Pech (V)

with 9 komentarzy

kryminał erotyczny

 

– Proszę! – Artur wszedł do środka, wręczając mi butelką wody i kanapkę. – Nie wiedziałem, czy jesteś głodna, ale na wszelki wypadek coś kupiłem. Kawa jest na korytarzu, z automatu.

A mogę jeść?

Badanie krwi nic nie wykazało. Masz trochę za mało żelaza, poza tym jesteś zdrowa jak rydz – uśmiechnął się. – Zostaniesz na noc, na obserwacji.

Już wiecie co to było?

Nie, jeszcze nie.

Ktoś chciał otruć wszystkich w posiadłości?

Tylko mnie Igo, bo rosół jem tylko ja. Niepisana zasada.

O! – powiedziałam i umilkłam. – To nie ja! – dodałam na wszelki wypadek.

To już wiemy. Cały dom jest obwieszony na zewnątrz kamerami. Wewnątrz nie, bo ceniąc swoją prywatność, nie zgodziłem się na propozycję Adama. Teraz chyba będę musiał – westchnął, przysuwając sobie krzesło i siadając naprzeciwko mnie.

Czyli ktoś chciał cię zabić?

Tak. Nie po raz pierwszy zresztą.

Znów mnie zamurowało.

Ochronę dobrałem bardzo starannie, te osoby, które u mnie pracują, także. Pani Zosia nie pojechała na urlop. Miała wypadek. Poza posiadłością. Jak razem jechaliśmy na zakupy. Na szczęście Adam jest znakomitym kierowcą.

A on? – spytałam, z drżeniem serca czekając na odpowiedź. – Jego nie podejrzewasz?

Adama? Prędzej samego siebie bym obwiniał.

Dlaczego?

Po pierwsze, o mało nie zginął przyjmując kulkę, którą morderca przeznaczył dla mnie. – Artur wyraźnie spochmurniał. – Postrzelił go prosto w serce. Nawet lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. Ale to twardy skurczybyk, dał radę.

A po drugie?

To mój brat.

Wstrząsy wisiały dziś w powietrzu.

Jak to brat? – spytałam słabo. – Brat?!

Przyrodni oczywiście. Poznaliśmy się kilka lat temu, w pubie. Ja pijany, on po służbie, zmęczony, zniechęcony, bo właśnie miał na tapecie sprawę zabójstwa dwójki dzieci. Stawiałem się, jemu to się nie podobało i wywiązała się bójka. Nie bój się – Artur lekko się uśmiechnął. – Nie zmasakrował mnie jak myślisz. Też co nieco potrafię. W końcu gdy emocje opadły, a na naszej krwi zaczęli się ślizgać goście, postanowiliśmy zawrzeć pokój i razem się napić. Znajomość szybko przerodziła się w przyjaźń, bo może Adam jest nieco obcesowy, ale też uczciwy i prawdomówny.

Tak, o tym co nieco wiem – stwierdziłam z przekąsem.

Zrezygnował z pracy w policji i został moim ochroniarzem.

Brat?

Wtedy jeszcze żaden z nas tego nie wiedział.

Zaczynam głupieć. Jak to nie wiedział?

Matka Adama zgrzeszyła za młodu, na dodatek tuż po ślubie, kiedy szanowny małżonek zamiast w podróż poślubną, udał się prosto na front. Pocieszył ją, a jakże, mój nieoceniony tatko! Po czym zmył się, a ona wmówiła małżonkowi wcześniaka. Od tej pory milczała, nie zamierzając zdradzać tajemnicy. Niestety, niecały rok temu dopadła ją choroba. Pojechałem z Adamem w odwiedziny. Kiedy mnie zobaczyła, zrozumiała też, kim jestem. Oczywiście nie od razu się wydała. Zrobiła to prawie na łożu śmierci. Potem przez pół roku Adam gryzł się, co z tym fantem zrobić. W końcu mi powiedział.

