Nikomu ani słowa (III)

with 15 komentarzy
Nie będzie mnie przez kilka dni – jadę się plażować :))) 
Na pocieszenie kawałek nowego tekstu oraz dla tych, którzy jeszcze nie czytali, kawałek starego.
Mam nadzieję, że wrócę z całkiem świeżutkimi opowiadaniami…

link do części II – klik

         Nikomu ani słowa (III)

Maks delikatnie gładził
smukły kark dziewczyny. W głowie miał prawdziwy chaos. Poza tym, gdy
przypomniał sobie twarz brata, ogarniało go bardzo nieprzyjemne uczucie.
A Marika płakała.
Wtulona w silne, szerokie ramiona całkiem obcego mężczyzny, który, choć nie
bezpośrednio, to jednak był przyczyną śmierci Klary. Nie zważała na to, że
ubrudziła mu marynarkę krwią, że całkiem przemoczyła cienki materiał koszuli,
że jego dłoń delikatnie gładzi ją po włosach.
Dopiero kiedy zabrakło
sił, odsunęła się wstydliwie, a potem wymruczała kilka słów na swe
usprawiedliwienie i uciekła do łazienki.
Zimna woda zmyła
wszystko, za wyjątkiem świeżej rany na wargach i ogromnego siniaka na policzku.
Dziewczyna spięła jeszcze włosy i zdecydowała się na powrót.
Mężczyzna siedział w
fotelu, rytmicznie stukając palcami o poręcz. Kiedy ją zauważył, uśmiechnął
się.
– Wolałem poczekać.
– Niepotrzebnie. Chce
pan coś do picia?
– Szklankę wody,
poproszę. I nie pan. Jestem Maksymilian.
– Marika. – Znów
objęła się ramionami i posłała mu ostrożne spojrzenie, jakby bała się podać
dłoń. Choć tak naprawdę, bardziej była zdumiona jego zachowaniem.
– A ta mała
dziewczynka, to pewnie Amelka?
– No tak –
uśmiechnęła się smutno. – Tabliczka przy drzwiach. Najgorsze jest to, że będzie
trzeba ją zmienić. Jeśli nie przyznają mi opieki nad małą, to… – głos jej się
załamał.
Patrzył na nią
zamyślony.
– Wybacz, że pytam, ale
ile masz lat?
– Dwadzieścia
jeden. Dopiero zaczęłam studia. To właśnie jest najgorsze… – Podała mu szklankę
wody i zagryzła wargi, by znów się nie rozpłakać. – Straciłam siostrę, stracę
siostrzenicę, być może będę musiała też zrezygnować z nauki.
– Dlaczego? – Już
w momencie gdy zadał to pytanie, wiedział, że jest głupie.
– Nie da się
studiować archeologii, wychowywać dziecko i jeszcze na to wszystko zarabiać.
– Dostaniesz ten
milion.
– Nie chcę. Zrobiłam to
bardziej, by się zemścić. Zresztą, sama już nie wiem.
– Dostaniesz i
koniec. Mam też znajomości i nie musisz się martwić o przyznanie opieki nad
córką Klary.
Tym razem naprawdę się
ożywiła. Wyprostowała się gwałtownie i spojrzała na niego z nadzieją.
– Mógłbyś to dla
mnie zrobić? Naprawdę? Pieniądze możesz zatrzymać, słowo.
Maks zaczął się śmiać.
– Niesamowite.
Nieczęsto się zdarza, by ktoś tak się wzbraniał przed przyjęciem okrągłego
miliona. No, nie złość się – dodał, widząc wyraz jej twarzy. – Moja siostra to
wielbicielka dzieci – sama ma ich trójkę. Dwoje mniej więcej w wieku Amelki. Z
pewnością od czasu do czasu, jedno dziecko więcej nie zrobi jej różnicy.
Zwłaszcza, że do pomocy ma dwie opiekunki. Wystarczy, że do mnie zadzwonisz –
