mikakamaka

Była sobie kobieta o imieniu Monika. Z zawodu i z zamiłowania gastronom.
W przeciągu jej trzydziestokilkuletniego życia nawet blada myśl o pisaniu, nie przemknęła jej przez głowę.
Monika miała kłopoty życiowe, przez które nie potrafiła spać. Brak snu czynił z niej zombie.
Musiała coś wymyślić, by zająć czymś umysł. Wymyśliła romantyczną historię.
Budząc się w nocy, zaczynała opowiadać sobie tę historię, a ta z każdym dniem (a właściwie nocą), wydłużała się i działała nasennie.
Pewnego dnia Monika spisała ją, kolejnego opublikowała na zaprzyjaźnionym portalu, jeszcze następnego… historia przestała działać nasennie.
Trzeba było wymyślić kolejną – nową. I tak to się zaczęło.


 

Była sobie kobieta o imieniu Agnieszka.
Czytała treści umieszczone na zaprzyjaźnionym portalu. I ona nie myślała wcześniej o regularnym pisaniu.
Opowiadania Moniki bardzo przypadły jej do gustu. Pomyślała, że też tak chce.
Napisała i opublikowała swoje pierwsze opowiadanie. Wciągnęło ją pisanie.
Stwierdziła, że to jest właśnie to, co chce robić najbardziej - pisać. Pisała i myślała. Wymyśliła, że założy blog.
Tak zrobiła i zaczęła pisać bardzo regularnie.
Miała swój wirtualny dom, w którym pojawiło się mnóstwo osób czekających na przygody, wymyślonych przez nią bohaterów.
Blog nazywał się babeczkania.blogspot.com

Babeczka

 

Monika lubiła styl Agnieszki. Odwiedzała jej blog regularnie. Czytała opowiadania i tworzyła swoje. Zapragnęła mieć podobne miejsce, co Aga. Również założyła blog mikakamaka.pl Trzy lata później i z kolejnym dzieckiem na stanie, oraz ogromnym bagażem doświadczeń, kobiety postanowiły przekuć swoje hobby w coś, co pozwoli im pisać częściej i więcej. Miały dosyć tego, że ich fascynacja słowem pisanym jest bagatelizowana przez większość. „Piszecie erotyki? A po co?” „To jest strata czasu. Dałabyś sobie spokój i wzięła się do poważnej roboty” „Zamiast pisać, ugotuj coś, posprzątaj. Zmęczysz się, to i głupoty ci z głowy wyparują.”

Babeczka i mikakamaka

Dwie zawzięte baby i mnóstwo słów, czekających na ich palce. Historie do opowiedzenia, miłość do opisania, a w nich seks, którego nie wolno pominąć. Tak powstało to miejsce. Połączyłyśmy siły i piszemy. Jest tak, że większość pisarzy pomija moment zbliżenia dwojga ludzi, urywa na pocałunku. Sam akt jest zawoalowany, lub zwyczajnie pominięty. My nie omijamy czegoś, co jest cudowne i dzięki czemu istnieje ludzkość. Miłość bez seksu? Do pewnego momentu jest ok. Seks bez miłości? A czy szampan może być smaczny bez bąbelków? U nas w zestawie podaje się go jeszcze z truskawkami 😉