Nikita (IX)

with 8 komentarzy

#psychole

 

Dziś bez słowa wstępu, bo pakuję ;-)))

 

Przywdziej zbroję cny rycerzu i ruszamy. Tylko nie zarzygaj mi kurtki.

Ha, ha! – wykrzywił twarz, ale chyba stracił ochotę na kłótnie, bo bez zbędnych słów zajął miejsce za jej plecami. Potem poczuła silne dłonie obejmujące ją w pasie i leciutko zadrżała.

Nie miała nad nim przewagi. To wszystko, co wydarzyło się przez ostatnie dwie doby było efektem zaskoczenia, bo w swym zadufaniu nie spodziewał się, iż ofiara będzie chciała się na nim zemścić. A później zadziałał nieszczęśliwy dla Nikity zbieg okoliczności.

Potrafiła się bić, potrafiła też wiele innych rzeczy, ale nie umiała z zimną krwią strzelić do człowieka. Skłamała, mówiąc, że zabiła jednego z oprawców Weroniki. Co najwyżej mocno go uszkodziła. Tymczasem Nikita, co wynikało z informacji, jakie zdobyła przez koneksje ojca, miał na sumieniu niejedno ludzkie istnienie. Problem polegał na tym, że nie było dostatecznych dowodów, aby posadzić go na dłużej. A to główny świadek zginął w tajemniczych okolicznościach, a to zgwałcona i skatowana ofiara nagle zmieniała zeznania.

To był rasowy morderca. I nie tylko, o czym miała nieprzyjemność przekonać się na własnej skórze. Inteligentna, brutalna bestia, która czasami doskonale nad sobą panowała, by innym razem wpaść w szał. Do tego cholernie seksowna, chociaż o tym Iwona myślała z niechęcią. Nie powinna zapominać co zrobił Kamili i jej samej. Problem polegał na tym, że ona zawsze żywiła słabość do takich niegrzecznych chłopców. Między innymi to było przyczyną, iż nie chciała pracować w policji. Wolała uprawiać z nimi dziki seks niż ich zamykać. Ojciec w końcu pogodził się z tym faktem, chociaż wcześniej przez kilka lat ze sobą nie rozmawiali. Iskrą, która wznieciła między nimi pożar, było aresztowanie córki za pobicie dwóch mężczyzn na jednej z imprez w znanym klubie. Dalej było już tylko gorzej. Przynajmniej do momentu, gdy Iwona stwierdziła, że bójki same w sobie nie przynoszą żadnych korzyści i założyła firmę, trudniącą się ochroną. Później dorzuciła do tego jeszcze usługi detektywistyczne i w końcu w rodzinie zapanował względny spokój. Niedzielne obiadki odbywały się w miarę normalnej atmosferze i to na jednym z takich obiadków usłyszała nieprawdopodobną historię Kamili. Ojciec co prawda wyrażał się z lekceważeniem i niedowierzaniem, ale zaciekawiona Iwona poszła tym tropem, tym razem zamiast zlecenia, zyskując przyjaciółkę.

Cicho wszędzie, głucho wszędzie – zacytowała słowa z książki, gdy już zatrzymali się nieopodal odrapanego budynku, wyglądającego na kompletnie opuszczony. Schowali się w cieniu zrujnowanej chaty, tak, aby nikt nie dostrzegł ich obecności. – Chyba jednak jesteśmy za wcześnie.

Może. – Nikita odłożył kask. Ciemne włosy przylepiły się do skroni, oczy miał zmrużone, spojrzenie czujne. – Sprawdzimy. Albo włamiemy się do środka i na niego poczekamy.

Może klina na twojego kaca? – zaproponowała kpiąco.

Nie chcę! – warknął, odrobinę blednąc. – I zamknij się, bo moja cierpliwość jest dziś na wyczerpaniu. Poza tym bez ciebie też sobie poradzę.

Tak, wczoraj dawało się to zauważyć.

Nie odpowiedział, zapalając papierosa. Wywróciła oczyma, bo w zasadzie palił bez ustanku, jednego za drugim.

