dzikiej bestii nie da się oswoić. Ona zawsze pozostanie drapieżnikiem.

Dobra, jedziemy do mnie – zdecydował. – Muszę się wykąpać i przebrać.

Fakt, musisz – potwierdziła, znacząco pociągając nosem. – Cuchniesz panie gangster.

Zabić kogoś na śniadanie.

Już zabiłeś. Wczoraj, własny rozum.

Seks też byłby niezłym pomysłem.

Nie ma sprawy. – Znacząco poklepała torbę, po którą sięgnęła kilka sekund wcześniej. – Twój ulubieniec jedzie z nami.

Dziwka! – warknął.

Gnida!

Pierdolona kurwa!

Bezmózgie ścierwo! – Nie pozostała mu dłużna. – Dobrze, wersal za nami, teraz do samochodu.

Nikita z hukiem zatrzasnął za sobą drzwi chatki, po czym podszedł do nieco dychawicznego czarnego opla.

Bez broni też sobie poradzę – oznajmił ponuro.

Tak, wczoraj miałam okazję to zauważyć. Wsiadaj.

Co to za smród? – wykrzywił twarz, gdy tylko znaleźli się we wnętrzu samochodu.

Zarzygałeś mi siedzenie.

Ja? – zerknął do tyłu.

Zaraz po tym jak posłałam cię kopniakiem do środka. Wyczyściłam, lecz zapaszek został.

Kopniakiem? – Momentalnie poczerwieniał.

Z uprzejmego zaproszenia nie skorzystałeś.

To będzie krótka współpraca.

To będzie ciężka współpraca – odparła kpiąco. – Ale wiesz co? Podoba mi się to.

Nie odpowiedział, przyglądając się podejrzliwie siedzącej obok kobiecie. Niby co jej się podobało? W zasadzie miał w dupie, co myśli. Chciał jedynie się wykąpać, napić kawy, szybki, ostry numerek też by się przydał. Ale na pewno nie z nią! Jebana suka! Jeszcze mu zapłaci za każdą zniewagę, za każdy cios i lekceważące słowo. Tym razem zabawi się tak, że wyciem będzie błagała o litość. Sposobów na to znał całkiem sporo, chociaż niechętnie przyznał, że brakowało mu doświadczenia. Cóż, będzie miał okazję nadrobić braki. Przykuje ją do łóżka, albo lepiej, do ściany. Wsadzi w…

Dam głowę, że właśnie obmyślasz krwawą zemstę na mojej skromnej osobie.

Pierdol się – mruknął w odpowiedzi.

Nikita! Ja rozumiem, że człowiek czasami musi sobie zakląć, ale przesadzasz.

No i co z tego?

Ech! – westchnęła. – Co tam wymyśliłeś ciekawego? Mów, ocenię czy mi się spodoba – pokpiwała, podczas gdy on spochmurniał jeszcze bardziej. Odwrócił głowę, patrząc na widoki przesuwające się za oknem i milczał. Iwona również umilkła, zwłaszcza że wjeżdżając do ruchliwego centrum, musiała się skupić.

Wiesz, gdzie mieszkam? – W głosie Nikity dawało się wyczuć zdumienie.

Pewnie, że wiem. Starannie się przygotowałam do akcji. Mimo wszystko jesteś ode mnie silniejszy fizycznie, nie mogłam dać się zaskoczyć.

Zerknął w bok, na czysty, kobiecy profil. Chociaż tego nie chciał, pojawiło się coś, na kształt podziwu. Może i był silniejszy fizycznie, ale jak na razie, to ona prowadziła. Jakieś trzy do jednego. Baba, prychnął pogardliwie w duchu. Niestety, ta baba uratowała mu wczoraj życie. Wadim z pewnością wykorzystałby sytuację. Cholera, musi zadzwonić do Siergieja. Jak to możliwe, aby w ich półświatku nikt nie wiedział, że ten bydlak żyje? Zwłaszcza, że nie miał prawa przeżyć ani postrzału, ani pożaru. I kim byli mężczyźni, którzy mu towarzyszyli? Wysilił pamięć, usiłując przypomnieć sobie ich twarze, obcy akcent towarzyszący wulgarnym słowom. Czeczeni? Może nawet bardziej na południe? Turcy? Jeśli Wadim zwiał do Turcji, albo nawet dalej, to tłumaczyłoby fakt, że przez pięć lat był uznawany za zmarłego. No dobrze, ale kurwa wrócił. I co? Nikt, nic? Chyba że pojawił się dzień lub dwa wcześniej i wieści nie zdążyły się rozejść. W takim razie miał pierdolone szczęście, że natknął się na swojego zabójcę w podrzędnym barze. Z kolei on, Nikita też miał pierdolone szczęście, że to babsko miało na pieńku z Wadimem. W innym wypadku albo właśnie umierałby podczas wymyślnych tortur, albo już gryzł piach na jakimś zadupiu.

