Pechowa dziewczyna (VII)

with 19 komentarzy
Zgodnie z obietnicą. Choć nie wiem, czy akurat takiego rozwoju akcji się spodziewacie?

link do części VI – klik

          Pechowa dziewczyna (VII)

– Halo!
Ziemia do pacjenta!

Otwarł oczy i napotkał
rozbawione spojrzenie Tanji. Zamrugał zdezorientowany. Co jest do cholery? Jak
się tu znalazł?
Gwałtownie usunął
się z zasięgu jej dłoni. Patrzyła na niego odrobinę zdziwiona, ale nie
zaprotestowała.
– Co to ma
znaczyć? – spytał, rozglądając się podejrzliwie dookoła.
– Nie
rozumiem? Mówiłeś, że jesteś chory?
– Ja?!
– Mówiłeś,
że masz gorączkę i boli cię gardło?
Nerwowo przełknął
ślinę. Dobra. Kojarzył gdzie jest. Ale dlaczego?
Demony nie
popadały w szaleństwo. Przynajmniej nigdy nie słyszał o podobnym przypadku.
– Widziałam,
że ostrożnie siadałeś. Coś z krzyżami?
Tanja delikatnie
się uśmiechnęła. Co się dzieje z tym dziwnym facetem? Jeszcze przed chwilą
wyglądał jakby miał ochotę przegryź jej gardło i z całej siły to maskował. A
teraz? Teraz patrzy na nią z prawdziwym zdumieniem i niespotykaną łagodnością.
Ale przede wszystkim wyczuła, że po raz pierwszy naprawdę jest szczery.
– Nic nie
rozumiem – mruknął do siebie. Potem wstał. – Pójdę już sobie.
Powrócił dobrze
znany ból. Nie jego wspomnienie, ale prawdziwe, fizyczne cierpienie.
– To
wszystko? – spytała zdziwiona.
– Nie,
jeszcze to! – Ignorując ból, pochylił się i musnął ustami jej wargi. Na więcej
się nie odważył. Ale i tak kobieta odskoczyła od niego jak oparzona.
– Jakim
prawem?! – Aż zachłysnęła się z oburzenia.
– Kiedyś się
dowiesz – odparł krótko.
A potem wyszedł,
odprowadzany przez najwyraźniej spłoszone spojrzenie. I pokuśtykał, do tego, co
nazywał swoim mieszkaniem.
Już od progu
powitał go dobrze znany bałagan.
Daren westchnął
posępnie.
Co się tu do
kurwy nędzy działo?!
Chwycił na wpół
opróżnioną butelkę i jednym haustem wypił całą jej zawartość.
Dopiero wtedy
zorientował się, że nie jest sam.
W ponurym
milczeniu obserwował swego sobowtóra, który wygodnie rozparty, siedział na
kanapie i palił papierosa.
Podszedł bliżej i
usiadł naprzeciwko.
Cholera! To
naprawdę było dziwne, patrzeć tak na siebie samego.
– Dobra.
Koniec zabawy. O co chodzi?
– O to, abyś
tym razem wygrał tę walkę.
– A może nie
chcę?
– Chcesz tej
kobiety? Nie ma sprawy. Zdobądź zwycięstwo dla naszego Władcy, a ją dostaniesz.
Daren prychnął z
pogardą.
– Co za
durny pomysł! Jaki osioł wymyślił taki kretynizm?
Zielonożółte oczy
jego sobowtóra zabłysły nienawiścią.
– Ja.
– To wiesz
co ci powiem? Odeślij mnie z powrotem i zniszcz. Tak będzie prościej. Tracisz
niepotrzebnie czas.
– Czyżby?
Zobaczymy! – Drugi Daren wstał i posłał mu pełne złośliwej satysfakcji
spojrzenie. – Gra dopiero się zaczęła. I tym razem porządnie się zabawimy.
– Wynocha!
– Bo co?
Zabijesz mnie? Nawet ludzie się nie boją kiedy mówisz im te słowa.
– Wynoś się!
– ryknął rozjuszony Daren. – Bo tak ci skopię tę demonią dupę, że przez wieki
nie dasz rady na niej usiąść!
– Dobrze,
znikam. Ale pamiętaj! Zjawię się, gdy tylko zdecydujesz…
Wściekły demon
jeszcze bardzo długa chwilę siedział w bezruchu. Co ten bydlak knuł? Czyżby
chciał zrobić krzywdę Tanji? Nie mógł, bo na czas łowów, była ona objęta