to mówiąc, położył na stole wizytówkę. – To mój prywatny numer, żadnych
sekretarek po drodze.
Przez długą chwilę
milczała.
– Dlaczego to
robisz? Jesteśmy dla ciebie kompletnie obcymi osobami, a w dodatku już mówiłam,
że nie zamierzam rozgłaszać tej sprawy.
– Dobre pytanie –
Maks uśmiechnął się smutno i wstał. Marika również się podniosła, wciąż nie
spuszczając z niego pytającego wzorku.
– Czy potrafisz na
nie odpowiedzieć?
– Chyba nie. To
tylko mgliste przeczucie, że straciłem coś bardzo cennego. I że być może w ten
sposób zrekompensuję tę stratę.
– Nie rozumiem?
– Chcę powiedzieć
Mariko, że twoja siostra pojawiła się w bardzo złym momencie mego życia. W
ostatni wieczór przed ślubem.
– Tego żałujesz?
– Żałuję wielu rzeczy.
Ale nie zmienię przeszłości.
Stanęła przy drzwiach i
przyglądała mu się w zamyśleniu.
– A chciałbyś?
– Tak. I nawet nie
wiesz jak bardzo. Dobranoc Mariko.
– Dobranoc.
Bardzo powoli zamknęła
drzwi. Wciąż miała w głowie mętlik, ale gdzieś tam pojawiła się malutka
iskierka nadziei, że i ona ma szansę na szczęście.
***
– Co się stało? Wyglądasz
na porządnie zmartwionego? – Agata zaciągnęła się papierosem i wygodnie
rozpostarła na fotelu.
– Rzuciłabyś w końcu to
świństwo – rzekł z wyrzutem Maks.
– Daj spokój. Czasem
trzeba się odstresować.
– Kiedyś twierdziłaś,
że chcesz siódemkę, w tym dwie pary bliźniąt?
Roześmiała się.
– Nadal mam szansę
na realizacją tych planów – stwierdziła, patrząc na niego nieco złośliwie. – A
ty i Oliwia?
– Daj spokój.
– Mówiłam ci, że
złapała cię na lep pochlebstw i piękny wygląd. Zawsze twierdziłam o niej, że to
wyjątkowa suka.
– Agato!
– No co? Ja z nią
nie sypiam, mogę myśleć i mówić, co mi się żywnie podoba – wzruszyła ramionami.
– Olać Oliwię. A teraz mów młodszej siostrze, co się stało? Moja niezawodna
intuicja podpowiada, że chodzi o Nataniela.
– Owszem. Jednak to
trochę bardziej skomplikowane.
– Mów. Mamy dużo czasu.
Trochę było mu wstyd
opowiadać o swoim życiu erotycznym. O tamtym wieczorze w biurze, o Natanielu,
którego przyłapał podczas próby gwałtu. A najciężej było przyznać się do
własnych uczuć.
Agata nic nie mówiła.
Gasiła jednego papierosa i zapalała kolejnego. Gdy skończył, jeszcze długo
siedziała zamyślona, nerwowo wybijając chaotyczny rytm prawą stopą.
– Nataniel już od
dłuższego czasu dziwnie się zachowuje. Ale to? Zawsze tak doskonale panuje nad
własnymi uczuciami, nad wszystkim co robi i mówi…
– Wiem. Myślałem,
że to po prostu kwestia charakteru. Jednak teraz, nie wiem, co mam o tym
sądzić?
– Czy ta Marika, to
ładna dziewczyna?
Maks zdumiony uniósł w
górę brwi. Ładna? Nigdy się nad tym nie zastanawiał.
– Jest podobna do
siostry, z tym, że Klara miała ogniście rude włosy, a Mariki są ciemne, prawie
czarne. Czy ty myślisz, że ja?… – aż zatchnęło go z oburzenia. – Agato! Z tą drobną, chłopięcą figurą i krótkimi włosami
przypomina raczej niesforne dziecko. Mógłbym być jej ojcem! Poza tym, to na jej siostrze… Nieważne!
– Zależało ci?
Daruj braciszku, ale nikt nie zakochuje się po jednorazowym, szybkim numerku –
