Odkupienie (VIII)

with 18 komentarzy

 

Uniosła dłoń, mimowolnie dotykając ust. Pamiętała smak jego pocałunków, namiętność, jaka towarzyszyła każdemu ich zbliżeniu, żar w każdym wypowiadanym przez niego słowie, gdy przysięgał, że jest tylko jego.

Razem z Markiem zdobyli niejeden szczyt rozkoszy, ale tamte, zdobyte z Natanielem... Tamtych nie dało się porównać do niczego innego, musiała to przyznać z rozbrajającą szczerością. Nie było ją stać na kłamstwa, na fałszywe wnioski.

Powoli zdjęła koszulkę, rzucając ją na podłogę. Potem zsunęła luźne spodnie. Nie miała nic pod spodem. Podeszła do drzwi kabiny z mlecznego szkła, po czym zwinnie wślizgnęła się do środka. Kiedy położyła dłoń na wygiętych w łuk plecach Nataniela, ten gwałtownie drgnął.

Nie ruszaj się – rozkazała drżącym głosem, obejmując go ramionami. Przylgnęła do jego ciała, palcami kreśląc chaotyczne szlaki w napiętych mięśniach brzucha. Z niepokojem spojrzała na świeżą ranę pokrytą strupem; musnęła ją opuszką palca.

Nie potrafiła wytłumaczyć własnego zachowania, nawet kiedy pojawiła się nagła myśl, że popełnia właśnie największe głupstwo życia. Te wszystkie emocje, jakich doświadczyła przez ostatnią dobę, nagle zapragnęły uciec, eksplodować, wyrwać się na wolność. Rozgoryczenie, bo tak bardzo zawiodła się na mężu, wzięło górę nad głosem rozsądku, podpowiadającym, że to nie jest dobre wyjście. Więcej – to jest wyjście najgorsze z możliwych. Lecz tak bardzo pragnęła bliskości, odrobiny pocieszenia, że stłumiła wszystkie złe wspomnienia, upychając je głęboko na dnie duszy, a dopuściła do głosu te dobre. Być może wmówiła sobie, że były i dobre, bo tak naprawdę to mogła być tylko gra.

Czy mężczyzna, który płakał w jej ramionach, błagając o wybaczenie, który co miesiąc odwiedzał jej grób, mógł jedynie kłamać? A jeśli nawet był do bólu szczery, to czy powinna go do siebie dopuścić? Dać nadzieję na coś więcej, stworzyć pożywkę dla niezdrowych, obsesyjnych pragnień?

Niestety, okazało się, że jest już za późno, by się wycofać.

Nataniel jej na to nie pozwolił.

Błyskawicznie obrócił się, objął ją i przycisnął do mokrej ściany.

Uniósł w górę, wpasowując się pomiędzy jaśniejące bielą uda.

Pocałował.

Nawet gdyby teraz zaczęła krzyczeć, protestować, to nie potrafiłby się wycofać. Tęsknota wezbrała niczym rzeka, rozlała się po ciele i umyśle, zawładnęła nim. Nigdy przecież nie był dobry w powściąganiu swych pragnień. Stał się czystym instynktem, pożądając pocałunków, pieszczot i spełnienia.

Tylko ta jedna kobieta miała nad nim taką władzę. Ona mogła sprawić, że jego podniecenie rosło i rosło, nie mogąc się zatrzymać; ona mogła też je ugasić. Dotykiem ust, drobnych dłoni, żarem własnego ciała.

Laleczko, tak bardzo cię pragnę – szeptał, pokrywając drobnymi pocałunkami zarumienioną twarz Anastazji. – Tak cholernie tęskniłem. Gdybym nie był takim tchórzem, gdybym miał pewność, że spotkam cię po drugiej stronie, już dawno strzeliłbym sobie w łeb.

Oszalałeś!

Nie, ja zawsze byłem szalony. – Znów przylgnął do jej warg, coraz szybciej poruszając biodrami. Jego euforia zdawała się nie mieć granic, bo trzymał w ramionach swoje największe marzenie, cały sens tego chujowego życia.

Opasała nogami jego biodra, a ramionami barki. Odwzajemniła pocałunek, rozchylając wargi i wpuszczając go, aby posmakował wilgoci spomiędzy jej ust, a wtedy wszystko stało się niekontrolowanym chaosem. Wszedł w nią, ale nie brutalnie, jak się tego podświadomie spodziewała, a delikatnie, jakby z pewną dozą nieśmiałości. Wręcz wślizgnął się, jak wślizguje się ukradkiem spóźniony gość. To był impuls niewysłowionej rozkoszy, początek końca.

Poruszał się w jednym rytmie, przesuwając dłońmi po delikatnym kobiecym ciele. Przypominał sobie każde jego zaokrąglenie, każdą wypukłość, chociaż po dwóch porodach nabrała nieco pełniejszych kształtów. Przypominał sobie miękkość jej skóry, zapach potu, smak języka i ciepło oddechu wypełniającego teraz jego płuca.

