Pechowa dziewczyna (IX)

with 30 komentarzy
Od siebie dodam, że po prostu musiałam wykorzystać ten pomysł. Pisanie własnych tekstów daje tę korzyść, że można sobie poszaleć :-))) Zaczęłam też przerabiać zakończenie Historii, a także pisać nowy tekst, bo wczoraj, znienacka, przyszedł mi do głowy świetny pomysł. Tylko czasu brak. Gdyby ktoś mi dał w prezencie gwiazdkowym tydzień na bezludnej wyspie (ale ze źródłem prądu), to byłabym wdzięczna ;-)))

link do części VIII – klik

          Pechowa dziewczyna (IX)
No dobra!
Daren zatarł
dłonie i rozsiadł się na kanapie. Dookoła, na podłodze, na stoliku, na fotelu,
leżały książki. Uprzejme bibliotekarki pożyczyły mu prawie pięćdziesiąt
pozycji, olewając regulamin, oczarowane jego uśmiechem.
Od czego by tu
zacząć? Zaraz, gdzie jest ta książka, którą usilnie polecały wszystkie trzy
panie? O, tutaj! Zacznie więc od tego.
Trzeba przyznać,
że był to wyjątkowo ckliwy i pełen romantycznych uniesień tekst. Osłupiały z
lekka demon, pogrążył się w lekturze i ani się obejrzał, dotarł do końca. Po
czym bardzo długą chwilę siedział w ponurej zadumie. Czy naprawdę śpiewanie
serenady pod oknem ukochanej kobiety, miało na nią aż taki wpływ? Jego
przeciwnicy umrą ze śmiechu, jeśli zrobi coś takiego! Ale z drugiej strony Tanja
była warta każdej głupoty…
Westchnął i
przysunął ku sobie kartkę papieru. Dobra, jeśli ma już śpiewać i w dodatku
własny tekst, to musi najpierw go napisać.
Hm… Od czego, by
tu zacząć? Może tak: Tanju, Tanju, serce moje, pod balkonem cały wieczór stoję!
Na próbę
odśpiewał powyższe słowa, po czym z furią rzucił którąś z książek o ścianę.
Jasna cholera!
Nie da rady! Przecież to zakrawało na kpinę!
Rąbnął pięścią w
stół i zgrzytając zębami z taką siłą, aż echo szło po całym mieszkaniu, dopisał
ciąg dalszy.
Potem dwukrotnie
go odczytał, przeplatając tekst soczystymi przekleństwami.
Tanju, Tanju, serce moje
Pod balkonem cały wieczór stoję
A ty gardzisz mym uczuciem
Zadając się z tym głupim bucem
Gdy twój demon się zbuntuje
Dumne usta ucałuje
Będziesz moja aż po wieki
Tanju, Tanju, mi amore
Przy ostatnich
słowach trochę się zawahał, ale żal było mu nie wykorzystać zwrotu, po którego
użyciu główny bohater tej kretyńskiej książki, łapał co rusz w ramiona jakąś
nadobną dziewoję.
Zresztą, jak już
miał zrobić z siebie idiotę do potęgi, to co za różnica? Mógł pójść na całość.
Dobrze, ma słowa,
teraz potrzebny mu instrument. Co prawda, na żadnym nie potrafił grać, ale
pobrzdąkać na gitarze umie każdy głupek.
Poszedł do
kuchni, bo czuł, że ta praca umysłowa całkiem go wyczerpała. Potem zajadając
kanapkę i popijając ją wodą, wyobraził sobie rzewną scenę, gdy dźwiękowi gitary
będą towarzyszyć słowa, pełne namiętności i tęsknoty. Tanja stoi w oknie, a tuż
pod nim, z zarośli okalających dom, ulatują dźwięki pełne miłości. A gdy
umilknie śpiew, w poświacie księżyca ukazuje się on sam, spogląda w górę,
składa głęboki ukłon, a następnie wyjmuje z zanadrza różę, całuje ją i rzuca na
balkon.
Mało brakowało, a
ta aż nazbyt realistycznie wyobrażona sobie scena, doprowadziłaby go do
uduszenia się kawałkiem chleba. Jeszcze przez dłuższą chwilę Daren parskał i
prychał, usiłując sam siebie walnąć w plecy.
Kiedy już się
uspokoił, postanowił poprzestać na samej serenadzie. Po prostu nie da rady
zrobić więcej. Jego determinacja też miała swoje granice.
Gdy wieczorem
skradał się wzdłuż płotu znajomej posesji, jeszcze mniej był pewien słuszności
swych poczynań. Dopiero co kupione buty uwierały go w palce, a biała koszula,
ze sztywnym kołnierzykiem doprowadzała do prawdziwej furii. Na dodatek
zdobyczna gitara nie miała dwóch strun i nieziemsko fałszowała. Niestety nie
udało mu się zdobyć innej…
Tekst, choć
wykuty na blachę, na wszelki wypadek miał w kieszeni, nabazgrolony na skrawku
