Pech (I)

with 14 komentarzy

Zasada zakupu jest prosta. Zakładacie konto lub nie, jak wolicie. Płacicie przelewem, bo sms jeszcze nie działają. Dostajecie maila, że możecie pobrać plik, przy czym to na razie nie idzie z automatu, muszę robić ręcznie 😉

Cieszycie się nowym tekstem :-)))

Zostawiacie komentarz!!!!

kryminał erotyczny

Siedziałam ponuro wpatrzona w krajobraz rozciągający się za oknem. Pogoda wyświadczyła mi przysługę i lało jak z cebra, co idealnie współgrało z parszywym nastrojem, jaki mnie opanował.

Ostatnie tygodnie obfitowały w wydarzenia, które wstrząsnęły moją spokojną egzystencją. Wcześniej żyłam sobie bez większych zmartwień, a podstawowym problemem bywały pęcherze na stopach, przeszkadzające w dalekich, pieszych wędrówkach, które uwielbiałam, albo obawa przed niezaliczeniem sesji, chociaż bez większych trudności dostałam się na wymarzony kierunek.

Żyłam więc sobie całkiem normalnie, jaki tysiące innych dziewczyn w tym kraju. Może i trochę powiewało nudą, ale lubiłam tę nudę, bo w jakiś sposób zapewniała mi bezpieczeństwo.

A teraz? Teraz już sama nie wiedziałam, jak to wszystko się potoczy.

Pojawił się mężczyzna. Niby normalna rzecz, ale to nie był pierwszy lepszy mężczyzna. Na dodatek chyba się w nim zakochałam. Potem to całe morderstwo… Tak, nazywajmy rzeczy po imieniu, bo w żadne tam samobójstwo nie wierzę. I jeszcze moja siostra oświadczyła, że jest w ciąży. I to z kim!

Jęknęłam, tarmosząc włosy.

A przecież wszystko zaczęło się tak niewinnie...

***

Punkt pierwszy. Miejscowy macho.

Tak to już bywa, że na każdą okolicę przypada jeden łamacz kobiecych serc, albo mówiąc wprost seryjny deflorator. U nas też takowy się znalazł, chociaż nie było to napakowane sterydami chłopię, ubrane w opinającą wyoliwkowane muskuły koszulkę i rozbijające się po drogach podrasowanym bmw. Nasz regionalny macho miał też zasięg ogólnopolski i równie często bywał na okładkach słynnych gazet, jak i na językach miejscowych plotkar.

Zaczęło się to wszystko ponad trzydzieści lat temu. Na wakacje pod namioty przyjechało kilku miastowych chłopaków. Jednemu z nich wpadła w oko miejscowa piękność, Kaśka, dziewczyna krzepka, konkretna, może i rozumem nie grzesząca, ale zmysł praktyczny posiadająca. Zaloty miastowego wymoczka odrzuciła ze wzgardą. Miastowy wymoczek się nie poddał, wytrwały był, aż w końcu zbałamucił wybrankę przy pomocy kilku flaszek wina marki wino oraz paczki kruchych ciasteczek. Po zbałamuceniu zniknął, a Kasieńka dokładnie dziewięć miesięcy później powiła dorodnego chłopca. Czas mijał, dziecię dorastało, przysparzając matce trosk, bo rozrabiaka był z niego słynny na całą okolicę. Nadeszły też czasy celebrytów, którzy zaczęli wyglądać z każdego kąta, co pomogło w końcu nadobnej Kasieńce namierzyć tatusia jej pociechy. Arturek skończył dwanaście lat, kiedy mamusia elegancko go wystroiła i zawiozła do miasta. Wprost pod wieżowiec będący siedzibą firmy niewiernego kochanka. Przygotowana była na bitwę, ale żadnej nie było.

Po pierwsze hipotetyczny tatuś za nic nie wyrzekłby się potencjalnego syna, bo dziecię było do niego niezwykle podobne – te same oczy, ten sam rys stanowczości, ta sama twarz, figura i kolor włosów. Testy genetyczne nie były potrzebne. A po drugie od dziesięciu lat z utęsknieniem czekał na potomka, bo złośliwy los do tej pory takowego mu odmawiał. Arturek był dla niego jak dar niebios, przyjął go z otwartymi ramionami, posadził na tronie i zaczął hołubić. Kasieńka była łaskawa okazać zadowolenie, wyrzutów za porzucenie nie robiła, za to zaczęła pławić się w luksusie. Synek nie w ciemię bity, też nie protestował, chociaż on dodatkowo był wniebowzięty z faktu posiadania ojca. Przecież niejedną walkę stoczył, broniąc dobrego imienia matki, niejeden ząb wybił za nazwanie siebie bękartem.