Zaczekamy tutaj – zadysponował. – Tyle, ile będzie trzeba.

Może się poopalam? – Spojrzała w rozjaśnione blaskiem słońca niebo, po czym odeszła na bok, zdjęła kurtkę i zostawszy w samym podkoszulku, rozłożyła się na trawie. Po chwili namysłu, zdjęła również spodnie. Nikita pozostał w cieniu, oparty o ścianę budynku, pochylony i czujny. A jednak nie spuszczał z niej wzroku, chociaż wyraz twarzy miał beznamiętny, trudny do rozszyfrowania.

Iwona zerknęła na niego ukradkiem, po czym przeturlała się na brzuch, podbródek oparła na złączonych dłoniach i zamknęła oczy. Było jej więcej niż przyjemnie i wcale nie krępowała się obecnością towarzyszącego jej mężczyzny. Wręcz przeciwnie, prowokująco wypięła tyłeczek w jego stronę, zastanawiając się, co za myśli krążą po jego głowie.

Jestem porąbana, stwierdziła nie wiadomo, który to już raz. Porąbana, bo to powinien być sojusz z przymusu, pełen niechęci, podszyty gniewem. Sojusz, z którego tylko jedno z nich mogło wyjść cało. Tak, nienawidziła go, a jednocześnie ją fascynował. Z drugiej strony on też miał powody do nienawiści, w końcu zemsta okazała się niezwykle skuteczna i dla kogoś takiego jak Nikita, musiała być ujmą na honorze. Aż dziw, że jednak jej nie zastrzelił. Nawet teraz, w tej chwili gdy miał okazję.

Co tak stoisz i się gapisz? – Odwróciła głowę, spoglądając na tkwiącego w bezruchu mężczyznę. – Ściągnij spodnie i dołącz.

Nie.

Dlaczego?

Bo nie – wzruszył ramionami. – Nie mam ochoty.

Nasze czekanie może potrwać kilka godzin. Będziesz przez cały ten czas sterczeć jak kołek?

Odwal się.

Boisz się? Przecież cię nie zgwałcę – dodała ze śmiechem, patrząc jak twarz Nikity znów nabiera pięknego odcienia purpury. Szczerze mówiąc, uwielbiała go irytować, chociaż miała świadomość, że może się to dla niej skończyć bardzo źle.

Jednak zapalił kolejnego papierosa, gapiąc się w ekranik komórki. Widać, że nie miał ochoty ani na rozmowę, ani na cokolwiek innego. Iwona znów zamknęła oczy, pogrążając się w myślach. Najpierw zastanowiła się, czy uda im się dorwać Wadima. To będzie zależało od wiedzy, jaką posiadał barman. Aktualnie ich jedyny trop. Później znów zerknęła na swego towarzysza i niespokojnie się poruszyła. Podła wyobraźnia podsunęła niegrzeczny scenariusz. Gdyby tak podszedł bliżej, potem przycisnął ją sobą do ziemi. Ten ciężar, to poczucie bezsilności… Kurwa! Oboje powinni trafić do psychiatryka, ona na kobiecy, on na męski oddział. On, bo był popapranym zboczeńcem, ona, bo miała równie zryte myśli, co ten drań. Chociaż wtedy przesadził, bo bicie mógł sobie darować. Akurat siniaki, opuchnięta twarz i popękane wargi jej się nie spodobały.

Masz ochotę? – rozległ się cichy szept przy jej uchu, a męska dłoń dotknęła pośladków.

Nie.

Masz. – Ta jego pełna rozbawienia pewność siebie, momentalnie wywołała gniew.

Zabieraj te łapy, bo ci je poobcinam! – warknęła, ale Nikita nie zamierzał się wycofać. Zacisnął palce na jędrnym pośladku z taką siłą, aż jęknęła z bólu. I zanim zdążyła zareagować, wymierzył silnego, pełnego brutalności klapsa.

Krzyknęła, odruchowo wypinając pupę ku górze. Tylko tyle, bo sekundę później obróciła się, celując stopą w jego szczękę. Niestety, tym razem nie dał się zaskoczyć. Sprawnie zablokował cios i zaatakował. Tylko że Iwona pomimo swoich wyuzdanych marzeń, nie zamierzała tak łatwo się poddać.