gazety. I kupił tę cholerną różę. Co tam… Może się przydać.
Z powątpiewaniem
spojrzał w górę, w okno pokoju Tanji, gdzie paliła się mała, czerwona lampka. Potem
na niebo, na którym zbierały się deszczowe chmury. Jakby zaczęło padać nie
musiałby śpiewać… Ale nadzieja okazała się płonna, bo właśnie w tej chwili
zza chmur, wyłonił się jasny glob księżyca.
Westchnął
wyjątkowo posępnie i przystąpił do realizacji swego szaleńczego planu.
Brzdęknęła gitara
i rozległ się schrypnięty, niemiłosiernie fałszujący, głos Darena. Po
pierwszych dwóch strofach jeszcze nic się nie działo, ale kiedy wydobył ze
swego instrumentu wyjątkowo nieprzyjemny zgrzyt, otwarło się okno na piętrze i
ktoś zaciekawiony wystawił przez nie głowę.
Demon w duchu
podziękował wszystkim siłom wyższym, że nikt, prócz Tanji nie widzi jego
całkowitej kompromitacji. Czuł się jak skończony kretyn, a w jego głosie więcej
pobrzmiewało rozpaczy niż namiętności. Na dodatek ten cholerny kwiatek miał
kolce, i to całkiem sporo, a włożony do kieszeni nieźle dawał mu popalić.
Odśpiewał całość,
wyjątkowo silnie akcentując ostatnie słowa, po czym zakończył energicznym
uderzeniem w struny gitary.
W tym momencie
wydarzyły się dwie rzeczy. Z góry usłyszał damki chichot i ochrypły głos
kobiecy, z pewnością nie należący do Tanji, zawołał:
– Witaj cudny
młodzieńcze!
Zanim oniemiałemu
ze złości Darenowi zabrakło tchu, zza krzaków wypadł ogromny wilczur i groźnym
warczeniem rzucił się w kierunku jego pośladków. W normalnych warunkach demon
bez problemu skręciłby mu kark. Ale jeśli to był pies Tanji? Ludzie żywili
sporo głupich sentymentów do swoich futrzanych przyjaciół.
Na dodatek
otwarło się okno na parterze i ktoś z głośnym przekleństwem rzucił w niego
butem.
Tego już było za
wiele! Ryknął ze wściekłością i walną gitarą prosto w psi łeb. Ale bestia wcale
nie miała zamiaru wypuścić smakowitego kąska z paszczy. Nie wiadomo jak by się
to skończyło, gdyby nagle nie rozległ się cichy gwizd.
– Portos, do
nogi!
W bladej
poświacie księżyca ukazała się sylwetka Tanji. Dopiero kiedy podeszła bliżej,
mógł zobaczyć w jej oczach bezbrzeżne zdumienie.
– Co ty
tu?…
– Śpiewałem
ci serenadę – mruknął, macając się po obolałym, krwawiącym miejscu na pośladku.
– Serenadę?!
Ty?!
– A co w tym
takiego dziwnego? – warknął. – Jestem w końcu zakochany!
– Znaczy się
ten niemiłosiernie fałszujący męski głos, to naprawdę ty?!
– Ano ja.
– Darenie,
och, Darenie – zaczęła się tak śmiać, że aż łzy pociekły z jej oczu. – Jesteś
niesamowity. A teraz chodź, trzeba cię opatrzyć. I pozbierać szczątki tego
nieszczęsnego instrumentu…
W domu kazała mu
się położyć na łóżku i zaczekać. Demon z ponurą miną wykonał polecenie, myśląc,
że chyba niezupełnie mu wyszło tak, jak sobie to założył. W końcu zamiast
romantycznej sceny, leży w pokoju ukochanej, z gołym krwawiącym zadkiem,
wypiętym ku górze. Cholerny kundel! Ukręci temu psiemu sukinsynowi łeb, jak
tylko będzie miał okazję. Oczywiście ukradkiem, bo Tanja chyba żywiła jakieś
uczucia do tego pchlarza.
Tak. Dzisiejszy
występ okazał się szczytem romantyzmu.
– Zdezynfekuję
ranę. Może odrobinę szczypać – powiedziała, rozrywając opakowanie i wyjmując z
niego świeże gaziki.
Nie drgnął. Nie odezwał
się. Posępnie wpatrywał się w podłogę, czekając aż skończy się ta upokarzająca
operacja.
– Co ci przyszło
do głowy z tą serenadą?
– Czytałem
książkę.
– Pewnie
jakiś romans z ubiegłego stulecie?
– Coś w tym
rodzaju – mruknął. – Skończyłaś? Zimno mi.
– Tak.
Możesz usiąść. I jutro musisz się zgłosić do zastrzyku. Tak na wszelki wypadek.
– Jakiego
znów zastrzyku? – spojrzał na nią podejrzliwie, wciągając spodnie. – Jestem demonem.
Myślisz że mogłaby mi zaszkodzić jakaś ludzka choroba?
– To po co
ten opatrunek?
– Faktycznie.
Sam nie wiem.
Patrzyła na niego