powiedziała drwiąco.
– Ja mógłbym – odparł
krótko.
– Ale tego nie
zrobiłeś?
– Nie. I właśnie
dlatego żałuję. Zresztą, to nie rozmowa o popełnianych przeze mnie błędach,
tylko o Natanielu.
– Mam nadzieję, że
mówisz prawdę. Zaproś ją jutro na popołudnie. Dopiero wtedy będziemy mogli
rozmawiać o szczegółach. A ja zaproszę Nataniela.
– Oszalałaś?
– Być może. Ale
dziewczyna, która wyrwała mego brata z tej dziwnej obojętności, zza muru, który
wokół siebie zbudował, musi być doprawdy niezwykła. I już czuję rozbawienie, na
samą myśl o jego minie.
***
Czuła się nieswojo, w
tym wielkim, luksusowym domu. Gospodyni choć serdeczna, wyglądem przypominała
aktorki z amerykańskich filmów o milionerach. Na szczęście dzieci pozwoliły
przełamać im pierwsze lody. Amelka, początkowo nieśmiało chowająca się za jej
nogą, bardzo szybko dołączyłam do rówieśników, bliźniąt Majki i Aleksandra.
Radosne wrzaski całej trójki, świadczyły o tym, że bawią się doskonale.
Nieco oszołomiona
Marika siedziała w ogromnym fotelu i dość chaotycznie odpowiadała na zadawane
pytania. Odprężyła się dopiero, gdy w drzwiach ukazał się Maks.
– Przepraszam,
praca – uśmiechnął się rozbrajająco. – Dla mnie również kawa i lody – zwrócił
się do milczącej pokojówki.
– Dopiero co przyszła i
jeszcze ma wystraszone oczy – zażartowała Agata.
– Nie jestem
wystraszona. To tylko… No dobrze, może trochę.
– Jeśli masz ochotę, to
nie krępuj się. Możesz pójść do dzieci.
– Mogę? – Marika
podniosła się niepewnie z fotela. – Tylko na chwilkę, zaraz wrócę.
Agata roześmiała się i
machnęła ręką. Ale kiedy dziewczyna zniknęła w głębi ogrodu, spojrzała na brata
potępiająco.
– Co znowu? – spytał
poirytowany tym niemym wyrzutem.
– Maksymilianie!
Ona jest prześliczna! W życiu nie uwierzę, że robisz to wszystko ze względu na
pamięć o zmarłej siostrze!
– Nie musisz –
najwyraźniej się zdenerwował.
– Ale do Nataniela
pasowałaby idealnie.
– Myślisz?
– Powiedz, że nie masz
ochoty zabawić się w swata?
– Ona chyba jest za
młoda…
– Na co? Nie
żartuj sobie. Nataniel nie ma jeszcze trzydziestki. A może jesteś zazdrosny?
– Przestań w końcu
mnie denerwować. Lepiej zastanówmy się nad tym, jakby tu ich pogodzić.
– On naprawdę
zamierzał?…
– Tak. To, co
zobaczyłem było niezwykle jednoznaczne w swej wymowie.
– A otóż i osoba, o
której rozmawiamy.
Nataniel wszedł na
werandę i ze spokojem zajął miejsca na jednym z foteli. Był po pracy, więc
zamiast garnituru, w którym go zazwyczaj oglądali, maił na sobie sprane dżinsy
i białą polówkę. Co najdziwniejsze, wyglądał na niezwykle rozluźnionego –
rzadko zdarzało się go takim widywać.
– O mnie?
– Powiedzmy, że Maks
nieco mnie zaskoczył.
– Nie chcę o tym
mówić – syknął Nataniel, doskonale odgadując, co mogło być tematem rozmowy. –
Jestem dorosły, pełnoletni i mam prawo do spontanicznych wybryków.
– Tak nazywasz gwałt? –
Agata uniosła brwi.
– Chciałem ją tylko
nastraszyć. Nic poza tym.
– Nie zamierzam