Gdyby mógł zmienić przeszłość...

Nie mógł.

Dlatego brał to, co dało mu życie, bo gdzieś w głębi serca przeczuwał, iż to jedyne, co może dostać. Nie tak łatwo jest wybaczyć, niemożliwym jest zapomnieć całego zła, jakiego od niego doświadczyła. Wiedział, że zrobi wszystko, aby go rozgrzeszyła, ale wszystko może okazać się za mało.

Dlatego kochał się z nią tak, jakby za chwilę miał się skończyć się świat, jakby to było ostatnie, czego miałby w życiu doświadczyć. Zatracił się w tym, utonął i dobił do dna, chociaż tym razem nie było to dno piekła. Nie, dziś odnalazł w końcu drogę do nieba i podążał nią razem ze swym aniołem. Nigdy wcześniej nie czuł tak ogromnego pożądania, nigdy wcześniej rozkosz nie była tak obezwładniająca. Pochłonęła go niczym bagno, upoiła i doprowadziła nad krawędź przepaści zwanej ekstazą. Chwila ulotna, bezpowrotna, chwila, którą miał schować w najdalszym zakamarku serca, które w końcu zaczęło bić w rytm innego serca. Chwila zaklęta w ich oddechach, w mokrych, namiętnych pocałunkach, w nadciągającym orgazmie.

Anastazjo – szeptał w upojeniu. – Kocham cię, laleczko! Kocham i zrobię wszystko, abyś była moja. Nie poddam się, nie skrzywdzę cię...

To uczucie było równie intensywne, jak kiedyś inne, to, przez które tak bardzo ją krzywdził. Jako to się stało, że się zakochał? Jakim cudem tak bardzo go zauroczyła? Opętała zmysły, pochłonęła myśli, zawładnęła sercem. Kiedy stała się dla niego całym światem, jego sensem, jego treścią? Wszystkim, absolutnie wszystkim!

Natanielu! – Jęknęła gardłowo, gdy zębami szczypnął skórę na smukłej szyi, a jego ten jęk prawie że doprowadził do orgazmu. Odpływał z każdym ruchem bioder, z każdym muśnięciem delikatnych dłoni; słysząc jej głośny oddech, czując, jak niecierpliwie wije się w jego ramionach. Czasami miał wrażenie, że tego nie wytrzyma, że zwariuje, chociaż woda chłodziła rozgrzane ciała, przynosząc ze sobą ukojenie. A może wręcz przeciwnie? Podsycała pożądanie, a melodią złożoną z tysięcy kropelek, zabierała ich do innego świata, w którym nie było miejsca na złe wspomnienia, na złe emocje. Do świata, będącego przyczółkiem nowej nadziei.

Smukłe ramiona zaplecione wokół jego szyi. Zgrabne uda oplatające jego biodra. Idealna harmonia każdego ruchu, idealne zgranie crescendo oddechów, przenikających do płuc, docierających do najdalszych zakamarków.

Pragnął, aby ten cudowny moment trwał wiecznie i jednocześnie pożądał spełnienia, bo paradoksalnie chociaż zaspokoił dręczący go od tak dawna głód, to nadal chciał się karmić jej bliskością. Nie skłamał, mówiąc, że jest dla niego wszystkim i że nigdy się nie podda. Los dał mu drugą szansę, a Nataniel nie zamierzał jej zmarnować.

Pięć cholernie długich, ciężkich lat...

Całe cholernie długie, samotne życie...

Żar narastał, ekstaza była na wyciągnięcie ręki. Nataniel przyspieszył i nagle wszystko zamieniło się w chaos. Wpił się w wargi Anastazji, aby jego krzyk nie rozniósł się echem po domu. Czuła, jak drżał, gdy wypełniał ją swoim spełnieniem, a jego orgazm splótł się z jej orgazmem i wtedy ekstaza zdawała się nie mieć końca.

Nie tak zapamiętała bliskość z Natanielem, nie tak chciała jej doświadczać. Zadrżała, gdy powoli osunął się na kolana, a potem klęczał, nic nie mówiąc, zaciskając palce na jej biodrach i wtulając twarz w łono. Delikatnie gładziła ciemne włosy, patrząc na niego z niezwykłym smutkiem. Wiedziała, że postąpiła karygodnie, bo teraz dała mu nadzieję. Jemu i... sobie.

Nie powinna była tego robić, nie powinno być jej tak dobrze.

Natanielu... – wyszeptała cicho. – Powiedz mi, dlaczego? Dlaczego tak mnie krzywdziłeś? Biłeś, poniżałeś, gwałciłeś? Naprawdę sprawiało ci to przyjemność?

Powoli podniósł głowę. Oparł podbródek o jej brzuch, patrząc z powagą w górę.

