zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).

Rozdział 7

Kris nie został na noc, nawet mu tego nie proponowała. Wrócił taksówką do domu, choć było grubo po północy.
Seks z nim Ania odebrała dwojako. Owszem, było namiętnie i dziko, ale i jakoś tak niepełnie. Brakowało uczucia i było tak, jakby Kris kochał się ciałem, lecz umysł pozostawił wyłączony. Podejrzewała, że może to tylko złudzenie, może przez brak doświadczenia tak go odebrała. Postanowiła uzbroić się w cierpliwość i cieszyć chwilą.

– Wpadniesz dzisiaj? – Z samego rana zalogowała się do messengera.
– Dzisiaj nie mogę. – Odpowiedź. – Praca.

Praca? W sobotę? – Z wrażenia aż usiadła na łóżku. - Nie, to nie. Nie mam zamiaru prosić o spotkanie.

– Ok. – odpisała równie lakonicznie.

Nie zamierzała siedzieć w domu, jak grzeczna kurka czekając, że może zmieni dla niej plany. Sprawdziła repertuar kinowy. Zdecydowała się na maraton filmowy, zorganizowany na własna rękę. Miała spore zaległości w utworach kinematograficznych, więc wybrała trzy filmy i postanowiła „przeskakiwać” z sali do sali. Trzy filmy pod rząd, duże nachosy i butla napoju, miały pomóc jej zapomnieć tego popołudnia o Krisie. Uwielbiała „ciągi filmowe” i pozwalała sobie na nie przynajmniej raz na trzy miesiące. Zarezerwowała bilety przez internet, stojąc w korku i już cieszyła się na nadchodzące godziny.

Pierwszy seans, trójwymiarowe okulary i odpłynięcie w świat nadmiaru obrazów i dźwięków. Widowiskowy film akcji rozweselił Anię skutecznie.
Na drugim seansie, na który weszła podczas reklam, poczuła parcie na pęcherz. Próbowała wytrzymać do końca, nie wychodzić w trakcie, ale okazało się to niewykonalne. Wstała i wtedy spowodowała katastrofę. Podnosząc się z miejsca, potrąciła kubek pełen coli, którą to siedząca obok osoba, postawiła na podłodze. Efekt był taki, że napój rozlał się, zalewając obuwie sąsiada.

– Kur… – Podskoczył na fotelu, aż okulary 3D spadły mu z nosa.
– Przepraszam – pisnęła. – Nie chciałam.

Miała ochotę powiedzieć coś o zastosowaniu uchwytu na kubek znajdującego się po prawej stronie fotela, ale zagryzła wargę, czekając na rozwój wypadków. Stwierdziła, że ten argument wykorzysta w ostateczności.

– Super – warknął i zaczął się przeciskać do wyjścia, mlaszcząc podeszwami.

Szła za nim zgarbiona, oczekując kąśliwych uwag, może żądania zwrotu pieniędzy za pranie obuwia. Nic takiego nie miało miejsca.
Zarejestrowała widok pleców pokrzywdzonego i ślady butów, które jeszcze zostawiał na wykładzinie, idąc w kierunku toalet. Pobiegła do damskiej zastanawiając się, czy wracać jeszcze na seans, czy czmychnąć i stchórzyć. Nie powinna, bo nie należała do tchórzy. Walczyła ze sobą. Stała przed lustrem, starając się ochłonąć, ale przede wszystkim przeczekać wyjście poszkodowanego z toalety męskiej.

On wróci na seans, ja ulotnię się i poczekam na kolejny film. – Czuła, że jednak tchórzy.

Po odpowiednio długim czasie wyszła z łazienki i zdębiała. Chłopak stał obok drzwi do sali kinowej, ze wzrokiem wbitym w wejście do damskich toalet. Nie było jak uciec, musiała przeprosić i zaproponować zapłatę za szkody.
Jak skazaniec idący na rzeź, szła w kierunku sali z oczami wbitymi w jego białe buty.
Były białe, stały się beżowe.

– Jeszcze raz przepraszam… – Zmusiła się, by spojrzeć mu w oczy i wyraz jego oczu skutecznie zablokował w jej gardle resztę zdania.

Ciemne, prawie czarne, uśmiechnięte, przenikliwe i mocno patrzące. – Te wszystkie określenia pojawiły się w głowie Ani równocześnie.

– Nie ma za co – odparł niskim głosem. – Chciałem dopilnować, by nie rezygnowała pani z reszty filmu.
– Nie zamierzałam. – Skłamała gładko.

