zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
  • Nowość

Piernikowa magia (II)

0 Review
Ilość

favorite Dodaj do mojej półki

– Saran. – Odruchowo przyjęłam wyciągniętą w moim kierunku rękę. Szczupłą, żylastą, o długich palcach i wyraźnie rysujących się pod skórą mięśniach.

– Bardzo oryginalne imię. Niech zgadnę. Mongolia?

– Tak – ucieszyłam się. – Po babci ze strony matki. I oznacza…

– …księżyc.

Po raz kolejny mnie zaszokował. Wyglądał tak niepozornie, a wzbudzał tyle emocji.

– Serio ty je pieczesz?

– Tak. Reszta to również moje dzieło – dodał z dumą, jednocześnie sięgając po pękaty kubek. – Rozgość się, zaraz podam herbatę – wskazał stolik. – I weź ze sobą pierniczki.

To się rozgościłam. Fotel był wygodny, a otoczenie… Ech! Aby oderwać się chociaż na chwilę od tych wszystkich łakoci, zerknęłam w stronę twórcy tego wszystkiego, który krzątał się za ladą, przygotowując dla mnie herbatę. Zdjął okulary, wzrok miał skupiony, a ruchy precyzyjne i pewne. Zresztą nie tylko tym wzbudził mój podziw.

– Proszę! – Z dumą postawił przede mną dużą filiżankę ze złoconym rantem, pękatymi różyczkami wymalowanymi na kremowym tle i zawartością, która od razu przyjemnie połaskotała mój zmysł powonienia. Zaciągnęłam się nieprawdopodobnym aromatem, a potem impulsywnie zaproponowałam:

– Usiądziesz ze mną?

Nie uszło mej uwadze, że zawahał się przed odpowiedzią.

– Tak.

Cofnął się jeszcze po swój kubek, talerz z babeczkami, i zajął miejsce w drugim fotelu. Wyglądał na uradowanego moją propozycją. I lekko speszonego, jakby nie wypadało mu tak spoufalać się z klientem.

– Brakuje śniegu – westchnęłam, patrząc za okno i upijając łyczka. – Nie wiem co to jest, ale cudownie smakuje i pachnie. Powiedz mi czarodzieju, z jakiego świata do nas przybyłeś?

Roześmiał się. I rozluźnił.

– Cieszę się, że smakuje.

– To za mało powiedziane. Jest… – zrobiłam pauzę i wywróciłam oczyma. – Pewnie nektar podobnie smakował bogom.

– Bogowie to umięśnieni herosi, lubujący się w walce i wybornym winie – uśmiechnął się krzywo. – Raczej wzgardziliby korzenną herbatą z malinami i miodem.

– Aha! – ucieszyłam się. – Poznałam twój sekret.

– To żaden sekret. Jeśli chcesz, to dam ci przepis…

Popijając i przegryzając słodkościami, gawędziłam sobie z nim na całkiem banalne, a czasami i też bardziej poważne tematy. Jakbym go znała od zawsze. Śmialiśmy się z wspólnych dowcipów, sprzeczaliśmy o błahostki. Poznałam historię powstania piernikowego miasteczka i przepis, który pozwolił na wyczarowanie takich smakołyków. Najdziwniejsze wydało mi się to, że wyglądał na uradowanego, że może się nim z kimś podzielić. Czarne oczy błyszczały podnieceniem, wyraźnie się też ożywił. Szczupłe dłonie odrobinę nerwowo dotykały szorstkiej serwety na stole, gładziły ją, czasami wręcz pieściły. Przez moment gapiłam się na nie i wtedy przyszło mi do głowy coś niespodziewanego.

Ciekawe jak by to było, poczuć je na swoim ciele? Błądzące po skórze, wytyczające nowe szlaki, tak subtelnie i zdecydowanie jednocześnie. Zarumieniłam się, bo to nie były grzeczne myśli. Z rąk przeniosłam wzrok na twarz i wtedy Kamil niespodziewanie umilkł.

W jego ciemnych oczach jak w lustrze odbijało się zadane przeze mnie pytanie. Blade policzki lekko poróżowiały. Pochylił głowę, lecz zbyt późno, abym nie zdołała zauważyć tej samej ciekawości, która pewnie przed chwilą ukazała się w moich źrenicach.

.

.

Jeśli chcesz przeczytać całe, bezpłatne opowiadanie, kliknij w ikonkę patronite!

babeczkarnia

Opowiadanie

Autor
Babeczka
Stan
Trwające
Cena
Bezpłatne

Zobacz także