fbpx

Obcy (IV)

with 4 komentarze

jastrząb wśród gołębi

Moi drodzy! Jak zapowiedziałam kończę teraz Obcego i udam się na zasłużony odpoczynek. Mam nadzieję, że po powrocie sprawię Wam niespodziankę!  Poniższa część jest odrobinę krótsza niż zazwyczaj, ale nadrobimy to w kolejnej. Po prostu ze względu na rozwój akcji podzieliłam tekst w taki, a nie inny sposób.

 

Zamknęła oczy, wsłuchując się w rozmowę kierowcy i Kaleba. Jak zawsze był irytująco uprzejmy. Na szczęście chyba zrozumiał, że ona nie jest w nastroju do konwersacji. Przejażdżka trwała niecałe dziesięć minut. Wysiadła i nadal milcząc, skierowała się ku znajomej bramie. Ledwo zdołała wejść na drugie piętro, a za plecami usłyszała rytmiczne tupanie. Przyspieszyła, ale i tak dogonił ją przed samymi drzwiami. Do środka weszli po cichu, w końcu było już dość późno. Na szczęście nikt nie kręcił się po kuchni.

Postawił walizkę na środku jej pokoju, podczas gdy Amelia usiadła w fotelu. Miała ściągniętą twarz i wciąż zaczerwieniony policzek. Spojrzał na nią bystro i zdecydował się podejść bliżej. Kucnął, a potem poszukał jej wzroku.

– Przynieść lód? – spytał.

– Nie, dziękuję.

– Może chociaż mokry ręcznik?

– Nie.

– Coś do picia?

– Po prostu sobie idź.

– Opędzasz się ode mnie, jak od natrętnego psiaka – pokręcił głową z rezygnacją. – Dlaczego? Bo wąchałem twoje majtki? – dodał ze śmiechem.

– Powiedzmy że mnie irytujesz.

– Ja? Niby czym?

Westchnęła. Pomyślała że miał ładne oczy, w ciekawym odcieniu błękitu. Niezbyt intensywnym, z ciemnymi obwódkami wokół tęczówki. Podobało jej się też, gdy był uśmiechnięty. Wtedy pojawiały się zabawne zmarszczki w kącikach oczu.

– Ile masz lat? – spytała nagle, pod wpływem nieznanego impulsu.

– Gdybym powiedział, nie uwierzyłabyś.

– Spróbuj.

– A na ile według ciebie wyglądam?

– Bo ja wiem – przechyliła głowę na bok, patrząc na niego z namysłem. – Coś koło trzydziestki. Zgadłam?

– Dwadzieścia dziewięć.

– Więc dlaczego twierdzisz, że bym nie uwierzyła?

Nieoczekiwanie jego wzrok stwardniał. Uniósł ramię i delikatnie pogładził palcami jej policzek. Ten czerwony.

– Oficjalnie mam dwadzieścia dziewięć – powiedział w końcu. – Nieoficjalnie… Nie pytaj, nie mogę tego ujawnić.

– Hm. Laboratorium genetyczne i twoja tajemniczość to początek teorii spiskowej. Może w rzeczywistości masz siedemdziesiąt lat i jesteś ofiarą ponurych eksperymentów szalonego naukowca? – zażartowała, bacznie obserwując, jak zmienia się wyraz jego twarzy. Zniknął z niej niefrasobliwy uśmiech. Pojawiła się czujność. I wtedy Amelii po raz pierwszy przyszło do głowy, że Kaleb nie do końca jest tym, za kogo się podaje.

– Powiedzmy – znów się uśmiechał, lecz tym razem wyglądało to na mocno wymuszone zachowanie. – Odmłodził mnie, podrasował i zyskałem niezwykłe moce. Bardzo różne moce – mrugnął porozumiewawczo okiem, sugerując czego mają one dotyczyć.

– Dziękuję – odpowiedziała szczerze, bo chociaż jego zachowanie dało jej do myślenia, to także sprawiło, że przez chwilę zapomniała o dzisiejszej przygodzie. – A swoje super moce zachowaj dla innej.

Lekko się podniósł, a potem ścisnął jej podbródek, zmuszając, aby spojrzała mu prosto w oczy.

– Nie. – I to wszystko. Potem wyszedł, a osłupiała Amelia siedziała w fotelu. Nie. Tak po prostu, jedno stanowcze słowo. Nie prosił, nie błagał, nie tłumaczył, nie próbował tanich chwytów ani sprytnych sztuczek. Był ukierunkowany na jedno i zapowiadało się, że bez względu na jej aprobatę, zrealizuje swoje zamiary.

Uśmiechnęła się. Najpierw ostrożnie, później coraz bardziej promiennie. Na samym końcu roześmiała się w głos. Zawsze z dystansem traktowała płeć przeciwną. Wiktor zdobywał ją długo i wytrwale, ale dziś przekonała się, że chciał ją jedynie zaliczyć. Kaleb był inny i co innego do niego czuła. Fascynował ją jego upór i stanowczość. Przypomniała sobie jak weszła do pokoju i zastała go onanizującego się, w dodatku z nosem wtulonym w jej zużytą bieliznę. Tak naprawdę to wspomnienie podniecało. Znali się tak krótko, a już na tyle mu pozwoliła… Miał rację mówiąc, że seks jest tylko kwestią czasu. Amelia zacisnęła usta. W takim razie postara się, aby ten czas był kilkoma tygodniami, a nie dniami. To chyba jedyne, co może zrobić.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Ile bedzie cześci? Bo chce kupic całośc i nie moge sie doczekać!!!!!!!!!!!!

  2. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Ten Kaleb przypomina mi Bastiana z "Czasu". Pewnie dlatego go lubię 😀

    • A
      Anonimowy
      | Odpowiedz

      Jak to przeczytałam pomyślalam że masz racje. Trochę przypomina! :)))))

  3. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    To kiedy następna cześć? i ogólnie ile ma być cześci?

Napisz nam też coś :-)