Spojrzał na siedzącą obok kobietę, która właśnie bez problemu wjechała na strzeżony, podziemny parking. Nie wnikał, skąd miała kartę, którą podsunęła pod skaner. Za to z lekkim oporem postanowił, że po wszystkim jej nie zabije, jedynie nieco uszkodzi. W ramach podziękowania za ocalenie życia.

Kurwa! Taki dług i to wobec takiej szmaty! Co za porąbana sytuacja! Musi trzymać to w tajemnicy przez Siergiejem, przed całym środowiskiem, inaczej żartom nie będzie końca.

Pomogła mu zwykła pizda, co prawda wymachująca bronią, ale to nie zmieniało faktu, iż była kobietą. Ujma na honorze to za mało powiedziane. Nikolaj umarłby ze śmiechu, gdyby się dowiedział…

Proszę, jesteśmy. I uprzedzam pytanie, nie mam kluczy do twojego mieszkania.

Dobra, zbieraj dupę – zarządził, po czym, gdy znaleźli się w windzie, wcisnął guzik i ruszyli ku samej górze. Pięć minut później Iwona z ciekawością rozglądała się po surowym, minimalistycznym wnętrzu apartamentu, a Nikita rzucił niedbale kurtkę na oparcie kanapy, po czym zniknął w pomieszczeniu obok. Nie zapytała, co teraz. Przygotowała sobie kawę, po czym podeszła do ogromnego okna, a w zasadzie szklanej ściany, za którą roztaczał się widok na miasto. Dopiero gdy już się napatrzyła, usiadła na kanapie.

Wtedy zauważyła miecz. Surowy w swej prostocie, niezwykle kunsztowny i zadbany, wisiał na jednej ze ścian. Całkiem nieźle znała się na broni białej i dlatego teraz z zaskoczeniem stwierdziła, że prawdopodobnie był to miecz samuraja. Piękny i chyba drogocenny. Tylko ozdoba czy coś więcej?

Myślałem, że sobie poszłaś – burknął Nikita, pojawiając się w salonie. Wokół bioder miał zawiązany czarny ręcznik, wilgotne włosy opadały kosmykami na czoło. A Iwona zamarła, gapiąc się na niego z zaskoczeniem.

Miała rację. Chłopak był zbudowany tak, że szczęka opadała. Na dodatek piersi, brzuch, plecy, przedramiona i łydki pokrywały różnorodne tatuaże. Nie miała pojęcia, co mogły oznaczać, ale ich symbolika musiała być zdumiewająca. Ona ze swoją jedną różyczką na łopatce mogła się schować.

Za bardzo lubię twoje towarzystwo – powiedziała, wywołując nieprzyjemny grymas na przystojnej twarzy. – Twój? – wskazała na miecz.

Mój.

Ale machasz nim lepiej niż tą szabelką? – wskazała na jego krocze.

Odpierdol się.

Nikita!

Co? Napiję się kawy, ubiorę i pogadamy. A miecz jest po dziadku.

Po dziadku? – Wstała, podchodząc bliżej i zerkając na niego z zaciekawieniem. – Był złodziejem w Japonii?

Nie, samurajem.

Chrzanisz? – Uniosła w górę brwi.

Nie, bo po co ? – wzruszył ramionami. – Lubił blondynki. Tak samo jak mój ojciec.

A ty?

Też lubię blondynki.

Rodzinne zboczenie – zakpiła. – Teraz rozumiem te twoje kolorki. Chociaż kutasa to ty masz europejskiego kalibru. No właśnie, skąd wiesz, że dwadzieścia trzy centymetry? Mnie wyszło, że dwadzieścia dwa i pół.

Kiedy? – Najeżył się.

Po przygodzie z panem gumowy. Stał ci niczym maszt, więc z ciekawości zmierzyłam. Chociaż te pół centymetra to może margines błędu? Okay, nie będziemy się kłócić o takie głupstwo. Pozwolisz, że i ja skorzystam z łazienki.