Tak. Wtedy to była bliżej nieokreślona przyjemność.

Znęcanie się nazywasz przyjemnością?

Dla mnie tak.

Jak możesz tak mówić?

Mam kłamać?

Nie wiem – odparła bezradnie. Pomyślała, że to paradoks, bo gdyby faktycznie skłamał, poczułaby się lepiej. Tak, zauroczyła bestię, ale jej nie zmieniła. Nataniela nic nie mogło zmienić, bo nic nie było w stanie okiełznać jego dzikiej, szalonej natury, perwersyjnych pragnień. Był, jest i pozostanie mordercą. – Nie wiem Natanielu. Dałam się ponieść impulsowi, ale to nie oznacza wybaczenia. Tamte wspomnienia nadal we mnie żyją, nadal sprawiają ból. Zwłaszcza to ostatnie. Twierdzisz, że mnie kochasz, ale pchnąłeś bez żadnego zastanowienia. Egoistycznie myślałeś tylko o własnym cierpieniu. Mam ci zaufać? Powiedz mi jak?

Dostrzegła, że pociemniały mu oczy, pokazały się w nich iskierki gniewu. Poczuła obawę, bo mimo wszystko wciąż była go niepewna. Pojawiła się też złość, bo zamiast trzymać bydlaka na dystans, sama wpadła w jego ramiona.

Nataniel wstał i stanowczym ruchem ujął jej brodę, zmuszając, aby spojrzała w górę, prosto w jego oczy.

Tak. Masz mi zaufać – odparł krótko.

Bo darowałeś mi życie?

Nie. Bo prędzej skrzywdzę samego siebie, niż ciebie.

To trudne.

Nie – pochylił się ku niej. – To bardzo łatwe laleczko. Jesteś zagubiona, zdezorientowana i wściekła na męża, lecz gdybyś naprawdę tylko mnie nienawidziła, nie pozwoliłabyś się nawet dotknąć.

Skąd możesz to wiedzieć? – rozzłościła się.

Po prostu wiem – uśmiechnął się. Z tak bliska jego oczy hipnotyzowały, pełne rozbawienia i satysfakcji. A ona nagle uświadomiła sobie, że był najbardziej fascynującym mężczyzną, jakiego spotkała. Fascynującym i odrażającym, bo te dwa uczucia przeplatały się ze sobą, podążając ramię w ramię, nie dając się rozdzielić. Pierwsze napędzało drugie, drugie uwypuklało pierwsze. To, co czuła względem Nataniela nie dawało się tak prosto zdefiniować, już teraz nie. Nic nie było czarne lub białe, przybrało raczej tysiące odcieni szarości.

Nienawidzić było łatwiej.

Komentarze

  1. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    To musiało się stać, ona nigdy nie przestała go kochać i nienawidzieć. Teraz Nataniel już jej nie wypuści. Ale co dalej?

  2. K
    Kasia
    | Odpowiedz

    Ooooo, nareszcie kolejną część. Co dalej? Co dalej? Na pewno nie różowo – cukierkowo 😏

  3. A
    Anna
    | Odpowiedz

    Cóż mogę powiedzieć ,uwielbiam ❤️ po każdym nowym rozdziale czuje niedosyt i chcę więcej i więcej 🙂

  4. Anonim
    | Odpowiedz

    Jest moc… 💪💪

  5. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Wow, czekam na więcej 😉

  6. A
    Ania
    | Odpowiedz

    W TWOIM wykonaniu sceny seksu to poezja 💜

  7. K
    Katarzyna K.
    | Odpowiedz

    O matko 😔😔 a gdzie ciąg dalszy???

  8. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Aga wrzuć kolejny rozdział 🙏

  9. A
    Ania
    | Odpowiedz

    Next🙏🙏🙏

  10. Anonim
    | Odpowiedz

    Czekamy na kolejną część. Kiedy będzie?

  11. A
    Ania
    | Odpowiedz

    Bardzo czekamy😘

  12. K
    Kasia
    | Odpowiedz

    Bardzo, bardzo czekamy 🙏🙏🙏
    Jestem pewna, że liczba wyświetleń strony wzrasta z dnia na dzień 😎

  13. A
    Ania
    | Odpowiedz

    😪😪

  14. Anonim
    | Odpowiedz

    kobieto daj coś, albo napisz,, że mamy sobie od tej pory kupować twoje książki w księgarni.

  15. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Ja już tu usycham z tęsknoty za Natanielem 🙁 a „Drania” na pewno kupię 🙂

  16. Anonim
    | Odpowiedz

    Książka będzie jeszcze kontynuowana czy nie?

  17. Anonim
    | Odpowiedz

    No cóż pani autorka nas olała i tyle !

    • Anonim
      | Odpowiedz

      A tam odrazu olała, pewnie weny brak. Lepiej jak niepisze niż miałaby napisać coś byle jak. 😁

Napisz nam też coś :-)