Powiedziałam, nie! – wrzasnęła, celując palcem w jego oko.

I na tym polega zabawa – wycedził, zakleszczając smukły nadgarstek w silnym uścisku.

Ja ci kurwa dam zabawę!

Zamarli w bezruchu, chociaż Iwona miała wrażenie, że gdyby użył całej dostępnej sobie siły, nie miałaby szans. Silny był skurczybyk, zbyt silny. Z drugiej strony, sprowokowała go, więc nie powinna mieć pretensji. Tylko że to właśnie dla niej była zabawa…

Ktoś podjechał pod lokal – powiedziała beznamiętnym tonem. – Puść mnie, mamy sprawę do załatwienia. W gwałty pobawimy się innym razem. Jak już przestanie cię boleć dupa.

Czekaj, jeszcze się odwdzięczę. – Uwolnił ją i kucnąwszy, zwinnie poderwał do pionu.

Błyskawicznie założyła spodnie i buty, po czym sięgnęła po broń. Nikita przez ten czas wpatrywał się w cel, aż w końcu zagasił papierosa i dopiero wtedy na nią spojrzał.

Idziemy.

Tylko od razu go nie zabijaj – ostrzegła.

Masz mnie za głupka?

Poniekąd – przyznała szczerze, uśmiechając się. Nie odpowiedział, chociaż dostrzegła błysk wściekłości w ciemnych oczach. Tylko że Nikita, kiedy chciał, potrafił znakomicie nad sobą panować.

Ty zajdziesz go od przodu, ja od tyłu.

Sądzisz, że będzie się bronił?

Lepiej się zabezpieczyć.

No tak. Zachodzenie od tyłu to w końcu twoja specjalność – zakpiła.

Strzelanie pyskatym szmatom prosto w łeb, także.

Jeszcze raz nazwiesz mnie szmatą, to przez resztę życia będziesz sikał bez fiuta, zrozumiałeś?

Bo co szma… Kurwa! Zwariowałaś? – ryknął, bo Iwona bez pardonu chwyciła go za przyrodzenie i bezlitośnie ścisnęła.

Powtórz – poprosiła słodkim głosem – a angaż do filmu Ostatni kastrat masz jak w banku.

Puszczaj mojego kutasa! – syknął.

Znów ci stoi – stwierdziła filozoficznie. – Dobra, koniec zabawy. Bierz te swoje tyły, ja wchodzę od frontu. Zagadam go i będziesz mógł działać.

Przysięgam że po wszystkim cię…

– …zabiję. Tak, wiem – odparła znudzonym tonem. – Dziwię się, że jeszcze tego nie zrobiłeś.

Nikita zamarł. Na jego twarzy wyraźnie odmalowało się osłupienie. No bo faktycznie, dlaczego tego nie zrobił? Uwikłał się w durny układ z tą kretynką, zamiast po cichutku ją sprzątnąć, zadzwonić po kilku ludzi Siergieja i zrobić, co powinien. Szybko i po sprawie. Z drugiej strony, trochę głupio, bo przez pięć lat chełpił się swoją zemstą na tym zboczeńcu, a teraz co?

Tylko dlaczego układ z nią? Sam też dałby radę.

Wciąż mam okazję – mruknął. – Dobra, idziemy.

Tym razem w lokalu było całkiem pusto, a w powietrzu nie wisiała nikotynowa mgła, chociaż jej subtelny zapaszek drażnił gardło i nos. Gdzieś cicho grało radio, a przy kontuarze siedział mężczyzna, który wczoraj prosił Wadima o opuszczenie baru. Wysoki, chudy, wytatuowany, o krótkich, przystrzyżonych przy samej skórze włosach i nijakiej twarzy. Czytał gazetę i pił herbatę.

Czego chcesz? – spytał z niechęcią, gdy Iwona podeszła bliżej i zajęła jedno z miejsc.

Porozmawiać.