z zastanowieniem. Kiedy Daridus opowiadał jej o realnym zagrożeniu, jakim miał
być Daren, odmalował wszystko w ten sposób, iż oczekiwała, że przy pierwszym
spotkaniu demon rzuci jej się do gardła. A tymczasem on był tak rozczulająco słodki.
Pomimo groźnej miny i niechętnego spojrzenia. I ta serenada! Zagryzła wargi by
się nie roześmiać na samo wspomnienie. Któż mu doradził taki kretynizm? Chociaż
z drugiej strony… Nikt wcześniej nie śpiewał piosenek o miłości pod jej oknem. Raczej
nie spodziewała się, że będzie to robił demon z piekła rodem.
– Sam
wymyśliłeś tekst?
– Nie mówmy
już o tym – odparł niechętnie.
– Dlaczego? –
stanęła tuż naprzeciwko i złapała jego spojrzenie.
– Wiedziałem,
że to głupie. Sam nie rozumiem, po co to zrobiłem?
– Wiesz –
uniosła dłoń i pogładziła jego policzek. Nie zmienił wyrazu twarzy, choć
wyraźnie wyczuła zaskoczenie. – Może i głupie, ale też zdumiewające i rozczulające.
Miałam cię za bestię dyszącą żądzą krwi, a ty urządzasz mi scenę jak z
hiszpańskiego romansu.
– Faktycznie,
akcja tej durnej książki działa się w Hiszpanii – wymruczał, śledząc ukradkiem
ruch jej dłoni, która teraz delikatnie ocierała się o szyję i najwyraźniej
podążała coraz niżej.
– Możesz mi
zdradzić co planowałeś później?
– Raczej
nie. Muszę sobie jeszcze raz przemyśleć te plany.
– Przemyśleć?
– spytała kpiąco, docierając do paska spodni. Potem, choć wolniej i z wyraźnym
wahaniem, zsunęła dłoń znacznie niżej. Przed oczyma wciąż miała widok nagiego
Darena, wtedy w mieszkaniu. Nieważne było teraz to, że nie powinna go
prowokować. Widziała, jak wstrzymał oddech, wytrzeszczając na nią zdumione
oczy. Czuła jak jej własne serce przyspiesza, jak pożądanie, które dotąd
chowało się gdzieś w ciemnym zakamarku, wypełza i błyskawicznie rozlewa się po
całym ciele, ze szczególnym upodobaniem kumulując się w podbrzuszu.
– Nie rób
tego! – ostrzegł ją, jednocześnie przyciągając ku sobie.
– Ale ja
tylko… – tym razem zamknął pocałunkiem jej usta. Nie zaprotestowała, tylko
wyszła mu naprzeciw, z nietajoną tęsknotą wtulając się w jego ciało.
Nie potrafił nad
sobą zapanować. Brutalnie chwycił jej pośladki i uniósł dziewczynę w górę, tak,
że mogła nogami opleść jego biodra. Potem z całej siły przycisnął do ściany i
całował łapczywie, wygłodniałe, ocierając się swoją nabrzmiałą męskością o jej
gorącą, mokrą szparkę. Złapał za włosy i odgiął głowę do tyłu, a później wodził
ustami wzdłuż linii szyi, kąsając delikatną skórę. Tanja cichutko jęczała,
całkowicie opanowana przez pożądanie, pragnąca tylko jednego, i tylko z tym
jednym mężczyzną. Przestała analizować dlaczego to robiła, co ją tak gwałtownie
napadło. Przestała nawet myśleć. Całą sobą wołała o więcej, błagała o spełnienie.
 – Daren, proszę! – Z całej siły naparła
na niego własnym ciałem. Przeklęta bielizna! Gdyby nie ona, już by mogła poczuć
ogromną, twardą jak skała męskość w swoim wnętrzu.
Ale demon nagle
przerwał. Przecież im nie wolno! Jak to zrobią, on zostanie zwycięzcą, a jego
przeklęty zwierzchnik będzie miał prawo do zainkasowania wygranej.
Zamarł w
bezruchu, głośno dysząc. Może właśnie o to chodziło?
Z ogromnym trudem
odsunął się od zdezorientowanej Tanji. Wypuścił ją z objęć i dał krok w tył.
– Nie możemy
– wychrypiał. – Przecież wiesz dlaczego?
– Wiem –
odparła drżącym głosem. – Boże! Ja już nic nie rozumiem… Dlaczego więc
przerwałeś? Przecież chcesz wygrać?
– Właśnie,
że nie.
– Ale
Daridus mówił…
– Ten bydlak
jest większym zagrożeniem dla ciebie niż ja sam! – warknął Daren, dopinając
spodnie i zagarniając spod kanapy swoje buty.
Stała pod ścianą,
taka cudownie śliczna, z ustami nabrzmiałymi od pocałunków, zarumieniona i
wciąż nieziemsko podniecona. A on musiał zniknąć, bo inaczej choć zaspokoi
własną tęsknotę i wygra tę bitwę, to jednocześnie przegra całą wojnę.