Nic nie odpowiedział, tylko odsunął się, przepuszczając Anię w drzwiach. Widziała jednak po jego minie, że nie uwierzył.

Nie umiała się już skupić na filmie, nawet nie próbowała. Myślała o chłopaku obok i o tym, że znów będzie go musiała przeprosić, a wtedy pewnie nawiąże się jakaś banalna rozmowa. Nie miała ochoty na rozmowę i na banały. Nie po tym, co zawiązało się między nią, a Krisem.
I tylko nie była pewna, czy zawiązało się coś poza seksem?

Film się skończył, światła pojaśniały, Ania nabrała powietrza w celu wyartykułowania ponownych przeprosin, lecz powstrzymał ją gest chłopaka.

– Nie zaczynaj – powiedział to, z uniesioną przed sobą dłonią.
– Ale co? – Zdezorientował ją.
– Albo mi zwrócisz kasę za buty… – zawiesił głos – albo postawisz kawę w kawiarni na dole.
– Trudny wybór. – Podpuściła go, choć wiadomym było, co wybierze.
– Ok. – Uniósł brwi. – Trzysta złotych.
– Za kawę?! – Udała głupią. – Ty zapraszasz?
– Zapraszam. – Potwierdził.

Weekendowy tłok w lokalu zmusił ich do zajęcia malutkiego stoliczka w rogu.

– Przyznaj, że specjalnie postawiłeś tą colę, bym ją na ciebie wylała. – Obserwowała reakcje towarzysza spod rzęs. – Chciałeś zmienić buty na nowe, ale ulitowałeś się nade mną.
– Przejrzałaś mnie… – Uśmiechnął się i ten uśmiech też się Ani podobał. – Nie przedstawiłem się. Krzysztof.

I wyciągnął dłoń, a Ania parsknęła mlekiem, upitym właśnie z latte.

– Jeszcze chwila, a doliczę ci do rachunku koszt prania koszuli – mruknął, cofając dłoń i wycierając ją o udo.

Rozmowa nie kleiła się tym bardziej, że nie pytał o oczywiste oczywistości, ale po prostu obserwował Anię, o sobie również nie opowiadając. Krępowało ją takie zachowanie, ale i uwalniało od wysiłku podtrzymywania zwyczajowej konwersacji.

– Lecę na film. – Krzysztof uniósł brwi, sprawdzając w telefonie godzinę i dopijając szybko kawę. – Miło było poznać…
– Anno. – Przedstawiła się. – Miłego seansu.
– I nawzajem. – Mrugnął, poklikał jeszcze w telefonie i wstał od stolika.

Dziwny gość. – Wzruszyła ramionami, wracając myślami do Krisa.

Nie zamierzała już wracać do myślenia o nieznajomym. Idąc na trzeci z rzędu film, wstąpiła na wszelki wypadek do WC.

Światła zgasły, reklamy przeleciały i zaczął się najbardziej przez nią wyczekiwany seans.
Specjalnie zostawiła sobie IMAX na koniec, gdyż po wrażeniach, których dostarcza, wszystko inne stawało się blade i płaskie. Już pierwsze minuty wprowadzenia widza w cyfrową jakość przekazu, jeżyły jej włoski na ramionach i dławiły w gardle. Zawsze musiała kilka razy głęboko odetchnąć, by się zwyczajnie nie rozpłakać. Trochę wstydziła ją ta nadwrażliwość, ale sama muzyka potrafiła doprowadzić Anię do łez, a w tym przypadku dochodziło jeszcze działanie obrazu.

– Też lubię ten moment.

Usłyszała nad głową, po czym na fotel obok niej klapnął Krzysztof. Usiadł i wstawił kubek z napojem, w uchwyt przy fotelu, z dala od Ani.

Czy to zbieg okoliczności? – Zastanawiała się, przyglądając jak mości się na swoim miejscu. - No nie wiem.

Nic więcej już nie mówił, zapatrzył się w film, więc i ona mogła wczuć się w akcję, a ta wciągnęła Anię błyskawicznie.
Uwielbiała bajki, fantastykę i kino akcji. Tutaj wszystkie trzy gatunki połączono w widowiskowy, gnający w ekspresowym tempie, obraz. Nim się spostrzegła seans minął, dwie godziny zleciały jej, niczym kwadrans.
Film pozostawił ją na wdechu, z szeroko otwartymi oczami i uczuciem dobrze wydanych pieniędzy.