A idź i się utop – mruknął.

Lepiej nie. Bo kto cię następnym razem uratuje?

Tym razem przekonała się, że potrafił być niezwykle szybki. I silny, bo jednym ruchem przygwoździł ją do ściany, zaciskając palce na krtani Iwony. Nie zamierzała jednak pozwolić mu na więcej, więc lufę jego własnej broni wbiła w podbródek Nikity.

Remis – oświadczyła beztrosko. – Chociaż nie wiem, czy jednak nie jestem na prowadzeniu? Dobra, idę do łazienki. Bądź grzecznym chłopcem, a gdyby ci się nudziło, w torbie mam twojego przyjaciela, możesz się z nim pobawić.

Z błyskiem nienawiści w zmrużonych, ciemnych oczach, z kropelkami wody pokrywającymi śniadą skórę, z surowo zaciśniętymi wargami i żyłką pulsującą na skroni, wyglądał cholernie intrygująco. Ale dostrzegła też coś zdumiewającego.

Zachował znaczny dystans. Owszem, ściskał jej szyję, lecz praktycznie na odległość wyciągniętego ramienia. Tak, to było zdumiewające.

Łazienka sąsiadowała bezpośrednio z ogromną sypialnią. Nie miała drzwi, ale tym Iwona się nie przejęła. Nie bawiła się głupio w chowanie broni, bo Nikita gdyby chciał, z pewnością wygrzebałby już jakiś zapas. Wykąpała się, ubrała i poprawiła makijaż. Nie zajęło to więcej niż pół godziny, chociaż przez cały czas zastanawiała się, co mu powie. Nie miała bladego pojęcia, dokąd mógłby udać się Wadim, ale miała pomysł, jak się tego dowiedzieć. Pan barman wydawał się być w dobrej komitywie z tym ścierwem. To jedyny trop, jaki mieli.

Kiedy wróciła do salonu, Nikita siedział już ubrany przy okrągłym stole, pijąc kawę, paląc i w skupieniu czyszcząc broń.

Twoja jest w torbie.

Wiem. Przyda się zapas.

Aha. – Podeszła i nalawszy sobie wody do szklanki, zajęła miejsce naprzeciwko wroga.

Skąd znasz Wadima? – Uniósł głowę, przyglądają się jej podejrzliwie.

Mam… Miałam przyjaciółkę. Była dla mnie jak siostra, jak rodzina – zaczęła z wahaniem. Nie przypuszczała, aby ta historia mogła go wzruszyć. Akurat jego na pewno nie.

Zabił ją? – spytał z obojętnością Nikita.

Niezupełnie. Pojechała na wakacje. Wiesz, lato, luz i przystojny facet, który ją zaczepił.

Wadim? – Tym razem mężczyzna osłupiał. – Nie wiem, przystojnym bym go nie nazwał, ale wy, baby, macie dziwne gusta.

Nie on, jego kolega. Zaproponował imprezę u siebie, w pięknej willi na wysokim klifie, tuż nad brzegiem morza. Zgodziła się i to był błąd. Bywała lekkomyślna. – Iwona uśmiechnęła się ze smutkiem. – Tym razem ta lekkomyślność miała swoje konsekwencje. Najpierw kazali jej pić, więc piła. Wlewała w siebie hektolitry alkoholu. Potem zaczęły się tortury. Poniżali ją, bili, opluwali, przypalali papierosami. I gwałcili. Było ich trzech, ten który ją poderwał i dwóch innych. Weronika powiedziała mi później, że najbardziej aktywny był pewien Rosjanin.

Wadim?

Tak.

No dobra, poużywali sobie trochę. Co w tym złego?

Bo cię kurwa zastrzelę, bezduszny gnoju!

Wzruszył ramionami.