Rozgniewałeś się?

Nie. To najlepsze, co mogło mnie spotkać. Przecież trzy lata temu ocalił mi życie. Właśnie od tamtego dnia rozpoczęły się te skryte próby morderstwa. Oczywiście, wcale nie było łatwo. On upierał się przy testach dna, ja przy podziale majątku. W końcu on postawił na swoim, ja nie zdążyłem. Zamach stały się coraz częstsze, jakby ktoś wyjątkowo uparł się, abym zszedł z tego świata. Spotkaliśmy się z moją matką i Karolem. Wiem, że krąży plotka, jakoby stała się zarozumiałym babskiem, bez krzty sumienia, ale to nieprawda Igo. Była zachwycona. Już wcześniej, od momentu pierwszego zamachu, bałwochwalczo wielbiła Adama. Nie miała nic przeciwko podziałowi.

A twój wujek?

Karol? – Artur się roześmiał. – Nie Igo, to na pewno nie on. Rządzi firmą, wydaje decyzje. Ja je tylko podpisuję. I robi to znakomicie. Poza tym w moją matkę jest wpatrzony jak w obrazek. Może gdyby wcześniej wiedział o Adamie, to miałabym jakiś tam cień podejrzeń, w końcu nie wiadomo jak kolejny syn zareagowałby na jego władzę absolutną. Ale nie wiedział. Zresztą, Karol już oznajmił, że za rok przechodzi na emeryturę i ucieszył się, bo stwierdził, że we dwóch powinniśmy sobie poradzić.

Ale tylko ty, on i twoja matka wiecie o Adamie?

Tak. Na jego wyraźną prośbę. Musi być ktoś jeszcze, zresztą pamiętając prowadzenie się tatusia, to wcale nie takie dziwne. Ktoś, kto chce wszystkiego, nie połowy. Przeprowadziłem się na to odludzie, starannie dobrałem ludzi, którzy dla mnie pracują, zamieniłem ją niemal w fortecę, a i tak o mało co mnie nie zgładzono. Czasami jestem taki zmęczony…

Umilkł. Faktycznie, wyglądał źle. Twarz miał ściągniętą, bladą. Spojrzenie nieco mętne. Siedział pochylony, odrobinę zgarbiony.

Hej! – pogładziłam go po włosach. – Uszy do góry! Przecież kiedyś musi wpaść?

Niby tak. Lecz na razie nic tego nie zapowiada. Zadzwonić po Adama?

Nie, ty mi wystarczysz – pochyliłam się, całując nieco szorstki policzek. 

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Bracia!? Tego się nie spodziewałam. Jak również i tego, że Iga da się wyobracać jak pierwsza-lepsza. Bez mała za gumową lalę robiła. Fuj! Żenada. Gdzie te geny po prababce? Z opowieści Artura wynika, że Adam jest w porządku, ale zarazem ostrzegał Igę przed nim. I wtedy chyba jeszcze nie z zazdrości. Co do stanu (opłakanego) Arturka, to zdaje mi się, że ta zimna piękność maczała w tym palce. Hipotezę mam, że ona wie o pokrewieństwie panów AA i to ona chce usunąć Artura z tego łez padołu, bo ma chrapkę na Adama i na majątek. A i tak jakoś pomyślałam, że Adam został zabity tej nocy. Chyba, że wrócił do domu, zimny wamp zakradł się do jego sypialni, Adam nie oporował zbytnio, a Artur ich przyłapał. I może go nie zabił w amoku, ale czuje się zdradzony i oszukany. Co by się nie stało, to na pewno nie były to milusie i wesołe wydarzenia. Cholercia, przyjdzie jajo znieść do przyszłego czwartku:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Niestety Tony…. Trzeba czekać. Ale wyjdzie ci to na dobre. Jak tak od czwartku do czwartu będziesz znosiła jajo to do wielkanocy uzbierasz kilka pisanek?

