zamknij Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
  • Nowość

Zimny ogień (VI)

CENA: przelew 1,60 zł, lub sms 2,46 zł

Rozdział 10

Marcel

Upiłem się w mig. Dwie szklaneczki słodzonego miodem bimbru zaplątały mi język i zrobiłem się senny. Dla odmiany sąsiadeczka wyglądała, jakby popijała oranżadę. Nawet się siksa nie skrzywiła, nie otrzepało jej, kompletnie żadnej reakcji na bimber. Będę musiał zapytać sołtysa o woltarz tego trunku. Na mój gust miało około osiemdziesięciu koni, ale mogłem się oczywiście mylić. Nieczęsto piję, takich alkoholi w ogóle. Od przeprowadzki raptem piwo jakieś osuszyłem, a i to podczas prac wokół domu.

Rozmowa się nie kleiła, ale nie czarujmy się, nigdy nie byłem dobry w męsko damskich pogaduchach. Nadrabiałem w łóżku i jeśli już, to właśnie o seksie lubiłem rozmawiać. Drugą sprawą było to, że gdy już zdecydowałem się na krótką odpowiedź, to zwyczajnie nie panowałem nad językiem. Plątał mi się, więc wolałem zamilknąć i robić swoje. Tą robotą było pokrojenie warzyw i kiełbasy, poukładanie wszystkiego w garnku do pieczonek. Tak dobry wyrób garmażeryjny zasługiwał na to, by część jego aromatów przeszła do ziemniaków, tworząc porządną wyżerkę. Po zamknięciu wieka wsadzę gar do paleniska i za trzy godziny wyciągnę gotowe danie.

Trzy godziny, to kupa czasu. Patrząc na blond księżniczkę zastanawiałem się, po jakiego grzyba pozwoliłem się wciągnąć we wspólne witanie nowego roku. Najchętniej wziąłbym ją do łóżka i sprawdził wytrzymałość na seks. Wyglądała na delikatne dziewczątko. Takie, które po kilku minutach będzie miało dosyć i zacznie przede mną uciekać. Niestety, czasami zdarzają się mężczyźni długodystansowi i nie jest to wcale tak cenna cecha fizyczna, jakby się mogło wydawać.

Gdy mój organizm chce czegoś, nie walczę z nim, nie zmuszam do niechcianego wysiłku. Teraz wsadziłem gar do paleniska i na widok ognia ogarnęła mnie taka senność, że po prostu usiadłem i odpłynąłem. Wszystko przez bimber. Resztką przytomnego umysłu upomniałem jeszcze siebie, że przecież jestem gospodarzem i powinienem czynić honory domu, ale przegrałem z alkoholem i zwyczajnie odpłynąłem.

Powrót do rzeczywistości był dwojaki w odbiorze. Gdy otworzyłem oczy stwierdziłem obecność sąsiadeczki  usadowionej na oparciu obok mnie. Siedziała na podłokietniku fotela i OBCINAŁA MI BRODĘ! Bez pytania, samowolnie, wykorzystując fakt, że przysnąłem i nie oporuję. Pomyślałem, że może jednak spiła się tak, że nie wie co robi. Przyjrzałem się i doszedłem do wniosku, że nie wygląda na pijaną, więc jest świadoma zadawania gwałtu mojemu owłosieniu. Patrząc na nią dłużej stwierdziłem, że nigdy u żadnej kobiety nie widziałem tak permanentnego skupienia na jednej czynności. Robiąc coś te zazwyczaj paplały o mnóstwie innych spraw, myślały pewnie jeszcze o czymś innym.

Jola ściągnęła brwi, zagryzła dolną wargę i wyglądała na maksymalnie skoncentrowaną. Byłem ciekaw, jak zabrałaby się za ssanie fiuta. Czy byłaby równie skupiona na tej jednej czynności?

Ta myśl była zgubna. Zamiast się zezłościć i opieprzyć ją, podnieciłem się tym bardziej, że miałem takiego kociaka w zasięgu ręki. Alkohol odrobinę strawiłem i poza suchością w ustach, odczucia  zdominowała jedna potrzeba. Chciałem ją mieć, być w niej, zerżnąć ją.

- Zadowolona?

Tym pytaniem wystraszyłem ją i dobrze, bo należało jej się.

- Ja tylko byłam ciekawa. – Tłumaczyła się głupio, rumieniąc po uszy. – Chciałam tylko zobaczyć…

- Co jeszcze chcesz zobaczyć? – Uwielbiam, gdy kobieta oblewa się rumieńcem. Tego się nie da udawać.  – Pokażę ci, co tylko chcesz.

Przyciągnąłem ją do siebie, posadziłem sobie na kolanach. Wziąłem jej drobną rączkę i przyłożyłem do spodni. Chciałem ją zawstydzić jeszcze bardziej. Bawiło mnie to i… no cóż, muszę przyznać, że cholernie nakręcało.

- Co robisz?! –Źrenice sąsiadeczki rozszerzyły się maksymalnie, usta ułożyła w dziubek. Czy ona mnie prowokuje, udając niezdobytą? – Puść mnie!

- Tam też możesz mnie wygolić. – Pocierałem jej drobną rączką o krocze. Nie wiem, czy rozbiła to świadomie, ale palce docisnęły się do kutasa, czułem delikatne ruchy. Zaczynałem wrzeć.  – Wiem, że ty jesteś tam gładziutka. – Czy podnieciła się już, czy muszę nad nią popracować? Nie wiedziałem, co woleć.

- Co robisz, gburze?! – Szarpała się ale widziałem, że jest podniecona. Przyspieszony oddech, zarumienione policzki i usta. – Puść mnie w tej chwili, albo…

- Albo co? – Bezskutecznie oporowała.  – Będziesz krzyczeć? – Parsknąłem. – To mogę ci zagwarantować. – Dotknąłem łechtaczki, Jola zaczęła ocierać się o mnie tyłeczkiem. – Spokojnie, maleńka. – Musiałem ją zastopować. W przeciwnym razie skończy szybciutko, a chciałem ją smakować i celebrować ten pierwszy raz – Zanim ci wsadzę, najpierw cię wyliżę. Szybciutko zrobisz się mokra – Wsadziłem w nią palec. Ciasna. To dobrze, ale i źle. Jeśli jej nie przygotuję, sprawię jej ból. – Przygotuję cię, a później będę rżnął godzinami. Co ty na to?

- Nie chcę – wyjęczała. Oboje wiedzieliśmy, że jest wręcz odwrotnie.

Powyżej to tylko fragment opowiadania.
Jeśli chcesz przeczytać całą część, to zapraszamy do zakupu.


Śledź też nasze opowiadania na stronie patronite.pl



Opowiadanie

Autor
Mikakamaka
Stan
Trwające
Cena
Płatne

Zobacz także