Pech (VI)

with 13 komentarzy

kryminał erotyczny

Artur? – zaniepokojona usiadłam obok. Obrócił się w moją stronę, a wtedy ujęłam jego wymizerowaną twarz w obie ręce. – Co się stało? Coś z twoją mamą? Zbankrutowałeś?

Nie – poruszył wargami. – Mama korzysta z uroków prywatnej wyspy na Pacyfiku. I przedwczoraj zarobiłem kolejne kilkaset milionów – dodał z goryczą. – Kolejne, niepotrzebne pieniądze.

I z tego powodu się mażesz? – spytałam surowo. – Nie ma sprawy, daj je rodzicom, którzy zbierając na ratunek dla swoich dzieci. Ludziom, którzy na co dzień walczą, by zapewnić swojej rodzinie przyzwoity byt. Chętnych znajdziesz na pewno.

Nie rozumiesz…

Tak, nie rozumiem. Czy zarabianie milionów jest powodem do nieszczęścia? – Ta jego pełna cierpienia mina zaczęła mnie wkurzać. Prywatna wyspa na Pacyfiku? Jasny gwint! Trzeba było jednak zażądać pensji.

Nic nie rozumiesz… – wyszeptał, a później zrobił coś, czego kompletnie się po nim nie spodziewałam. Objął mnie i pociągnął za sobą na łóżko.

Oszalałeś? – Ciężar jego ciała nie był niczym nieprzyjemnym. Może dlatego nie zareagowałam agresją, tylko leżałam w bezruchu, zastanawiając się, o co w tym wszystkim chodziło? A Artur na mnie, wtulony niczym spragnione czułości dziecko.

Dobra, dosyć tego spoufalania się – odezwałam się w końcu groźnym tonem.

Uniósł się, wpatrując się we mnie z góry.

Jestem beznadziejny – powiedział w końcu ze smutkiem. Wcale nie udawał, on naprawdę miał wyjątkowego doła. Uniosłam dłoń i pogładziłam go po policzku.

Nie jesteś – uśmiechnęłam się lekko. Miał ładnie wykrojone usta, z kącikami które nieco unosiły się w górę, jakby ich właściciel cały czas miał zamiar się uśmiechnąć. I ładne oczy. Zielone bliżej środka, niebieskie na obrzeżach. W bardzo ciemnej oprawie. Teraz mocno przekrwione i bardzo mętne. Nie śmierdział alkoholem, więc coś innego musiało być powodem.

Płakał?

Niemożliwe!

A może dziewczyna cię rzuciła?

Nie mam dziewczyny.

Kochanka?

Nie mam kochanki.

Kochanek? – żartem chciałam rozładować napięcie, jakie narastało między nami.

Kochanka też nie mam.

Przyglądał mi się z dziwnym smutkiem. To nie był ten sam człowiek, którego spotkałam pierwszy raz pod własną furtką, a drugi we wnętrzu luksusowego auta. Nie przypuszczałam nawet, że może być tak niepewny, tak zrezygnowany.

To co się stało? Jakiś inny problem?

Tak, inny – pochylił się i zwisł nad moją twarzą. W zasadzie dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. – Wszystko przez to, że jestem upartym kretynem.

Jesteś – poświadczyłam, cicho się roześmiawszy. – Ale bardzo sympatycznym kretynem.

Sympatycznym? – Znów zmniejszył dzielącą nas odległość. A ja poczułam niepokój. W końcu znalazłam się w dość dziwacznej sytuacji. Leżałam na ogromnym łóżku, na mnie prawie nagi mężczyzna, na dodatek czułam jego oddech, omiatający moje zarumienione policzki.

Jajecznica stygnie – powiedziałam w końcu, kładąc dłonie na szerokich ramionach, aby odepchnąć go i wstać. Nie zdążyłam.

Do diabła z jajecznicą! – syknął.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Pati
    | Odpowiedz

    Babeczko! Jak mogłaś! Lepiej dla ciebie to wszystko odkręcić!!

    Żarcik taki (albo i nie :)) super opowiadanie, czekam na kolejny czwartek na zakończenie (?).

