zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).

Operacja "wigilijna opowieść" (IV)

CENA: przelew 1,6 zł, lub sms 2,46 zł

Ona

Powinnam odmówić gromkim głosem, rozbić mu na głowie coś z porcelany i godnie nadęta wymaszerować z mieszkania.

Nic z tego. Przecież tak naprawdę seks był jednym z powodów, dla których zostałam. Miał takie gorące, silne dłonie, a ja byłam tak cholernie spragniona bliskości. No, nie tylko tego. Byłam spragniona wielu rzeczy. Z melancholią pomyślałam, że zanim zostałam wróżką na etacie moje doświadczenie kończyło się na kilku pocałunkach i jednym imprezowym macanku. Potem było niewiele lepiej, trafił się jeden elf, ale niestety podczas akcji zeżarł go jakiś potwór i długo się tym związkiem nie nacieszyłam. Ponieważ regulamin wyraźnie zabraniał kontaktów ze śmiertelnikami, a wśród swoich brakowało odpowiedniego kandydata, musiałam załatwiać te sprawy samodzielnie.

No do cholery, pomyślałam gniewnie. Ile czasu można jeść banana przez skórkę? Do diabła z regulaminem, Amadeuszem i szefem! Najwyżej dowalą mi nadprogramowe lata służby i tyle. A potem przestałam myśleć, ogłaszając bezwarunkową kapitulację.

To ja rzuciłam się na Czesia. Trzy sekundy i siedział na krześle, a ja na jego kolanach. Bez namysłu zdjęłam przez głowę tę durną szatę, a potem pazernie wpiłam się w jego usta. Nawet jeśli był zaskoczony, szybko mu przeszło, bo nie planowałam długiej gry wstępnej. Zresztą po co, skoro i tak czułam, że był gotowy? Twardy, duży, podniecający…

– Rozepnij te cholerne spodnie! – wywarczałam mocując się z zamkiem. – Ale już!

– Dobrze, dobrze – mruknął. Niestety samo rozpięcie nie wystarczyło i przez chwilę miotaliśmy się na krześle, co z boku wyglądało pewnie jakbyśmy uprawiali gimnastykę ekstremalną. Grę wstępną zlekceważyłam i od razu skorzystałam z okazji, nabijając się na grubego, sterczącego penisa. Ostro i do samego końca.

– Słodki boże! – wymamrotał Czesio ze zdumieniem wymieszanym z zachwytem. – Muszę sprawdzić co było w tej jaśminowej herbatce…

– Zamknij się! – zażądałam dysząc. Palce splotłam na jego karku i rozpoczęłam dziki galop. Męskie dłonie pieściły moje ciało; czułam też wilgotny żar pocałunków na piersiach i szyi.

– To taktyka motywacyjna, abym się nawrócił na dobrą drogę? – drążył temat, oddychając coraz głośniej. – Czy zrobiło ci się żal, że za tydzień mnie wykastrują?

Pogrążona w narastającej przyjemności, nie miałam już siły na odpowiedź. Pędziłam ku spełnieniu, pragnąc, aby wezbraną falą zalało mój umysł, zatopiło zmysły. A ten kretyn zadawał głupie pytania! Na szczęście irytacja szybko zamieniła się w coś zupełnie innego, a Czesio chyba zrozumiał, że to nie czas na dyskusje i przejął inicjatywę. Stoczyliśmy się na podłogę, ja znalazłam się na kolanach, on za moimi plecami. Przylgnął do nich i silnym ruchem wszedł od tyłu. Krzyknęłam z rozkoszy, lecz wcale na tym nie poprzestał. Teraz to on galopował ku spełnieniu. Obie dłonie zacisnął na mych ramionach i poruszał się szybko, jakby wpadł w dziki szał. Nie powiem, dziki szał mi się spodobał i już po chwili orgazm przetoczył się przez moje ciało. Drżałam, przeciągle jęcząc, gdy w końcu do mnie dołączył.

Potem wstał, ja również, chociaż musiał w tym pomoc, tak drżały mi nogi. Chwycił szklankę z herbatą i łapczywie ją opróżnił. Dopiero wtedy na powrót klapnął na krzesło i zmusił mnie, abym usiadła na jego kolanach.

.

Jeśli chcesz przeczytać całą część, kliknij w obrazek poniżej:

CENA: przelew 1,6 zł, lub sms 2,46 zł

babeczkarnia

Opowiadanie

Autor
Babeczka
Stan
Zakończone
Cena
Płatne

Zobacz także