się kłócić – Maks posłał jej ostrzegawcze spojrzenie. – Sam cię do tego
zachęciłem. Ale koniec z tym.
– Zrezygnowała?
– Zrezygnowałam. –
Żadne z nich nie zauważyło Mariki, która znienacka pojawiła się tuż obok.
Nataniel wlepił w nią zaskoczony wzrok, w którym zdumienie powoli zastępowała
złość.
Dziewczyna jak gdyby
nigdy nic, usiadła i lekko drżącą dłonią ujęła szklankę z wodą.
– Co ona tu robi?
– Zaprosiłam ją.
– Ty?! Czy on? Najpierw
dupczy sprzątaczki, teraz zabiera się za nieletnie szantażystki!
– Natanielu! Ja cię nie
poznaję.
Zacisnął szczękę z taką
siłą, aż dało się zauważyć napięte mięśnie na szyi. Marika siedziała w
bezruchu, ze spuszczoną głową, bezwiednie obracając dookoła trzymane naczynie.
– Idę do dzieci –
warknął, gwałtownie wstając.
Przestraszona
dziewczyna również zerwała się z miejsca, wylewając na siebie zawartość
szklanki. Nataniel bez zbędnych tłumaczeń zbiegł po schodach werandy, wprost do
ogrodu.
– Spokojnie –
uśmiechnęła się Agata, podając papierową chusteczkę.
– Ale Amelka…
– Idź po nią
kochanie. I nie przejmuj się humorami naszego braciszka. Powinnaś hardo mu się
postawić, zaraz przestanie zgrywać ważniaka.
Skinęła głową w
roztargnieniu i już jej nie było.
– No i co ty na to? –
odezwał się milczący dotąd Maks.
Nieoczekiwanie, jego
siostra zaczęła się śmiać.
– Ach,
wy, mężczyźni! Jesteś świetny w rozpracowywaniu konkurencji, w najtrudniejszych
negocjacjach, a nie widzisz tak oczywistej rzeczy.
– Nie denerwuj mnie,
bo…
– Naprawdę nie
zauważyłeś?
– Czego do diabła?
– Nataniel nie
mógł oderwać od niej wzroku. To po pierwsze. A pod drugie, to założę się o
dobry obiad, że zrobiło mu się nieco ciasnawo w spodniach.
– Zwariowałaś? – brat
spojrzał na nią zaszokowany. – Był wściekły!
– No właśnie. Od
nienawiści do miłości jeden krok. Ten sopel lodu nigdy nie był zakochany i
podejrzewam, że to właśnie całkiem nieznane uczucia wywołują u niego strach, a
w konsekwencji agresję.
– Pani psycholog się
znalazła – mruknął Maks.
– A żebyś
wiedział. Jeszcze tylko tobie znajdziemy lepszą żonę, nie z rodzaju pazernych
harpii.
– Agato!
– A co ja poradzę,
że nie znoszę tej małpy – beztrosko się roześmiała i zapaliła papierosa.
Tymczasem w ogrodzie,
tuż pod drzewem, na którym umieszczono kolorowy domek, stało dwoje ludzi,
zadzierając głowy ku górze.
– Amelka?
Rozchichotana
siostrzenica wyjrzała przez małe okienko. Tuż za nią widać było płową głowę
Aleksandra.
– Jestem tutaj ciociu.
– Ja jestem leśniczym –
dodał chłopiec.
– Amelko, musimy już
iść. Zejdź kochanie, proszę.
– Dlaczego? Ja nie
chcę.
– Twojej cioci się
nudzi – odezwała się Maja, przepychając się do przodu. – Ale wujek Nataniel się
nią zajmie. Jak była u mnie Bella ze starszą siostrą, wujek ją pocałował. Tak
jak na filmach dla dorosłych. I ona wcale nie chciała wracać do domu, a my
mogłyśmy się dłużej bawić. Pocałujesz Marikę wujku?
Nataniel zamarł z otwartymi
ustami. Cholera! Nie wiedział, że smarkule widziały jak zabawiał się z… nawet