link do części X – klik

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Babeczka:

Matka, żona, matematyk. Pisze od bardzo dawna, publikuje od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie żyć bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko chyba cos przeoczylam. Dlaczego Tanja ma blizne.

  2. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Sorry za określenie ale jak zwykle zajebiste 😀 haha z tą serenadą to genialnie wyszło, uśmiałam się po pachy 😛 warto było czekać na kolejną częśc 🙂

  3. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Oh Daren 😉

    Ubawiła mnie ta scena z serenadą 😉 Romantyczny (czyt. ckliwy) Daren to trochę abstrakcja 😉

    Mam nadzieję że będzie dobrze 😉 On jest taki cudny 😉

    S.

  4. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Superowe! Fajnie tez,że piszesz nowe, ale proszę, daj najpierw Pewnego Zimowego 🙂

  5. Anonimowy
    | Odpowiedz

    miazga!! Dawaj kolejna część, bo już nie mogą się doczekać.. Czytając to czuje emocje Darena, jak on musi cierpieć i jaki pewnie był szczęśliwy gdy go dotknęła.. Masakra, chce jeszcze 🙁

  6. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Pełen odlot. Czytałam i rozkoszowałam się tą zabawną i niecodzienną stroną Darena 🙂 Jakby ktoś tak pod moim oknem śpiewał… ah. ah. ah. I to TAKI mężczyzna 🙂

    Yumi

  7. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Genialny kawałek 🙂 daren wymiata z każdą częścią lubię go coraz bardziej.
    Julex

  8. Anonimowy
    | Odpowiedz

    A kiedy w Mojej głowie, … czekam na więcej Dawida. Nie wiem czemu ale jego postać nasuwa mi skojarzenia do Christiana Greya??????