Żyli sobie przez lat dziesięć w luksusie, egzystując jako stadło oficjalne, po czym szanowny tatuś dostał udaru, sprawnie i szybko schodząc z tego padołu łez. Firma zajął się jego brat, Karol, wujcio Arturka i dziedzica fortuny. Wujcio morderczych zamiarów wobec bratanka nie żywił, sam potomstwa nie posiadał, a ponadto doskonale wiedział, że młody jeszcze przez długi czas nie zajmie się na poważnie firmą. Zresztą nawet jakby mu się odmieniło, to nic nie szkodzi, bowiem Karol poderwał sobie świeżo upieczoną wdowę, do której wzdychał już od kilku ładnych lat. Wdowa, najpierw oponowała, ale po przełamaniu pierwszych lodów dostała wręcz małpiego rozumu, zakochując się bez pamięci. Karolek więc doglądał schedy, Kasieńka pławiła się w rozkoszach łoża małżeńskiego, a Arturek szalał po całym świecie. W końcu postanowił odetchnąć, kupił opuszczony dworek w rodzinnej wsi, wyremontował i tam się wprowadził, czyniąc go miejscem rozpusty. Miejscowi na dźwięk słów dworek Zalesie spluwali z obrzydzeniem, mało brakowało, a jeszcze by znak krzyża czynili. Dawni właściciele z pewnością obracali się w grobach, widząc jak nagie panienki tabunami hasają po ogrodzie, a gonią je rozerotyzowani, także nadzy, panowie. Materiału do plotek dostarczali okolicy, nieliczni zatrudnieni tubylcy. Na żywo rozpusty nie widział nikt, bo posiadłość otoczono murem, dodano do tego drut kolczasty pod napięciem oraz tuzin zębatych piesków, co to tylko czekały, aby pogonić intruza.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Ana
    | Odpowiedz

    W Waszym sklepie każde opowiadanie będzie płatne? 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      W sklepie tak. Bezpłatne będą tutaj, na motylach 🙂

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Niby dwa razy dłuższe niż bezpłatne teksty, ale jakoś tak znowu krótkie 😀 Chcęęęęęęęęęęęęę więcej 😉 Obiecujący początek 🙂 Główna bohaterka w typie tych, które lubię 🙂
    No i przede wszystkim. Sama lubię pokazywać za pomocą retrospekcji, co zdarzyło się wcześniej 🙂 Jestem niezmiernie ciekawa tych wydarzeń 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Retrospekcja bardzo króciutka 😉 Najgorsze, że mi już trzeci tekst w duszy bulgocze i tak się zastanawiam, co z tym u licha zrobić? Spać wypada chociażby te pięć godzin na dobę :-)))

      • Jo Winchester
        |

        Znam ten ból ? Jestem w trakcie pisania jednego tworu, a dzisiaj pomysł na kolejny przyszedł. Na razie nie ciśnie mnie w glowie, żeby pojawić się na wirtualnym papierze, więc korzystam i piszę to, co zaczęłam wcześniej 🙂 Na takie rzeczy nie ma rady ☺

      • Babeczka
        |

        Natchnienie mnie pcha, ale chyba dziś polegnę i pójdę spać wcześniej 🙂 Też nie ma na to rady ;-D

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Zapowiada się intrygująco – macho, dziewczyna z giwerą, ładna okolica:) Z kim Ida jest w ciąży to wydaje się oczywiste, ale ciekawe kto został zabity. I jak rozwinęła się znajomość głównej bohaterki z Arturem. I czy to w nim się zakochała, czy też pojawił się ktoś jeszcze – nie pierwszy lepszy mężczyzna. Czy w drugiej części dowiemy się jak ma na imię najmłodsza córka pana leśniczego? 🙂 He, he, “…zjada małe dzieci na surowo, przekąszając je małymi kotkami…”. Poczucie humoru pogromczyni błotników zdecydowanie w moim typie. Podzielam też zamiłowanie do długich spacerów i niechęć do “zarozumiałych buców o rozdmuchanym ego”. Spory kawałek porządnego, soczystego tekstu – i to za jedyne 1,60 – prawie darmo:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Iga, ma na imię Iga. Mogę zdradzić, bo przedstawia się w drugiej części. Rodzice mieli osobliwe poczucie humoru i wszystkie imiona córeczek rozpoczynając się na literę “I” 😀
      A poza tym… normalnie, rumienię się 😉

      • T
        Tony Porter
        |

        Tego osobliwego poczucia humoru nie muszę daleko szukać – obaj moi siostrzeńcy mają imiona na “M”, bo imię ich taty zaczyna się na “M” – taki nieszkodliwy szmergielek:) Ale to i tak małe piwo – rodzice mego kolegi błysnęli dowcipem na całego – Jacek Jackowski – dobre, nie?
        A proszę Cię bardzo, rumień się:) Jak na moje oko i czucie, to Twoje teksty są coraz lepsze – takie literacko wypasione. Jest co poczytać.

      • Babeczka
        |

        U mojej siostry jakbyś pisała na pocztówce to byłoby M.M.M.M. Iskińscy :-)))
        Jacek Jackowski też dobre. Zdaje się u Chmielewskiej był pan, co zwał się Dominik Dominik 🙂

  4. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Sklep jak marzenie!
    Szkoda, że ja ze swoim tekstem utknęłam. Też bym chciała być w drużynie??????

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      ????nie bierzcie mnie do drużyny!
      Za głupia jestem????
      Nawet komentarza nie moge wstawić tam gdzie trzeba
      ?????

      • Mikakamaka
        |

        Jadźka, nie piernicz!
        Jesteś mega!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      😀 My cierpliwie zaczekamy… Co do komentarza…. Robiłam próbny zakup i nie czytając kliknęłam wszystkie ptaszki przy umowie na platformie płatniczej. A potem się dziwiłam, dlaczego mi doliczyło 4 zeta. Napisałam do hotpay, odpowiedzieli i trochę mi się głupio zrobiło… Dobrze, że nie zdążyłam ich zmieszać z błotem…
      Tak więc, nie masz się czego wstydzić 😀

Napisz nam też coś :-)