zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
  • Nowość

Kołami w chmurach (II)

0 Review
Ilość

favorite Dodaj do mojej półki

Na patronite.pl druga część ogólnodostępnego opowiadania "Kołami w chmurach".
Bez logowania, zakładania kont, bezpłatnie. Wystarczy wejść, zjechać w dół strony i odnaleźć opowiadanie.

Po drugie - nie komentujecie, to i ja będę po postu wrzucała teksty.
Nie chcecie gadać, rozumiem.

Widocznie tak jest lepiej.
#smutno #samotnie opuszczona przez czytających #a może mnie nikt nie lubi #buuu #fuck #zamknij się mika i nie marudź suko #twardzielka

Rozdział 2

Po roku jazdy po Europie ze zmiennikami, dostał wreszcie własny ciągnik i to ten dzień uważał za pierwszy prawdziwie przepracowany. Działo się tak przede wszystkim dla tego, że wreszcie mógł jeździć sam. Bez zmiennika, czyli drugiej osoby z którą, chcąc nie chcąc, musiał się zsynchronizować. Nie miał trudności z dopasowaniem się z kimś, ze współdziałaniem, ale zwyczajnie był samotnikiem. Lubił własne towarzystwo i ciszę.
Pierwsza samodzielna trasa prowadziła do Anglii. To podczas niej poczuł wolność i spójność z nową maszyną. W kabinie pachniało świeżością, nowym plastikiem i wykładziną. Nie było śladów pozostawionych przez innych.
Tak właściwie, to po raz pierwszy miał coś do wyłącznej dyspozycji. Bez konieczności dzielenia się tym z rodzeństwem, współlokatorem, czy zmiennikiem.
Tylko on i maszyna, oraz kilometry, które zostawiał za sobą. Pomruk rozgrzanego silnika i wibracje rozchodzące się w ciele, jakby zjednoczył się z pojazdem.
Wpadł w stały rytm odmierzany załadunkiem, pokonywaniem kolejnych granic, przeprawą promem i rozładunkiem. Później ponowne załadowanie i powrót do kraju.
Z początku odpowiadało mu wszystko w tym, co robił. Po pół roku monotonia krajobrazu i wciąż te same miejsca spowodowały, że zaczął go ogarniać stan otępienia i znudzenia czymś, co przecież było dotąd marzeniem.
Dojrzał do ważnej decyzji, kupił mieszkanie. Zrobił to z dwóch powodów.
Po pierwsze chciał się wymeldować od rodziców, stać się całkowicie niezależnym. Musiał oficjalnie gdzieś mieszkać, bo z człowiekiem bezdomnym, pracodawca nie mógł podpisać umowy. Kredyt przyznano mu bez problemu i tak oto mógł siebie nazwać posiadaczem M4, w którym poza meblami kuchennymi, łóżkiem i wygodnie wyposażoną łazienką, nie było nic.
Drugim atutem posiadania mieszkania był fakt zainwestowania gotówki, którą zarabiał. Na konto odkładał wszystko, co zostało po opłaceniu raty i skonsumowaniu niewielkiej kwoty, przeznaczonej na życie.
Początkowo wracał do nowego lokum, ale po kilku miesiącach stwierdził, że najchętniej zamieszkałby w ciężarówce. Wszystko przez uczucie przenikania cudzej energii przez ściany. Drażniły go odgłosy miasta, to że słyszy czyjeś życie w mieszkaniu obok. Nie raz zastanawiał się, czy jazda ciągnikiem nie uwrażliwiła go na wibracje otoczenia tak bardzo, że trzaśnięcie drzwi na klatce schodowej odbierał intensywnie, jakby ktoś przyłożył mu nimi w odsłonięte bebechy. Drżenie budynku, gdy śmieciarka waliła metalowymi pojemnikami, budząc go tym odgłosem i wprawiając w drgania podłoże, przenosiły się w ciało Marka, pogarszając samopoczucie.
Pewnego dnia doszedł do wniosku, że musi sobie znaleźć miejsce, w które może uciekać na pauzie, czyli w momentach przerw w pracy narzucanych prawem. Również dla tego, że kochał bieganie, a w mieście, na dostępnych do tego ścieżkach, nieuniknionym było spotykanie innych biegaczy. Pozdrawiali się mijając, uśmiechali do siebie i to było miłe. Każdorazowo jednak Marek, mijając się z kimś, wstrzymywał oddech, by nie poczuć zapachu, czy właściwie smrodu drugiej osoby. Aparat węchu miał nadwrażliwy, wyczulony na niezdrowe aromaty w pocie. Nie jadł mięsa i czuł, czy człowiek, z którym ma w danym momencie kontakt, jest wegetarianinem, czy je trupy zwierząt.
Tak myślał o spożywaniu nieżywych stworzeń.
Odkrycia miejsca dla siebie dokonał przypadkowo.

Ciąg dalszy? Ok. Kliknij w obrazek poniżej

Opowiadanie

Autor
Mikakamaka
Stan
Trwające
Cena
Bezpłatne