zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).

Gorący śnieg (IV)

Publikacja na naszym profilu na

lub

CENA: przelew 1,60 zł, lub sms 2,46 zł

Ta część jest zaległa za zeszły tydzień, kolejną piszę :D
Cieszę się, że historia przypadła Wam do gustu, to mocno motywuje :-)

Rozdział 8

Zośka

Kurczę, zrobiłam to znowu!

Nie wiem, jak się to dzieje, że przy Wojtku z taką łatwością puszczają mi hamulce. To, że napięcie seksualne między nami utrzymuje się na tak wysokim pułapie, to fakt niezaprzeczalny. Miałam wrażenie, że i on nie myśli o niczym innym jak tylko o tym, by się… co? Kochać?

Nie, to zdecydowanie nie było kochaniem się. Znów go zwyczajnie zerżnęłam. Jak jakiś zwierzak rzuciłam się na faceta i zaspokoiłam nas. Siebie połowicznie tylko, bo mam ochotę na więcej.

Czy to normalne, by kobieta w moim wieku miała takie potrzeby? Przecież nigdy nie ciągnęło mnie do mężczyzny aż tak. Zawsze to było stonowane, „zachciewało” się tego powoli, a tu co? Pstryk i Zośka ma w majtkach kisiel, a właściwie…

Tak, idąc na kolację brałam pod uwagę seks. Podwyższyłam swoje szanse, ubierając pończochy, nie zakładając bielizny. Wszystko przez pocałunek w windzie i wyobrażenie ciągu dalszego później.

Jasne, że nie planuję związku, bo coś rozpoczętego seksem nie może przetrwać, nic rozsądnego się z tego nie ukształtuje. Fakty są jednak takie, że ja nie młodnieję, rodziny nie planuję, a za taki seks i pociąg do drugiej osoby, można by zabić. Zrezygnować z tego w imię czego?

Może stracę tą pracę i piękne widoki za oknem, ale cholera! Strata tego jest nieznaczna w porównaniu z emocjami, które mną teraz targają. Nigdy nie czułam się tak kobieca, pożądana i pożądająca! Nie chcę tego przerywać.

Nie zauważyłam, kiedy dojechaliśmy przed hotel. Wojtek zaparkował, otworzył przede mną drzwi, podał rękę. Wystarczyło, bym go dotknęła, a puls znów zaczął szaleć, serce wywijało kołowrotki w piersi, zamiast bić miarowym trzydziesto kilkuletnim rytmem, statecznego organu.

W windzie patrzyliśmy sobie w oczy, widziałam drgającą linię szczęki, gdy ją zaciskał. Bardzo chciałam wiedzieć co myśli, ale nie potrafiłam zadać pytania.

- Przyjdę do ciebie w nocy – mówiąc to, patrzył mi w oczy.

- Nie wpuszczę cię – kłamałam, nie potrafiłabym mu powiedzieć „nie”.

- To wezmę cię siłą.

Znów podniecenie walnęło w brzuch kopniakiem, odbierając możliwość odpowiedzi.

Cholera, co się ze mną przy tym facecie wyprawia?!

Postanowienie piąte: Zapomnieć o poprzednich postanowieniach i otworzyć się na to, co niesie dzień. Nawet za cenę porażki. Teraz jest dobrze.

- Zobaczymy – uśmiechnęłam się, on w odpowiedzi warknął, a chwilę po tym czułam jego usta na swoich.

- Masz to, jak w banku. – Znów głos informujący o dotarciu do czwartego piętra oderwał go ode mnie.

Kolejny raz tego dnia pofrunęłam do swojego pokoju, unosząc się nad wykładziną.

***

Wojtek

Patrzyłem, jak znika za drzwiami swojego pokoju i ledwie powstrzymałem się, by nie pognać za nią, nie wedrzeć się do apartamentu.

Jeśli każdy zauroczony drugą osobą człowiek aż tak głupieje, to już rozumiem, skąd te wszystkie piosenki o… No właśnie, o czym? Przecież nie o miłości. Ewolucja wytworzyła pociąg seksualny i towarzyszące temu szaleństwo we wnętrznościach, by zbliżyć do siebie ludzi. Seks był bonusem, ale nie oszukujmy się – później przychodziła rzeczywistość. Zazwyczaj kracząca, przypominając o konsekwencjach. Wiem o tym, byłem żonaty. Początki były wspaniałe, choć bez takiej intensywności, jak przy Zośce, ale teraz to może efekt wygłodzenia.

Przez kolejną godzinę siedziałem w fotelu, w ciemnym pokoju i popijałem whiskey z lodem. Za oknem punkciki latarni w oddali, odbijały się od białego puchu. Po kwadransie zaczął sypać świeży śnieg, jego płatki leniwie wirowały, skrząc się w świetle hotelowych lamp.

Czy powinienem do niej iść? Czy to nie nabiera zbyt dużego tempa? Co będzie jutro rano? Jak się zachowamy? Przecież nie możemy się z tym afiszować. Ukryć to też będzie ciężko.

- Oj, stary – mruknąłem, odstawiając szklaneczkę na dywan. – Dawno nie miało się takich dylematów.

Wstałem i rzucając na podłogę zdejmowane z siebie ciuchy, poszedłem do łazienki. Szybki prysznic zmył ze mnie jej zapach. Uzupełnię zapas tej woni jeszcze dzisiaj. Fiut zareagował radosnym napęcznieniem, przez co wystawał spomiędzy połów szlafroka, czekając na więcej przyjemności.

Ubrałem dżinsy, sportową koszulę i opuściłem pokój. Przed jej drzwiami zatrzymałem się jedynie na chwilę, by przytknąć kartę do czytnika. Pchnąłem skrzydło, wszedłem do ciemnego, cichego przedpokoju.

Powyżej to tylko fragment opowiadania.
Jeśli chcesz przeczytać całą część, to zapraszamy do zakupu.


Śledź też nasze opowiadania na stronie patronite.pl

mikakamaka

Opowiadanie

Autor
Mikakamaka
Stan
Zakończone
Cena
Płatne

Zobacz także