-Wow! – W natchnieniu obróciła twarz ku Krzysztofowi i napotkała jego wzrok, niezasłonięty już mało gustownymi goglami. – Robi wrażenie!
– Robi. – Patrzył na Anię w sposób, który poddał w wątpliwość myśl, że mówi o filmie. – Nie zdajesz sobie sprawy, co wyprawiasz podczas emocjonującego filmu, prawda?
– A co wyprawiam? – Zaskoczył ją.
– Kołysałaś się na boki, uciekając przed pociskami… bardzo reagujesz na obrazy. – Przyglądał się, jak szczurowi doświadczalnemu. – Zawsze tak masz?

Zrobiło jej się gorąco, a stało się to za sprawą skojarzeń. Pierwszym, o czym pomyślała, był obraz penisa Krisa i jej własnej reakcji. Tego, że miała ochotę go posmakować.

– Nie wiem – odparła wstając szybko, by nie zdążył zobaczyć wypływającego na policzki rumieńca. – Cześć. – Rzuciła jeszcze przez ramię i skierowała się schodami do wyjścia.

- Idiotka! Nie znam faceta, może był fajny, ale zdziczenie nie pozwoliło mi normalnie odpowiedzieć – warczała pod nosem. - Cholera.

Całą drogę do domu analizowała swoje zachowanie i układała opcjonalne scenariusze sceny w sali kinowej. W tych wymyślonych sytuacjach była błyskotliwa, odpowiedzi celne i zabawne.
Mimo udanego popołudnia straciła dobry humor, w wyniku czego pierwsze kroki skierowałam do kuchni i napoczętej dzień wcześniej butelki wina. Nalała kieliszek rozluźnienia, do wanny napuściła wody i dopiero wtedy sprawdziła Skype w laptopie.
Nic, cisza, brak wiadomości.

Praca… - mruknęła, zamykając z impetem laptop. – Akurat.

Zanurzyła się w gorącej wodzie, pokrytej szeleszcząco pękającymi bąbelkami piany i wtedy telefon oznajmił szczeknięciem, przyjście wiadomości.

– To jak? Odpowiesz mi na zadane pytanie? – Numer nieznany.

Od kogo to? – Zmarszczyła brwi, zagryzła wargę.

– Jakie pytanie i kto je zadaje? - Odpisała i pomoczyła przy okazji aparat.

Przypomniała sobie, że na szczęście kupiła wersję wodoodporną i aż zaśmiała się na wspomnienie własnej reakcji, gdy model tego właśnie telefonu zachwalał jej sprzedawca. Zapytała go wtedy, czy dzwonił kiedykolwiek z wanny. Facet spąsowiał i odparł, że zdarzyło mu się telefonować spod prysznica
Teraz ona sama siedziała otoczona pianką i nie wiedziała tylko, czy telefon był odporny na wodę o tak wysokiej temperaturze. Przypuszczała, że nie, ale nie zamierzała tego sprawdzać.

– Czy zawsze reagujesz tak fizycznie na obrazy? – Odpowiedź.
– Krzysztof. – Kolejna wiadomość.

I wtedy telefon wpadł pod piankę, a za nim kieliszek z winem, który potrąciła, starając się ratować aparat.

Siedziała z kieliszkiem zsuwającym się po brzuchu i telefonem między nogami zastanawiając się, czy aby wątroba działa jeszcze, czy może upija się już jednym łykiem wina. Zastój procesów myślowych trwał na szczęście tylko moment i już po chwili zanurkowała ręką, ratując utopiony telefon. Kieliszkowi nie poświęciła nawet krztyny uwagi, wina przecież nie odcedzi z zawartości wanny, może ewentualnie wchłonie porami skóry.

Osuszyła szybko aparat i w napięciu sprawdzała jego stan.
Działał i wyświetlał wciąż ostatniego smsa.

– Skądd masz mmój numer? – Zapytała, z nerwów klikając niektóre litery podwójnie.
– Oj laska, jak Ty mało wiesz o świecie :-)

Czy mnie oczy mylą, czy już gdzieś to czytałam? – Dreszcz przebiegł po plecach, schował się we włosach na karku.

– Odpowiem, jeśli Ty odpowiesz pierwszy. – Wstukała szybko.
– Odpowiem. – Błyskawiczna odpowiedź.
– Czy jesteś informatykiem?
– Bingo XD

Krew odpłynęła Ani do stóp.
Cholera… i co teraz?

Rozdział 8         

– Zadzwoń. – Napisała.
– Po co? – Znów szybka odpowiedź. – Wolę pisać.
– Ja wolę rozmawiać.