nie pamiętał jak miała na imię. Agata poprosiła go wtedy, by zajął się
dziewczynkami, bo jechała z chłopcami na mecz.
– O rany! Odsuń
się, ja też chcę zobaczyć wujka całującego jak na filmach! – Aleksander niemal
siłą wcisnął się pomiędzy dziewczynki. Cała trójka wlepiła pełen oczekiwania
wzrok, w coraz bardziej zakłopotanego Nataniela.
Zerknął w bok.
Zmieszana Marika miała zarumienioną twarz i nerwowo splatała dłonie. To było
absurdalne, ale poczuł, że naprawdę miałby ochotę ją pocałować.
– Amelko! – poprosiła
raz jeszcze, z wyraźnie zauważalną desperacją w głosie.
– Ona jest śliczna
jak księżniczka chociaż nie ma długich włosów. Ja na twoim miejscu bym ją pocałowała – stwierdziła poważnie
Maja, w skupieniu przyglądając się swoim paznokciom.
– Owszem, jest,
ale nie wypada całować obcych kobiet – powiedział surowo Nataniel. – A teraz
złaźcie z tego drzewa, ale już!
– Jakbyś ją pocałował,
nie byłaby obca.
– Bo mnie… –
resztę wymamrotał cicho pod nosem. A potem, nieoczekiwanie zachciało mu się
śmiać.
– Pójdę sama do
domu i cię zostawię – zagroziła Marika, patrząc w górę na siostrzenicę.
– Lepiej ty go
pocałuj – oświadczyła rezolutna dziewczynka. – A my się tu jeszcze pobawimy.
– Amelio, natychmiast
zejdź na dół, bo…
– Daj spokój –
Nataniel chwycił ją za łokieć i nieoczekiwanie przyciągnął ku sobie. – Poza tym
Majka ma rację, jesteś śliczna i chętnie – oczy dziewczyny rozszerzyły się ze
zdumienia, kiedy dotknął jej warg – cię pocałuję… – dokończył z półuśmiechem.
Ten mężczyzna niewiele
miał wspólnego z bestią, która rzuciła się na nią dwa tygodnie temu.
Był zaskakująco
delikatny, niemal czuły. Obejmował jej ramiona, kciukami pieszcząc skórę. Nie
wpijał się w usta, lecz smakował, delektując się nimi, niczym dziecko
upragnionym deserem.
To był pierwszy
pocałunek w życiu Mariki. Na dodatek z kompletnie obcym mężczyzną, którego
jeszcze kilka godzin temu uważała za skończonego gnojka.
A teraz pragnęła tylko
by nie przestawał, by nie kończył.
– I co? Teraz już
ci się nie nudzi? – spytał rozbawionym głosem, na chwilę przerywając.
Pokręciła przecząco
głową, bo nie była w stanie wydobyć z siebie słowa. Bez trudu zauważył
leciutkie drżenie jej dłoni, zagubione spojrzenie i czubek języka, którym
oblizała zaschnięte wargi.
Bez zastanowienia, z
niezwykłym zapałem, powrócił do kontynuowania przerwanej czynności. Pocałunek
przestał być tak subtelny jak na początku, ale dziewczynie zdawało się to nie
przeszkadzać. Zapomniała o swoich uprzedzeniach, o nieletniej widowni, o całym
świecie. Wtuliła się w ramiona Nataniela, objęła go za szyję i zatonęła, zanurzając
się w nieznanych dotąd doznaniach.
Nie zauważyli, że
nieopodal stoi całkiem ogłuszony Maks. Drgnął dopiero, gdy ktoś z tyłu
wymierzył mu porządnego kuksańca.
– Widzisz? I kto
miał rację? – szepnęła Agata. – Hej, tam! – tym razem krzyknęła głośniej. –
Dzieci patrzą!
Nataniel i Marika
gwałtownie od siebie odskoczyli. Za to trójka na drzewie wybuchła radosnym,
niepowstrzymywanym śmiechem.

