zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
  • Nowość

Święta, święta i śmigus dyngus :D
Żeby tradycji stało się za dość i w tym odcinku ktoś kogoś czymś poleje.
Czego i Wam życzę ;-)

Rozdział 13

Pod jego spojrzeniem poczuła się malutka, osaczona i to też ją podnieciło. Chciała oddać się w jego ręce choć wiedziała, że nie ma szans na to, by jej dotknął. Nie teraz, może kiedyś. Oby.
Nadmiar niezaspokojonych emocji gromadzonych w ciele zaatakował umysł Ani. Miała go tak blisko siebie i najchętniej przytuliłaby się do niego, pocałowała, ale zgodziła się na inny sposób „zbliżenia”., więc musiała nad sobą panować.
Oparła się o chłodną ścianę i zaplotła nogi. Z premedytacją zasłaniała widok tego, co chciała mu pokazać później. Kris przyglądał jej się, był podniecony, ale widziała w jego oczach i cień obawy. Jakby wciąż był gotowy do wycofania się i bał się tego, co ma się wydarzyć za chwilę.

- Jestem rozgrzana Krzysiu. Tak bardzo, że czuję kropelki potu w każdym miejscu, które musnę palcami. – Zaczęła odważnie, dotykając szyi. - Wyobrażam sobie, że moje palce, to twoje usta. Te usta całują skórę, pieszczą językiem - sunęła palcami w dół, do piersi - i zaciskają się na sutku. - Ścisnęła pierś, ugniatając jej czubek między opuszkami.

Już sam fakt, że na nią patrzy powodował, że podniecenie rosło bardzo szybko. Było tak, jakby synchronizowała się z jego uczuciami, a ciało mimo dzielącej ich odległości reagowało na ciało Krisa.

- Ale ja wiem Krzysiu, że nie poprzestaniesz na piersiach. – Wędrowała dłonią w dół, obserwując śledzące jej ruchy, źrenice. - Ty chcesz dostać się tam, bo tam jest mokro i ślisko. W sam raz dla twojego języka.

Kris poruszył się nerwowo na fotelu, poprawiając pozycję i masując się jakby nieświadomie, po coraz bardziej wyraźnej wypukłości w spodenkach.

- Powiedz, chcesz się tam dostać? - Patrzyła na dłoń, którą masował się wzdłuż sztywniejącego penisa. - Chcesz skosztować mojej brzoskwinki?
- Tak - szepnął.
- A co z nią zrobisz? - Wcisnęła dłoń między nogi, nie rozchylając ich, pocierając się między zaciśniętymi udami. - Jak będziesz ją pieścił?
- Najpierw podmucham tylko, byś zapragnęła więcej i naparła cipką w górę, by dosięgnąć moich ust. - Gardłowy tembr głosu zdradzał stan, w jakim był. Jak wtedy w windzie. Poznawała to. - Wtedy poliżę delikatnie, ale znów przerwę, byś zbyt szybko nie doszła.

Musiała dotknąć się bardziej, tak rozpalały ją te proste słowa i błysk oczu, gdy rozchyliła uda, obnażając przed nim spragnioną, spuchniętą kobiecość.

- Będę omijał najwrażliwszy punkt i ssał, przygryzał płatki. - Mówił dalej, wpatrzony w powolne kółeczka, które zataczała palcem wokół łechtaczki. - Wsunę w ciebie powoli język, a palcem będę pieścił cię niżej.
- Tak – mruknęła wsuwając do środka palec i wyobrażając sobie, że to jego język, że robi dokładnie to, o czym mówi. Drugą dłoń zacisnęła na piersi.
- I gdy już będziesz drżała w oczekiwaniu, poliżę ją delikatnie.

Spodenki zaczęły go uciskać. Uniósł biodra i ściągnął je powoli, robiąc to w perfidnie przedłużający się sposób. Najpierw ukazał się ciemno różowy czubek nad krawędzią gumki. Po centymetrze odsłaniał widok, którego złakniona była od dawna. Ślina napłynęła Ani do ust, głośno przełknęła jej nadmiar.