I cisza. Brak nowych wiadomości, telefon milczał.
Zawiedziona, odłożyła aparat na półkę i umywszy się szybko i bez zbędnych zabiegów kosmetycznych, wyszła z wanny.
Zawsze lubiła ulepszacze kąpieli. Książka, kieliszek wina, świeczki zapachowe i sole musujące wydłużały pobyt w wannie do kilku godzin. Po takim seansie czuła się zrelaksowana, a że przy okazji palce miała pomarszczone jak rodzynki… cóż.
Kto by się przejmował, w końcu żyła sama.
Żyła, czy będzie żyła?
Kris…

Cholera wie, o co chodzi w tym facecie. – Wycierała ciało energicznie ręcznikiem, bijąc się z myślami. Po chwili rozczesywała włosy. Robiła to trochę zbyt energicznie, ale nie zważała na urywane włosy. Mruczała gniewnie pod nosem, spoglądając co chwila na telefon. - Najpierw wciągające, intensywne rozmowy i nagle seks. Szybki, gorący i… nic poza fizycznością. Zupełnie, jakby potrafił rozmawiać wyłącznie przez Internet! – Rzuciła ręcznik na posadzkę, sięgnęła po ulubiony balsam do ciała. -  Umie być miły i wczuć się we mnie tylko, gdy oddziela nas ekran kopputera. Ech… - westchnęła stwierdzając, że zaczyna fiksować, o czym świadczyło mówienie do siebie. Tak długich monologów nie prowadziła z sobą nigdy dotąd.

Poczłapała do sypialni, otworzyła laptop i leżąc na brzuchu, patrzyła na swoje nowe uzależnienie w postaci ekranu z przyłączonymi do niego klawiszami.

– Kris? – Wpisała w Skype.
– :-) – wyskoczyło po chwili.
– Pracujesz wciąż? – Nie wiedziała jak zacząć. Wiedziała natomiast, że nie wytrzyma dłuższego milczenia.
– Kończę ostatki, a co?
– Dziwny byłeś wczoraj. – Musiała to powiedzieć.
– W jakim sensie?
– Nie wiem. – Wyznała szczerze. – Obcy Ty.
– Możesz jaśniej?
– Nie umiem – odparła. – Nie wiem po prostu.
– Nie spodobałem Ci się?
– Kris, wali mnie jak wyglądasz. Spodobałbyś mi się nawet z dziurą w głowie. – Dziwiła ją własna szczerość, ale tak właśnie uważała. – Byłeś wczoraj inny. Inny niż wcześniej.
– Wydawało Ci się XD

Zabolała taka odpowiedź, nie wiedziała, co o tym myśleć.
Czuła fascynację Krisem i nie potrafiła tego zbagatelizować, jakkolwiek byłby dziwny. Coś jednak uporczywie uwierało ją na sercu, towarzyszyło temu niejasne przeczucie. Nie potrafiła go sprecyzować. Po prostu czuła niepokój.

– Jak chcesz. – Odpisała krótko, choć miała ochotę nakrzyczeć na niego.
– Jak spędziłaś dzień? – Zmienił temat.
– Byłam w kinie – odparła zgodnie z prawdą.
– Jak było?
– Jak to w kinie. – Nie wiedziała, o co pyta. – Ale wiesz co?
– No?
– Przyciągam informatyków :D – Uśmiechała się, pisząc te słowa.
– Tzn?
– Co? – Zmarszczyła brwi, patrząc na zbitek trzech liter.
– O bosz… TO ZNACZY? głąbie :D
– Aaa :D  - Przewróciła oczami. - Oblałam jednego faceta colą i chciałam uciec z seansu, ale mi się nie udało, więc wypiłam z nim kawę.

Miała nadzieję na wywołanie reakcji zazdrości, tymczasem Kris zapytał:

– Fajny?

Mówię mu po tym, jak rozstaliśmy się kilkanaście godzin po seksie, że byłam na kawie z obcym facetem, a on pyta czy fajny?! - Ogłupiała wpatrywała się w wyraz, bijąc się z myślami. – No ja nie mogę!

– Tzn? – Zmałpowała go.
– Czy podobał Ci się?

Pyta mnie, czy mi się inny facet podobał? - Znów Anię zatchnęło. - Podpuszcza mnie, czy ma jakiś ukryty cel w tym pytaniu?

– Wiesz co? Wsadź sobie tak durne pytania w tyłek! – Wkurzenie przyspieszyło klikanie palcami.

