zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
  • Nowość

Mężczyzna z kobiecym punktem widzenia (I)

0 Review

Szanowni Państwo, palce nam szaleją ;-)

Oto zaczynamy dzisiaj kolejne bezpłatne opowiadanie. Dostępne jest po kliknięciu w obrazek poniżej

i zjechaniu na dół, gdzie znajdują się części opowiadań.
Jest tam też ogólnodostępne opowiadanie "Kołami w chmurach".

Prosimy pamiętajcie, że po zakończeniu opowiadań, będą one dostępne wyłącznie w wersji płatnej, więc warto zaglądać i czytać.
Poniżej próbka tekstu i odnośnik na stronę ;-)

Mężczyzna z kobiecym punktem widzenia

O ósmej piętnaście zatrzymał się dla mnie czas.

Umarłam.

Stałam osłupiała w rogu pokoju i patrzyłam jak katują moje ciało. Wokół panował zgiełk, coś mi wstrzykiwano, coś tam wkładano, reanimowano i wymieniano szybkie, krótkie polecenia. A ja trwałam sobie spokojnie, tak z boczku, przyglądając się całemu przedstawieniu. I trzeba przyznać, że wcale nie czułam strachu. Wręcz przeciwnie. Przestało mnie strzykać w krzyżach, kłuć w boku i pozbyłam się w końcu tego nieznośnego bólu głowy. O hemoroidach nie wspomnę…

Powolutku zyskiwałam pewność, że z cudownego wskrzeszenia nici. Zatarłam widmowe dłonie i rozejrzałam się w poszukiwaniu tunelu wraz z światłem na samym końcu. Niestety nic podobnego nie ujrzałam. Za to po mojej prawej ukazał się zarośnięty, tłusty typek, któremu za plecami szeleściły wyskubane pióra nijakiego koloru.

– Idziemy! – zakomenderował gburowatym tonem. – Alleluja, chwalcie pana! Czeka cię sąd boży, duszo nieczysta.

Przyjrzałam mu się podejrzliwie. Tłusty podkoszulek opinał wydatne brzuszysko. Przykrótkie spodnie ukazywały całkiem nieźle owłosione łydki. Do tego okrągła, nalana twarz, kilkudniowy zarost i wyraźnie podpuchnięte oczy.

– Umarłam? – spytałam ostrożnie.

– Tak – i potężnie ziewnął. – Dalej, pospiesz się. Terminy mnie gonią.

– W dupie mam twoje terminy – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

– Nie, to nie.

Wzruszył ramionami, po czym najzwyczajniej w świecie zniknął. Odrobinę się zaniepokoiłam. Czyżbym właśnie skazała się na los błąkającej po tym świecie duszy? Z drugiej strony…

To nawet byłoby niezłe. Mogłabym podglądać ludzi tym razem nie tylko zza gęstej firanki. Przekonałabym się w końcu, co wyczynia ten don Juan z trzeciego piętra, albo Czerniakowska z czwartego.

Ta myśl ogromnie mi się spodobała. Już szykowałam się, by unosząc się kilka centymetrów nad podłogą, majestatycznie podążyć w stronę mojego mieszkania, gdy poczułam silne szarpnięcie. Z zawrotną prędkością zostałam wessana przez ogromny odkurzacz. Zrobiłam coś jakby „yyy” i nabrałam pierwszy haust powietrza.

– Udało się – usłyszałam nad sobą pełen ulgi głos lekarza. – Mamy go.

Go?!

Ciąg dalszy TUTAJ

Opowiadanie

Autor
Babeczka
Stan
Trwające
Cena
Bezpłatne