      • Tony Porter
        |

        Taaa. tylko weź pod uwagę, że ja znoszę jajko od poniedziałku do poniedziałku, od wtorku do wtorku, od środy do środy, od czwartku do czwartku… więc “kilka pisanek” to niedopowiedzenie roku:) Ja uzbieram ogromniasty kosz jaj:)

      • Babeczka
        |

        Święta idą, kosz się przyda 😀

  2. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Tak mi jeszcze przyszło do głowy, że skoro Adam tak się na Igusię zagapił, to może (o ile nie zginie nagle i niespodzianie) przerzuci się na drugą siostrę? Wytłumaczy Idze, że przecież wszystko zostanie w rodzinie:) Zerknęłam do części pierwszej i myślę, że Adam jednak przeżyje, ale za nic nie mogę wymyślić kogo uśmiercono i upozorowano samobójstwo. No i zmieniłam mniemanie co do ojcostwa – wpierw wydawało mi się oczywiste, że to Artur zostanie tatą, ale teraz skłaniałabym się ku Adamowi. Ja pierdzielę! Ileż możliwych scenariuszy:) Niechby jeszcze tylko Iga wreszcie się ogarnęła, bo wnerwia mnie niewąsko: “Adam, proszę! To dla mnie za szybko – wzdychałam…”, “Nie! – jęknęłam, jeszcze mocniej ocierając się o jego ciało.” No rzeczywiście, tak protestuje, tak się wzbrania… taka jest przekonywująca, że doprawdy niepojęte, że Adam nie wciąga gaci na tyłek i nie przeprasza za swe zachowanie:) Niech się wreszcie zdecyduje czego chce i nie robi z siebie idiotki. Bo przecież, do cholery, nią nie jest.

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Mój komentarz zniknął!!! Został opublikowany, a go nie ma 🙁
    Iga to z pewnością bardzo niezdecydowana bohaterka. Tylko, że nie da się ciągnąć przysłowiowych dwóch srok za ogon. Powinna wybrać, bo widać, że Artur też nie pozostaje jej obojętny.
    Też nie spodziewałam się, że oni są braćmi. Mocno to wszystko zastanawiające.

    • Tony Porter
      | Odpowiedz

      Amba zeżarła – wczoraj komentarz był na pewno. Raz, że niezdecydowana, a dwa, że co innego mówi, a co innego robi. Zafokusowała się na wyswataniu Idy z Arturem i tłumi podświadome ciągoty do niego. Wydaje mi się, że Adam ją fascynuje (bo piękny, dzielny i waleczny) a i podoba się jej to, że ma w nosie jej niby opór, tylko robi z nią co mu się żywnie podoba. Jestem pewna, że gdyby chciał w sobotę pójść na całość, to by go nie powstrzymała. Myślę, że Artur nigdy by się tak wobec Igi nie zachował i że naprawdę mu na niej zależy. Ale ta poleciała na ciasteczkowego macho:) Bez obrazy dla Adama, oczywiście:)

      • Jo Winchester
        |

        Dzięki Tony! Ja już myślałam, że coś ze mną nie tak i tylko mi się uroiło, że był. Teraz mam ból głowy, czemu zniknął, skoro nikt z nim nic nie zrobił. Ogólnie od kilka dni mam problem z pocztą na gmailu, z google i czasami z komentowaniem na motylach. Wklepuję komentarz, klikam publikuj i przysłowiowa du…! Wyskakuje mi jakiś error. Dlatego teraz przed każdą publikacją kopiuje komentarz.
        Masz rację co do Igi. I Artura też. Pytanie, czy i kiedy Artur włączy się do walki.
        Adam fajne ciastko, ale jakoś ten Artur ma w sobie to coś 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja nic nie kasowałam!!! Zresztą na obecnych motylach poszedł do kosza tylko jeden, z propozycją zakupu strony 🙂 Fajnie, ale własnych dzieci się nie sprzedaje ;-D

Napisz nam też coś :-)