Miała ochotę złapać laptop i cisnąć nim w ścianę, lub w okno.
Kris nie zamilkł. Ostatnim zdaniem, które wyświetlał ekran, było to napisane przeze Anię. 

- Uraziłam go. Na pewno to, bo cóż by innego. – Zerwała się z łóżka, warcząc pod nosem. - Idiotka! Po co się daję tak ponieść emocjom?

– Kris? – Czekała z palcami zawieszonymi nad klawiaturą, ale nie odpisał. - Kris, jesteś?!

Brak odpowiedzi zaniepokoił ją. Wiedziała, że zachowuje się niedorzecznie szczególnie, że narzuca się młodszemu od siebie facetowi. Ona, stabilna i opanowana traciła kolejne hamulce przy człowieku, którego przecież nie poznała zbyt dobrze. Mimo to ciągnęło ją do niego tak bardzo, że gotowa była na zrobienie głupoty, nawet poniżenie się błaganiem o kontakt. Choćby pisemny, byle kontakt.
Nie zastanawiając się, chwyciła telefon i wykręciłam numer Krisa. Jeden sygnał, drugi, piąty… Nie odebrał. Ukłucie paniki zabolało.

Może zbyt gówniarsko zagrałam? – Znów bitwa z myślami i obgryzanie paznokcia przy okazji. -  Może byłam zbytnio oczywista w zachowaniu? Może nie nadaję się do bycia z tak inteligentnym człowiekiem?

Wykręciła ponownie. Dwa sygnały i:

– Halo. – Głos Krisa był inny niż zwykle.

Niższy, spokojniejszy i smutny.

To moja wina! – Nakrzyczała na siebie w duchu.

– Przepraszam – miauknęła w słuchawkę. – Nie gniewaj się, ale wywołujesz we mnie tyle sprzecznych emocji, że zachowuję się, jak głupia małolata.

Cisza w słuchawce.

– Kris, jesteś?
– Tak. – Jedno słowo odpowiedzi.
– Nie chcesz rozmawiać?
– Nie chcę rozmawiać, ale nie chcę byś się rozłączyła.
- Mam nie mówić, ty nie odpowiesz, ale mam być on line? - Znów go nie rozumiała.
- Tak.
– Dobrze. – Zmarszczyła brwi, ale wiedziała, że zrobi wszystko, o co poprosi. – Umyję zęby i pójdę spać z włączonym telefonem.
– Umyj i przełącz się na skype. – Padła odpowiedź. – Weź telefon do łazienki, proszę.

Czuła, że zraniła go bardzo, choć nie do końca wiedziała, czym. Głos zmienił mu się, był spokojny, smutny, niski i ledwo słyszalny w słuchawce.
Wrażliwiec, wybitny umysł i ułomny w kontaktach człowiek zaburzył jej życie, lecz wiedziała, że nie wymazałaby tego ze swojego bezpiecznego poukładania.
Szorowała zęby, patrząc w milczący telefon. Czuła się dziwnie i normalnie zarazem. Po raz pierwszy miała towarzystwo, podczas wykonywanej tej banalnej czynności. Nie byle kogo, ale mężczyznę, który przyciągał ją do siebie, niczym magnes i tak samo odpychał. Patrzyła w bezosobową, graficzną ikonkę wyświetlającą się na ekraniku i pracowała szczotką, pieniąc pastę.
Rozebrała się do naga i z telefonem przed twarzą, powędrowała do łóżka. Wcisnęła w laptopie zieloną słuchawkę połączenia z Krisem i po jego „Hej”, wyłączyła to telefoniczne.

– Dobranoc Kris. – Znów zabolało ją pragnienie, by usłyszeć jego głos.
– Dobrej – odparł. – Pochyl proszę ekran.

Zrobiła to rozumiejąc, że chce by oczko kamerki objęło ją leżącą w łóżku. Sięgnęła, nie wstydząc się już nagości, bo przecież ją już posiadł i widział nagą. 

– Tak dobrze? - Regulowała ekran.
– Tak – odparł zdławionym głosem. – Dobranoc. Czy możesz nie gasić lampki przy łóżku?
– Mogę – uśmiechnęła się w kółeczko przy zielonej diodzie. – Pa.

Znów nie odpowiedział, więc nie zagadywała więcej. Usypiając czuła się, jakby był tuż przy niej. Leżał obok, nie dotykał, a wyłącznie patrzył.
Usnęła.