 Nareszcie! – Triumfowała w ciszy. - Mam go kilka metrów od siebie. Nagiego i podnieconego mną!

Przesuwał leniwie palcami, wodząc nimi od jąder w górę i przyglądając się zachłannemu spojrzeniu Ani. Z wrażenia zaschło jej w ustach, oblizała je.

- Ale ja też będę chciała go wziąć do buzi - mruknęła cicho. - Obejmę jądra dłonią, drugą będę trzymać go u nasady i powoli wezmę najgłębiej, jak potrafię.
- To zbyt dużo doznań, mała... - Uśmiechnął się kącikiem ust. - Muszę ci przytrzymać głowę, unieruchomić. Nie tak mocno, bo jeszcze chwila i wytrysnę. Uspokój się trochę.
- Dobrze. – Prawie czuła jego władczą dłoń przytrzymującą głowę, wstrzymującą przed szybkimi ruchami i rychłym spełnieniem. - Więc będę go tylko trzymać i lizać jak lizaka. Possę jądra. Najpierw jedno, po chwili drugie. Rozszerz uda, żebym mogła się dostać niżej.

Zrobił, jak poprosiła, spodenki odrzucił na podłogę. Miała oto widok na sterczące przyrodzenie, które położył na brzuchu i mocno zaczerwienione jądra poniżej. Niczego dotąd nie pragnęła tak bardzo, jak podejść do niego i wziąć go w usta naprawdę. Kilka kroków i nic pomiędzy. Nic, poza demonami.
Leniwe ruchy zaciśniętych na trzonie palców i pieszcząca jądra druga dłoń Krisa, uwięziły jej wzrok, hipnotyzując. Poczuć go w środku, niczego więcej nie chciała. Dotknąć palcami, polizać, nadziać się na niego.

Kim jestem? – Słaba myśl, pytanie przemknęło jej przez głowę. – Zmieniłam się.

Kiedyś nie odważyłaby się na odważniejszą myśl o rzeczach, które właśnie robiła. Seks był płytkim doznaniem, umiejscawiającym się w okolicach podbrzusza. Odbierała go jako coś koniecznego do zacieśnienia i utrzymania związku, z całą pewnością nie było czymś, co dawałoby tak intensywną przyjemność. Teraz nie dotykała mężczyzny, z którym się kochała. Wystarczył wzrok pieszczący skórę piersi Ani i widok jego pobudzenia, by pozbawić ją wszelkich hamulców i wieść ku szybkiemu spełnieniu. Podniecenie rozsadzało ją i czuła, że znajduje się na granicy orgazmu. Wszystko dzięki jego słowom, obecności i dłoni, którą pocierał się leniwie. Jak wtedy w windzie. Mówił do niej, patrzył przez oko kamery i to wystarczyło, by mieć nad nią władzę. Nad jej umysłem, który rozpalał samymi słowami. Teraz mogła jeszcze patrzeć i widzieć to, co dzieje się z ciałem mężczyzny, w którym się zakochała.

- Znów moja kolej. – Wyrwał ją z objęć myśli. - Zawisam nad tobą tak, że mam pod sobą twoją cipkę, a ty nad twarzą mojego fiuta. - Wbił wzrok z różowość, którą drażniła coraz szybciej. - Mogę się wbić w twoje usta. - Kris też przyspieszył i krótkimi ruchami pocierał czubek. - Ty mnie ssiesz, ja poruszam biodrami, wchodząc w twoje usta coraz głębiej. Przestajesz mieć nad tym kontrolę tym bardziej, że coraz mocniej cię tam pieszczę i zaczynasz się zbliżać.

Nie wytrzymała w siedzącej pozie. Uklękła i usiadła na piętach z szeroko rozstawionymi kolanami. Wsunęła w siebie drugi malec prawej dłoni, podpierając lewą dla utrzymania równowagi. Tak jak mówił, zbliżała się dzięki jego słowom. Jakby wiódł ją na smyczy podniecenia. Ją, zimną księżniczkę, teraz owładniętą potrzebą spełnienia.