Wypierdalaj. Głowa mnie boli, nie mam nastroju.

Napiłabym się.

Dwie ulice dalej jest sklep.

Drinka – dodała, wyciągając broń. Lecz nawet gdy w niego wycelowała, nie zmienił wyrazu twarzy.

Płatność gotówką! – warknął. – Zabieraj pukawkę suko, bo zadzwonię do…

Do kogo? – podchwycił męski głos za jego plecami. Iwona tylko przelotnie zastanowiła się, którędy Nikita wszedł do środka.

Nie twoja sprawa gówniarzu.

Moja, jak najbardziej moja. – Sprawny cios posłał mężczyznę na ziemię, na środek pustej i pogrążonej w półcieniu sali. – Dobra, skąd znasz Wadima?

Barman nawet nie próbował wstać. Leżał na brudnej podłodze, mrużąc oczy i lekceważąco się uśmiechając.

Tego typa, co wczoraj nakopał ci do dupy?

Skąd? – warknął Nikita, po czym pochylił się i wymierzył brutalny cios bronią. Głowa mężczyzny odskoczyła jakby był szmacianą kukiełką, którą właśnie ktoś energicznie potrząsnął. Ze złamanego nosa buchnęła krew, a w wyblakłych oczach w końcu ukazał się strach.

Nie tak! – Iwona znalazła się tuż obok. – Zabijesz go kretynie!

Wiem ile może wytrzymać. – Nikita wstał i uśmiechając się perfidnie, ciężkim butem uderzył w łydkę ofiary. Rozległ się trzask łamanej kości piszczelowej i ułamek sekundy później nieludzkie wycie. – Z drugą zrobię to samo – zapewnił.

Mieliśmy z nim porozmawiać, a nie go katować! – syknęła ze złością Iwona. – A ty mów po dobroci!

Ja nie… Kuzyn… – wyjąkał mężczyzna. Stracił swoją pewność siebie, lekceważący ton głosu. Teraz brzmiał on piskliwie, przesycony był strachem i bólem. – Mój kuzyn go przyprowadził. Nie znam faceta. – Wierzchem drżącej dłoni otarł krew, cicho pojękując. – Mieszka na ulicy Reszetnikowa, u swojej dziewczyny.

A dokładnie? – Nikita wyglądał na niezadowolonego z faktu, że przeciwnik tak szybko skapitulował. Zanotował w pamięci wyrecytowany pośród jęków i skamleń, adres, po czym wyciągnął broń i strzelił barmanowi prosto w głowę.

Zwariowałeś? – Iwonę aż zmroziła łatwość, z jaką zabił człowieka. Zresztą, zmroziło to za mało. Zemdliło ją, chociaż niejednego trupa już w życiu widziała. – Przecież wszystko nam powiedział.

I szkoda, miałem nadzieję, na lepszą zabawę.

Zabiłeś go!

Gdyby był blondynką, to przed jeszcze bym go przeleciał. Niestety, nie był – dodał rozbawiony Nikita. – Spójrz na to z innej strony. Przestało go boleć.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Z
    ZaczytanyYoAsiek
    | Odpowiedz

    Jaki to dobry człowiek 😂😂😂 zatroszczył się żeby nie bolało

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Uwielbiam Twoje poczucie humoru 🙂

  2. M
    Magda
    | Odpowiedz

    No, no, Nikita wytrzeźwiał i znowu zaczął być sobą. 😍❤

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Faktycznie, zaczyna mu przechodzić stan kacowy ;-)))

  3. I
    Iwona
    | Odpowiedz

    No Iwona to chociaż ludzka przy tej bestii. Ale mnie tam pasują 😍

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Czekaj, czekaj! Wyszkoli ją 😉

  4. D
    Dominika
    | Odpowiedz

    Wyszkoli? 😍Bedzie ciekawie 😈

  5. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Nikita hahahah 😀 jebut żeby nie bolało. co za typek 😀 jedno drugie prowokuje, iskrzy, iskrzy, czekam na ten wybuch 😀 będzie się działo! chcemy więcej Babeczko!!

Napisz nam też coś :-)