link do części IV – klik

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Babeczka:

Matka, żona, matematyk. Pisze od bardzo dawna, publikuje od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie żyć bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Bajer :O

  2. Anonimowy
    | Odpowiedz

    heheh no i bestia sie zakochała ;]
    Marta

  3. Anonimowy
    | Odpowiedz

    nie wiem co powiedzieć… powiem tylko : Wielka szkoda, że takie krótkie!! ;D
    i nie wiem co myśleć o chłopcach bo wydaje się mi, że starszy też poczuł miętę i chyba jestem za starszym. Powiem dlaczego:) oglądałam kiedyś film – "Dobre uczynki" – i było w nim dwóch braci podobnych do Twoich, jeden starszy stateczny szykujący się do ślubu z bardzo piękną i równie zimna kobietą a drugi, młodszy właśnie taki rozrabiaka… Starszy zakochał się w kobiecie z dzieckiem, która sprzątała w jego wielkiej firmie… I ten starszy (Tyler Perry) mimo, że nie mój ideał, był w tym filmie tak cudowny, że do tej pory nie mogę o nim zapomnieć 🙂 siedzi mi to mocno w głowie i naprawdę niechcący jakoś tam przekładam to delikatnie na Twoje opowiadanie… Dlatego jednak kibicuję Maksowi:)
    pozdrawiam goraco i życzę udanego wypoczynku!
    LIA.

  4. Anonimowy
    | Odpowiedz

    P.S. W to, że kiedyś napisanie sceny erotcznej zajmowało kilka dni – wierzę tylko na słowo! gdyż uważam, że jesteś świetna i urodziłaś sie po to by pisać:)
    P.P.S. Zaskoczyło opowiadanie, naprawdę mocno choć się nie spodziewałam!
    LIA.

  5. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Naprawdę super ale nataniel skojarzył mi się trochę z bohaterem 50 twarzy greya 😉 Ja także myślałam ze marika będzie ze starszym bratem…szkoda. Czy będzie dalszy ciąg tego opowiadania?

    Julex.

  6. Mariet Węgorowska
    | Odpowiedz

    Jak mogłaś zabić Klarę?! Ty brutalu ;c

  7. Babeczka
    | Odpowiedz

    Greya nie czytałam więc mam czyste sumienie :)))

    Ostatnio nawet nabrałam ochoty, ale stwierdziłam, że to może właśnie rzutować na moją twórczość. Poczekam, okrzepnę, a potem ściągnę ebooka i sprawdzę ile to warte. Jeśli dużo, to kupię książkę. Jeśli nie, to wcisnę delete i problem z głowy 😉

  8. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Intrygująca historia… proszę o kolejną część 🙂 z niecierpliwością czekam na cd tego opowiadania, Twoja twórczość minie zachwyca 🙂 pisz dalej!:)

  9. Monika Inglot
    | Odpowiedz

    Maks lepszy moim zdaniem 🙂

  10. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna część ?;)

  11. Anonimowy
    | Odpowiedz

    ????????? 😀

  12. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Przyłączam się do pytania ,kiedy następna część????

  13. Anonimowy
    | Odpowiedz

    a ja uważam, że świetny wybór; zaskoczyłaś mnie tym Natanielem, że jednak ma on jakieś ludzkie odruchy:) nie uważam, że Maks powinien się zakochać w młodszej siostrze skoro to starsza zrobiła na nim takie wrażenie i jeśli już musi to niech da sobie czas na jakąś żałobę, może niech Marika zrobi doktorat albo chociaż magisterkę?? 😉 piszę to po przeczytaniu tych 2-óch części, nie wiem jak się sprawy dalej potoczyły, ale zobaczę na ile moja wyobraźnia(co dalej) pokrywa się z tym co Ty stworzyłaś:)

    uwielbiam Twoje opowiadania, piszesz cudownie, pisz jak najwięcej, pozdrawiam serdecznie M:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To akurat mi nie wyszło, tak dobrze jak bym chciała. Pewnie je poprawię, gdy poczuję przypływ weny 😉

Napisz nam też coś :-)