– Cześć. No nareszcie! – Te słowa przywitały ją rano, gdy tylko uniosła powieki.
– O co ci chodzi? – mruknęła zaspanym głosem. – Jest w końcu niedziela.

Przeciągnęła się ignorując nagość, którą miał w zasięgu internetowego oka.

– Lubisz spać – stwierdził.
– Lubię spać wiedząc, że na mnie patrzysz. – Uśmiechnęła się do ekranu wiedząc, że pewnie jest zmierzwiona po nocy szczególnie, że poszła spać z mokrymi włosami. – Chciałabym cię jeszcze tylko pocałować na przywitanie dnia.

Cisza.

– Czy ty w ogóle śpisz?
– Mało. – Znów odpowiedź była ledwie dosłyszalna.

Wstała i skierowała się do łazienki.

– Anno! – Dobiegło z komputera.
– Tak? – Wróciła do laptopa i pochyliła się ku kamerce. Wiedziała, że widzi ją nagą, kusiła go z premedytacją.
– Weź komputer. – Poprosił.
– Mam go nosić ze sobą? – Znów zalała ją czułość. – Tak chcesz?
– Tak. – Zwięzła odpowiedź.

Wysikała się wiedząc, że to widzi. Wytarła się papierem toaletowym, patrząc w oko kamery. Szła do kuchni, niosąc przed sobą otwarty laptop. Płożyła go na parapecie, by obejmował ciało, gdy będzie przygotowywała śniadanie. Zwyczajowo robiła to w bieliźnie, ale nie w tym momencie. Chciała kusić i skłonić go do tego, by poczuł że za nią tęskni i chce być tutaj.

Rozbiła skorupkę jajka ugotowanego na miękko i wbiła się w białko łyżeczką.

– Pyszne – wymruczała, zaatakowana prostotą smaku. – Jadłeś śniadanie?
– Jeszcze nie – odpowiedział uśmiechniętym głosem.
– Zjedz jajko – poprosiła. – Jest pyszne. Mi smakuje.

I wtedy z łyżeczki spadła spora, ciągnąca się gęstą słonecznością kropla żółtka jajka. Wylądowała na lewej piersi i zaczęła spływać w dół, zgodnie z zasadami fizyki. Nabrała ją na palec wskazujący i podniosła do ust. Zlizała żółtko.

– Aniu… – Brzmiało, jak błagalny jęk. – Chcesz mnie zabić, kobieto?!
– Ale o co ci chodzi? – Zmarszczyła brwi, choć doskonale rozumiała, o co mu chodzi.
– Jesteś naturalnie wyuzdana – odpowiedział.
– Ty to nazywasz wyuzdaniem? – Zaśmiała się. – Zobacz to.

Stanęła tyłem do laptopa i pochyliła ciało do skłonu. Palcami dłoni rozchyliła delikatnie pośladki, zagłębiając opuszki środkowych palców w cipce. Sięgnęła dłonią w dół na brzuch, między uda i zanurkowała nią ku łechtaczce, nie odbierając elektronicznemu oku widoku na  kobiecość.

– Teraz jestem wyuzdana, Kris i dzieje się to wyłącznie dzięki tobie i po raz pierwszy w moim życiu.

Czuła mrowienie ekscytacji i podniecenia tym, co właśnie zrobiła. Podobała jej się ta śmiałość, było tak inaczej.

– Tak. – Wyartykułowała na głos myśli. – Nie kręcił mnie dotąd nikt tak bardzo, jak ty. Mogę zrobić wszystko, czego zażądasz.
– Wszystko?
– Wszystko, co nie pokłóci się z moim kodeksem moralnym. Nie wiem tylko, dlaczego trzymasz mnie wciąż na postronku.
– Trzymam cię? – Niepewność w jego głosie.
– Trzymasz i rozpalasz równocześnie – odparła. – To nielitościwe.
– Czym cię rozpalam Aniu? – Znów słyszała zagubienie.
– Sobą Krzysiu. – Patrzyła wprost w oczko kamerki. – Tym, jaki jesteś i nie mam na myśli naszego współżycia seksualnego, bo ono było jakieś takie… – Szukała odpowiedniego słowa. – Wyjęte z nas.

Czekała na odpowiedź, ale nie jej było.
Zobaczyła natomiast komunikat programu skype, który oznajmił, że połączenie zakończone.
Czas połączenia to dwanaście godzin i trzydzieści dwie minuty.

Opowiadanie

Autor
Mikakamaka
Stan
Trwające
Cena
Bezpłatne

Zobacz także