ochroną. Gdyby któraś ze stron chciała ją skrzywdzić, wypadła by z gry na
długie tysiąclecia.
W zasadzie
wiedział jedynie, że dostał drugą szansę. Ale po co?
Przesunął
znużonym gestem, dłonią po twarzy.
Musiał się udać
do swojego największego wroga. I błagać go, by pomógł mu rozwikłać tę zagadkę.
Musiał znaleźć druida. Bez namysłu, z cichym jękiem, wstał i rozejrzał się
dookoła.
Jasny gwint! Jak
wróci, zrobi tu porządek! Faktycznie, brudno tu jak w chlewie.
***
Aleksander
miarowo stukał palcami o blat barowego stolika.
Naprzeciwko niego
siedział ponuro zamyślony demon. Właśnie skończył opowiadać mu całkiem
pokręconą historię.
– Nie można
nikogo cofnąć w czasie. Nie ma takiego czaru.
– Tak? To
wiedz, że teraz już można.
– Łatwiej
przyjąć, że kompletnie ci odbiło. Albo to jakiś podstępny plan.
– Ty mi
lepiej pomóż. On chce jej zrobić krzywdę. A ja nie wiem jak temu zapobiec? – W ostatnich
słowach pobrzmiewała prawdziwa rozpacz.
– Dotychczas
tylko ty chciałeś ją skrzywdzić.
– Cholera!
Przestań w końcu! Nie mógłbyś przyjąć, że odrobinę się zmieniłem?
– Nie. Nie
ma grzecznych demonów.
– Ale
istnieją grzeszne anioły. – Do stolika przysiadła się Sylwia. – Wystarczy więc
tylko zmienić punkt widzenia.
– Nie mów,
że mu wierzysz?
– Nie wiem.
Jednak naprawdę sądzisz, że byłby zdolny do tak podstępnych knowań?
Daren prychnął z
oburzeniem.
– Nie jestem
kompletnym idiotą, jeśli o to ci chodziło.
– Jest
sposób by się o tym przekonać.
– Że jest
kretynem?
– Nie jestem
kretynem! – wrzasnął oburzony demon. – Jeszcze słowo i przestanę z wami gadać!
Tym razem oboje
spojrzeli na niego z lekkim wahaniem.
– Zobacz? To
faktycznie dziwne. Myślałam, że rzuci się na nas, a on grozi, że przestanie z
nami rozmawiać.
– To
pomożecie czy mam sobie radzić sam? – wycedził przez zaciśnięte zęby Daren. –
Nie mam ochoty więcej marnować cennego czasu.
– Możemy
spróbować. Ale jeden fałszywy ruch – druida groźnie zmarszczył czoło – a wiesz,
co cię czeka?
– Znając
moje szczęście, to narozrabia ten drugi, a odwet dosięgnie mnie…
– Widziałam
go – powiedziała cicho Sylwia. – Widziałam jak wychodził z twojego mieszkania.
A potem się przemienił. I wiem też kim jest. Daridus. To nie byle jaki
przeciwnik Aleksandrze, nie lekceważmy go. Jeśli Daren mówi prawdę, to stało
się coś złego, zaburzono naturalną linię czasu.
– Przestaną
obowiązywać jakiekolwiek reguły – dodał posępnie druid, jakby w odpowiedzi na
pytający wzrok Darena. – Tylko dlaczego dalej chcą wygrać? To dopiero jest bez
sensu!
– Muszę do
niej iść – Demon zerwał się z miejsca i syknął z bólu.
– Po co?
– Muszę na
nowo… Do diaska! Znów będę musiał bawić się w te głupie ludzkie podchody!
Sylwia
uśmiechnęła się kpiąco.
– Ależ cię
wzięło! Kto by pomyślał, że w ogóle to jest możliwe!
– Czy
wspomniałem już, że zawieszenie broni dotyczy tylko tej dziewczyny? Wam w
każdej chwili mogę…
– Wtedy
byśmy ci nie pomogli – odparła drwiąco. – Musisz jeszcze wiele się nauczyć. Na
przykład tego, żeby za każdym razem nie grozić rozmówcy zemstą lub
przegryzieniem mu gardła – zaczęła się śmiać.
– Ha, ha.
Zabawne!
Wciąż zachmurzony
skierował się ku wyjściu. Wiedział już gdzie pójdzie. Do mieszkania Tanji. Co