- Czuję ulgę, mogąc cię ssać, a palce zaciskam na jądrach. – Jak ona tego pragnęła. Mieć go w ustach, czuć gładki gorąc na języku. – Nie mogę się doczekać na spermę, którą wytryśniesz mi w usta. Wytryśniesz?
-Tak. – Kris oddychał coraz szybciej. Mięśnie ud naprężały się, dłoń w coraz szybszym rytmie unosiła się i opadała. - Nie panujesz już nad sobą.

On tez nie potrafił usiedzieć na fotelu. Uklęknął półtora metra od Ani i coraz szybciej się masował.

- Nie umiesz już zacisnąć ust - mówił dalej gardłowym głosem. - Posuwam twoje usta, a ty palcami obejmujesz moje jądra. Drażnię cię tam językiem, a palcami pieprzę cipkę. Jęczysz i drżysz, gdy rżnę twoje gardło.

Posłusznie jęknęła, czując coraz mocniejsze dreszcze. Mówił, co dzieje się z jej ciałem i to właśnie się działo. Oczami wyobraźni widziała pompujące ją biodra, przytykające wsuwającym się i dobijającym do gardła kutasem.

- Jeszcze chwila i eksplodujesz. - On też był blisko. – Teraz.

I eksplodowała. Z opuszczoną głową i drżącymi biodrami, dosięgła słońca i załkała. Bez kontroli i bez wstydu. Nareszcie.

Gdy pierwsza fala rozkoszy odpuściła, Ania uniosła wzrok na Krisa. Chciała widzieć, jak będzie szczytował. Powieki miał zaciśnięte, usta rozchylone. Pocierał w szaleńczym tempie kutasa, by po kilku ruchach zastygnąć i z głośnym krzykiem wystrzelić tak długo gromadzoną spermę. Ta gęstą strugą poleciała w kierunku Ani. Dziewczyna uniosła dłoń, biała ciecz trafiła w nadgarstek, wnętrze dłoni i palce. Patrzyła oczarowana, chwilowo zaspokojona i bezbrzeżnie zakochana. Kris opadł ciężko na dywan, w jego oczach widziała to samo. Nie oczekiwała wyznań. Jeszcze nie teraz. Wsadziła palce do ust i possała.

- Smaczny jesteś – mruknęła, resztę rozsmarowując na piersiach.

Oczarowanie w oczach Krisa było dla niej największym komplementem. Wiedziała, że przekroczył dla niej własne granice. Kilka demonów umarło z krzykiem, osłabiając otaczający Krisa mur. Zaufał jej, odsłonił się, kochał się z nią. Może nie w konwencjonalny sposób, może jej nie dotknął. Jeszcze nie. Dla Ani to i tak było najsilniejsze przeżycie seksualne, którego dotąd zaznała. Mimo braku dotyku, czy pocałunków. Była gotowa by czekać na więcej. Teraz szczęście zalało ją dzięki temu, co jej dał.

- Musimy to powtórzyć Krzysiu. - Uśmiechnęła się do niego i przeszła na czworaka nad nim udając, że otarcie się nogami o jego wciąż sztywnego penisa, stało się niechcący. - A teraz idę do łóżka i kocham cię.
- Wariatka... - mruknął.  

Wstała i przytrzymując się ściany, na miękkich nogach podreptała do sypialni. Tam padła na materac i nie otwierając oczu, namacała brzeg kołdry. Naciągnęła ją na siebie pod brodę, obracając się na bok. Przez głowę przemknęła złośliwa myśl, że daleka droga przed nią. Zgniotła to mgnienie, kazała mu zniknąć, bo wiedziała, że dla Krisa warto czekać. Mimo podnieconego bólu brzucha i połowicznego zaspokojenia.
Dla miłości warto.

 


Opowiadanie

Autor
Mikakamaka
Stan
Trwające
Cena
Bezpłatne

Zobacz także