zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
  • Nowość

Doppio (VI)

0 Review
1,60 zł
Brutto

Jeśli chcesz przeczytać więcej i zapłacić sms, kliknij tutaj!

Jeśli chcesz zapłacić przelewem, wrzuć produkt do koszyka!

Ilość

favorite Dodaj do mojej półki

Rozdział 6

Iza

Stałam nad rozpłaszczonym u moich stóp palantem i ledwie chwilę zajęło mi zaplanowanie kolejnych działań. Z kieszeni mało gustownych spodni roboczych wyciągnęłam telefon i załączyłam nagrywanie. Ujęcie miałam cudne. Patyczakowaty manager leżał na podłodze, a sterczący wciąż kutas przyciągał wzrok rozmiarem. Nie było mowy o niepozorności. Chuderlawy człowiek, plus ogromna faja, znaleźli się teraz w oczku mojej kamerki.

- Menadżer Mariusz przyłapany przeze mnie… - zrobiłam pauzę, obracając telefon tak, by ujął moją twarz – ze spuszczonymi galotami. Dla ścisłości, to byłam napastowana, a ten człowiek – zrobiłam zbliżenie na jego twarz – ocierał się o mnie gołym fiutem. Zaszedł mnie od tyłu w magazynie i nie pozwoliłam mu na to. To było molestowanie. Mam dowód. – Zatrzymałam nagrywanie, przełączyłam tryb na fotografowanie i celowo oślepiając chudzielca fleszem, cyknęłam mu kilka zdjęć, z flaczejącą pałą w centralnym położeniu.

Mężczyzna przytomniał i musiałam przyznać, że miał sporą wytrzymałość na ból. Gruchnęło jego kościstym ciałem i miał szczęście, że nie obróciłam go twarzą do ziemi. Gdzieś tam przez głowę przemknęła mi myśl, że kładąc pajaca z rozpędu na brzuchu, mogę mu coś złamać. Brałam pod uwagę złamanie penisa i moja podświadomość wybrała odpowiedniejszy cios. Byłam z siebie dumna, a zarazem podziwiałam trenera, który wyrabiał w nas szacunek do zdobywanej wiedzy.

- Dlaczego mnie zaatakowałaś? – Wyraźnie widziałam, że drży mu broda i wygląda, jakby miał się rozpłakać.

- Ja się broniłam, nie atakowałam! – Podparłam się pod boki, powstrzymując od chęci kopnięcia leżącego. – Masz chuja na wierzchu, więc nie rób mi tu z siebie ofiary, bo kurwa mać, normalnie nie wytrzymam i zaraz cię wywlekę z tego magazynu i przecieram tobą po alejkach, pomiędzy regałami! Z chujem na wierzchu!

Powyżej to tylko fragment opowiadania. Jeśli chcesz przeczytać całą część, to zapraszamy do zakupu.
Jeśli chcesz przeczytać więcej i zapłacić sms, kliknij tutaj!
Jeśli chcesz zapłacić przelewem, wrzuć produkt do koszyka!

Opowiadanie

Autor
Wspólne
Stan
Trwające
Cena
Płatne

Zobacz także