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Bo przypomina… Dlatego nie czytałam Greya. Aby z czystym sumieniem zaprzeczyć wzorowaniu się na powyższym modelu. Ale i tak przypomina 😉

  9. Babeczka
    | Odpowiedz

    Jak mam być szczera, to Daren jest moim ulubionym męskim bohaterem. Jest cudny 🙂 I dokładnie taki, jakim chciałabym go zobaczyć. Nie ukrywam, że wpływ na jego charakter miał pewien serial, i pewien wampir o fryzurze Billego Idola 😉 Ostatnio z sentymentem obejrzałam co ciekawsze kawałki. Ech…

    • Alexza
      | Odpowiedz

      Czyżbyś miała na myśli Buffy i najlepszego z najlepszych Spike'a?:) Jeśli tak, to różni go od Darena to, że Spike świetnie śpiewał 😀

  10. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko będzie coś po północy czy mamy nie czekać ?:)

  11. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jak zwykle genialne. Mozna sie pośmiać, popłakać, powzdychać i powiedziec głośne "o kurde" w niektórych momentach. Babeczko, uwielbiam Cie! ;D
    K.
    PS: mam nadzieje, ze niedługo pojawi sie tekst "Wygrana II"; wlasnie dopadła mnie grypa, a ze ze względu na odporność zawsze ląduje w szpitalu, nie wiem, kiedy wyjdę, no a tak strasznie bym chciała to przeczytać *.*

  12. Anonimowy
    | Odpowiedz

    O której +/- mozemy się dziś spodziewać nowej części ? Pytam, bo na 13 ide do pracy i boję sie,ze nie zdążę
    wcześniej przeczytać 🙂

  13. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Czekam na Mikołaja chyba bardziej niż te wszystkie dzieci, bo w końcu obiecałaś jutro coś nowego. W całości :))))

  14. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko świetne opowiadanie! Zresztą jak Twoje wszystkie 🙂 kiedy możemy się spodziewać kontynuacji, bo odwiedzam Twojego bloga po kilka razy dziennie zeby się upewnić czy aby się nie pojawiła kolejna część 😀

  15. Babeczka
    | Odpowiedz

    Do wszystkich, którzy czekają… Chciałabym Wam dać dużo więcej niż daję, ale nie dam rady 🙂 Za mało czasu, za dużo obowiązków, a na dodatek zdrówko szwankuje… Musicie mi wybaczyć i przeczekać okres przedświątecznej gorączki… Buziaki, idę spać, bo mi głowa pęka jak ch…. 😉

  16. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Szybkiego powrotu do zdrowia 😉 A o nas się nie martw, poćwiczymy cierpliwość 😉

    S.

  17. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Pechowa dziewczyna do niedawna była moim najukochańszy opowiadaniem, ale z tego co teraz widzę idziesz na łatwiznę. Piszesz kolejne części tylko i wyłącznie pod swoich czytelników, czyli mamuśki po 30 spragnione miłości i opowiadające o swoich dzieciach na forum ( Swoją drogą jaka mądra matka opowiada o własnych pociechach na publicznej stronie do której każdy człowiek ma dostęp? Sama umieściłaś zdjęcie swojej córeczki na stronie z opowiadaniami erotycznymi, zero rozumu ,dzisiaj kiedy na niewinne dziecko czyha zgraja zboczeńców sama matka prowokuje do tego typu zachowań! O zgrozo!!!!!). Co to za denny pomysł z tą serenadą? To co piszesz nie jest realne, takie zachowania pomiędzy kobietą a mężczyzną są wręcz nie możliwe. Nabijasz ludziom głowę bzdurami. Kobiety to czytają i wierzą że takie właśnie jest życie jakie ty sobie w uroiłaś i opisałaś! Śledzę ten blog od początku jego istnienia, może nawet byłam jedną z pierwszych osób jakie zaczęły go odwiedzać. To co teraz piszesz jest żenujące i poniżej krytyki. Mam wrażenie że czytam bloga jakieś dziewczynki na poziomie gimnazjum. I to że ciągle podkreślasz fakt że piszesz to tylko po to aby życie nie było takie smutne to bardzo się mylisz, ludzie podświadomie naśladują to co przeczytają a przynajmniej wzorują się na tym. Myślą że takie sytuacje są w realnym życiu że wszystko jest takie słodkie, seks bez zobowiązań np z " Basenu" nie niesie ze sobą żadnych konsekwencji Mogła bym mnożyć te przykłady, ale po co skoro ty uwielbiasz pochlebstwa i nie przyjmujesz krytyki w należyty sposób. Umiesz pisać ale to chyba za mało.