prawda nie zamierzał wyjaśniać jej dziwacznej sytuacji, w której się znalazł,
ale musiał coś zrobić. I miał taką szaloną ochotę znów ją zobaczyć. A może i
coś więcej? Na samą myśl o czymś więcej, poczuł, że robi mu się gorąco.
W połowie drogi
nagle przystanął. Tuż przed witryną sklepu, w której dość wyraźnie odbijało się
jego oblicze.
Zaraz, zaraz…
Przecież powinien wyglądać jak mdły amant, a nie jak on sam. Błękitne oczy,
trefiona fryzurka, czarujący uśmiech i tak dalej… A tymczasem w gładkiej tafli
szkła widział zmrużone zielonożółte oczy, trójkątny podbródek, szczupłą
sylwetkę i potargane, kędzierzawe włosy.
Tam, w
przychodni, miał jeszcze swój fałszywy wizerunek. Kiedy ten cholerny czar się
rozwiał? W mieszkaniu, gdy zastał drugiego Darena? Czy raczej Daridusa, jak
twierdziła Sylwia. Niedobrze. Nie cierpiał tego obleśnego gada, który wypełzł z  najgłębszych czeluści piekła.
Przejechał dłonią
po zarośniętym podbródku. Przyjrzał się ubraniu.
Nie, z takim
wyglądem nie powinien pokazywać się Tanji. Musi się jakoś ogarnąć. Wykąpać, przebrać
w świeże ciuchy. Z resztą da sobie na razie spokój. Nie cierpiał codziennego
golenia. Tam, skąd pochodził, nigdy nie miał podobnych problemów.
Ludzie jednak
byli dziwni.
Pół godziny
później posępnie przyglądał się swemu odbiciu w lustrze. Jakoś nie do końca był
przekonany. Nadal wyglądał jak niebezpieczna bestia, ruszająca właśnie na
polowanie. Czarny kolor koszuli dodatkowo podkreślał drapieżną część jego
natury.
Daren skrzywił
się. Trzeba będzie po drodze kupić jakieś zielsko. I znów udawać grzecznego,
uprzejmego i zakochanego. No, to ostatnie już nie sprawi mu takiego problemu.
Naprawdę coś do niej czuł. Tak szczerze mówiąc, to chyba tęsknił? Nie tylko za seksem,
ale za wszystkim.
Ciekawe, jak to wszystko
się potoczy? Przez chwile zadumał się nad dzieckiem, któremu ta zmiana nie dała
się narodzić. Jego dzieckiem… Czuł raczej zdumienie niż żal. Lecz może gdy
wszystko wróci na właściwe tory? Najważniejsze, by jej nie stała się krzywda.
To wszystko było
jednak zbyt skomplikowane dla umysłu zwykłego demona. Pomyślał, że zastanowi
się nad tym później. Może druid z Sylwią coś wymyślą? On musi zadbać o
bezpieczeństwo Tanji.
Ze ściśniętym
gardłem stanął przed dobrze znanymi drzwiami.
Głęboko
odetchnął, a potem energicznie zapukał.
Otworzyła ona
sama. A jakże by inaczej. Oczy zrobiły jej się okrągłe ze zdumienia, później jednak
zmrużyła je z doskonale widoczną niechęcią.
– Mogę
wejść? – spytał, ochrypłym z emocji głosem. Fala pożądania zawładnęła jego
ciałem tak silnie, że o mały włos, nie rzuciłby się na stojącą w progu kobietę.
– Daren,
prawda?
Skinął głową.
– Myślę, że
nie. Nie jesteś tu mile widziany.
Zanim zdążył zdumiony
zadać pytanie dlaczego, za plecami Tanji stanął mężczyzna. Miał sylwetkę
sportowca, kasztanowe lekko falujące włosy, seksowny dwudniowy zarost i oczy
błękitne niczym niebo w bezchmurny, słoneczny dzień lata. I wyraz triumfu malujący
się na twarzy. Prze chwilę zniknął błękit oczu i ukazało się coś innego.
– Coś się
stało kochanie? – spytał, kładąc dłonie na ramionach Tanji.
– To ten, o
którym mi opowiadałeś.
I gdyby świat
zwalił się na głowę biednego demona, nie byłby on bardziej w tej chwili zaskoczony. 