Nie chodzi o jednorazowy gwałt. – Na policzkach Iwony pokazała się purpura, usta wykrzywił grymas gniewu. – To trwało kilka dni. Przykuli ją i gwałcili, używając do tego różnych narzędzi. Kijem rozerwali jej drogi rodne i odbytnicę. To był potworny ból, powracający później w koszmarach. Po kilku dniach przestała protestować, krzyczeć. Opadła z sił, poruszała się na czworakach. Rany na ciele zaczęły ropieć. I wtedy ją wypuścili. Ale wcześniej szantażowali, powiedzieli, że jeśli komuś piśnie chociaż słowo, znajdą ją i załatwią jej rodzinę. Weronika wróciła do kraju, zamknęła się w domu. Nie odbierała telefonów. Pojechałam ją odwiedzić. Miałam zapasowe klucze do jej mieszkania. Już po przekroczeniu progu poczułam smród. Odór rozkładającej się tkanki. Była w łazience, a kiedy zobaczyłam ją nagą… – Iwona umilkła, podczas gdy Nikita przyglądał się jej badawczo. – Wezwałam karetkę. W szpitalu podłączono ją do respiratora. Konała, chociaż lekarze i tak nie mogli wyjść ze zdumienia, że mogła w miarę normalnie funkcjonować przez tyle czasu. Zdążyła mi wszystko powiedzieć, potem już tylko oddychała. Zmarła w szpitalu miesiąc po powrocie do kraju. Bez problemu dorwałam tego drania, który ją wtedy zaprosił do siebie.

Zabiłaś go?

Tak – odparła z zaciętością, o którą by ją nie podejrzewał. – Najpierw jednak wsadziłam mu z dupę kij od miotły. Teraz zostało jeszcze dwóch jego wspólników.

O! – powiedział Nikita i zamarł w bezruchu. Tego się nie spodziewał. Zaimponowała mu, bo był pewien, że dokładnie tak zrobiła. – Tak po prostu zabiłaś?

Jestem córką policjanta. Wiem, jakich błędów mam nie popełniać. Niestety, dwóch pozostałych zniknęło. Lecz Weronika zanim umarła, podała dwa imiona i nazwisko. Wadim Tokariew i Orhan. Znajdę pierwszego i postaram się, aby wyśpiewał dane drugiego. Serio, to twój ojczym?

Tak – mruknął.

Za co go zabiłeś?

Takie tam rodzinne sprawy.

On też chce cię zabić?

Tak.

Fajna rodzina – odparła w zamyśleniu. – Musimy dorwać tego barmana ze speluny, z której cię wczoraj wyciągnęłam. Przydusimy go i wszystko nam wyśpiewa.

Barmana?

Dam głowę, że go zna. Tak przynajmniej wynikało z rozmowy, którą podsłuchałam.

Okłamałaś mnie.

W obliczu całej naszej znajomości, to głupstwo – roześmiała się. – Nie patrz tak na mnie, przecież wiesz, że mam rację?

W sumie… – zamyślił się. Mógł zadzwonić i zorganizować kilku chłopaków, ale lubił ryzyko. No i nie był sam, bo miał przy boku kobietę, która całkiem nieźle sobie radziła. Potraktuje to jako coś w rodzaju próby. Nikolaj by sobie poradził. Wykrzywił twarz. Czy ten skurwiel będzie go prześladował nawet po śmierci?

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anika
    | Odpowiedz

    Tak będzie. 😈😈😈😈😈😈

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ma biedak kompleks Nikolaja 🙂

  2. K
    Kamila
    | Odpowiedz

    Myślała że kocham resztę chłopaków ale to Ten wariat skradł moje serce. To chyba będzie moja ulubiona para swirów😍

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Fakt, oni oboje z tej samej gliny 😀

  3. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Zacieram rączki i tupię nóżkami!!! Ojjj będzie się działo. Uwielbiam te ich rozmowy 🤣 takie soczyste🙈 chce więcej!!! I widzę ten niechętny podziw Nikity 😏

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A ty się dziwisz? Baba go zgwałciła, uratowała i przywaliła mu w zęby 🙂

  4. I
    Iwona
    | Odpowiedz

    Oj rozkręca się genialnie 👌

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      W sumie Niki wariat, ale nie aż tak groźny. Trzeba będzie to zmienić 😀

  5. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Tak tak tak! To właśnie o taki soczysty kawałeczek chodziło 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Obawiam się, że to dopiero początek, bo mam cała listę brzydkich słów ;-D

  6. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Ciekawa jestem kiedy pomiędzy nimi zaiskrzy?😍

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Iskrzy cały czas, ciekawe kiedy będzie zapłon 😉

  7. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Babeczko a może jakiś maraton z Nikitą? Albo nowa część bo tylko czarne oczy? 🙈 Jestem uzależniona od Twoich historii 😍

  8. A
    Agnieszka
    | Odpowiedz

    Dwa żywioły i ten ogień między nimi… super…🔥🔥🔥

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zobaczymy czy i pożar będzie 😉

Napisz nam też coś :-)