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Pozwolę odpowiedzieć sobie jako mamuśka, ale przed 30-ską 😉
      Opowiadanie jest dla mnie świetne, ale nie od strony romantycznej, ale komediowej. Po całym dniu zajmowania sie dzieckiem i domem miło jest poczytać coś nierealnego (co tam relacje… Demon!), coś co wpłynie na wyobraźnię i pozwoli trochę odetchnąć. Jeśli ktoś czytając myśli 'o matko! Więc tak można?!' nie powinien mieć dostępu do żadnych opowiadań. Rozumiem że poziom nastolatek względem odróżniania fikcji od rzeczywistości już w moim pokoleniu upadał, ale żeby to aż w tak skrajny sposób przedstawiać? Nie przeczę iż jest to pod koloryzowane, ale jakie opowiadanie erotyczne lub fantasy nie jest? Gdyby one były pisane w sposób realistyczny to gatunki wymarły by nim jeszcze by się w pełni narodziły. A co do konsekwencji – na chłopski rozum chyba 3/4populacji świata chyba wie, że jak słowo już potrafi nieść je olbrzymie to co dopiero czyny!
      Czasem po prostu miło jest poczytać o braku realizmu, konsekwencji i czystej przyjemności ciała, by po skończeniu znów pamiętać o zwyczajach, relacjach, prawdziwym życiu w którym podjęcie każdej decyzji może wpłynąć na nas samych.
      Od taka mała własna opinia mamuśki po 20-stce 😉
      P.s. Co do zdjęć dzieci się zgadzam, nie tylko pod względem liczby zagrożeń, ale też przyszłości – co powie jak się o tym dowie. A co do pisania, dużo zależy w jakim kontekście myślisz (bo pochwalenie się pierwszym ząbkiem maleństwa nie jest chyba tak straszną zbrodnią)?

      Pozdrawiam,
      Waćpanna Hera

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Trzeba przyznać, że niezwykle trafnie to ujęłaś. Nic dodać, nic ująć. Pozwoliłam sobie zacytować Twój komentarz, na narzekania kolejnej czytelniczki, która uważa, że opowiadania o miłości powinny być zwyczajne, ponure i broń boże nie odbiegać od rzeczywistości 😉

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      A proszę bardzo – jeśli się przyda to korzystaj 🙂

  18. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Nie będzie dzisiaj niespodzianki mikołajkowej ?

  19. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Słyszałam dzisiaj w rmf.fm o konkursie na książkę. Jedynym warunkiem jest, by akcja rozgrywała się w Osztynie (chyba). Najlepsza z propozycji ma podobno zostać wydana drukiem. Może to jest jakiś sposób na przebicie opornych wydawnictw i wydanie swojej książki? Pozdrawiam
    Frania

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A może chodzi o konkurs na debiut roku wydawnictwa NovaRes czy jakoś tam? Trwa do 20 grudnia. Albo wydawnictwa Znak, na który po cichu ostrzę sobie pazurki. Sama już nie wiem, wysyłać czy nie, a jeśli już, to który utwór?

  20. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kurczę, fajnie by było jakbyś dodała następne części Pechowej… no bo ile można czekać 😛

  21. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Właśnie, Babeczko kiedy ciąg dalszy?

  22. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy można się spodziewać kolejnej części? I można ją prosić dłuższą? Na telefonie krótsze fragmenty są wręcz katorgą w czasie czytania. Tym bardziej ze, mimo wifi, działa znacznie wolniej.
    Opowiadanie świetne, aż nie mogę się doczekać co znowu wykombinuje Daren lub co narozrabia 🙂

Napisz nam też coś :-)