Pech (III)

with 13 komentarzy

kryminał erotyczny

 

Niestety, przerwano nam tę arcyciekawą konwersację. Na progu stał szofer, Adam, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu. Spojrzałam na niego raz, spojrzałam drugi i nagle przyszło mi do głowy, że to szalenie przystojny chłopak. Ciemnooki, ciemnowłosy, o smagłej cerze i barczystej, wysportowanej sylwetce. Nie wyglądał tylko na szofera, a mnie olśniło. Był też ochroniarzem.

Jestem gotowy – powiedział do Artura. – Jedziemy?

Tak. Lunch zjem w drodze, wrócę na obiad.

I już go nie było. Adam puścił jeszcze do mnie oczko, po czym również zniknął.

No, no, no – mruknęłam pod nosem.

Dom opustoszał. Ochrona pętała się raczej w okolicy bramy wjazdowej. Innych zatrudnionych osób nie spotkałam, chociaż wiedziałam, że jest jeszcze panienka odpowiedzialna za utrzymanie czystości oraz ogrodnik. Wypiłam kolejną kawę, pozbyłam się fartuszka, po czym ruszyłam na obchód domostwa.

Dom jak dom, luksusowy, urządzony gustownie i ze smakiem, wyposażony w różne bajery, z prawdziwą salą kinową, która chyba najbardziej mnie zachwyciła. Sypialnia gospodarza całkiem zwyczajna, żadnych trupów w szafie. Basen na zewnątrz. Od razu postanowiłam, że jutro wezmę ze sobą strój kąpielowy. Wróciłam do kuchni, po czym przejrzałam lodówkę. Skoro nie miałam do dyspozycji transportu, postanowiłam, że na zakupy udam się albo wieczorem, albo jutro. Zamrażalka była wypełniona aż po brzegi. Artur wspominał coś o swojej sympatii do schabowego, więc postanowiłam, że na obiad będą kotlety. Przygotowałam wszystko i z nudów po raz kolejny ruszyłam na obchód domu.

Trafiłam do biblioteki, która szalenie mi się spodobała. Przyjrzałam się tytułom, wybrałam dwa, zabierając je ze sobą. Tylko że nie miałam ochoty na czytanie. Pamiętając o planie zeswatania Idy, znów poszłam do sypialni pana domu. Zajrzałam do szafy, do szuflad komody, oceniłam jakość ubrań. Na blacie stało tylko jedno zdjęcie, chyba Artura z rodzicami, bo matkę kojarzyłam, a starszy mężczyzna był niesłychanie do niego podobny. Czy raczej Artur był podobny do niego.

Pan pedant – mruknęłam, patrząc na starannie zasłane łóżko. Roleta była zasłonięta do połowy, więc w sypialni panował miły dla oka półmrok. Dostrzegłam mini wieżę. Włączyłam ją, bo byłam ciekawa, jakiej muzyki słucha. Nic ostrego, raczej coś z chillout. Na zewnątrz panował wściekły upał, tutaj nie, bo cały dom był zaopatrzony w klimatyzację. Wlepiłam bezmyślny wzrok w obraz wiszący na ścianie, o ile to coś, składające się z kropek i kleksów, można było nazwać obrazem i usiadłam na skraju łóżka. Nie byłam zmęczona, ale poczułam się dziwnie senna. Padłam na wznak, dla odmiany gapiąc się w sufit i zastanawiając, jakby tu zeswatać moją postrzeloną siostrę. Spodobała się Arturowi, to pewne. Ale co dalej? Nie chodziło przecież o to, aby ją zaliczył. Miał się z nią ożenić, do licha! Na chętnego do ożenku nie wyglądał, zauroczenie od pierwszego spotkania też odpadało, nie ten zapał i determinacja. Co więc miałam zrobić, żeby miłość w niego walnęła niczym piorun z błękitnego nieba?

Zamknęłam oczy, wyobrażając sobie scenę jak z najlepszego romansu. Artur ratujący ukochaną kobietę przed bliżej nieznanym niebezpieczeństwem. Artur z zachwyconą Idą w ramionach. Artur padający do jej stóp, błagający, aby została jego żoną. No dobrze, przy ostatniej scenie moja wyobraźnia mnie lekko zawiodła, ale kto by się tam przejmował głupstwami. Wizualizacja rzecz podstawowa. Zmieniłam pozycję, przesuwając się wyżej. Przytuliłam policzek do miękkiej poduszki. Uśmiechnęłam się, bo właśnie dotarłam do najprzyjemniejszej sceny, czyli ślubu i ogromnego weselicha. Panna młoda cała w bieli, zarumieniona, szczęśliwa… Pan młody w obłędnym garniturze, maślanym wzrokiem wpatrujący się w oblubienicę…

Wypływałam z błogiej nieświadomości bardzo powoli. Na dodatek czułam coś niezwykle przyjemnego, coś, czego wcześniej nie doświadczyłam. Przeciągnęłam się jak kotka, jak kotka mrucząc też z zadowolenia. Zmieniłam pozycję, teraz leżąc na plecach. Nadal nie miałam ochoty otwierać oczu. Ale kiedy poczułam smak pocałunku…

Gwałtownie go odepchnęłam, a potem usiadłam, rozglądając się w oszołomieniu.