link do części VIII – klik

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Babeczka:

Matka, żona, matematyk. Pisze od bardzo dawna, publikuje od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie żyć bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy można się spodziewać następnej części

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      A może to dziecko darena już jako dorosła postać

  2. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Świetne! Tak długo czekałam i nareszcie jest. Kocham to! *_*
    PS Babeczko sprawdz poczte. ; )

  3. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Odnoszę delikatne wrażenie, że poważnie zabrakło Ci pomysłu na kontynuację 🙂 Takie troszkę na siłę to.

  4. Anonimowy
    | Odpowiedz

    To pewnie te drugie wcielenie Darena w innej skórze, mam racje? 😀 Zdecydowanie za krótkie, aż czuć ten niedosyt. Czekam na wiecej ^^
    K.

  5. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Bardzo interesująca część. Mam nadzieje ze główna bohaterka wybierze dobro a nie zło. Czekam na następną część kiedy można jej się spodziewać?

  6. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Bardzo, bardzo, bardzo dobre Ci to wyszło 🙂 na początku, co tu duzo mówić, byłam straszne zdezorientowana. dopiero później zorientowałam się o co chodzi 😛 Długo czekalam na Pechową i nie zawiodłam się 😉

    Yumi

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Hehe, ja też byłam zdezorientowana 🙂 Wydawało mi sie w pewnej chwili że ominęłam jedną część 😀
      JK

  7. Agata
    | Odpowiedz

    Oj ta część namieszała troszkę w tej historii. Faktycznie nie tego się spodziewałam ale jest to bardzo intrygujące. Tylko, że w tej chwili tak bardzo mi szkoda Darrena, że aż chce mi się płakać

  8. Anonimowy
    | Odpowiedz

    A ja tak polubiłam Darena i teraz tak mi go szkoda. Z lekka zagubiony, nie wie co się stało i dlaczego i najgorsze że stracił miłość Tanji.

    Kurczę, DLACZEGO ???

    Mam nadzieję że jego dalsze losy będą szczęśliwsze bo jak mało kto zasłużył na szansę i Tanję 😉

    S.

  9. Babeczka
    | Odpowiedz

    Owszem, mam zamiar troszkę go wymęczyć. Ale nie mogłam nie wykorzystać tak pięknego pomysłu, jak Daren śpiewający rzewne serenady pod oknem ukochanej… I inne kwiatki 🙂
    Macie rację – biedny demon!

  10. Anonimowy
    | Odpowiedz

    A Zimowy Wieczór? Bardzo proszę o kolejną część 🙂

  11. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczki kontynuacja naprawdę zaskakująca i na pewno nie brakuje Tobie ciekawych pomysłów co zresztą widać po tej części ale..no właśnie noc z tego nie rozumiem..i jestem trochę skonsternowana bo nie wiem właściwie co tu się stało..oni się cofnęli w czasie do momentu kiedy Tanja poznala dopiero Darena? Czy poprostu ona go nie pamietala? I co ta za zdanie z tym dzieckiem? Ze Tanja była w ciąży ale juz nie jest? Hmm mogłabyś mi to trochę wytłumaczyć Babeczko?:-D Bo coś moje komórki mózgowe nie ogarniają ::P

  12. Babeczka
    | Odpowiedz

    Dobrze, że zwracacie uwagę, bo widocznie nie udało mi się napisać tego w dość jasny sposób. A więc cofnęli się w czasie, do pewnego momentu. Daren nie wie dlaczego, ani jak. Pewnie gdybym dała dłuższy kawałek, wszystko stałoby się o wiele jaśniejsze…

  13. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Dlatego prosimy o kolejny kawałek! 😉

  14. Anonimowy
    | Odpowiedz

    kurcze zaintrygowałaś mnie Babeczko! 😀 proszę o więcej ;P plisss

  15. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Czyżby to był ten zły Daren? 😉
    A kiedy planujesz dodać jakąś część 'w mojej głowie…'? Bo zapomnimy i też później będzie ciężko nam się połapać, jak z tym opowiadaniem.

  16. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Ciekawy pomysł z cofnięciem się w czasie ale za mało było wyjaśnione na wstępie. Miałam wrażenie, że pominęłam którąś z części i musiałam sprawdzić.
    Niech się Daren pomęczy nad zalotami:)
    Czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam Julex.

  17. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Boli mnie to otwarł, chociaż wiem ,że to poprawna forma. Ale to nawet nie brzmi dobrze. "Otwarł oczy"

Napisz nam też coś :-)