zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
  • Nowość

Zimny ogień (V)

CENA: przelew 1,60 zł, lub sms 2,46 zł

Powiem tylko - mokry kawałek ;-)

Rozdział 9

Jola

Z dziką, wręcz sadystyczną przyjemnością obserwowałam upijającego się Marcela. Działo się to w głównej mierze dlatego, że bimber był zdradliwie słodki i nie czuć było procentów, które mieszały zmysły. Jego zmysły dostały przysłowiowego kopa już po drugiej dwusetce. Widać było, że ostatnimi czasy nie pił, co akurat świadczyło o nim dobrze. Z całą pewnością nie dano mu podobnej do mojej „ułomności”, przez co upijał się, ja pozostawałam trzeźwa.

Kroił kiełbasę, spod noża wychodziły coraz bardziej krzywe krążki. Pocięcie boczku na cienkie plastry wzięłam na siebie, obawiając się, że pociacha je na kawałki, z których trudno będzie cokolwiek zrobić.

Widziałam, że jest rozeźlony. Na kogo? Oczywiście na mnie. Pewnie zastanawiał się, jak ktoś o mojej posturze i masie potrafi przyswoić tak mocny alkohol. Ha! Niech się zastanawia i upija. Dobrze. Może uda mi się coś o nim dowiedzieć. Na trzeźwo jest małomówny, a po alkoholu może rozwiąże mu się język. Straci czujność i przestanie być taki tajemniczy i władczy.

Nie rozmawialiśmy, a jedynie łypaliśmy na siebie ukradkowo. O tyle to było niezręczne, że odwracaliśmy od siebie wzrok, napotykając ciekawskie oczy drugiego. Nie umknął mi fakt, że co jakiś czas zamiast na patrzeniu na twarz, przyłapywałam go na spoglądaniu mi na opięty cienką bluzą biust. Dobrze, niech się dekoncentruje. Straci skupienie i czujność i opowie o sobie.

- No dobra. Co dalej? – Skończyłam oblepiać ściany opasłego garnca boczkiem, czekałam na instrukcje.

- Kiebasa, cebula i ziemniaki. – Plątał mu się język, ale udawałam, że tego nie słyszę.

Nie dopytywałam więcej. Układałam warzywa naprzemiennie, upychając pomiędzy nie kawałki wędliny. Pachniało nieziemsko i musiałam przyznać, że od tych aromatów dopadł mnie wilczy głód. Nie dziwota, bo nic dzisiaj nie jadłam. Zbytnio zaaferowały mnie zagadki pozostawione przez świętej pamięci ojczulka.

Patrzyłam, jak Marcel domyka wieko gara, uszczelnia je śrubami. Wstawił naczynie na trójnogu do paleniska kominka, przymknął drzwi i usiadł na fotelu przed nim. Rozparł się na siedzisku i ignorując całkowicie moje towarzystwo, wlepił wzrok w szybę, za którą płomyki lizały żeliwo garnka.

W pierwszym odruchu wkurzyłam się, no bo jak to tak? Zaprasza mnie do siebie, częstuje alkoholem, po czym nie zwraca na mnie uwagi? Już chciałam oburzyć się, wyrazić to słowami i podeszłam w tym celu do fotela, podpierając się pod boki, ale zaniemówiłam. Głowa Marcela opadła na prawą stronę. Oczy miał zamknięte, usta rozchylone i najwyraźniej spał. Ręce mi opadły, klapnęłam na podłogę przed fotelem.

Powyżej to tylko fragment opowiadania.
Jeśli chcesz przeczytać całą część, to zapraszamy do zakupu.


Śledź też nasze opowiadania na stronie patronite.pl


Opowiadanie

Autor
Mikakamaka
Stan
Trwające
Cena
Płatne

Zobacz także