Co?…

Nic – uśmiechnął się. – Wróciliśmy. Strasznie się wściekł, bo obiad nie gotowy, a ciebie nigdzie nie ma.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Dobrze ślepemu – nie zwracając uwagi, która to część, zwiedziona napisem “new” zakupiłam w sklepie część II. Po raz drugi. Ja nie widzę części trzeciej, czy jej nie ma?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jak klikniesz u góry, żeby kupić ten odcinek, a później wrzucisz go do koszyka, to powinno Ci dodać trzecią część. Mi przynajmniej dodaje.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tony, sprawdź pocztę 🙂
      Pewnie weszłaś z głównej strony, dlatego 2.

      • T
        Tony Porter
        |

        Pięknie dziękuję:) Weszłam do sklepu tak normalnie, jak zwykle, albo tak mi się tylko zdawało:)

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Określenie “panienka odpowiedzialna za utrzymanie czystości” skojarzyła mi się jednoznacznie 😀 Ciekawe, czy o czystość sprzętu Artura też dba 😀 Widzę, że Iga nie przestaje snuć matrymonialnych planów wobec swojej siostry i Arturka.
    Za to dość ciekawie zapowiada się znajomość z przystojnym ochroniarzem, Adamem 😉 Ciekawe, w jakim kierunku się rozwinie 🙂 Boska scena, kiedy obudził ją w łóżku i to w dodatku nie jej.
    Za to rozwaliła mnie scena w kuchni i propozycja LODA 😀 Od razu przypomniała mi się scenka, którą widziałam i słyszałam na własne oczy, a którą kiedyś opisałam w którymś z komentarzy pod jedną z części opowiadania Rebel.
    Adam się nie pierniczy, więc aż nosi człowieka z ciekawości, co będzie dalej.
    No i te nagłe obiekcje Artura. Czy kryje się za nimi coś więcej niż tylko troska o Igę? Coś mi się nie wydaje 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A złożę się, że większość po pierwszych słowach była pewna, że to Artur obudził ją w tym łóżku 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Tak by mogli pomyśleć, bo w końcu w jego sypialni leżała, więc to powinien być Artur 🙂 Kto by się tam Adama spodziewał 😉 Swoją drogą, ciekawe, co Artur na to, że jego ochroniarz budzi jego kucharkę (mogę ją tak nazwać?) w jego sypialni 🙂

      • T
        Tony Porter
        |

        Ja się Adama w ogóle nie spodziewałam, ale słowa: “Wróciliśmy. Strasznie się wściekł, bo obiad nie gotowy, a ciebie nigdzie nie ma.” ewidentnie sugerowały, że to nie Artur pojawił się w sypialni. No chyba, że ma zwyczaj mówić o sobie w trzeciej osobie:)

      • Babeczka
        |

        Niektórzy per “on” mówią o swoim wacku 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Raczej dziwnie by było, gdyby Artur powiedział, że jego ochroniarz wściekł się na nią, bo obiadu nie ma ?
        ?
        Z z tym wackiem też to słyszałam. Może traktują go jako swoje drugie “ja”.

      • T
        Tony Porter
        |

        Nadgorliwy ochroniarz mógłby się zdenerwować, że jego podopieczny nie dostał obiadu na czas:)
        Niektórzy “rozmawiają” ze swą męskością, więc teoria z tym “drugim ja” jest mocno sensowna:) Ale co się dziwić, skoro ta istotna część męskiego ciała żyje własnym życiem i często wykazuje się niesubordynacją? Dziękujmy naturze, że nam namiot w spodniach nie grozi.

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Iga niby ma uczulenie na zarozumiałych buców, ale zarazem, paradoksalnie, na maksa ich przyciąga. I takiemu Adamowi, na przykład, pozwala na macanki, kolana jej miękną – po prostu robi za panienkę do przelecenia. A taka niby inteligentna i sprytna. I sorry, ale jak dorosły facet może się tak zachowywać? Mam na ciebie ochotę, to zaliczę cię na blacie w kuchni? Bo uważam, że mnie prowokujesz całą sobą? No to nic, tylko kobiety w burki ubrać, bo samce nie panują nad swą chucią. Dołączyłabym się do ostrzeżeń Artura – Adam nie jest chłoptasiem i nie należy z nim pogrywać, bo można źle na tym wyjść. Podejrzewam, że plany Igi na wieczór pójdą się paść, Artur coś wykombinował, i strach pomyśleć, co zrobi Adam stwierdziwszy, że Iga go wystawiła. No nie wiem, mieszane uczucia mam – Iga mnie z lekka rozczarowała, Adam mnie wk***ia, i jeden Artur wyszedł w tej części obronną ręką – bibliotekę ma, i salę kinową, i porządek w sypialni:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Obawiam się, że Iga jeszcze z dwie części cię powkurwia 😉 Te geny po prababce 😀

Napisz nam też coś :-)