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      W sumie to odkręcić żaden problem 😉
      Jedno co dobre, Iga w końcu zacznie się zachowywać normalnie…:-)

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Jak Ty mi tutaj Artura nie ożywisz, to ja… to ja… to jeszcze wymyślę, co zrobię w odwecie 😀 Jakie samobójstwo? Coś mi tu brzydko pachnie, moja droga i ja tu czekam (tupiąc nóżką) na WYJAŚNIENIA!!! 😛
    Ok, mogli się pokłócić, chociaż patrząc na końcową scenę, to ja myślę, że Adam i siostra Igi mają się ku sobie. Więc w kłótnię nie wierzę. No chyba, że to Adam chce zgarnąć majątek i uknuł to wszystko… Kurcze, w to też jednak nie wierzę.
    Ech, już sama nie wiem, co myśleć.
    Wiem jedno.
    JA CHCĘ ŻYWEGO ARTURA!!! 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie jak w greckiej tragedii… Wszystkich zabiję! I zakopię w zbiorowej mogile, gustownie ozdobionej wieńcem ze sztucznych goździków…

      • Jo Winchester
        |

        To kto urządzi pogrzeb? Mieszkańcy wsi?

      • Babeczka
        |

        Ktoś się tam znajdzie, Iga ma dużą rodzinę 🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Jo! Ty nie przeginaj z tym ożywianiem😂😂😂 to sie moze źle skończyć. Historia zna tylko jeden przypadek zakonczony sukcesem, pozostale nazywają sie zombie😂

      • Jo Winchester
        |

        Ewentualnie Sam i Dean Winchester xD z serialu Supernatural 😂😂😂

  3. Tony Porter
    | Odpowiedz

    No w mordę! Nie ma człowieka parę dni, a tu zaległości w komentowaniu takie, że skali brak:) Do roboty!
    Radość o poranku, że Iga i Artur wreszcie wyrazili się werbalnie i niewerbalnie, a Iga w końcu się zdecydowała kogo chce. Tyle, że jak dla mnie, to akcje Artura poleciały na łeb – “posłuszna, spełniająca wszelkie zachcianki suczka?” Mój środkowy palec ma erekcję – spadaj Arturek, bo jak ci strzelę klapsa, to ci jądra odpadną:) No i spadł Arturek, – niby spłonął, ale cała ta akcja jest tak mocno szemrana, że w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Tzn. na pewno chodzi o pieniądze, ale samobójstwo? I ciąża? A kiedy niby Ida z Arturkiem “zaciążyła”? I taka “zaciążona”, totalnie nieszczęśliwa ślini się do Adama? Tu jakieś takie podwójne mistyfikacje się odbywają, że nawet James Bond tego nie rozgryzie. Niezależnie od rozwoju akcji, upewniłam się, że Iga i Artur są dla siebie stworzeni: “Ale bez seksu” – no, rzeczywiście, przecież “tylko” zerżnął jej pośladki – oj tam, oj tam. Zaczynam myśleć, że jestem za staroświecka na czytanie opowiadań erotycznych. Artur nie lepszy – dopiero słowa Igi, że chce go poczuć w środku, przypomniały mu o Adamie – jak ją całował i gryzł jej sutki, to jakoś o nim nie myślał… hmmm.. ale to w sumie dobrze, bo gdyby myślał, to dopiero historia mocno egzotyczna by się zrobiła:) Liść laurowy przyznaję zdaniu: “Uniósł biodra, a ja pomogłam mu je zsunąć.” Wiadomo, że o gatki chodzi, ale widok zsuwanych bioder wciąż mnie prześladuje:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Erekcja środkowego palca😂😂😂😂😂 Tony, jesteś jedyna w swoim rodzaju

  4. Ania
    | Odpowiedz

    Kawa, ciastko i super!

  5. MartiPe
    | Odpowiedz

    Myślę, że ciąża to ściema a Arturek sfingował swoją śmierć 😀 albo oglądam za dużo kryminałów 😀 czekam na następną część 🙂

    • A.P.
      | Odpowiedz

      Coś w tym jest, ja też tak podejrzewam

Napisz nam też coś :-)